Miód i talary


czwartek 06/07/2017
2

Trzeba przyznać, że Duży Gość z czupryną powiedział nam na Placu dwa razy więcej komplementów i ciepłych słów, niż Stalin-Chruszczow-Breżniew-Gorbaczow razem wzięci. Do tego mówił bez kartki, sypiąc nazwami, nazwiskami, datami, szczegółami historycznymi. Przebił wszystkich prezydentów amerykańskich, jacy pojawili się w Polsce. Zagrał na naszych najczulszych strunach: patriotyzm, umiłowanie wolności, antyniemieckość i (nieco silniej akcentowana) antyrosyjskość, bitność żołnierska, heroizm powstańczy, pobożność, martyrologia, ucisk okupantów, Papież-Polak, Lech Wałęsa i Solidarność, nieustająca nadzieja na lepsze jutro, obietnica ostatecznego tryumfu. Jakże szczegółowo, jakże obrazowo analizował wirtualne sytuacje Powstania Warszawskiego, z symboliką Alei Jerozolimskich! Wspomniał o czasach najnowszych: o biurokracji drenującej dobro wspólne i o … no właśnie … penetrującej nasze budżety.

Zapamiętam to przemówienie jako wzorzec dla każdego akwizytora, który pojawia się w naszych progach. Ulokował Polskę wyraźnie „na Zachodzie”, nieco mniej wyraźnie obsadził nas w roli przywódcy Europy Środkowej. Współ-przywódcy. Mogło to Nias nieco konfudować.

Ktoś powiedział, że takiego ładunku pochlebstw spokojnie, bez niepokoju, mógłby wysłuchać wyłącznie nieboszczyk. Hmm…

Trochę nam w tym wszystkim umknęło, że w rzeczywistości Duży Gość potraktował Warszawę jako scenę, w której odegrał monodram (stand-up) wprowadzający go w „część praktyczną” wizyty europejskiej, dokąd odleciał przełknąwszy ślinę po mowie bez kartki i bez szklanki z wodą. Cały „event” był aranżowany i zawiadowany przez Junajted Stejt, co przyznają nawet polscy najwyżsi oficjele.

 

*             *             *

Ciemny naród i dyplomacja potrzebują „aktów” takich jak to przemówienie i jego okoliczności, nawet jeśli Gość mówił „zza szyby”, co uważam za kuriozum. Gdyby choć raz przywódca radziecki tak nas dopieścił, i to z taką swadą – nasze stosunki byłyby może o niebo lepsze.

Politycznie można odwirować z tego przemówienia chyba trzy elementy geopolityki:

  1. Silne wsparcie konceptu Trójmorza, jako przeciw-ważnego regionu kontynentalnego;
  2. Podkreślenie projektu uniezależnienia się Polski (i regionu?) od energetyki rosyjskiej;
  3. Alert w sprawie rosyjskiej, z „biznesowym” przymrużeniem oka w kierunku W.W. Putina;

W pierwszej sprawie jestem stuprocentowo z Wielkim Gościem z czupryną: to co dziś znane jest jako ABC i obecne w publicznej debacie – opisuję od czasów „sprzed konceptu Jagiellońskiego”, nawet mam wrażenie, iż gdyby prezes pewnej izby gospodarczej nie robił mi wbrew za plecami – byłbym dziś w połowie projektu Ośmio-Konferencji, kroczącej po najstarszych uniwersytetach środkowo-europejskich: Lwów, Kraków, Zagrzeb, Budapeszt, Wiedeń, Praga, Wilno, Tartu. Uważam, że Europa Środkowa jest osobnym fenomenem cywilizacyjnym, rozpostartym między rosyjskość, europejskość i orientalność – i nie potrafi tego zdyskontować podmiotowo.

W drugiej sprawie liczę na projekt chiński, co oznacza, że wybieram zupełnie odwrotnie niż chciałby Amerykanin. Ustrój amerykański – nazywam go „garnizonią” (sieć komplementarnych „faktorii” i „fortów”) – jest agresywny i nastawiony drenażowo, zaś ustrój chiński – to priorytet Zasady Państwowej, uszanowanie prawa Centrum do generowania i zawiadowania strategicznymi mega-projektami. Oba państwa są jednakowo „totalitarne”, a niedowiarkom przeciwstawiam jednakie proporcje represji penitencjarnych i podobne zachowania wobec zagranicznych słabeuszy. Ameryka inwestuje w wojny i ich koszty sobie „zwraca” – Chiny inwestują w projekty międzykontynentalne.

Trzecia sprawa wymaga subtelności analitycznej, której tu poskąpię. Antyrosyjskość amerykańska nie jest „wprost”: Ameryka celuje w kontrolę nad Azją Centralną (piszę o tym kilkanaście lat), chce wyprzeć Arabię z roli rygla tego regionu (i to nie wychodzi), dodatkowo wykorzystuje „temat ukraiński” (a więc środkowo-europejski), na co Rosja odpowiada poprzez BRICS i ogarnięcie Morza Czarnego, z „aneksem” w postaci Morza Kaspijskiego: morza oznaczają komitywę z Turcją i Iranem – i to jest pole bezpośrednich iskrzeń, dla których sprawa ukraińska jest ogniwem, w dodatku „w odwrocie”, skoro Rosja „wyjęła” Krym (Sewastopol) spod nosa NATO.

 

*             *             *

Tu zatem widzimy, po co przyjechał Amerykanin do Niemiec i Europy, z preludium warszawskim. Niemcy – doświadczywszy wielkich inwestycyjnych błogosławieństw  międzywojennych i powojennych – dziś doświadczają, że wzorzec teutoński ustępuje wzorcowi sprzed Świętego Cesarstwa Rzymskiego, tracą kontrolę nad basenem Morza Śródziemnego, nad Europą Środkową, nawet nad Brytanią.

Trzecia wojna światowa trwa: jest to wojna o to, jaki paradygmat geo-polityczny wygra, „garnizonia” czy „pan-inwestycje”. Europa w tej wojnie traci podmiotowość, w coraz większym stopniu „ubiega się” o łaskę Ameryki i Chin. Bo Europa jest o kilka zamaszystych kroków za Chinami i Ameryką w dziedzinie kontroli Kosmosu, w dziedzinach tele-inwigilacji, w dziedzinie koordynacji wywiadów. Zakapućkała się w układanki budżetowe, z których wychodzą wyłącznie dziury.

Trump nie zaproponuje Europie – przewiduję, kolejnego Planu Marshalla, czy projektu na miarę mega-inwestycji kapitałowych w Niemczech z okresu międzywojennego. Natomiast – ryzykuję – przeciwstawi koncept Rzeszy (Symmachii rozmaitych samorządów miejskich, biznesowych, ziemskich, religijnych, rycerskich – koncepcji Imperium Romanum, pierwowzoru „garnizonii” (forty i faktorie). I zostawi Europejczyków z otwartymi gębami: niech myślą, czy Nowy Jedwabny Szlak jest dla zblazowanego konsumeryzmem kontynentu ratunkiem, czy zagrożeniem. Inaczej: zaproponuje Europie uczestnictwo w rzymsko-imperialnym zgromadzaniu prowincji, w którym każda inwestycja drogowa musi się opłacić w postaci daniny, wtedy „wartości” okażą się seksowniejsze, ponętniejsze.

My, tu w Polsce, mamy pretensje do pan-europejskiego biznesu takie same jak do globalnej finansjery: jesteśmy po frajersku eksploatowani. Ale większość Europy Środkowej nie aż tak frajerska była, stąd powyższa oferta Trumpa ma sens, którego nad Wisłą tak wyraźnie nie widać.

 

*             *             *

No, a teraz możemy się nasadzać wielkością Polski, dla której (A. Duda naprawdę to powiedział!) Ameryka jest lojalnym sojusznikiem…


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. Żaden radziecki czy niemiecki przywódca nie mógłby nas tak dopieścić, bo musiałby najpierw uznać swoje winy, a jego dyplomacja na to nie pozwoli. A ze hegemon zza wielkiej wody nie ma u nas szczegolnego długu historycznego, to może sobie na pochlebstwa pozwolić.
    Ot kałabania, a czort karty rozdaje…

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


4 − = jeden

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Kilka słów o imperium

wtorek 22/08/2017
0

My tu bajdurzymy o różnościach, ale im bardziej się przyglądamy, tym mniej z tego rozumiemy   Najbardziej „naukowym” imperium starożytności był najprawdopodobniej fenomen autorstwa Aleksandra,…


Czyny i zasady

sobota 22/07/2017
1

Już nie chodzi o to, kto co złamał i naruszył. Wszyscy są grzeszni. Teraz chodzi o to, kto pierwszy podniesie kamień… I jak to nam…


Ludzka twarz liberalizmu?

środa 05/07/2017
0

Jedni stawiają na przedsiębiorczość: każdy, kto ma dryg do biznesów, to postać wartościowa społecznie, bo załatwia ludziom zaopatrzenie w dobra oraz załatwia tym samym ludziom…


Nerwy mi ekonomiczne puszczają

wtorek 04/07/2017
0

W dyskusji na temat, znany z zawołania „polska w ruinie”, stałem i stoję (niestety, jeszcze stoję) po stronie tych, którzy wskazywali na strukturalne, systemowe rozwiązania,…


Czy i dlaczego PiS jest u władzy

środa 28/06/2017
0

Mniej-więcej dziesięć lat temu Donald Tusk wysforował siebie i kilkunasto-tysięczną drużynę na czoło życia politycznego w Polsce. Dokonał tego za pomocą paskudnej intrygi: najpierw zawiązał…


Jak się minus z minusem krzyżował

piątek 23/06/2017
0

Tekst jest własnością    „Z tyłu głowy” notka ta ma działanie Komisji Sejmowych – najważniejszego od kilku lat narzędzia rozliczeń politycznych opartych na rozliczeniach gospodarczych…


Konfraternia Dziennikarska im. Magdy Ostrowskiej – „Chrum-Chrum”

środa 21/06/2017
1

Magda była dziennikarką. Prawdziwą, pracującą w służbie Czytelnikowi, gotową do poświęcenia, takiego zwykłego, ludzkiego, dalekiego od bohaterszczyzny. Nawet wtedy, kiedy jej teksty, a nawet poruszane…


Salto z obrotem i przerzutką

poniedziałek 19/06/2017
1

/notka prowokująca, a na pewno kontrowersyjna/ W ciągu ostatnich kilkudziesięciu miesięcy sytuacja na kontynencie europejskim – mierzonym od Atlantyku po Ural, od Morza Śródziemnego po…


Referendum – wafelek bez kremu

wtorek 13/06/2017
0

Pan Andrzej zapowiedział, że zapyta nas wszystkich w kilku sprawach konstytucyjnych, licząc na to, że mamy wystarczające rozeznanie w sprawach, o które zapyta. Na to…


Kałabania

piątek 02/06/2017
2

Jest dużym wyzwaniem obracać na rożnie „półsztukę”, jeśli ową „półsztuką” jesteśmy my sami. Otóż w takim dwój-położeniu jest obecnie nasz „government”, czyli formacja rządząca większością…