Mam habilitację (w sukurs Migalskiemu)


poniedziałek 25/02/2013
4

Jako student SGPiS, już na pierwszym roku, miałem niewątpliwą przyjemność napotkać w akademiku pewnego doktora nauk ekonomicznych, który – odziany wyłącznie w przepoconą koszulę i kapciowate obuwie – poruszał się chwiejnym marszem po korytarzu oznajmiając wszem i wobec, że jest najgłupszym doktorem w Układzie Warszawskim. Pamiętam jego imię i nazwisko oraz wygląd ówczesny.

Uczona ta postać do dziś jest doktorem nauk ekonomicznych, choć minęło kilkadziesiąt lat od tamtej sceny. O ile mogę o sobie powiedzieć, że w tym czasie stałem się ekonomistą całą gębą – o tyle potwierdzam (zapoznawszy się w międzyczasie z jego dorobkiem), że ów wybitny myśliciel nie powinien nosić tytułu naukowego, również doktorskiego.

Z mojej grupy dziekańskiej wywodzi się kilkoro „pracowników nauki” (w tym jeden profesor belwederski), więc chyba nie najgorzej nas tam edukowano. Na swoje nieszczęście, ja miałem w młodości poważniejsze sprawy na tapecie niż kariera naukowa, więc Panu Migalskiemu nie dorastam do pięt, jeśli chodzi o tytulaturę. Mimo to, kiedy zabrałem się ostatnio za katalogowanie pojęć (oryginalnych), które wprowadziłem do debaty – naliczyłem ich dużo-dużo-dużo. Średnio 2-3 razy do roku piszę artykuł spełniający wymagania naukowości (metoda, nowatorstwo, przypisy erudycyjne, przywołanie źródeł i porównań, itd., itp.). Tyleż razy uczestniczę w konferencjach czy sympozjach, które zdołają uniknąć żenującego „rytu”, polegającego na tym, że pierwsze miejsca referatowe okupują „uczeni” wskazani przez sponsorów i mocodawców.

Habilitacja (z łac. habilitas – zdatność, zręczność) – to procedura dość mocno sformalizowana, dopuszczająca w Polsce do uprawnień w środowisku akademickim. Co tu gadać – jest to procedura nie do przejścia dla przeciętniaków. Zastanawiam się, po co Migalskiemu habilitacja, skoro jako politolog (to jego fach) rozpostarł swój los między praktykę i dydaktykę, między czynne uczestnictwo w polityce oraz działalność wykładową i publicystyczną. Co prawda, Platon postulował równoległe doskonalenie się w sprawnościach fizyczno-cielesnych, duchowo-artystycznych i twórczo- intelektualnych, ale współcześnie ktoś, kto „z czegoś żyje” jest mało wiarygodny jako „ktoś kto obiektywnie to opisuje”. A od naukowca wymaga się obiektywizmu, takie czasy. Poza tym nic mi nie wiadomo ani o sportowej tężyźnie Migalskiego, ani o jego dokonaniach artystycznych, chociaż kto wie, jego wielo-blog…

Opierając się na tym, co serwuje na swojej stronie jego rodzimy Zakład Systemów Politycznych Polski  i Państw Europy Środkowej i Wschodniej w Katowicach, ufam, że wycisnął z tytułów swoich publikacji wszystko co się intelektualnie dało, że włożył do naukowego tygla dużo swojego dorobku mózgoczaszkowego.

Proponuję Markowi Migalskiemu dużo lepsze rozwiązanie habilitacyjne, z którego skorzystało już w Polsce wiele mądrych głów i wielkich dusz: w publicznej dyspucie (którą on uwielbia pasjami) zdobyć mir i autorytet, rozpuścić wodze swojej charyzmy, tak jak to uczynili Mazowiecki, Bartoszewski, Wojtyła, Miłosz, Giedroyć, Herling-Grudziński, Brzeziński, Kuroń, Michnik, Geremek, Turowicz, Hennelowa, Wielowieyski, Woźniakowski, Stomma, Stelmachowski, Nowak-Jeziorański, Bień, Chrzanowski, Siła-Nowicki, Tischner, Chrapek, Wajda, Zanussi, Herbert, Kisielewski, Kapuściński, Szczypiorski, Holoubek, Bratkowski, itd., itp. Postacie te (zauważmy, piszę: POSTAĆ) osiągnęły habilitacyjną zdatność intelektualną i takąż zręczność, choć większość z nich ku profesurze nie parła. Można mieć o nich jakieś „swoje zdanie”, ale trudno zaprzeczyć, że przerastają (przerastały) polską średnią o dwie głowy. Trochę nie chce mi się dołączać do tej listy Doktora Wałęsy, choć w ostatnim okresie widać jego dojrzewanie, które wypiera jego wcześniejsze ciągotki bon-motowskie (niczym Miller, któremu jednak habilitacji odmawiam).

Jacek Żakowski w swoim artykule „Autorytety 2008” (listopadowa Polityka z tamtego roku) pisze: Los, Historia, Opatrzność wyekwipowały Polaków na nową drogę życia (początek III RP – JH) najlepiej, jak mogły. A nawet dość rozrzutnie. Bo z ówczesnej czołówki dałoby się ułożyć panteon dla kilku następnych pokoleń niedoinwestowanych. No, chyba nie miał na myśli Migalskiego, pisząc o niedoinwestowaniu?

 

 


Komentarze 4 Dodaj komentarz

 
  1. Zawsze mocno wierzyłem,że potrafisz być dosadny, ironiczny i dowcipny. No i popatrz, wcale się nie zawiodłem.
    Habilitacja to zdaje się kuriozum w skali intelektualnej tych i owych, robiących karierę naukową z dala od Polski.
    Policzmy dokładnie co mamy : licencjat, inżynier, inżynier magister ( magister inżynier – stróż podwórzowy), doktor, doktor hab.( a stąd biorą się docenty- dyżurujące leszcze,że o adiunktach przed samemi nimi nie wspomnę ),nareszcie profesory nadzwyczajne i te zwyczajne, mianowane przez Radę Pań… tfu – Pana Prezydenta. Jeśli zaś biega o doktora h.c. wielu wszechnic, Wąłęsę potomka imperatora Valensa, to i faktycznie dojrzał – na słoneczku, w basenku, w otoczce pięknych dam – na Florydu, niedaleko miejsca, gdzie kradną celebrytki i żony polityków. Lubię śmiać się wraz z Tobą, nawet, gdy Cię nie widać.

       Odpowiedz
    0
    0
  2. A co z powszechnym inwestowaniem intelektualnym na linii od -do ?
    Jest dobrze, jeśli zważyć, iż rzecz tyczy kraju, w którym rację bytu nadal ma kaganek. Jasne, że oświaty. I tak dojechaliśmy ku skwierczącym odpryskom, heehheh…

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


sześć + = 7

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Czas na wybory konstruktywne

poniedziałek 05/11/2018
0

Kto żył i czytał gazety – wtedy czytało się prasę – ten pamięta głosowania czerwcowe do Sejmu (kontraktowego) 1989. Ich istotą była umiejętność rozpoznania przez…


Przypomnienie

sobota 20/10/2018
0

Żyjemy w czasach, w których zaproszenie do konsulatu obcego państwa może oznaczać wezwanie na egzekucję. Żyjemy w czasach, kiedy poprzez fizyczno-formalne ograniczenia eliminuje się ugrupowania…


Co zrobi "władza"?

wtorek 09/10/2018
0

Im dłużej nasza „władza” zwleka z przerwaniem tego ewidentnego bezprawia – tym mocniejsze wyciągnę argumenty: niech się władzuchna nie pociesza, ja nie jestem KOD-ownikiem czy…


Zapowiedź protestu wyborczego

wtorek 02/10/2018
0

Jan Herman                                                                                                     Warszawa, 2 października 2018 r. Pełnomocnik Wyborczy KWW Dra Mateusza Piskorskiego oraz Obywatel zarejestrowany jako wyborca w Warszawie         DO:…


Jak to sformułować … aby było grzecznie

piątek 28/09/2018
0

Ktoś jednak jest autorem podziału Polski wedle „plemienności”. Ja ten podział widzę następująco: ktoś tak „prowadził sprawy”, aby rozmaite „państwa w państwie” okradały Państwo z…


Potrzebą najpilniejszą: REKONSTRUKCJA, czyli ZMIANA

czwartek 20/09/2018
0

Zdziwią się ci, którzy myślą, że wiedzą o czym jest tytuł niniejszej notki: owo zdziwienie minie, kiedy cierpliwie dotrzecie do ostatniego akapitu. Zresztą, możecie od…


Przypadek niejakiego Patryka

piątek 14/09/2018
0

Ja jestem socjalistą i patriotą, a kim jest Patryk – nie wiem. Mieszkałem w jego mieście krótki czas, bo urodziłem się w Nysie, a moi…


Socjalizm feudalny – naszą potrzebą najwyższą! – facecje na tematy ustrojowe

czwartek 06/09/2018
0

Socjalizm feudalny – naszą potrzebą najwyższą! – facecje na tematy ustrojowe Polską – przez ostatnie stulecie „niepodległości” podarowanej-wycyganionej od „panów świata” – rządzi socjalizm feudalny.…


Pomóżmy PiS-owi! Na pohybel Mścicielom!

piątek 31/08/2018
0

Formacja sprawująca w Polsce rządy od niemal 3-ch lat nie znalazła się u władzy na skutek zbiorowego „zażycia” przez Elektorat. Do upadku doprowadziła siebie formacja…


Salonowe komuchoznawstwo

niedziela 26/08/2018
14

Ukazała się na Salonie24 notka o polskiej lewicy, która już w tytule zapowiadała tabelę porządkującą-systematyzującą. Autorowi składam ukłon, bo poświęcił trochę czasu sprawie. A teraz…