Ludzka twarz liberalizmu?


środa 05/07/2017
0

Jedni stawiają na przedsiębiorczość: każdy, kto ma dryg do biznesów, to postać wartościowa społecznie, bo załatwia ludziom zaopatrzenie w dobra oraz załatwia tym samym ludziom możliwość zarobienia na oferowane dobra.

Inni stawiają na Patrymonializm: w każdym społeczeństwie są osoby wyposażone w zdolność patrzenia z lotu ptaka, i do ustalania hierarchii wartości, priorytetów. Te więc osoby powinny zawiadować sprawami publicznymi.

Jeszcze inni stawiają na humanizm społeczny: każdy człowiek ma prawo do godnego życia materialnego i duchowego, a przede wszystkim do podmiotowości w życiu publicznym, w tym gospodarczym, artystycznym, politycznym.

Te trzy poglądy – w dużym uproszczeniu, gubiącym subtelności – oddają racje prawicowe, konserwatywne i lewicowe. Panuje powszechnie pogląd, że te trzy racje są co do swej istoty w separacji i nie da się ich pożenić, wypośrodkować. Jest to pogląd najprawdopodobniej słuszny.

To zaś oznacza, że jakiekolwiek rozwiązanie systemowe (rządowe) – ma wymiar prawicowy (mówi się dziś: liberalny), lewicowy (mówi się dziś: socjalistyczny, komunistyczny), albo konserwatywny (na przykład: chrześcijański). Co najwyżej „liberałowie” tworzą rozwiązania liberalne „z ukłonem” chrześcijańskim czy socjalistycznym, a „komuniści” tworzą rozwiązania socjalistyczne z „rynkowym” ukłonem ku przedsiębiorcom.

Nie istnieją rozwiązania „mieszane” (gdzie dwie-trzy racje są równorzędne, jednakowo silnie, jednakowo znaczące) – które byłyby zarazem efektywne, sprawne. Chyba że zmienimy wskazany wyżej pogląd o „separacji” paradygmatów.

A teraz do rzeczy

Inspiracja ideowa – ta prawdziwa, a nie ta obecna w kampaniach politycznych – każda jest dobra. Liberalna idea wolności-swobód, chrześcijańska idea braterstwa-opiekuńczości, socjalistyczna idea solidaryzmu-równości – każda z nich jest ponętna i warta czynu, tego bohaterskiego i tego codziennego.

Rzecz w tym, że idee są zawsze, bez wyjątku:

a)      Oceniane przez „masy” z punktu widzenia przyziemnego interesu (co ja z tego będę miał);

b)      Chwytane przez politykę i przetwarzane pod kątem zmonopolizowania idei dla siebie;

To zaś oznacza niemal pewną patologię. Zamiast wolności-swobód – coraz ciaśniejszy reżim regulacji monopolistycznych, zamiast braterstwa-opiekuńczości – autorytarne „formatowanie” wymuszające i nagradzające lojalizm-klientyzm, zamiast solidaryzmu-równości – zamordyzm dyktatury proletariatu (czyli – w imieniu proletariatu – jaczejki komisarzy-sekretarzy).

 

*             *             *

Liberalizm to idea zrodzona, oporządzona ze smakiem w Galii. Pięciopak francuski, od Frondy, poprzez Rewolucję, po Komunę Paryską – poprzestał na „Liberté”, zaś Égalité-Fraternité sobie Galia odpuściła, pozostawiając je w strefie „udawanki”.

Od lat – w odpowiedzi na hasło „utopia socjalistyczna” – używam sformułowania „utopia liberalna”. Bo opowieści o Rynku, Demokracji, Wolności, które nie uwzględniają „ludzkiego” odruchu zaklepywania-monopolizowania – trącą utopią na dużą odległość.

Niewidzialna Ręka Rynku – obrazowy opis idei liberalnych – najpierw zachęca wszystkich przedsiębiorczych i nie-przedsiębiorczych, by rzucili wszystkie siły na swobodne tworzenie dóbr, wartości, możliwości – a następnie ich okrada i wprowadza złodziejskie reguły gry w całej przestrzeni gospodarczej. Po czym sięga ona (owa kradnąca ręka) – do innych rynków: na rynku swobód obywatelskich zamienia samorządność w żelazną pięść Biznesu Wszechmogącego, a na rynku „tysiąca kwitnących idei i racji” – zamienia rzetelną informację w propagandę, agitkę mega-biznesu.

Jakże żałośnie brzmią apele liberałów, którzy ani nie doczytali swojej „biblii” (Bogactwo narodów), ani nie pojmują, że jest ona (powtarzam się) załącznikiem d „The Theory of Moral Sentiments” – ale w imię projektu przypisywanego A. Smithowi (a potem F. Hayek’owi) walczą jak lwy o idee „wolnorynkowe”, nie sami, tylko zlecając odpłatne artykuły i audycje w zmonopolizowanej prasie i rozgłośniach, czy nawet w akademickich dysertacjach.

Liberalizm pojmowany poprzez to, co widzimy jako praktykę – tworzy w przestrzeni publicznej instalacje, przypominające nowoczesną pompę ssąco-tłoczącą. Ustawia się taką pompę na samym środku „rynku” i woła: patrzcie, oto najnowocześniejszy wyraz postępu, chodźcie wszyscy, każdy może sobie popompować! I gawiedź się zbiera, tłoczy się w kolejce, pomacha dźwignią, jak się zmęczy to idzie po darmową zupkę. A pompa odsysa spod gruntu wszystko co żywotne, więc pomlaskawszy po zupce – wracamy do domów i widzimy, że nic nie mamy, choć niby mamy wszystko. Woda – owszem, ale zapłać właścicielowi pompy. Ogrzewanie – oczywiście, po dwa złote. Lodówka – pod warunkiem że stać cię na prąd. Telewizja – ależ proszę, tylko pokaż opłacony abonament. Nowoczesność i postęp – owszem, ale kaskę zgarnia „pompiarz”. Trzeba zatem wracać na „rynek” i dalej pompować, to się człowiek rozgrzeje i zasłuży na zupkę…

W takiej przestrzeni zarówno Rynek, jak też Wolność czy Demokracja – to są imitacje, podświetlane przy jakichś rocznicowych okazjach, a na co dzień paskudne liszajami monopoli, które w Polsce mają obrzydliwą postać „państw w państwie”, bo prawdziwe Państwo jest teoretyczne, nawet nie daje rady „stróżować”, ani w nocy, ani za dnia.

 

*             *             *

Ostatnią poważną (rozmiarami i zamaszystością) próbą retuszu, makijażu, mimikry liberalnej był niemiecki ordo liberalizm, który wdrożono w życie jako Społeczną Gospodarkę Rynkową. Przestrzegam prędkich Komentatorów: już w latach 1985-87 (wspomnijcie, co to był za czas) organizowałem w SGPiS (SGH) ogólnopolski trzyletni cykl zatytułowany „Socjalizm a Rynek” (pierwotny tytuł Socjalizm Rynkowy, zmieniony po „sugestii” Prof. W. Baki).

Koncept SGR jest tak dobrze spreparowany, że wielu „socjalistów” w Polsce i na świecie sądzi, iż jest on lewicowy. W rzeczywistości jest to koncept liberalny, podbudowany przesłaniem: opłaca się nie dopuszczać zbyt wielkiego marginesu wykluczonych, bo „kimś trzeba robić” i „ktoś musi kupować”.

Koncept potem wyemigrował z Niemiec do Skandynawii, a nawet do Brytanii. I – najogólniej mówiąc – zdechł.

Polska go sobie nawet wpisała w Konstytucję (i nie wdraża, co oznacza Trybunał Stanu dla wszystkich Prezydentów i Premierów po 1997). Chyba że usprawiedliwia ich np. 500+ itp.

Rozwinięcie tematu – w wielu moich tekstach, nie tylko blogowych.

 

*             *             *

Najśmieszniejsze w tym wszystkim – i najbardziej bolesne – jest to, że najwięcej apostołów Rynku, Demokracji, Wolności – mamy pośród tej rzeszy, którą dawno już z tych trzech meta-dóbr ogołocono.

Samorządami nazywa się administrację lokalną otoczoną „podporządkowanymi” radnymi. Demokrację utożsamia się z głosowaniami na komendę, pod zadaną z góry sztancą, na listę tworzoną w gabinetach i w targach między Wszechmogącymi, Rynkiem nazywa się możliwość nadskakiwania mega-biznesowi, by dopuścił do roli podwykonawcy, Wolnością nazywa się swobodę decydowania o tym, którego kłamcę czytamy, oglądamy, lajkujemy przy urnie.

Akurat mamy wigilię inspekcji Dużego Gościa z Czupryną, który Wolność, Rynek i Demokrację ćwiczy od lat jako duży geszefciarz (i ćwiczy dalej jako „król-królów”), a do tego jest nosicielem-kontynuatorem zbożnego dzieła szerzenia demokracji i wolności oraz rynkowości zarówno w „wielkim amerykańskim domu” (np. Indianom za ludobójstwo i rabunek dano prawa kasyniarskie i bimbrownicze), jak i na całym świecie, o czym świadczy kilkadziesiąt zamachów stanu na wszystkich chyba kontynentach, kilkaset baz rozsianych wszędzie, kilkadziesiąt tysięcy szpiegowskich i terrorystycznych dronów-satelitów, kilka wojenek i intryg-ptowokacji, ostatnio zaś Ukraina, przerabiana konsekwentnie na filię „żywotnych interesów” Dużego Kraju.

Liberalizm zatem ma się znakomicie…


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


2 + = sześć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Co możnaby polubić

piątek 15/12/2017
0

Podstawowa linia podziałów polskich przebiega między apologetami Transformacji i tymi, którzy uważają to przedsięwzięcie za zmorę polską. Spróbuję wyłożyć swoje zdanie, ale – panie Paździochu…


Morawiecki Młodszy - apostoł niedopieniążkowania

środa 13/12/2017
2

Mam bogatą kolekcję „ekspozesów” polskich: bo z formalno-prawnego punktu widzenia są to jednostronnie podpisane – przez wygłaszającego – umowy: ja Narodowi to i to, a…


Jesteś mi potrzebny

wtorek 12/12/2017
0

Kiedy na ten temat każą mi wyrazić się „w krótkich słowach” – to mówię: brzydzę się wszelką formą wyzysku i pogardy. Ale wtedy rzucają mi…


Wizyta w Amnesty International

niedziela 10/12/2017
1

W kilka osób odwiedziliśmy wczoraj, w sobotni wieczór, siedzibę Amnesty International przy ul. Gałczyńskiego. Kierowały nami dwa wzniosłe uczucia: po pierwsze, przyłączyliśmy się do trwającej…


Procedura czy proceder

wtorek 05/12/2017
0

Niniejszym ogłaszam, że tak zwane wybory samorządowe AD 2018 już zostały "poukładane" (kto patrzy i słucha - ten wie), a najbliższe 11 miesięcy spędzimy na…


Łże-kultura polityczna

czwartek 30/11/2017
0

Stulecie tak zwanej Niepodległej Rzeczpospolitej łatwiej jest skwitować, kiedy się je podzieli na mniej-więcej-dziesięciolecia. Jeśli ustrzeżemy się  „ortodoksji dziesiętnej” i pozwolimy na wahania „dziesięcioleci” między…


Niewczesna debata ustrojowa

czwartek 23/11/2017
0

Znów rozgorzał, wybudzony z letargu, „warszawski majdan”: w Sejmie jedni gdaczą, inni robią swoje, a na ulicy trwa „czuwanie”. Wszyscy zgodnie mówią Narodowi, że idzie…


Tuska wywiozło do końca, czy co…?

poniedziałek 20/11/2017
0

To, co napiszę poniżej, „uprawiam” od co najmniej kilkunastu lat, więc niech mi nie mówią, że się przyłączam do czegokolwiek. Gdybym miał aż taki wpływ…


Jak Zybertowicz ominął Kurskiego

poniedziałek 13/11/2017
0

Mowa o Andrzeju zasłużenie noszącym tytuł profesorski i o Jacku pełniącym funkcję, która go przerasta. Miałem wczoraj dużo konsumpcji „najwyższego sortu”, obserwując pełen iskrzących chwil…


Ja – szary obywatel. Słowo o gusłach i „dziadach”

wtorek 07/11/2017
2

Szlag mnie trafia, że choć po roku 1989 wciąż nad Polską łopocą hasła Demokracji, Rynku, Samostanowienia, Postępu, Samorządności, Przedsiębiorczości, Obywatelstwa – we wszystkich tych sprawach…