JOW dla inteligentnych. Receptura


piątek 17/07/2015
1

Polska stoi po raz kolejny przed szansą. Jestem wystarczająco leciwy – choć jeszcze się przecież „nie rozsypuję” – by pamiętać, jak zatrzeszczała w posadach Polska Rzeczpospolita Ludowa. Państwo PRL, które wcale nie było ludowe (nie należało do Ludu) tak samo, jak nie była robotniczą partia mająca klasę robotniczą w nazwie – oba te fenomeny nagle i niespodziewanie dla wszystkich zostały poddane w wątpliwość: a jeszcze całkiem niedawno (w tamtych czasach) podważanie robotniczej (klasowej) istoty PZPR i ludowej (demokratycznej) istoty PRL budziło szczere, autentyczne zdumienie sąsiadów, rodzimego towarzystwa, koleżeństwa z pracy, przełożonych wszelakich – oraz władz: one też – mimo świadomości sztafażu – szczerze uznawały „socjalizm realny” (ja go juz wtedy zwałem „domniemanym”) za nieuchronny, nieodwracalny, po wieki. I dlatego, jeśli takiego „niedowiarka” karano jak za zbrodnię (element antysocjalistyczny, wróg ustroju) – przyjmowano to z dobrodziejstwem inwentarza.

Wystarczyło 25 lat Transformacji, aby sytuacja stała się identycznie zabetonowana: Nomenklatura, której skład personalny (zwłaszcza kierowniczy) okazał się w większości niezmienny (poza wymianą naturalną), „zielonowyspowy” sztafaż wskazujący na niemal mocarność polskiej gospodarki, coraz liczniejsze instytucje niby „strzegące” demokracji, a w rzeczywistości stojące murem za Nomenklaturą, dziadziejące poczucie wpływu „obywateli” na rzeczywistość, gnijące albo wymierające etosy (przywództwa politycznego, służby w mundurze, samorządności lokalnej, profesjonalizmu w pracy, efektywności gospodarczej), zastępowane „rwactwem dojutrkowym” i „państwami w państwie” (patrz: korporacje, prawników, medyków, urzędników, policjantów, finansjerów, windykatorów), zapaść obszaru budżetowego (edukacja, ochrona zdrowia, opieka socjalna, emerytury), niezrozumiałe dla „narodu” zaangażowanie Państwa w awantury międzynarodowe, propagandowo-medialny nacisk na „jedynosłuszność” władzy. Jednym słowem: taką właśnie Polskę podważano od końca lat 70-tych i nawet kilka mrocznych lat stanu wojennego nie odwróciło tego „ludowego przeczucia”, że coś tu jest nie w porządku, co ostatecznie skończyło się przeredagowaniem głównej sceny politycznej.

Transformacja od swego początku poszła „nie tędy” (co w parlamencie w dniach jej wprowadzania sygnalizowali R. Bugaj, A. Małachowski czy K. Modzelewski): jedyne co w niej pozostawało niezmiennie słuszne to pragnienie, by nie wróciła rzeczywistość, którą właśnie porzuciliśmy. Ale wraz z odrzuceniem starych formuł wygubiono – choć nie było to konieczne – wielopokoleniowy dorobek budowany od I wojny światowej, po ponownych narodzinach Rzeczpospolitej. Budowano go niemal cały czas w niesprzyjających warunkach społecznych i politycznych (waśnie narodowe, na poły faszystowska sanacja, koncept „dwóch wrogów”, II wojna, przymusowa przynależność do „obozu socjalistycznego”, nacjonalizacja, autorytaryzm PZPR) – ale tylko ktoś o wyjątkowo złej woli nie zauważy, że poziom życia ludności, infrastruktura, sieć gospodarcza, społeczne umiejętności obywateli, pozycja międzynarodowa Polski – zmieniły się między 1918 do 1989 nie do poznania, na lepsze.

Jeśli rzetelnie, czujnie śledząc statystyki i „obmacując realia”, mierzyć kondycję III RP w roku 2015 poziomem rzeczywistego dostępu ludności do owoców gospodarczych, poczuciem bezpieczeństwa ekonomicznego i socjalnego, udziałem grup wykluczonych w ogóle społeczeństwa, stanem obywatelskiego zaangażowania w sprawy publiczne, poziomem przestępczości pospolitej i urzędniczej, morale Nomenklatury i władz najwyższych, liczbą i rozmiarami patologii toksycznych i moralnych oraz biurokratycznych, społecznym poczuciem współgospodarzenia Krajem i własnym losem, poziomem zadłużenia Państwa, administracji terenowej i ludności – to z całym szacunkiem do osiągnięć w statystykach wytwórczych, eksportowych i z całym szacunkiem dla „biżuterii” w postaci piękniejących miast, wystaw i biur oraz ulic, dla inwestycji w drogownictwo i telekomunikacje oraz media elektroniczno-informatyczne – Polska od ćwierćwiecza porusza się „z impetem wstecz”, choć twarzą nadal skierowana jest ku niedoścignionym od stuleci wzorcom „zachodnim”.

Piszę o tym od lat i nie tu będę udowadniał, że to nie tylko „dyżurne narzekanie”.

Lech Wałęsa – symbolizujący wciąż (mimo popełnianych błędów szkodzących jego wizerunkowi) obywatelski samorządny protest przeciw systemowi-ustrojowi uznanemu ostatecznie za przebrzydły – niespodziewanie szybko znalazł swoje „echa”: spazm symbolizowany przez sukces wyborczy S. Tymińskiego, nieprzygotowana „korekta rewindykacyjna” firmowana nazwiskiem J. Olszewskiego, mega-spazm A. Leppera będący jak dotąd najpoważniejszą społeczną krytyką systemu-ustroju transformacyjnego, rozmaite flibustierskie (podskakiewiczowskie) „podróbki” firmowane z różnym skutkiem przez Ikonowicza, Rydzyka, Giertycha i innych, którzy zdołali odcisnąć anty-systemowe piętno, choć sami niekoniecznie dorośli do własnego buntu, a może nie całkiem czystej gry, która ostatecznie ich samych zmieliła.

Społeczny WKURW – no, bo jak to nazwać – tak bardzo narasta (i niech apologeci Transformacji zwą to owocem ludzkiej zbiorowej głupoty) – że gotów był poprzeć cyniczną zagrywkę J. Palikota i nadstawiał chętnie ucha sensacjom J. Korwina-Mikke, który za pomocą ukrytych założeń mąci w głowach niezorientowanej młodzieży.

Dziś trybunem ludowym Polaków jest Paweł Kukiz, o którym można i trzeba mówić wiele dobrego, ale którego orientacja i w ogóle kwalifikacje polityczne są żenujące. Ma za to wałęsowskiego nosa, i choć podsuwają mu pod ten nos tabakę i inne zmyłki – zdołał w wyborach prezydenckich rozmontować ludzką świadomość typu „głową muru nie przebijesz”.

Najbardziej boli, że szary lud Polonii nie ma dziś takiego duchowego (nie lękajcie się) i intelektualnego (Laborem exercens) wsparcia, jakie miał od 78-go roku przez niemal dwa pokolenia. Trzeba sobie z tym radzić.

Kilka razy podchodziłem – tworząc do szuflady – do konceptu politycznego. W ostatnich latach dojrzałem do konceptu Państwa Równoległego (L’Etat parallèle), czyli konceptu obywatelskiej, społecznej odmowy korzystania z „usług” Państwa (III RP) i tym samym reprodukowania jego prerogatyw, silnie naznaczonych patologiami.

Ale siła moja jest rachityczna. Więc – uwzględniwszy realia – notuję sobie recepty, których użyłbym, „gdybym tylko mógł”. Oto ich krótki spis:

Cywilizacyjna : kiedy robisz POSTĘP – to uważaj co robisz – (TUTAJ)

Gospodarcza: GOSPODARKA – CZŁOWIEKOWI – (TUTAJ)

Humanitarna: CZŁOWIEK istnieje poprzez RODZINĘ – (TUTAJ)

Polityczna: wszelkie DOBRO powstaje z DOBRA, nie istnieje MNIEJSZE ZŁO – (TUTAJ)

Regaliów: są takie dobra wspólne, których nie wolno spieniężać – (TUTAJ)

Społeczna: Społeczeństwo to MY a nie PAŃSTWO – (TUTAJ)

Zagraniczna: Europa TAK, ale NIE TAKA – (TUTAJ)

Stawiam w tej sprawie na Pawła Kukiza – nie dlatego, że popieram jego program, którego on niema i od tworzenia go sie odżegnuje – tylko dlatego, że nie mam ochoty czekac kolejne pół pokolenia na kolejny zintegrowany wokół innej osoby społeczny WKURW.

Na jego JOW mam odpowiedź w postaci Ordynacji Swojszczyźnianej (rozwijanej przeze mnie wczesniej jako Ordynacja Sołtysowska) – patrz: TUTAJ.

Będę te notatki doredagowywał – niekoniecznie z zamiarem kandydowania w wyborach. Po prostu każdy ma prawo mieć swój program polityczny.


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. Rzewne czyli pełne żalu, ale i żałosne banialuki.
    Nikt nie czeka na wiedzę, rozum czy choćby zarys programu.
    Wygrywa wykrzyczana narracja odwołująca się do tandetnych, lekkostrawnych emocji – wypier.dolić zgranych, zmienić na innych, obiecujących natychmiastowa poprawę bytu dla większości i zemstę – wyrównanie wyimaginowanego rachunku krzywd.
    Nic więcej się nie liczy – dominuje ćwierćinteligencja rozumiejąca jako tako ograniczony zasób słów. Bezmyślność i lekkomyślność królem.
    „Minimalny zasób słów przeciętnego Polaka to 800 wyrazów”.
    Tabloidy „fakt” i „super express” to podstawowe źródło informacji i opinii.
    Kukiz w „estymatorze” z wczoraj ma już tylko 10% wyborów – dołuje.
    Jest szansa, że wypadnie poniżej 5%.
    Ale oczywiście „każdy ma prawo mieć swój program polityczny”.
    I każdy ma prawo zamieniać wuja na większego wuja.

       Odpowiedz
    1
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


7 − = sześć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Obywatelskie ostrzeżenie samorządowe

poniedziałek 22/01/2018
1

Żyję już równo kopę lat, ale takiej naiwności opozycyjnej nie oglądałem nigdy. Przy tej naiwności – niczym jest zbaranienie, które kazało niegdyś zwycięskiej Solidarności dobrowolnie…


Ciuciubabkowa gra „w Mateusza”

środa 17/01/2018
0

Natychmiast po zwycięstwach 2015 – formacja aktualnie rządząca osiągnęła niebywały sukces: wykryła agenta rosyjskiego w polskiej polityce. Rach-ciach-ciach – i doktor nauk politycznych, były rzecznik…


Usunąć „kaczystów”. Tylko po co?

niedziela 14/01/2018
0

Zacznę od najprostszej na świecie deklaracji-opinii: jakakolwiek polityka prowadzona nie „dla Sprawy”, ale „przeciw komuś” – ma sens tylko wtedy, kiedy „ów ktoś” w ewidentny…


Feudalizm socjalny – i co dalej…?

sobota 13/01/2018
0

Ten, kto kiedyś zechce napisać na wydziale historii albo politologii wartościowy referat o Transformacji – będzie musiał napisać dłuuuuugi rozdział pierwszy, w którym zawrze słownik…


Plan „P”. A nie mówiłem?

poniedziałek 08/01/2018
0

Właśnie niestrudzony agent globalnego lobby finansowego ogłosił powołanie stowarzyszenia-klubu lobbystów. Zanim to skomentuję – powinienem zapewne pokazać tło, na którym to wszystko się rozgrywa (poniżej…


Imperium zła

sobota 06/01/2018
0

Na tle "lokalnych" wydarzeń w Iranie aż chce się powiedzieć coś więcej niż zaliczeniowe "la-la-la". Trwa otwarta wojna o przyszłość Globu i Ludności. Nie, Czytelniku,…


Europie do wiwatu. Za bezoary

wtorek 02/01/2018
0

Boli mnie, że Europa obdarza swoimi względami i łaskami jedynie tych, którzy noszą w sobie „dziecięcą radość” bezkrytycznej obecności w jej cieniu, gdzie można sobie…


Żeby się głowa ze stopami…

niedziela 31/12/2017
0

Na nowy rok – przybywa dnia o barani skok. Ale to tylko u nas, bo w tej drugiej „zakrętce” globu akurat dnia ubywa. Winien jest…


Obywatelstwo w praktyce. Przyczynek do poważnej refleksji

piątek 29/12/2017
1

Jan Herman                                              …


Życzenia. Dłuuuuugie…

sobota 23/12/2017
0

Hyr się niesie („po miru”), że kiedy już zabieram głos w jakiejkolwiek sprawie – to zajmuje mi to co najmniej jedną stronę. Więc cierpliwości życzę,…