Czym pachnie, jak smakuje innowacyjność


poniedziałek 25/02/2013
0

Moja własna, prywatna definicja innowacji jest taka: mamy z nią do czynienia, jeśli jakiś koncept (myśl) albo rozwiązanie (efekt) powoduje jednostkowe, grupowe, wspólnotowe, społecznościowe, zbiorowe poczucie „przesunięcia wprzód”, albo „awansu wzwyż”, albo „samorozwoju”, albo pomnożenia dorobku-dostatku bez zwiększenia ryzyka na innych polach, a jednocześnie oczywiste, udowadnialne jest ustabilizowanie i utrwalenie tak rozumianego postępu.

Po ludzku: jeśli nam się wiedzie lepiej albo czujemy się lepsi w wyniku „wymyślenia” czegoś albo „wypracowania” czegoś – tośmy właśnie doświadczyli innowacji.

Mamy zatem sobie zapamiętać, że innowacyjność – to skłonność do „wyprowadzania nas samych z równowagi” albo „wprowadzanie ruchu” tam gdzie go nie ma, przy czym owo „odchylenie” ma przynosić skutek dobry w rozumieniu wszystkich lub zdecydowanej większości (jeśli na zmianie skorzysta garstka albo nieznaczna większość – to pojawią się wspomniane wcześniej ryzyka na innych polach).

Nam, oswojonym techniczną ścieżką rozwoju cywilizacyjnego (oswojenie a internalizacja – robi różnicę), innowacyjność kojarzy się przede wszystkim z gadgetami konsumpcyjnymi (elektronika, robotyka, multimedia, motoryzacja), infrastrukturą (drogi, koleje, łączność, internet, huby, urbanizacja, energetyka) oraz z kwestiami zarządzania-logistyki. Mniej uwagi przywiązujemy do osiągnięć w dziedzinach naukowych, a zwłaszcza tych w dziedzinach społecznych, choć na tym polu

Powiedzmy jeszcze jaśniej: nie każda zmiana na lepsze jest innowacją. I podajmy okropnie wyeksploatowany przykład: ustrój radziecki. Jeśli prześledzić zapisy dotyczące rad (samorządów) i komisariatów ludowych, jeśli wczytać się w zasady planowania gospodarczego, w zasady formułowania (redagowania) opinii publicznej, jeśli zapoznamy się ze sposobami wielkich, zagregowanych alokacji – to tylko doktryner nie zauważy, że dziś tzw. Zachód wszystkie te koncepty traktuje jako normę, standard, pożądany stan rzeczywistości. A jednak w ZSRR tak pięknie urządzonym formalnie – realia okazały się totalitaryzmem (UWAGA: jeśli właśnie złamałem prawo głosząc pochwałę komunizmu, to przed sądem podam porównania demokratycznych rozwiązań zachodnich z konceptami radzieckimi – i spokojnie się wybronię). Bo co innego szczytne idee powstałe pośród inteligenckich dysput antycarskich, a co innego ich kulturowe, a choćby psycho-mentalne przyswojenie i powielanie przez zainteresowanych w skali powszechnej i masowej.

Istnieje coś takiego, jak Kanon Potrójny Logistyki (mojego autorstwa). Przewiduje on, że wszelki system jest metaboliczny (czyli zdolny do żywotnej ekspansji aż do granic nasycenia), jeśli spełnia trzy warunki:

a)      Jego cel-misja-program jest jednoznaczny i zrozumiały;

b)      Ma „wkodowany” mechanizm samonapędzający;

c)       Zaspokaja wyłącznie interes beneficjenta końcowego;

Wyjaśnijmy te trzy punkty: mimo że tzw. programowanie wielokryteriowe doczekało się całej biblioteki opracowań matematycznych i „literaturowych” – jest jasne dla wszystkich badaczy, że realizowanie choćby dwóch równorzędnych celów (z których żaden nie jest podporządkowany drugiemu) – osłabia efektywność, a nawet grozi całemu projektowi. Samonapęd oznacza, że jakieś rozwiązanie nie potrzebuje ani agitacji, ani reklamy, ani „promocji”: jego korzystność jest tak oczywista, że sięgają po nie wszyscy, aż ono wypełni rzeczywistość. Dominacja beneficjenta końcowego – to na przykład produkowanie butów dla klientów, a nie dla zysku (jeśli zaspokoimy potrzeby rzeczywiste, nie będziemy musieli „kształtować rynku butów”).

Podany tu jako przykład ustrój radziecki – przyznajmy, rzecz poważniejsza niż buty – spełniał tylko pierwszy warunek kanonu Potrójnego. Nie miał szans.

Nie jest innowacją technologia, która daje piorunujący efekt, ale rujnuje ekosystem. Nie jest innowacją reforma edukacji, która usprawnia zarząd i nadzór nad szkolnictwem, ale obniża poziom nauczania i umiejętności absolwentów.

Piszę to wszystko, przerażony rządowymi „anonsami między wierszem”, dotyczącymi kolejnych innowacji, jakimi będzie polska doświadczana. Mam prawo powątpiewać i obawiać się: obserwowałem na własne oczy, z bliska (niemal obcowałem cieleśnie) kilka epokowych polskich innowacji: powszechną prywatyzację a’la NFI i prywatyzację z udziałem „strategicznych inwestorów”, reformę branży leczniczej, udoskonalanie samorządu terytorialnego, zbawcze posunięcia w dziedzinie zabezpieczenia emerytalnego, pionierskie rozwiązania w zakresie edukacji, zastępowanie paradygmatów etatystyczno-socjalistycznych paradygmatami liberalno-kapitalistycznymi, przystąpienie RP do UE, zamianę Układu Warszawskiego na NATO. Za każdym razem mam wrażenie, że stało się jak z dobrymi chęciami brukującymi piekło: świetne rozwiązania przynoszą dramatycznie kiepskie skutki. Nawet zasypanie Polski dziesiątkami tysięcy przodujących produktów technicznych i multi-medialnych oraz informatycznych – ma swoje całkiem złe strony.

Co nie oznacza, że jestem przeciwnikiem innowacji.

 

 


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


8 × jeden =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Czas na wybory konstruktywne

poniedziałek 05/11/2018
0

Kto żył i czytał gazety – wtedy czytało się prasę – ten pamięta głosowania czerwcowe do Sejmu (kontraktowego) 1989. Ich istotą była umiejętność rozpoznania przez…


Przypomnienie

sobota 20/10/2018
0

Żyjemy w czasach, w których zaproszenie do konsulatu obcego państwa może oznaczać wezwanie na egzekucję. Żyjemy w czasach, kiedy poprzez fizyczno-formalne ograniczenia eliminuje się ugrupowania…


Co zrobi "władza"?

wtorek 09/10/2018
0

Im dłużej nasza „władza” zwleka z przerwaniem tego ewidentnego bezprawia – tym mocniejsze wyciągnę argumenty: niech się władzuchna nie pociesza, ja nie jestem KOD-ownikiem czy…


Zapowiedź protestu wyborczego

wtorek 02/10/2018
0

Jan Herman                                                                                                     Warszawa, 2 października 2018 r. Pełnomocnik Wyborczy KWW Dra Mateusza Piskorskiego oraz Obywatel zarejestrowany jako wyborca w Warszawie         DO:…


Jak to sformułować … aby było grzecznie

piątek 28/09/2018
0

Ktoś jednak jest autorem podziału Polski wedle „plemienności”. Ja ten podział widzę następująco: ktoś tak „prowadził sprawy”, aby rozmaite „państwa w państwie” okradały Państwo z…


Potrzebą najpilniejszą: REKONSTRUKCJA, czyli ZMIANA

czwartek 20/09/2018
0

Zdziwią się ci, którzy myślą, że wiedzą o czym jest tytuł niniejszej notki: owo zdziwienie minie, kiedy cierpliwie dotrzecie do ostatniego akapitu. Zresztą, możecie od…


Przypadek niejakiego Patryka

piątek 14/09/2018
0

Ja jestem socjalistą i patriotą, a kim jest Patryk – nie wiem. Mieszkałem w jego mieście krótki czas, bo urodziłem się w Nysie, a moi…


Socjalizm feudalny – naszą potrzebą najwyższą! – facecje na tematy ustrojowe

czwartek 06/09/2018
0

Socjalizm feudalny – naszą potrzebą najwyższą! – facecje na tematy ustrojowe Polską – przez ostatnie stulecie „niepodległości” podarowanej-wycyganionej od „panów świata” – rządzi socjalizm feudalny.…


Pomóżmy PiS-owi! Na pohybel Mścicielom!

piątek 31/08/2018
0

Formacja sprawująca w Polsce rządy od niemal 3-ch lat nie znalazła się u władzy na skutek zbiorowego „zażycia” przez Elektorat. Do upadku doprowadziła siebie formacja…


Salonowe komuchoznawstwo

niedziela 26/08/2018
14

Ukazała się na Salonie24 notka o polskiej lewicy, która już w tytule zapowiadała tabelę porządkującą-systematyzującą. Autorowi składam ukłon, bo poświęcił trochę czasu sprawie. A teraz…