O zaufanie do tych, co wydają


piątek 02/02/2007
16

Awansowałem na wydawcę. Recenzent książkowy kwartalnika 2+3D (#22) napisał, że od niedawna do nadrabiania zaległości w dizajnerskiej edukacji wzięli się wydawcy książek. Dalej jest o wydanym przeze mnie podręczniku projektanta gazet (cudzego autorstwa). Wydanie jednej książki nie uczyniło jeszcze ze mnie wydawcy, ale poczułem się świetnie.

Recenzję zamieszczono w kwartalniku bezinteresownie, za co należy się redaktorom i wydawcy szacunek, należą bowiem do grona wspaniałych ludzi, którym zależy jeszcze na czymś poza kasą. Mnie zależy na kasie – dlatego wydałem książkę, ale rzeczywicie chodziło przy okazji o edukację – raczej nie dizajnerską, tylko dziennikarską.

Od lat spotykam dziennikarzy i grafików, którzy sobie nie ufają. Jedni uważają drugich za niekompetentnych: redaktorzy czują się w obowiązku pouczać grafików co do koloru i typografii, zaś graficy bez żenady twierdzą, że treść artykułu mało ich interesuje. Moim zdaniem przyczyną jest (wybaczcie mi) ignorancja.

Redaktorom brakuje kryteriów oceny (ja się na grafice nie znam) i zarazem pokory (przecież wiem, co widzę). Graficy w najlepszym wypadku czują się powołani do służenia sztuce, a nie nudnej pisaninie. Wszyscy uprawiają zawód zespołowy – dziennikarstwo, ale wolą pracować osobno: jedni w newsroomie, drudzy w studiu graficznym.

Gdyby jeszcze na tym się kończyło! Kiedy już obie wrogie armie spotkają się nad próbnymi wydrukami kolumn redakcja łatwo zamienia się w pole bitwy. Naczelny będzie proponował kolejne wersje tła okładki i rozwiązań layoutu, szef marketingu dołoży swoje uwagi o zdjęciach, a ktoś niezidentyfikowany da do zrozumienia, że wolałby pracować w ogóle w innej gazecie. Jeśli grafik ulegnie wszystkim sprzecznym sugestiom, wykona knota i w końcu nikt nie będzie zadowolony.

Spotkałem jednego szczęśliwego dyrektora artystycznego. Mówił, że naczelny wtrącił mu się do okładki jeden raz i następnego dnia przeprosił. Inny szczęśliwiec (a jednak spotkałem dwóch!) mówił, że na początku było trochę mocowania z redakcją, aż odpuścili i już więcej nie próbowali sił w projektowaniu graficznym. Drugi szczęśliwiec jest dziś jednym z najbardziej znanych projektantów gazet w Polsce.

Czy z tych przykładów wynika, że odesłałbym redaktorów do kąta? Ależ skąd! Zapraszam tylko do nauki. Dlatego prowadzę warsztaty redagowania gazet wspólne dla obu grup, dlatego wydałem książkę i dlatego piszę ten tekst. Nie wierzę, że dojdzie do cudownej zamiany ról, po której graficy będą redaktorami a redaktorzy artystami; to się zresztą nikomu do niczego nie przyda. Liczę trochę na to, że jedni zrozumieją drugich i odwrotnie. Kochajmy się!

Recenzent 2+3D dokopał mi na koniec, pisząc, że książka nie może być wzorcem składu. Posypuję głowę popiołem i oświadczam, że bardzo się starałem, a wraz ze mną jeszcze trzy spowinowacone lub zaprzyjaźnione osoby stanowiące mini-zespół redakcyjny. Na pewno mogliśmy się bardziej postarać. Obiecuję, żę następne podręczniki będą bliższe doskonałości, wtedy nawet w swoich oczach zasłużę na miano wydawcy. Jestem w końcu zaledwie redaktorem i wiele jeszcze mogę się od kolegów artystów typografii nuczyć. Oni ode mnie też.

Tajemniczą książkę, o której tu mowa można znaleźć  w internecie. Nic więcej nie napisze, bo przecież nie zapłaciłem za reklamę.


Komentarze 16 Dodaj komentarz

 
  1. „Podręcznik projektanta gazet” nabyłem i polecam. Żałuję że 10 lat temu nikt nie wydał czegoś podobnego. W „Super Expressie”, w którym obaj przecież pracowaliśmy, uczyłem się tego wszystkiego w sposób intuicyjny. To znaczy łamałem strony w taki sposób, jaki mi się wydawał dobry, bez żadnych wzorców. Kursy i podręczniki jakie wówczas były dostępne dotyczyły tylko nauki programów komputerowych. Młodzi to teraz mają łatwiej, panie…

       Odpowiedz
    2
    2

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


6 + = dziewięć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>