Gessler, Zielnik Cafe i orzesz ty %Y*#&a£p;%@*!!!


sobota 25/05/2013
17

Zajrzałem niedawno na małe co nieco do Zielnika Magdy Gessler i …olśniło mnie! Wreszcie odkryłem czego, przy pełnym szacunku dla jej działań, nie znoszę w tej znanej Restauratorce, będącej od kilku lat mistrzynią telewizyjnego show „Kuchenne rewolucje”. Program super! Koncepcja rewelacyjna! Wchodzi znający się na rzeczy doradca i wprowadza poważne zmiany organizacyjne. Niektórzy wątpią w faktyczne sukcesy po zmianach. Są i tacy, którzy zwracają się z pozwami przeciw Pani Gessler o brak efektów. Cóż, ryzyko zawodowe w tego typu sytuacjach. Ale koncepcja programu polegająca na wprowadzaniu zmian „na żywca”, przed kamerami, na oczach setek tysięcy widzów – bardzo ciekawe!

Jednak za każdym razem, gdy oglądam ten program (już bardzo, bardzo rzadko), coś mnie w nim odpycha, denerwuje i drażni. Dopiero wizyta w jednej z koronnych restauracji Pani Magdy Gessler uświadomiła mi o co chodzi. Wiosna w pełni, jestem na miejscu mniej więcej 15 minut przed umówionym spotkaniem, więc idę prosto do pięknej części ogrodowej:

I tu pierwsza niespodzianka:

Zamknięte!mówi obcesowo kelner pracujący przy letnim barze - Otwieramy za 15 minut.

Ale ja na spotkanie do Państwa, chwilę sobie posiedzę i tyle – próbowałem wpłynąć na zmianę zdania.

Tu nie można. W środku może sobie Pan poczekać - odrzekł kelner naprawdę grubiańskim tonem, wskazując budynek, w którym mieści się restauracja.

Spragniony wiosennego słońca, zawiodłem się na całego. Normalnie zwinąłbym się od razu, przyznał sobie 3:0 w meczu z marką Gessler tytułem walkoweru na samym początku i tyle. No ale byłem umówiony, więc potulnie poszedłem do środka. Trudno - pomyślałem jednak - jestem przecież umówiony, muszę poczekać. A że znam to miejsce i wiem, że jest tam naprawdę pięknie,

szybko zmieniłem nastój i skierowałem się w stronę wnętrza restauracji. Przechodząc po pasach na drugą stronę, od razu widać naprawdę malownicze, prawie bajkowe wejście do restauracji:

Niestety, oprócz pięknego widoku, dochodzić zaczęły mnie głosy jednego z kelnerów, skierowane do jego koleżanki, czy może do widocznego kucharza. Szanowny kelner, używając licznych wulgaryzmów, nerwowo i napastliwie przedstawiał swoje argumenty. Ktoś inny z obsługi palił w przejściu. Atmosfera nieprzyjemna i nerwowa. Mimo wszystko wszedłem do środka.

Któraś z kelnerek zaprowadziła mnie do pomieszczenia w głębi. Nikt z obecnych na sali dwóch-trzech kelnerów nawet nie zerknął na wchodzącego klienta. Żadnego dzień dobry, czy choćby uśmiechu.  W powietrzu panowała atmosfera zawieszonej siekiery z domieszką dymu z papierosa palonego niby na zewnątrz, ale z zapachem wnikającym do środka. Speluna jak na dworcu Warszawa Zachodnia pomyślałem, a to przecież Gesslerowy Zielnik!

Zamówiłem wodę i czekam na swojego gościa. Z barowej części nadal dobiegają odgłosy jakiejś awanturki – zupełnie jakby mnie nie było. Wyrazy, że hej i regularne wzajemne o%)@&?”*$*&#@>§+#&*. W którymś momencie postanowiłem skorzystać z toalety. Dawno nie byłem w Zielniku, więc zapomniałem, że jest zlokalizowana bardzo blisko miejsca, przy którym siedziałem. Minąłem więc bar i udałem się wgłąb do innego pomieszczenia. A tu nagle kelnerka do mnie:

Gdzie Pan idzie?!? - zabrakło jej ściery w ręce, żeby mi przyłożyć.

Szukam toalety – grzecznie wyjaśniam.

Tam jest! - kelnerka wskazała miejsce skąd przyszedłem, a ja w jej oczach i geście wyraźnie odczytałem dopowiedzenie „ty durniu„.

Wkrótce przyszedł mój gość. Skoncentrowaliśmy się na rozmowie. W międzyczasie ten sam serek i chleb razowy na „dzień dobry”, który pamiętam sprzed roku, czy dwóch, kiedy byłem tam ostatni raz. Pyszny szpinak i coś innego, czego już nie pamiętam, ale też dobre. Niby spodziewany standard – piękny wystrój, pyszne jedzenia, ale jakoś nie mam najmniejszej ochoty umawiać się tam ponownie.

Dziś na Onecie przeczytałem artykuł „Kuchenne rewolucje: zbulwersowana Magda Gessler nie podpisuje się pod rewolucją„. W artykule dziennikarz cytuje Wielką Restauratorkę:

Ja p***dolę, ohyda, wstyd!

Dopiero wówczas przypomniałem sobie moje osobiste doświadczenia z ostatniej wizyty w Zielniku, skojarzyłem je z programem „Kuchenne rewolucje” i nagle uświadomiłem sobie co mi tak naprawdę nie odpowiada w tym tak popularnym programie. Kultura! Zwykłe, ludzkie podejście człowieka do człowieka. Pani Gessler, na potrzeby oglądalności chyba, regularnie o&@^&!)*#&%@* tych swoich biednych restauratorów. Wręcz publicznie ich gnoi. Co, łagodnie mówiąc, jest wielce odstręczające.

Pomijam ocenę merytoryczną programu. Zna się kobita na swojej robocie, co tu dużo gadać. Ale chodzi o zwykłą stronę odczuć i emocji. Z trudem zapamiętamy smak danej potrawy, ale na pewno zapamiętamy uczucia, jakie wzbudzały zachowania, czy słowa kelnera. Pani Gessler tworzy w swoim programie emocje unikatowe, wręcz niezapomniane. Chcąc nie chcąc, modeluje postawy i zachowania personelu. Skoro pluje przekleństwami w twarz pracownikom i właścicielom różnych restauracji i robi to w programie TV i na wizji, to czemu by Ober-Kelner z Zielnika nie miałby robić tego samego wobec swoich kolegów – i to przy klientach, jak jego Pryncypałka przy widzach? Ma w niej przecież niezły wzorzec!

Doświadczenia jakie liderzy każdej organizacji tworzą swoim pracownikom, przekładają się na zachowaniu personelu w stosunku do klientów. Często niestety złe przykłady są przez pracowników jeszcze eskalowane, co zamienia się na odpychające, a czasem wręcz kuriozalnie beznadziejne doświadczenia klientów. Od dawna wiadomo, że potrawa pięknie podana i kelner potrafiący stworzyć przyjemną atmosferę, to niezbędny dodatek do smaku i ciekawego wnętrza. Chcąc zbudować siłę marki, należy dbać o wysoki standard we wszystkich punktach styku z klientem. Pani Gessler, oddając się w objęcia wymogów TV, gdzie ku uciesze gawiedzi uwielbiającej patrzeć jak się gnębi innych ludzi, wylewa dziecko z kąpielą i tworzy sobie wrogów zarówno wśród klientów na wizji TV, ale też w realu – w jej własnych restauracjach.

W tym kontekście, zachęcam do lektury artykułu mojego autorstwa, opublikowanego przez THINKTANK w 2009 roku „Zarządzanie doświadczeniem klientów: gra o lojalność i zaufanie”. Na samym początku artykułu, znajdziesz Czytelniku historię, w której genialne zachowanie kelnera restauracji Red Lobster w Waszyngtonie, uczyniło ją słynną w USA i na całym świecie.

- Pani Magdo, do lektury! Bo inaczej klienci będą krzyczeć w Pani własnych restauracjach:

Ja p***dolę, ohyda, wstyd!

 

 


Komentarze 17 Dodaj komentarz

 
  1. Proszę więc w najbliższej przyszłości b. pilnie uważać . Kelner, jeśli zapamiętał Pana i skojarzył, niechybnie napluje do zupy albo tego szpinaku.
    Uwagi Pana najbardziej słuszne są. Co do mistrzostwa kulinarnego : w tej sztuce sukcesy osiągają tylko pasjonaci, nigdy ci, którym się zdaje, że sama restauracja gwarantuje sukces biznesowy. Trzeba kochać , to co się robi i być konsekwentnym. Wie Pan, często podróżuję i największe niespodzianki czekają człowieka nie tam, gdzie się spodziewa, ale np. – w przydrożnych garkuchniach. Gdy się wchodzi i widzi tłum konsumentów, znaczy – że karmią tu smacznie i świeżymi produktami. Kultura kulinarna u nas, to wciąż rzecz w powijakach. Idziemy do wytwornej knajpy, a tam żywego ducha. To gwarantuje, że jak nic , dostaniemy produkt parokrotnego odgrzewania.
    Ostatnio też byłem w lokalu NAWIEDZONYM przez panią Gessler – w restauracji na świdwińskim zamku. Smutno, pusto, jedna pani -właścicielka – przy kuchni i kontuarze. Placek węgierski, całkiem owszem, ale kiczowaty wystrój, w zasadzie tandeta jedna , odstręczają. Permanentny kryzys toczący nasz kraj powoduje, że nie jesteśmy w stanie wypracować mody na bywanie w dobrych knajpkach. A fastfoody, to konieczność zaganianych za groszem. Zawsze się zżymam, patrząc na krajobrazy kulinarne południa Europy. Nawet najmniejszy regionik ma coś niepowtarzalnego, oryginalnego w ofercie. Okropnie daleko nam do nich.
    Niedzielne pozdrowienia.

       Odpowiedz
    17
    0
  2. Miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć w kilkunastoosobowej kolacji w ‚jednej z kilkunastu’ restauracji p. Gesler – Polka przy Zamku Królewskim i… Na całej linii porazka. Pomijam, że wszystko co w artykule na temat obsługi napisano jest prawdą. Do tego w POLSKIEJ restauracji zabrakło schabowego, kurczaka, WODY NIEGAZOWANEJ (dookoła kilka sklepów…). Kiedy nie wiedząc o brakach w zaopatrzeniu zapytałem czy zamiast kotleta z piersi mogę otrzymac gotowaną usłyszałem odpowiedź tonem nieznoszącym sprzeciwu i troche pogardliwym, że zamawiać można wyłącznie pozycje z menu, ale kurczaka i tak nie ma, ALE nawet gdyby był to i tak nie zrobiłaby mi kuchnia tego o co zapytałem.
    Czasami jak ogladam program tej Restauratorki, to zastanawiam się dlaczego podobne standardy jakich wymaga od innych nie obowiązują w punktach reklamujacych się Jej nazwiskiem. WSTYD!

       Odpowiedz
    9
    3
  3. Panie Adamie Kadmon,
    Dziękuję za komentarz. Jeśli o mnie chodzi, to całe szczęście poziom restauracji teraz, a kilkanaście lat temu, to wielki skok i to bardzo cieszy!
    Pojawiły się natomiast dwa bardzo ciekawe trendy:
    1. Gromadzenie się znajomych, czy rodziny w domach i wspólne gotowanie. To wielka frajda!
    2. Organizowanie biesiad tematycznych. Niedawno miałem okazję uczestniczyć w takowej w nowo otwartej restauracji perskiej w Warszawie „Sara”. Było i egzotycznie i kulturowo odmiennie i pysznie.
    Przypadek Pani Gessler potwierdza, że niestety do pełni szczęścia potrzeba dobrych doświadczeń, że się tak wyrażę „w pełni”. Owszem, podstawa to dobre jedzenie i przyjazny wystrój. Ale można to całkowicie zepsuć beznadziejnym podejściem po stronie ludzkiej.
    Pozdrawiam kulinarnie i zaraz pędzę oglądać przy kolacji ostatni odcinek Rancza, :-)
    Janusz Kamieński

       Odpowiedz
    1
    2
  4. Adamie,
    Bardzo słuszne uwagi! Czasy są takie, że o klienta trzeba dbać i to nie tylko na zebraniach firmowych, ale w realu! Mam na myśli nie tylko Real…
    Przypomina mi się scena z „Kiedy Harry poznał Sally”, gdy siedzieli we dwoje w restauracji (nie, nie ta scena od udawanego orgazmu Sally, czym wywołała żywe zainteresowanie współbiesiadników), a Sally zamówiła sałatkę firmową, ale osobno ocet i oliwę, a także szarlotkę, która ma być ciepła, a lody osobno i to koniecznie truskawkowe, a jak nie, to z bitą śmietaną, ale jak jest z puszki, to nie. Kelnerka spytała się czy ciasto może być z puszki, a Sally: „ciasto tak, poproszę, ale jeśli z puszki, to zimne”.
    To klienci teraz rządzą, a dostawcom pozostaje albo zmienić siebie, albo branżę!
    Pozdrawiam,
    Janusz

       Odpowiedz
    5
    1
  5. Ale chwila moment, ani Zielnik, ani Polka nie naleza do pani Gesslerowej. Daje tylko swoje nazwisko. Co nie znaczy , ze w jej jedynym lokalu, ktory ma tylko ona, jest calkiem ok.

       Odpowiedz
    1
    0
  6. Witam. Rzadko cokolwiek komentuję w sieci, ale po przeczytaniu opisu pańskiej wizyty w jednej z restauracji Magdy Gessler aż doznałem uczucia deja vu. Będąc niecałe 2 lata temu w Warszawie miałem okazję odwiedzić ze znajomymi restaurację Bellini, również należącej do tejże sławnej restauratorki.Moje spostrzeżenia:
    1) Przepiękny wystrój, duży przepych, wszystko nienaganne, przyjazne.
    2) Pustki! Ludzie do restauracji wchodzą (zapewne skuszeni jak ja nazwiskiem Magdy Gessler), aby popatrzeć na wystrój, niczym w muzeum,lecz zaraz potem wychodzą.
    3) Najgorsze co mnie uderzyło i o czym Pan pisze – obsługa nie zwracała na nas uwagi. Wszyscy kelnerzy głośno sobie plotkowali w kącie przy wyjściu i nie bardzo cokolwiek ich obchodziło. O ile do wchodzących i zaraz wychodzących gości mogli się przyzwyczaić, o tyle jeśli ktoś już siada na krześle, to raczej prosi o uwagę. Niestety o uwagę kelnerów musieliśmy się bardzo postarać – zniecierpliwiona koleżanka podeszła do grupki i poprosiła o obsłużenie nas. Nastąpiło kolejne wyczekiwanie, zjawił się kelner i z łaską podał nam karty. Szybko uciekł i tyle go widzieliśmy.
    Może to niegrzeczne, ale z niesmakiem opuściliśmy lokal bez składania zamówienia.
    Nie bywam w restauracjach często, ale taka ignorancja ze strony kelnerów zdarzyła mi się po raz pierwszy i to zniechęca do tego miejsca!
    Pozdrawiam

       Odpowiedz
    2
    0
  7. Precyzatorze,
    Wielkie dzięki za sprostowanie. W rzeczy samej jest jak piszesz – Zielnik nie jest własnością Pani Gessler. Użyłem skrótu myślowego, do czego jako klient mam prawo. :-) Zielnik kojarzy mi się z marką Gessler, a właścicieli nawet nie znam…
    Cóż, każda marka ma swoich zwolenników i swoich przeciwników. Nie wszyscy kochają Apple. Nie wszyscy piją RedBull’a itd. Zabawa polega na tym, żeby tych co kochają było więcej od tych, którzy nie znoszą, czyli żeby NPS mieć – może nie tyle jakiś nadzwyczajnie wysoki – niemniej znacząco większy od konkurencji. Ciekawe, czy Pani Magda ma tego świadomość…
    Pozdrawiam,
    Janusz

       Odpowiedz
    1
    0
  8. Panie Krzysztofie,
    Dziękuję za kolejną historię, świadczącą o nieciekawym doświadczeniu w kolejnej restauracji Pani Gessler. W każdej restauracji zdarzają się wpadki – tak bywa. Ale jeśli jest ich zbyt dużo, to robi się nie najlepiej z perspektywy zdolności do generowania doświadczeń klientów zachęcających do kolejnych wizyt i polecania innym.
    Pozdrawiam i życzę lepszych doświadczeń w innych restauracjach!
    Janusz

       Odpowiedz
    0
    0
  9. Panie Januszu, jak sam Pan wspomina, restauracja nie była jeszcze otwarta, więc powinien Pan podziękować, że pozwolili Panu do niej wejść :-) a tak poważnie, przykład idzie z góry, skoro właścicielka się tak zachowuje to i personel nie szczędzi w słowach.

       Odpowiedz
    0
    0
  10. Panie Pawle,
    Przykład rzeczywiście idzie z góry. W naszej firmie prowadzimy zresztą od wielu lat badania na ten temat. Okazuje się, że PRACOWNICY ODBIERAJĄ CZYNY I SŁOWA BEZPOŚREDNICH PRZEŁOŻONYCH (w tym bark czynów i słów, gdy są potrzebne) W SPOSÓB 10-KROTNIE MOCNIEJSZY, NIŻ TO SIĘ WYDAJE SAMYM PRZEŁOŻONYM! To naprawdę bardzo dużo!
    A gwoli ścisłości – restauracja ma dwie części. Ta w budynku była już otwarta. Ta w parku miała być otwarta po 15 minutach. :-)
    Pozdrawiam,
    Janusz Kamieński

       Odpowiedz
    0
    1
  11. Artykuł bardzo ciekawy. Krytyka konstruktywna – bardzo mało takiej w polskim internecie, a tutaj zaskoczenie na plus. Tekst bardzo obiektywny, aż chce się dojść do końca ;]

    PS: na facebooku Magdy Gessler fani umieścili wczoraj link do tej strony, no i odpowiedź samej zainteresowanej pojawiła się po chwili – z podziękowaniem za czujność ;]

       Odpowiedz
    0
    0
  12. patkot28,
    Dziękuję za słowa uznania – zawsze motywują!
    Z ciekawości zajrzałem na stronę fb MG. Rzeczywiście parę osób, np. Luk Ash, polecało sobie mój wpis, ale nie znalazłem odpowiedzi od Pani Magdy. Ponoć reklamacja jest prezentem. Mam nadzieję, że tak właśnie Pani Magda potraktowała mój wpis. :-)
    Pozdrawiam,
    Janusz

       Odpowiedz
    0
    0
  13. Tam setki wpisów dziennie, więc trzeba się dobrze orientować w układzie strony by znaleźć. Tak czy inaczej artykuł czytała ;]

       Odpowiedz
    0
    0
  14. Panie Marianie,
    Proszę się nie obawiać. Jestem pewien, że wobec dyskusji na stronie fb Pani Gessler, w Zielniku nastąpiły stosowne zmiany! :-)
    Pozdrawiam,
    Janusz Kamieński

       Odpowiedz
    0
    0
  15. Panie Januszu,chociaż minęły już dwa lata kiedy napisał Pan o swoich spostrzeżeniach dotyczących Zielnika,to niestety ale są one wciąż aktualne.
    Jedzenie pyszne ale obsługa nadal pozostawia wiele do życzenia…

    Pozdrawiam

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


− 1 = dwa

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

A klienci to gdzie? Czyli przyszłość rynku finansowego w Polsce

sobota 11/02/2017
26

2 grudnia 2016 roku,  THINKTANK zorganizował podsumowującą debatę ekspercką mającą na celu ocenę przeszłości i spojrzenie w przyszłość rynku kapitałowego w Polsce. Z debaty płyną…


Lista najlepszych pracodawców wg Forbes i co ma do niej CX-Day?

wtorek 20/10/2015
2

6 października przypada Światowy Dzień CX (Customer Experience). Eksperci i konsultanci z obszaru CEM (Customer Experience Management) uczestniczyli w licznych, fascynujących fascynujących debatach, webinarach, sympozjach…


5 współczesnych pułapek myślenia biznesu i jak ich uniknąć?

sobota 30/05/2015
56

10 lat doświadczeń w prowadzeniu badań oczekiwań klientów metodyką CEM pozwala na odkrycie wielce interesujących pułapek myślenia biznesu na temat tego, za co klienci chcą…


Żegnaj CoffeeHeaven… Witaj Green Cafe Nero!

środa 11/02/2015
24

Uwielbiałem kawę w CoffeeHeaven. Zwłaszcza Mint Chocolate Frostito. Rocznie wypijałem ich ze sto. Niewątpliwie byłem lojalnym i wartościowym klientem dla CoffeeHeaven (teraz już COSTA Coffee).…


KLM, taktyka CLOSE-THE LOOP i noworoczne postanowienia

czwartek 01/01/2015
3

Co jest esencją produktu linii lotniczych? Bezpieczne przetransportowanie (czasem nawet kilkusetosobowej) grupy osób z miejsca na miejsce (bywa, że na odległość tysięcy kilometrów), przy pomocy…


SKANSKA - o firmie, która nie idzie na kompromisy z własnymi WARTOŚCIAMI

poniedziałek 22/12/2014
120

W 2000 roku Rosja szeroko otworzyła granice, zapraszając deweloperów z całego świata do realizacji potężnych projektów infrastrukturalnych. Marże jakie wówczas można było uzyskać były gigantyczne;…


Naprawdę piękna podróż LOT-u Dreamlinerem do ROMY

poniedziałek 01/12/2014
1

Nawet sztuczne zęby bolą od komunikacyjnego chłamu, jaki nas zewsząd zalewa. Współcześni marketerzy, zupełnie nie przyzwyczajeni do hiper-nadmiaru, w jakim żyjemy, najczęściej zupełnie nie radzą…


Jakie wnioski płyną dla biznesu z wyboru pierwszego z 7 nowych Cudów Polski?

środa 29/10/2014
5

Szanowny Panie Prezesie zwróć proszę uwagę. Klienci w swoich decyzjach i działaniach znacznie wyprzedzili twoją zdolność tworzenia dla nich wartości! Skąd ta konstatacja? Zacznijmy po…


Rozważania o ROI w Customer Experience Management

wtorek 21/10/2014
11

Wg badań przeprowadzonych w 2013 roku na zlecenie Oracle (1 600 CEO; 18 państw; obie Ameryki, Europa, Azja i Pacyfik): - 91% badanych top-menedżerów marzy,…


Mediq - 10 punktów styku i 5 porad dla każdego usługodawcy

poniedziałek 15/09/2014
1202

- Tylko niech Pan nie dzwoni do żony po operacji, bo Pan wszystko wyśpiewa. - Usłyszałem te słowa od uśmiechających się do siebie znacząco pielęgniarek,…