„Kapuściński non fiction” Nie ma idealnych herosów!


piątek 26/02/2010

Wciąż umiemy tylko „spłaszczać” otaczający nas świat. Wygodnie jest żyć – kiedy coś jest czarne albo białe. Na ile dziś jesteśmy hipokrytami? Na ile dziś „białe kołnierzyki” są hipokrytami?. Z zażenowaniem dziś usłyszałem słowa Bartoszewskiego o krytyce publikacji „Kapuściński non fiction”. Negatywne emocje związane z publikacją tej książki naprawdę dziwią mnie i szokują. Wreszcie pokazujemy obliczę różnych „wspaniałych osób” – nie tylko z tej strony – która była czysta i nieskazitelna – ale również z tej drugiej strony – czyli tej prawdziwszej… bez ubarwiania i ściemniania. Bez względu na to jak postrzegamy niektóre autorytety – jedno jest najbardziej zadziwiające. Nadal chcemy wierzyc, ze naczelne postacie życia publicznego są bez skazy. Po co tkwić w hipokryzji skoro zawsze było wiadomo, że najbardziej zasłużone osoby miały wiele twarzy. Nadal widzimy wszystko kolorach czarnych i białych. Nie potrafimy dostrzec całej palety – różnych odcieni szarości. Najciekawsze jest to, że w polskiej mentalności pozostał motyw upraszczania w postrzeganiu świata – a który jest typowy dla sowieckiej interpretacji rzeczywistości. Nadal nie potrafimy dostrzec, że te gorsze momenty życia znanych osób wcale nie przekreślają ich dokonań – choć może i pozostawiają jakieś rysy na szkle. Czasem można odnieść wrażenie, ze „postacie pomnikowe” mają być dla ludu symbolem, wzorcem do naśladowania …ale tylko poprzez postrzeganie świata …w kolorach czarnych i białych? A mówią o tym osoby, które dziś na arenie życia publicznego głoszą rzekomo pojednanie i ostro krytykują tych, którzy ponoć dążą do dzielenia społeczeństwa. Tu nie chodzi przecież o niszczenie autorytetu, a o pokazanie, że nikt z nas nie jest idealny. A jeśli nawet Ryszard Kapuściński był tajnym współpracownikiem PRL – zawsze trzeba umieć popatrzeć na to z perspektywy życia w trudnych czasach i kilku epokach, z niełatwymi wyborami, a przede wszystkim z perspektywy konieczności przetrwania. Choć trzeba przyznać, ze powszechna mobilizacja środowisk broniących Kapuścińskiego pozostawia niesmak i raczej wywołuje zażenowanie. Może wreszcie nadszedł czas – aby spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć sobie wprost o tym, co jest faktem, a co mitem.


Moje najnowsze wpisy

 

Pokolenie emigrantów z szansą na przyszłość! Koniec mitu o polskim emigrancie!

środa 10/03/2010

Już wkrótce czeka Nas nowa fala emigracji nie tylko z powodów ekonomicznych, ale również społecznych, obyczajowych i … Szacuje się, że z ok. 2 mln…