Jest w tym coś magicznego, że znad głów zmęczonych chorobą emerytów czekających na ostatniego lekarza, który jeszcze nie wyjechał za granicę, wygląda dumna twarz Zawiszy Czarnego, spychającego jak Archanioł Boży w przepaść historii niemieckie diabły. Poczekalnia staje się w takim przypadku miejscem walki, gdzie mimo poczucia permanentnego upadku przez obraz jak przez ikonę przelewa się cień dumy, że przynajmniej kiedyś było inaczej, kiedyś było lepiej. Grunwald, ten zbiorowy meta-sukces wszystkich Polaków, narzucany w interpretacjach historiograficznych różnych historycznych polityk dziejom od Mieszka do Kaczyńskiego to może jedyna niewyczerpana inspiracja i źródło przyjemnego szmeru w sercu, kiedy mimo wrażej pamięci wojny ostatniej przejeżdża się przez granicę w Słubicach w drodze na truskawkowe pola Saksonii albo ogląda prawie wygrane mistrzostwa w ręczną piłkę.
Rzymianie mawiali podobno, że im świat jest starszy, tym mniej warty jest, dlatego wyobrażenie Grunwaldu pochodzące z przeszłości, w której naiwnie istniała sobie jeszcze historia z wielkimi wydarzeniami i bohaterami bez skazy, bez brudnej polityki, może być czystym zwierciadłem, w którym znikają wszystkie wady polskiej rzeczywistości, a kraj i naród jest bez grzechu poczęty. Obskurna warszawska przychodnia odbija się w nim i rozjaśnia na chwilę chociaż blaskiem dawnej chwały niezłomnych rycerzy. Biedni emeryci zamieniają się na ułamek sekundy w dumnych Sarmatów, a Polska rozlewa się od morza do morza.
Potem wszystko wraca do normy. Pochyla się głowę i zakrywa oczy.
K 2007-02-07| 09:59:59
na co im grunwald skoro, reprezentacja przegrała i na dodatek z niemcami :/
DODAJ KOMENTARZ
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl