Dostać się, dostać i się wydostać – tego chce od serwisu WWW szaraczek Internetu.
Tako rzecze Jacob Nielsen, człowiek, którego nazwisko jest nieomal synonimem słowa „użyteczność”, a na drugie ma „dostępność” (accessibility).
Któż jak nie on mógłby sobie pozwolić na krytykę wobec rozwiązań i produktów znanych obecnie pod nazwą Web 2.0.
Krytykę zresztą dość wyważoną, bo Nielsen nie potępia, nie odsądza od czci i wiary, nie nawołuje do powstrzymania nowych tendencji.
Zwraca tylko grzecznie uwagę (opinie cytowane przez serwis BBC), że pędząc za modą Web 2.0 firmy zaniedbują podstawy poprawnego designu stron internetowych, zasady użyteczności (usability) i ergonomię.
World Wide Web może nie ma za sobą wieków tradycji, ale przez ostatnich kilkanaście lat udało się opracować nieco reguł takiego budowania stron, aby były możliwie łatwe do nawigacji, przeszukiwania, komunikatywne (tzn. np. wyzwolone od natrętnego żargonu).
Ta podstawówka dobrych praktyk architektury informacyjnej idzie niestety, jak uważa Nielsen, w zapomnienie pośród wyrastających niczym pastelowe grzyby po deszczu serwisów na fali mody 2.0.
Przy czym, w jego ocenie, hasła, które tej fali przyświecają: sharing, user generated content, social-networking, nie są same w sobie niczym złym. Chodzi po prostu o to, aby oszołomieni tym żargonem kreatorzy nowych rozwiązań, nie zapomnieli o fundamentach, które powinny być brane pod uwagę zanim pojawi się innowacyjność 2.0.
Nielsen przypomina zresztą, że wymienione wyżej bajery są ważne, jak wskazują badania, jedynie dla dość wąskiej grupy użytkowników. Aktywnymi kontrybutariuszami społeczności, według badań, na które się powołuje guru użyteczności, jest jedynie ok. 1 proc. internautów. 9 proc. daje „coś” społeczności okazjonalnie. Reszta, czyli 90 proc. to wyłącznie odbiorcy.
Czyli bierność. Ale to chyba tez trpche niesprawiedliwe. Dla większości ludzi Internet to nie cel sam w sobie, ale jedynie narzędzie. To wszystko.
A mnie przy okazji przypomniały się czasy, gdy w 1997 r. konstruowaliśmy serwis „Rzeczpospolita Online” w stylu Web 2.0. Tak Web 2.0!
Choć oczywiście to pojęcie wówczas nie istniało. Jednak nasze zamierzenia były ogólnie zbieżne z jego głównymi założeniami.
Podstawą społeczności i usług na niej opartych miał być mechanizm rejestracji użytkowników, gromadzenia profili, personalizacji itd.
Użytkownicy (wtedy z Internetu korzystało jakieś 2-3 proc. ludności) nienawidzili tego mechanizmu. Pisali ostre listy. Tworzyli dziesiątki bezwartościowych profili (dziś powiedzielibyśmy – awatarów), bo, albo chcieli nam dokuczyć, albo zapominali ciągle hasła. W końcu zrezygnowaliśmy z rejestracji z powodów technicznych. Mechanizm ją obsługujący destabilizował cały system. Kilka poważnych wielogodzinnych zawieszeń i awarii przesądziło o końcu „społeczności”.
Usability i accessibility serwisu znacznie się od tego momentu poprawiły. Użytkownicy dawali nam o tym wyraźnie znać.
Chyba Jacob Nielsen zgodziłby się, że postąpiliśmy rozsądnie.
Anonymous 2007-05-20| 22:43:29
hmm
lub 2007-05-20| 23:59:22
Generalnie artykuł jest na poziomie jednego z tych co się ukazały w Rzeczpospolitej (że YouTube upadnie). Bzdura totalna, papka medialna.
Mirek Usidus 2007-05-21| 14:41:56
A pan, łaskawy panie, przeczytał powyższy tekst "generalnie".
Anonymous 2007-05-20| 22:53:37
hmm hmm
regeboj 2007-05-21| 11:41:52
autor utozsamil profil z awatarem. zapewne tablica rejestracyjna jest dla niego tozsama z samochodem, a fotografia tozsama z dowodem osobistym.
niezle jak na "architekta i menedżera projektów internetowych, specjalistę w dziedzinie tworzenia i stosowania rozwiązań Web 2.0."
Mirek Usidus 2007-05-21| 14:45:10
A wczesne wcielenie (awatar) "Rzepy Online" było "serwisem Web 2.0"
Konrad 2007-05-21| 16:08:24
ja chciałbym zrozumieć o co autorowi chodziło: czy to stare serwisy wprowadzając elementy web20 psują użyteczność/dostępność, czy też startupy dołują pod tym względem?
to, że userzy nienawidzą konieczności rejestrowania się to wiemy, ale jeżeli usługa opiera się na ideii profilu, to nie ma siły: można ewentualnie dać spróbować przed rejestracją (patrz flexlists.com) albo czekać na rozwój open id
Mirek Usidus 2007-05-21| 16:58:30
Po pierwsze ja relacjonuję opinie autorytetu, czyli Nielsena.
On ma zastrzeżenia do częściserwisów Web2.0. Pewnie nie jest w tym osamotniony.
I tyle.
Konrad 2007-05-21| 20:47:54
a po drugie?
ja przecież o tę relację pytam właśnie: co Nielsen powiedział? bo nie chodziło mu chyba tylko o konieczność rejestrowania się w serwisach web20?
Mirek Usidus 2007-05-21| 21:09:41
Rzeczywiście w pośpiechu zapomniałem, że rozpocząłem wyliczankę.
W serwisie bbc.co.uk Nielsen powiedział to, co ja tu napisałem.
Nie wchodził w szczegóły.
Łatwo sprawdzić.
Szarlatanka 2007-05-22| 14:20:26
...i od takich myśli proponowałabym zaczynać myślenie o nowym wpisie na tym żałosnym "blogu". Gdzie indziej jest oryginał, proszę tam zajrzeć, nie tu, bo mi się nie chce streszczać.
)))
Racja, lepiej u źródła.
Przy okazji zadać SAMEMU SOBIE pytanie "a czy ja mam coś ciakwego do powiedzenia?"
Przy okazji: może ktoś z dyskutantów poda tu adres tego artykułu, bo nie mam siły szukać, a temu autorowi się wydaje, że wystarczy bbc.co.uk
Mirek Usidus 2007-05-22| 15:32:19
A skąd ty, "Szarlatanko", w ogóle wiedziałabyś, że pan Nielsen raczył wyrazić takie opinie, gdybyś nie znalazła tego w moim "żałosnym" blogu.
Czy w ogóle wiedziałaś o tym, że ktoś taki jak Jacob Nielsen istnieje?
Mógłbym oczywiście podać dokładny link, ale zasadniczo jest tak, że chętniej pomaga sie ludziom uprzejmym i miłym.
Inni może niech poćwiczą sie w internetowym wyszukiwaniu.
Szarlatanka 2007-05-31| 15:32:00
Jak zwykle rozdęte ego, normalka u miernot.
Że nie znajdzie linka, bez pudła przewidziałam (dzięki Konrad!).
A Nielsena kiedyś spotkałam osobiście.
Konrad 2007-05-22| 15:47:22
http://tinyurl.com/2szqzw
Einer 2007-05-23| 04:43:40
tylko jednego autor nie bierze pod uwage. kiedys jak sie robilo za ciezka strone, a zwlaszcza w 97r, to modem sciagal ja w godzine i wszystkie te opcje powodowaly odrzucenie (za to wam sie dostalo). web 2.0 jest mozliwe dlatego, ze broadband jest na tyle powszechny, ze wszystko dziala szybko i przyjemnie (dwie wazne rzeczy w usability).
Mirek Usidus 2007-05-23| 07:43:42
Otóż to. I doskonale o tym, o czym pani pisze, wiedzieliśmy.
W podanym przykładzie chodzi o to, że zbyt ambitne założenia pod zderzeniu z aktualnymi "siłami wytwórczymi" szybko trzeba weryfikować.
Choć warunki techniczne, infrastruktura, wydajność serwerów itd. się zmieniają, reguły uzyteczności i dostepności trzeba szanować zawsze.
A)(Pan.Teleber)(A 2007-12-06| 09:29:57
Szczerze powiedziawszy oczekiwałbym od specjalisty jakichś konkretów.
Pytanie czy i jakie popularne elementy 2.0 stoją w sprzeczności, lub nie są do końca spójne ze standardową ergonomią, wydaje się ciekawe, ale nie ma tu na nie odpowiedzi...
DODAJ KOMENTARZ
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl