Wyjazd na Wileńszczyznę, czyli – po nazwisku!


niedziela 31/07/2022

Wróciłem po kilkudniowym pobycie na Wileńszczyźnie, gdzie gryka jak śnieg biała,

w lasach jagód i poziomek wiele,

 

w kominku (oraz w bani) ogień,

 

zaś woda w odległości 5 metrów od progu.

 

A dokładniej – kolejny raz byłem wraz z  kolegami w malutkiej wiosce, zamieszkałej niemal wyłącznie przez Polaków (4 lata temu ktoś Litwinowi ojcowiznę sprzedał, teraz może takie przypadki są dwa, ale generalnie – tam sami swoi), skąd robiliśmy wypady do miejsc, do których żadne wycieczki nie docierają, bo i po co.

Na przykład, do polskich archeologów, którzy przy pomocy najnowocześniejszego sprzętu lokalizującego i tradycyjnych szpadli, poszukują miejsc pochówku  tamtejszych (czyli polskich) Żołnierzy Niezłomnych, poległych w walce z Sowietami o swoją, zdradzoną przez amerykańskich i brytyjskich „sojuszników” w Teheranie i Jałcie, Ojczyznę.

I już miałem przystąpić do pisania pierwszej relacji z intensywnego i owocnego pobytu, gdy uprzedził mnie sam prezydent Duda, a dokładniej – jego minister, nazwiskiem Kumoch.

Otóż minister Kumoch poinformował polską publiczność, że (cytuję)

„Polska i Litwa osiągnęły ten poziom relacji, przy którym ich prezydenci widują się wiele razy w roku i konsultują znaczną część swoich działań.
Andrzej Duda I Gitanas Nauseda odegrali jedne z głównych ról w mobilizacji poparcia Zachodu dla Ukrainy.”

Co opatrzył stosownym zdjęciem, na którym panowie prezydenci wyglądają, jakby dopiero co wymienili się marynarkami.

 

 

 

 

 

 

 

***

I kiedy tak sobie patrzyłem na to wystylizowane kunsztownie zdjęcie, pomyślałem, że szkoda tylko, iż prezydent  Duda, w czasie tych licznych spotkań ze swoim litewskim kolegą, nie miał okazji poznać znanego mi Polaka z Wileńszczyzny, Kazimierza, który pracując ciężko, znajduje czas na poszukiwanie (i upamiętnianie) miejsc walki (i śmierci – którą się ta nierówna walka kończyła) tamtejszych  Polaków, przeciw okupantom i zaborcom.

Bo przy okazji spotkania, Kazimierz pokazał nam z dumą swój nowy, litewski  dowód osobisty, w którym jego imię i nazwisko są napisane zgodnie ze swym prawdziwym brzmieniem i pisownią, po polsku, a nie okaleczone jakimiś litewskimi zamiennikami typu Č, Š, Ž zamiast Cz, Sz, oraz Ż i Rz, czy też V zamiast naszego, polskiego W.

Pokazał nam też dla porównania  dowód stary…

I wtedy zobaczyłem, że gdybym urodził się i mieszkał na Wileńszczyźnie, jakiś litewski urzędnik uznałby, że nazywam się Evaryst Fedorovič i jak mi się nie podoba, to mogę wspomnianemu , litewskiemu urzędnikowi …. (i tu polecam skecz śp. trio Michnikowski-Kobuszewski-Gołas )

***

Ale żeby nie było tak różowo, że aż marynarkami moglibyśmy się zacząć z Kazimierzem wymieniać, powiedział nam też o szykanowaniu  przez najwyższe, litewskie władze, wybitnego Polaka, Jarosława Wołkonowskiego, który dopiero co przed sądem (!), po 30 (słownie TRZYDZIESTU)  latach wywalczył sobie prawo pisania swego imienia i nazwiska nie tylko przez W, a nie V, ale i przez polskie Ł, zamiast L, jak to sobie Litwini, w ramach budowy dobrosąsiedzkich stosunków z Magdalenkową Polską umyślili.

No i kiedy Pan Wołkonowski już, już witał się ze swym nowym (normalnym, dodałbym) dowodem osobistym,

zaskarżenie na korzystny dla  niego wyrok sądu złożyła…
Prokurator Generalna Litwy, niejaka Nida Grunskienė.

Nie żartuję:
Prokurator Generalna Litwy rzuciła się Reitanasem (oczywiście, że Reitanasem, a nie żadnym Rejtanem)
https://en.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Rejtan

by zabronić Jarosławowi Wołkonowskiemu stać się wreszcie, po latach litewskich, urzędowych upokorzeń, Jarosławem Wołkonowskim.

Mój ojciec, dziadek i pradziadek mieli takie nazwisko. To jest moje rodowe nazwisko. Jestem czwartym pokoleniem noszącym to nazwisko i to państwo litewskie musi uwzględnić — podkreślił Jarosław Wołkonowski.

***

Ale na szczęście Minister Kumoch wypowiedział się też w innej, niż marynarkowa, bardzo ważnej kwestii:

otóż, ku mojej, niekłamanej radości, oznajmił, że nie da się wkręcić w nowomowowe szaleństwo pt. „w Ukrainie”

i jeszcze dodał, że jest filologiem.

O to, to!

 

 

 

 

 

 

 

No to ja mam taką propozycję (konstruktywną, jak to u mnie w zwyczaju, bo ja inżynierem i to peerelowskim, z wykształcenia jestem):

gdyby Pan minister-filolog, zechciał swemu pryncypałowi podpowiedzieć, by między jedną a drugą wymianą marynarek, zechciał swemu litewskiemu przyjacielowi szepnąć (bo Pan Prezydent, jak można było zauważyć choćby i pod Pomnikiem Wołyńskim w Warszawie, szeptać lubi):

słuchaj, jest tam u ciebie taki jeden Wołkonowski Jarosław.
I temu Wołkonowskiemu Jarosławowi, twoja prokurator generalna,  koło pióra robi, o jedną kreseczkę na waszej literze L w imieniu – i drugą, w nazwisku.

My tu obaj mamy na głowie ratowanie bratniej Ukrainy, nasz
egzotyczny /strategiczny sojusznik posady nam fajne po zakończeniu kadencji szykuje, a tu jakaś Grunskienė chce wywołać wojnę o literę.

Postaw babę do pionu, a i sprawdź przy okazji, czy ona nie ruska onuca…

https://kurierwilenski.lt/2022/06/07/jaroslaw-wolkonowski-juz-oficjalnie-sad-zezwolil-na-pierwsze-l-w-oficjalnych-dokumentach/

https://kurierwilenski.lt/2022/07/20/literka-l-jest-sprzeczna-z-litewskim-interesem-publicznym/

 

 

 


Moje najnowsze wpisy

 

Konferencja w Teheranie, czyli V rozbiór Polski

wtorek 29/11/2022

Do czego służą historycy? No, słucham? Do jumania kasy? Np. 64 baniek patentem „na fundację”? Proszę Państwa, ja zadałem poważne pytanie i oczekuję poważnych odpowiedzi.…


Świat bez Urbana

wtorek 04/10/2022

Jest połowa pierwszej dekady 21 wieku. Zostaję dyrektorem generalnym agencji reklamowej, dopiero co kupionej przez potentata polskiego rynku reklamowego. Agencja została kupiona, bo była, jak…


Wojna, fakty, mity

wtorek 30/08/2022

Wojny dzielą się na nieuniknione – i pozostałe. Te nieuniknione, to wojny o panowanie nad światem. I taką, nieuniknioną wojną, której zdecydowana większość z nas…


Wileńszczyzna, bania i koniec pielgrzymki

środa 17/08/2022

Po całym dniu samochodowego szperania po południowych zakątkach litewskiej dziś części Wileńszczyzny, siedzimy sobie w bani. Bania – nie tyle wynalazek, co zjawisko kulturowe, tak…


Sprawa Rybusa

poniedziałek 20/06/2022

Nie wiem, czy ktokolwiek o sprawie Rybusa napisze książkę albo nakręci film, za co pozbiera nagrody i ordery, ale chyba nie, bo Rybus nie jest…


Lucyferianie, chciwi informatycy i bezduszni Norwegowie

poniedziałek 23/05/2022

Komunista (pod przykryciem, ale zawsze) Morawiecki postanowił zająć się tym, co z sukcesami (mierzonymi wynikiem wyborczym) uprawia jego (oficjalny) boss Kaczyński, czyli - szczuciem. Tym…


De-maskacja

środa 06/04/2022

Bez niepotrzebnego rozgłosu, nieomal dyskretnie, wręcz (jadąc klasykiem) „bockiem, bockiem, cichućko, cichućko” , maski nie tyle opadły, co zostały odłożone na półkę, obok innych, przydatnych…


Pisowska anatomia repatriacji Polaków z Kazachstanu

poniedziałek 07/03/2022

Słuszną linię ma Nasza Władza! W czym ją ma? A we wszystkim! Wystarczy włączyć telewizor. A skoro ma we wszystkim, to i w kwestii przyspieszenia…


Tatusiu! Kup mi pałacyk!

czwartek 17/02/2022

Tatusiu! Kup mi pałacyk! Ależ Córeczko – jaki pałacyk?! Pałacyk, to tatuś ci już kupił! Taaak? A jak tatuś mógłby zapomnieć o imieninach swojej Córuchny?…


Polakobójstwo, czyli czy Andrzej już ułaskawienia pisze?

piątek 28/01/2022

Na nie tak dawnym posiedzeniu tzw. sejmu, poseł Braun powiedział prawdę i nieprawdę w jednym. Zacznę od nieprawdy: otóż nikt, wbrew obietnicy posła Brauna, wisiał…