Wojna w Gruzji!


sobota 09/08/2008
6

W Gruzji wojna.

Sięgnąłem do biblioteczki po stare mapy/ przewodniki, służące młodszemu o 20 lat pilotowi Orbisu do pracy na Zakaukaziu:

„Iz Tbilisi k Czornomu moriu”, za 29 kopiejek,

„Po Czornomorskomu Pobiereżju Kawkaza”,  za 36 kopiejek,

plany adżarskich (południe Gruzji) Batumi i Kobuleti za 27 kopiejek i w końcu

plan abchaskiego Suchumi  – 40 kopiejek.

Wszystkie wydane przez Gławnoje Uprawlienije Geodezji i Kartografii pri Sowietie Ministrow SSSR, Moskwa 1987.

Nieistniejący urząd, nieistniejącej rady ministrów, nieistniejącego państwa.

 

W południowoosetyjskim Cchinwali nie byłem, bo nawet za sowietów to było zadupie. Północna Osetia ze stolicą nazwaną imieniem zbrodniarza Ordżonikidze (dziś znów Władykaukaz)  była przynajmniej na turystycznym szlaku historycznej „gruzińskiej drogi wojennej”.

Za to w Abchazji byłem kilka razy.

Do Suchumi przyjeżdżało się z Soczi autokarem -  i to była atrakcja, bo przekraczało się w okolicach osady Leselidze granicę pomiędzy sowiecką Rosją i takąż Gruzją, pojawiały się napisy egzotycznym gruzińskim alfabetem, a także abchaskie (Abchazja była tzw. republiką autonomiczną w ramach Gruzji) -  albo nocnym rejsem statkiem na będące w środku miasta nabrzeże.

Parę lat później z tego nabrzeża w Suchumi uciekał ratując życie Eduard Szewardnadze (kto zacz – odsyłam do encyklopedii).

Na ówczesnym planie Suchumi ul. Kirowa przecinana przecznicami Marksa, Ordżonikidze, Frunze, Lenina, Engelsa i Kalinina – po rosyjsku można użyć określenia „wsia swołocz”, z Oktiabrską, czyli „Październikową” na okrasę.

Przypomina mi się ormiańska szkoła imienia Tumaniana, z popiersiem poety na niedużym postumencie, ocienione zielenią i werandami podwórka, w których mieszkały rodziny gruzińskie, ormiańskie, rosyjskie (nawet wg sowieckich danych, Abchazowie stanowili ledwie ok. 20 % ludności).

Pamiętam też nieskrywaną niechęć okazywaną sobie wzajemnie przez dwie przewodniczki Inturistu – Gruzinkę i Abchazkę.

A przed chwilą telewizja poinformowała o rosyjskich nalotach w wąwozie kodorskim, w Abchazji właśnie.

To nie jest (jak to na Kaukazie bywa) konflikt o podłożu religijnym: i Rosjanie i Gruzini i Osetyńczycy są narodami w zdecydowanej większości chrześcijańskimi, ba – wyznania prawosławnego.

Gruzja ma rację – Rosja ma siłę. Obie strony stracą – jedna rację, druga siłę.

 A islam na Kaukazie, póki co milcząc, przygląda się tej chorej wojnie.

To do niego należy następny ruch.


Komentarze 6 Dodaj komentarz

 
  1. Szanowny Autorze!

    Jest Pan chyba jedynym,który nie rozumie albo nie chce zrozumieć istoty tej wojny!

    Mieszanie islamu do imperialistycznych,skrajnie niebezpiecznych działań Rosji odbieram jako cyniczną próbę zamazywania rzeczywistego problemu!

    NARODOWI GRUZIŃSKIEMU NALEŻY SIĘ DUCHOWE WSPARCIE!!!

    Zachęcam Autora do włączenia się w krąg osób wspierających okupowaną Gruzję!!!!

    Odwagi!

      
    0
    0
    • Ja sobie tego typu pomówień, posądzeń i pouczeń nie życzę.

      A flagę gruzińską może Pan kupić na Okopowej 25, ale dopiero w poniedziałek. Bo zapasy (włącznie z jutrzejszą dostawą) są wyczerpane.

        
      0
      0
  2. ZNIKNĄŁ JEDEN NIEPRZYCHYLNY AUTOROWI KOMENTARZ!

    CZYŻBY MAŁA,GŁUPIUTKA CENZURA???

      
    0
    0
    • dokładnie tak; obraźliwe, chamskie, anonimowe grepsy wypadają na śmietnik

        
      0
      0
  3. Bardzo interesujący wpis. Chciałbym zwrócić uwagę, że Rosjanie do wojny z Gruzja (przynajmniej wg. doniesień mediów) wysłali odziały Czeczenów, co by mogło świadczyć, że na razie to Moskwa próbuje grać na religijnych resentymentach. A tak nawiasem, sądziłem, że Osetyńczycy to muzułmanie – tak przynajmniej podaje wiele serwisów ionformacyjnych.

      
    0
    0
    • nie, muzułmanie, a dokładniej sunnici, to zdecydowana MNIEJSZOŚĆ wśród Osetyńców

        
      0
      0

Moje najnowsze wpisy

 

Kto ma ministra w rodzinie – ten z głodu nie zginie!

niedziela 17/05/2020
1

Co, że w oryginale jest ksiądz, a nie minister? No i co z tego - minister to taka odmiana ministranta, to i też pasuje, tym…


Mamy pieredyszkę – i to jaką!

niedziela 10/05/2020
0

Wyszło na moje – pieredyszka trwa, i trwa mać!  (to nie ja, to Pawlak). I nie żadne, marne 7 czy 14 dni, a minimum miesiąc!…


Zarządzanie pieredyszką, czyli luzowanie wyborcze

wtorek 05/05/2020
0

Konsekwentnie od tygodni informuję szanownych Czytelników, że mam na tę hucpę, zwaną koronawirusem wywalone, i to wywalenie nie tylko nie ustępuje, ale z każdym kolejnym…


Posłowie PiSu piszą po prośbie do Ateusza Morawieckiego

sobota 18/04/2020
1

Na stare lata przyszło mi za trend settera robić: najpierw, po deklaracji  mania wywalone na koronawirusa, zostałem poparty przez Prezesa Kaczyńskiego i najpotężniejszego człowieka świata,…


Zamaskowanie, czyli humbug pod przykryciem

sobota 18/04/2020
4

Tak wrednie zmanipulowanych świąt Wielkiej Nocy, to nawet za komuny nie pamiętam, bo nikt mi nie wmówi, że wpuszczenie 150 ludzi do hipermarketu Auchan i…


5 minus, czyli dziś w kościele jest łapanka

piątek 10/04/2020
1

To są zdjęcia autobusu miejskiego w stolicy. A na nim – informacja, że do tego autobusu może wejść 19 osób, No taki limit, a limit…


Wyborcza, pocztowa majówka, czyli kiedy Prezes był na poczcie?

piątek 03/04/2020
0

Ja, odkąd najpotężniejszy człowiek świata, czyli prezydent USA Donald Trump zadeklarował, że podobnie jak Ewaryst Fedorowicz (kolejność prawidłowa), ma na koronawirusa wywalone, nie muszę się…


Zarządzanie strachem, czyli nie jestem sam!

poniedziałek 23/03/2020
1

17 marca opublikowałem tekst pt Zarządzanie strachem, czyli Włochów wina!, w którym poinformowałem, że na koronawirusa mam, cytuję - wywalone. Dlaczego mam – wyjaśniłem, po…


Zarządzanie strachem, czyli Włochów wina!

wtorek 17/03/2020
3

Z zainteresowaniem obserwuję zakwitającą mi na balkonie na różowo brzoskwinię. To miłe zajęcie. Na koronawirusa mam, jak to dzisiejsza młodzież określa, wywalone (eufemizm), bo wiem,…


Ober-zdrajca Bierut nie ma już na Powązkach grobowca!

niedziela 08/03/2020
0

3,5 roku temu (dokładnie 29 sierpnia 2016), na pisowskim do ostatniej kropki blogowisku, opublikowałem tekst pod śmierdzącym na kilometr ruską prowokacją i onucą tytułem „Pogrzeb…