Warto posłuchać – o sprzedaży Amerykanom archiwum gen. Kiszczaka


piątek 29/10/2021

4 luty 2019.

Oglądam sobie program Pospieszalskiego, nie wiedząc jeszcze, że za sprawą Joanny od Palca, 2 lata później i program, i Pospieszalski zostaną z telewizji partyjno-rządowej, jak za starych, dobrych (i z racji wieku doskonale przeze mnie pamiętanych) komunistycznych czasów -  usunięci.

Program napakowany na maksa, ciekawy, ale mnie zaciekawił wątek pomiędzy 39 minutą 20 sekundą i 46 minutą 20 sekundą, a poświęcony sprzedaży amerykańskiemu Instytutowi Hoovera, archiwum generała Kiszczaka.

Sprzedaż tę odkryli (jak twierdzą przypadkowo, przy okazji szukania w amerykańskim Instytucie Hoovera materiałów o ratowaniu Żydów, przez funkcjonujących w Szwajcarii polskich dyplomatów), dziennikarze Piotr Litka i Wiktor Świetlik.

Ale po kolei.

***

Ja o generale Kiszczaku mam zdanie jak najlepsze, co mogę udowodnić laudacją, jaką po jego śmierci napisałem i opublikowałem pod tytułem Generał Kiszczak Wielkim czekistą był!

Dlatego nikt nie może mi zarzucić, że się generała (i jego archiwum) czepiam.

Ja po prostu jestem z wykształcenia inżynierem, i to porządnym, bo PRLowskim i nie lubię, kiedy coś mi się nie zgadza, nawet fakty, które, jak wiadomo, elastyczne są i dają się fachowcom naginać.

U mnie śrubka musi pasować do muterki (ech, te germanizmy) i nie ma przeproś!

Na przykład nie zgadzam się z twierdzeniem redaktora Świetlika (dalej nazywanego Redaktorem), że ostatnia transza materiałów z archiwum Kiszczaka wywieziona została z Polski w maju 2018 roku.

Owszem, mógłbym się ewentualnie zgodzić z Redaktorem, że ostatnia transza ww. towaru (no oczywiście, że towaru), którą Redaktorowi Amerykanie POKAZALI, to ta wywieziona w maju 2018 roku.

Ale nie ma gwarancji, że do lutego roku 2019, pomiędzy wyjazdem Redaktora z gościnnych USA, a nagraniem programu u Pospieszalskiego, kolejne transze wywiezione nie zostały.

A ile ich zostało wywiezionych do wczoraj, czyli do 28 października 2021?

Aż ciśnie się na usta cytat ze stalinowskiego (oczywiście, że stalinowskiego) poety,

tych transz archiwów jest ze czterdzieści – sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści!

O to to!

„Sam nie wiem”  brzmi rozsądnie.
I bezpiecznie.

Bo taka wiedza potrafi przyprawić o zawał.
Albo i udar, czy tzw. wypadek komunikacyjny.

Ale jednak nie jest tak, że tego nie wie nikt, bo wiedzą i amerykańscy nabywcy oryginałów – i posiadacze uwierzytelnionych kopii (oczywiście, że takie uwierzytelnione kopie istnieją i są w stosownym posiadaniu).

Zresztą sam Redaktor skonstatował, że warto rozpocząć z Amerykanami negocjacje o przekazanie Polsce skanów tej generalskiej kolekcji.

Brzmi uroczo.

No to cóż w tych pudłach po butach (moda taka – kto chce, niech sobie pogugluje), które wywieziono z PRL-bis, się znalazło?

Swoją drogą, nie lubię bardzo form nieosobowych.
Bo co to znaczy wywieziono ?

A kto je wywiózł?
Nasi czy jankesi?

No kto konkretnie?

Czy jakiś zastępca pionka w warszawskiej ambasadzie – czy osobiście, notabl pisowski, w ramach „wkupnego”?

***

Zresztą – jak powszechnie wiadomym jest, jankesi to są durnie i można im byle papiery wcisnąć, za co oni wciskają też papiery, zielone, których mogą sobie wydrukować ile chcą, bo to oni drukarkę mają.

Czyli taka wymiana barterowa: my wam makulaturę – wy nam zielony papier toaletowy.

Interesujące, jaki był sam mechanizm negocjacyjny?

Może po prostu przekazali zieloną malaturę i
dostali/ wywieźli/ itp pierwszą transzę.
Zajrzeli do pudełka, a tam – nic niewarte szpargały:

jakieś pokwitowania wypłat, paragony za zakup dóbr (wówczas) deficytowych, pozdrowienia z wakacji w resortowych ośrodkach, życiorysy w kilku wersjach, zasuszony bukiecik hiacyntów, zdjęcia ze spotkań prywatnych, a nawet intymnych, czy nagrania świergotu ptasząt służbowych.

No to oni do generałowej Kiszczakowej:
oj  nie macie czegoś jeszcze, bo te szpargalątka  z transzy nr 1 – nieinteresujące jakieś.
- ależ mam! Mam! I chętnie wam dam! To znaczy sprzedam!
O – tu macie transzę numer 2, tylko najpierw te zielone pliz.

I tak kolejne transze jankesi kupowali, umieszczali w tym Hooverowym archiwum, do którego każdy mógł sobie wejść, poprosić o udostępnienie i potem usiłować zrozumieć fenomen przepoczwarzenia PRLu w PRLbis.

Ale jeśli (zaznaczam  jeśli) jednak, w którejś z tych transz, były jakieś dokumenty, które są z punktu widzenia interesów USA istotne, to wtedy, jak rozumiem, jankescy archiwiści, w te pędy dali cynk do stosownych organów (bo w USA też mają organa), że tu mamy takie smaczki, że ho! ho! ho!
A nawet, jeszcze jedno – ho!

Nie musiałoby być tego bardzo dużo,
Ot, wystarczyłoby nawet w ostateczności zobowiązanko – byleby prawdziwe, niesfałszowane.

Bo takie jedno zobowiązanko, to jak Archimedesowy punkt podparcia, przy pomocy którego jego posiadacz byłby w stanie ruszyć Ziemię, a co dopiero jakąś drobną kwestię wyegzekwowania haraczu 447.
A właśnie – lasy wyrębują, podatki nam podnoszą, „Misiowe”,  słomiane inwestycje na papierze budują …

musi kasę (użyjmy języka banksterów) akumulują…

***

Tego się rzecz jasna nie dowiemy, bo takie pytanie byłoby elementem wojny hybrydowej, czy jakoś tak.

Zauważyłem (bo jako reklamiarz, wciąż spostrzegawczy jestem), że Redaktor istotną część swojej wypowiedzi poświęcił tłumaczeniu, że to dobrze,  iż materiały te znalazły się w rękach amerykańskich, bo przecież u nas, to Schetyna zapowiedział likwidację IPNu.

W ogóle, to robił wrażenie z lekka zaniepokojonego tym, że chlapnął o tym odkryciu, które posłużyć może tylko do zadania niepotrzebnych pytań czyli, jak to mówią zatroskani o los Polski patrioci – siania zamętu.

Ja się temu niepokojowi  Redaktora nie dziwię, bo był już jeden taki (Andrzej miał na imię), któremu się wymsknęło, że ktoś dostarcza do dyskretnie schowanego na Mazurach, innowacyjnego ośrodka leczenia amnezji, prawdziwych talibów .

I niedługo po tym, temu Andrzejowi tak życie zbrzydło, że się był obwiesił.

***

Oczywiście, każdemu rozgarniętemu (wiem, mam na myśli mniejszość i to znikomą) obserwatorowi tzw. życia publicznego, nasuwa się najoczywiściej oczywiste pytanie:

czy o tej, trwającej latami i mierzonej kolejnymi transzami, sprzedaży generalskiego archiwum, wiedziały nasze Władze (dużej litery użyłem z przypadku).

Odpowiedź jest równie oczywista najoczywiściej, jak pytanie:

tak, doskonale o tym wiedziały.

Skąd ja to wiem?
A stąd, że cechą naszych Władz jest najwyższy profesjonalizm.

I minister Kamiński, i premier Morawiecki, i prezes Kaczyński to są najwyższej klasy profesjonaliści i o każdym szczególe tej operacji musieli wiedzieć.

Oczywiście Pospieszalski trochę marudził, że ta sprzedaż generalskiego archiwum była niezgodna z prawem.

Ale tu nam z pomocą przychodzi żydowski stalinowiec, major-politruk berlingowskiej 1 Dywizji Piechoty, a w cywilu kierownik Katedry Prawa Radzieckiego Uniwersytetu Warszawskiego (nie żartuję) i 1 sekretarz Komitetu Uczelnianego tej uczelni, profesor prawa Ehrlich Stanisław, który na prywatnych, elitarnych seminariach, uczył studenta i później doktoranta Kaczyńskiego Jarosława, o prymacie woli nad prawem.

I nauczył.

Czego każdy, rozgarnięty (wiem, mam na myśli mniejszość i to znikomą) obserwator tzw. życia publicznego codziennie może na własnej skórze doświadczać.

***

Pozostaje jeszcze rzucone przez Pospieszalskiego (i pozostawione bez odpowiedzi) pytanie: co na to IPN?

ja wiele miesięcy temu rozszyfrowałem nazwę tej instytucji po swojemu, w tekście pod tytułem

Im Prawda Niepotrzebna.

A niepotrzebna dlatego, że ta instytucja, pełniąca wobec Władzy rolę najoczywiściej usługową, ma w zakresie swej działalności, oprócz wielu nieistotnych, a ładnie brzmiących banałów, warunek ostrożnościowy, brzmiący jasno i klarownie:

zakaz podskakiwania.

 

https://vod.tvp.pl/video/warto-rozmawiac,04022019,40879470

http://blog.wirtualnemedia.pl/ewaryst-fedorowicz/post/general-kiszczak-wielkim-czekista-byl

http://blog.wirtualnemedia.pl/ewaryst-fedorowicz/post/ipn-im-prawda-niepotrzebna


Moje najnowsze wpisy

 

Postchanuka, czyli Wigilia covidowa i wklęsłoziemca Kaczyński

poniedziałek 03/01/2022

Z okazji Postchanuki pod choinkę Polacy dostali prezent. Jak to bywa w zimowo-świątecznym (to nie eufemizm – to nowomowa) okresie. Prezent bezcenny, bo od samego…


Języczek Mejza, czyli 100% PiSu w PiSie

poniedziałek 29/11/2021

Nie mam cienia pretensji do Pana Mejzy. Co więcej - nie mam nawet pretensji tego cienia najmniejszego kawałeczka. Jestem wręcz oburzony nagonką, rozpętaną na niego…


Mamy covidową pieredyszkę, bo Jarosław obawia się otwarcia drugiego frontu

piątek 12/11/2021

Covidowy trup ściele się już nie tylko gęsto, ale wręcz warstwowo. Każdy z cudem ocalałych z, cytuję: zarazy (to nie ja – to Jarosław), a…


Czy minister Dworczyk zapalił znicze na grobach wiernych ludzi honoru z Waffen SS?

poniedziałek 01/11/2021

Jako smakosz pisowskiej polityki jestem zniesmaczony i to bardzo. A zniesmaczyła mnie tsunamiczna fala hejtu, jaka uderzyła w pisowskiego ministra Dworczyka Michała, po opublikowaniu kolejnych…


Pisze Borowski do Dworczyka, czyli „swój do swego po nasze”

środa 06/10/2021

Gdy okazało się, że Dworczykowa skrzynka mejlowa cieknie, jak nie przymierzając, granica z Białorusią, rządowi pijarowcy wypichcili ściągawkę pt. nie będziemy komentować owocu pracy ruskich…


Po co Polakom POLSKA SZKOŁA?

czwartek 02/09/2021

Antek urodził się na Wołyniu, w mieście będącym ostatnią dużą stacją kolejową, przed granicą  przedwojennej, okrojonej z Kresów zdradą Traktatu Ryskiego  Polski  z Sowietami. W…


Import islamistów, czyli jak się repatriacja Polaków ze Wschodu PiSowi planowo nie udała

środa 18/08/2021

Szefostwo, spolegliwego wobec ultra-profesjonalnego rządu Morawieckiego, Polsat News miało wczoraj chwilę zaćmienia – tak bywa. Dziś już jej nie ma – i tak bywa też.…


Jarosław Kaczyński – polityk współszczujący

poniedziałek 09/08/2021

Nie, nie pomyliłem się – współszczujący, a dlaczego taki, zaraz wyjaśnię. Politycy (jak wszyscy ludzie) mają swoje zalety, ale i wady. Mają swoje deficyty, ale…


Biden nie sprzedał nas jednak Putinowi!

niedziela 25/07/2021

Biden nie sprzedał nas Putinowi. Nic z tych rzeczy! On nas po prostu Putinowi oddał za darmo! Jak starą krowinę, której się już więcej wydoić…


Rozpoczęła się wojna gangów, czyli jak historia zatoczyła pętlę

sobota 03/07/2021

Umieśćmy akcję w Chicago lat 30 ubiegłego wieku: dwa, terroryzujące dzielnicę gangi poszły na wojnę i w wyniku decydującego starcia, przy grzechocie automatów i huku…