Jedwabne, czyli kto i po co wajchę dziś przestawił?


wtorek 10/12/2019
0

Prawa ręka bliźniaków Karnowskich (wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, by bracia nie syjamscy mieli wspólną rękę, ale to fakt) Marzena Nykiel opublikowała dziś na łamach organu (jak mówią na mieście) senatora Biereckiego reklamę książki „Powrót do Jedwabnego” autorstwa trójki ewidentnych (jak na mieście słychać) antysemitów, czyli Wojciecha Sumlińskiego, Ewy Kurek i Tomasza Budzyńskiego.

W reklamie tej zawarła stwierdzenia i cytaty do wczoraj zupełnie niedopuszczalne, ale najwyraźniej żyjemy w czasach tak dynamicznych, że sam Panta Rei by się zdziwił.

O takie na przykład:

Nagłe przerwanie ekshumacji w Jedwabnem w 2001 roku po protestach środowisk żydowskich było swego rodzaju zawałem serca polskiej pamięci historycznej. Prawda, która wyłaniała się z wykopalisk jednoznacznie przeczyła kłamstwom Jana Tomasza Grossa.”

Potem padają oskarżenia pod adresem funkcjonariuszy IPNu Paczkowskiego i Kieresa o przekazanie całej, zebranej przez okres PRLu dokumentacji wydarzeń w Jedwabnem nie polskim historykom czy prokuratorom IPNu, a obywatelowi USA Grossowi, co było złamaniem Ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Ale niebywałym jest przekazany przez prof. Grupę nadzorującą prace polskich archeologów opis traktowania ich przez rabina Schudricha:

Od pokazania prawdy dzielił nas tylko mały krok, tymczasem wszystko, co odkryliśmy, musieliśmy zakopać. I tak z naszym odkryciem zakopaliśmy prawdę. Decydowało o tym wielu ludzi – i raczej niewielu w Polsce.

To była nieszablonowa decyzja i niespotykana sytuacja. W całej swojej kilkudziesięcioletniej karierze nie spotkałam się nigdy z czymś tak absurdalnym, ani wcześniej, ani później.

To chyba wtedy pierwszy raz pomyślałam, że preparują tę historię. To, co się tam wtedy zadziało, ten nadzór, tajemnice, knowania, naciski, ta atmosfera, na koniec przerwanie ekshumacji – to było coś tak nieprawdopodobnie odległego od zawodu archeologa i w ogóle od wszystkiego, czym się w życiu zajmowałam, że na lata zaciążyło to nie tylko na mojej pracy, ale także na mnie osobiście

— wyznaje prof. Grupa.”

„Dyrygował tym wszystkim rabin Michael Schudrich. Cały czas na krótkim łączu z Warszawą, Tel Avivem, Waszyngtonem. (…) W rzeczywistości o wszystkim decydował Schudrich, który próbował wydawać nam dyspozycje według jakichś wytycznych. Rzecz w tym, że te wytyczne miały się nijak do rzetelnych badań archeologicznych”

- relacjonuje prof. Grupa, podkreślając że z takim traktowaniem nie spotkała się ani ona, ani też nikt z branży.
”Wykańczał nas psychicznie” – dodaje.

To, co Schudrich z nami robił i jak nas traktował, wołało o pomstę do nieba. Wydaje mi się, a właściwie jestem tego pewna, że chcieliśmy w Jedwabnem znaleźć zupełnie co innego: my szukaliśmy prawdy, Schudrich – potwierdzenia wersji Jana Tomasza Grossa. Ale akurat tego tam nie znalazł.”

„Istne piekło. Schudrich nawet nie próbował ukryć niezadowolenia, bo przecież nasze odkrycie całkowicie niszczyło wiarygodność świadków, którzy zeznawali przed sądem i na relacji których oparł się Jan Tomasz Gross.

To wszystko zrozumiałam jednak dopiero później, bo w tamtym momencie nie pojmowałam istoty gniewu Schudricha. My przyjechaliśmy do Jedwabnego zrobić swoją robotę, po nic innego. Najwyraźniej Schudrich przyjechał z tego samego powodu – rzecz w tym, że kompletnie inaczej to rozumieliśmy”

„Znaleziono łuskę, jako twardy dowód na to, że strzały jednak padły. Łusek pochodzących z niemieckiej broni znaleziono zresztą więcej.

***

W tekście Nykiel za szwarccharakter robi nasz największy przyjaciel (i – jak się w ciągu minionej, pisowskiej kadencji okazało – „rodak”) rabin Schudrich, co mnie nieco dziwi,

bo taka raptowna degradacja kogoś, kto przez ostatnie 4,5 roku (liczę od wygrania przez męża pani Kornhauser tzw. wyborów prezydenckich) to jednak rzadkość, nawet w takim bajorku, jak polityka w ten kraju.

Podobno w życiu wszystko jest możliwe, ale ja prędzej uwierzę, że ziemia jest wklęsła (bo że jest płaska, to wystarczy wyjrzeć za okno), niż że wierna markietanka Nykiel rzuciła się do gardła rabinowi Schudrichowi (i całej stojącej za nim strasznej ferajnie) tak sama z siebie.

Co więcej, prędzej uwierzę, że Prezes Kaczyński nie znosi kotów, niż w to, że Karnowscy, których lat temu kilka zaliczyłem do „dziennikarzy komercyjnie niepokornych”, poszli na wojnę z Żydami, bo im się medialne harakiri zamarzyło:

bycie komercyjnie niepokornym wyklucza wszelkie próby samobójcze.

Moim (rzecz jasna niesłusznym) zdaniem, na taki numer musiał wydać zgodę/polecenie najlepszy płatnik, czyli Senator Bierecki, który ma jedną cechę:

jest baaaardzo bogaty, a ostatnie co baaaardzo bogatym ludziom do szczęścia jest potrzebne, to kłopoty

***

Co (lub kto) zatem przekonał senatora, żeby taki numer zaaprobował/zlecił?

No cóż, opcji jest kilka, ale że ja (jak się tu na samym początku zdeklarowałem) bloguję bo lubię, opiszę te, które mi się podobają najbardziej:

1. wewnętrzne sondaże pokazały, że szanse najlepszego przyjaciela rabina Schudricha (męża pani Kornhauser mam na myśli, który się ze wspomnianym rabinem fotografował w ostatnich 5 latach więcej razy, niż ja mam włosów na głowie), na reelekcję bez głosów najbardziej patriotycznego elektoratu, któremu wspomniany mąż pani Kornhauser wielokroć dał po twarzy, na przykład oskarżając Polaków o sowiecko-ubecką prowokację, zwaną pogromem kieleckim itp. wyskokami są niepewne i żeby się Nowogrodzkiej interes nie wykopyrtnął, trzeba jakiś ochłap wspomnianemu, najbardziej patriotycznemu elektoratowi rzucić.

2. Nowogrodzka została uprzedzona, że globalne żuliki od ustawy 447 przygotowują taki atak na Polskę, którego żadne – proszę wybaczyć właściwą mi precyzję opisu – słodkie pierdzenia Prezydenta, Premiera a nawet samego Prezesa o polskiej wersji państwa dobrobytu czy innych socjalistycznych bzdetach nie będą w stanie przykryć, więc wspomniana Nowogrodzka zastosowała uderzenie wyprzedzające.

3. ponieważ za wstrzymanie ekshumacji w Jedwabnem najoczywiściej odpowiada Człowiek z pomników, którego brat właśnie po ortopedycznej operacji leży na otwockim łożu boleści, Senator zdecydował się na pucz przeciw ekipie Prezesa, bo poważni ludzie uznali, że Prezes już, jak to się w biznesie określa – nie dowozi.

***

Za powyższe (jak i każde inne) opinie odpowiedzialności żadnej nie biorę, bo ja nie jestem z partii TKM, i zwyczajnie do brania się żadnego nie wyrywam,

ale zastanawiam się nad jednym:

22 grudnia zaczyna się Chanuka i z kim mąż pani Kornhauser w pałacu prezydenckim, zwyczajem zapoczątkowanym przez Człowieka z pomników świeczki zapali?

Jak zwykle z Rabinem Schudrichem czy jednak z kimś innym?


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


9 − = osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Zarządzanie strachem, czyli nie jestem sam!

poniedziałek 23/03/2020
1

17 marca opublikowałem tekst pt Zarządzanie strachem, czyli Włochów wina!, w którym poinformowałem, że na koronawirusa mam, cytuję - wywalone. Dlaczego mam – wyjaśniłem, po…


Zarządzanie strachem, czyli Włochów wina!

wtorek 17/03/2020
2

Z zainteresowaniem obserwuję zakwitającą mi na balkonie na różowo brzoskwinię. To miłe zajęcie. Na koronawirusa mam, jak to dzisiejsza młodzież określa, wywalone (eufemizm), bo wiem,…


Ober-zdrajca Bierut nie ma już na Powązkach grobowca!

niedziela 08/03/2020
0

3,5 roku temu (dokładnie 29 sierpnia 2016), na pisowskim do ostatniej kropki blogowisku, opublikowałem tekst pod śmierdzącym na kilometr ruską prowokacją i onucą tytułem „Pogrzeb…


Wirus wyborczy, czyli podarunek z Wuhan

piątek 28/02/2020
0

Tytuł miał brzmieć "Zarządzanie strachem – koronawirus, czyli komunikacyjny samograj", ale że (parafrazując klasyka nad klasykami, czyli Bronisława Komorowskiego) "tytuły powinny być krótkie - a…


Andrzej Wallenrod na konwencji PiSu

czwartek 20/02/2020
1

Konwencja była fulwypaśna, transatlantycki sznyt było widać, słychać, a czuć nie tylko dlatego, że wcześniej monitor sprayem czyszczącym lekkomyślnie spryskałem, co transmisję zapachową skutecznie przykryło.…


Juszczyszyniada, czyli kaściarze do wzięcia

piątek 07/02/2020
2

„Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, a przez to nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego”, powiedział jakiś sędzia…


Leworządność, czyli jak brukselska eurożulia cwaniaków wykiwała

piątek 17/01/2020
0

Najpierw stary dowcip: pewnemu cwaniakowi się zmarło. Stanął przed sądem niezawislym – tfu! Ostatecznym, gdzie znudzony rutyną sędzia, w przypływie dobrego humoru po prostu zapytał…


Kaściarze, czyli Marsz 1000 kagańców!

poniedziałek 13/01/2020
0

Pierwszym i najważniejszym zadaniem, jakie spełniają sądy od zarania dziejów (ładne to określenie) jest trzymanie Ciemnego Ludu/Suwerena (wersja zależna od tego, czy swobodna, nienagrywana rozmowa,…


Stalin - swołocz i antysemicka świnia

niedziela 29/12/2019
9

Władymir Putin nakłamał. Na temat Polski konkretnie. Najpierw za przyczynę wybuchu II wojny światowej uznał traktat monachijski, oznaczający rozbiór Czechosłowacji, co akurat było przyczyną, ale…


Czy Bruksela udzieli PRL-bis bratniej pomocy?

poniedziałek 23/12/2019
0

Media poinformowały, że Bruksela wysłała list do Warszawy. W liście tym ponoć grzecznie prosi, żeby ta ustawa, w której nadzwyczajna sitwa w togach zostaje wzięta…