Ja w sprawie włosów.


środa 03/11/2010
6

Jestem człowiekiem liberalnym. I tolerancyjnym.

Nie mam w zwyczaju narzucać innym ludziom swoich poglądów, opinii, a nawet upodobań.

I dlatego też kompletnie nie interesuje mnie sprawa, którą od tygodni żyje rząd, parlament, media, biskupi i kilkadziesiąt tysięcy bezpośrednio zainteresowanych obywateli Polski.

Nie interesuje mnie to, czy jakaś para będzie miała dziecko albo dwójkę, a może i dziesiątkę (nie żartuję- nawet to mnie nie interesuje) albo nie będzie mieć dzieci wcale.

To jest tej pary i tylko tej pary sprawa.

Oczywistym jest w tej sytuacji, że jeśli już się zdecydują mieć dziecko (albo dwójkę, trójkę itd.), to kompletnie mnie nie obchodzi, czy będą te dzieci mieli przy pomocy metody, jakby to rzec -  standardowej, czy też zastosują z jakichkolwiek przyczyn rozwiązanie, nazwijmy je tak – technologiczne.

To mnie kompletnie nie obchodzi, ponieważ jestem, jak na wstępie napisałem, i liberalny i tolerancyjny.

Myślę zatem, że ktoś tak liberalny i tolerancyjny, jak ja, ma pełne prawo, żeby mu się inni obywatele w jego, najbardziej prywatne sprawy nie w…trącali.

I żeby na przykład nie żądali ode mnie, żebym im fundował spełnienie ich marzeń, potrzeb, a nawet zachcianek.

Bo ja nie mam ochoty nabijać kabzy prywatnym firmom, specjalizującym się w zapłodnieniu technologicznym, podobnie, jak nie mam zamiaru opłacać zatrudnionych w szpitalach (jeszcze publicznych) lekarzy, którzy się tą technologią mają parać w ramach tzw. kontraktów z NFZ.

To by przecież znaczyło, że  mój liberalizm i tolerancję, różni cwaniacy traktują jako zwykłe frajerstwo,

Na rozmnażaniu się metodą  technologiczną, gigantyczne pieniądze zarabiają prywatne firmy, pracujące na sowitych marżach i wykorzystujące niedostatek realnej konkurencji w tej dziedzinie biznesu w Polsce.

Fakty są, jak to fakty, bezlitosne: jeśli plany rządu i parlamentu, wspieranych przez media i potężne lobby prokreacji technologicznej, zostaną wprowadzone w życie, czeka nas wzrost podatku, nazywanego  składką zdrowotną.

I proszę mi tylko nie mówić, że nie: ja, cytując mojego ulubionego barda przedwojennego Czerniakowa:  za stary wróbel jestem, żebym się dał na byle g… posadzić.

Chyba, że zgodnie z argumentacją, którą przez wiele lat ze wszystkich mediów słyszałem żeby komuś dać – komuś innemu trzeba będzie zabrać:

Na przykład, żeby dosypać nauczycielom – trzeba by zabrać górnikom.

Usatysfakcjonowanie policji – proszę bardzo, ale ze stratą dla celników i tak dalej w te, przepraszam,  klocki.

Bo już Milton Friedman powiedział, że nie ma czegoś takiego, jak darmowa flaszka (to wersja nadwiślańska).

Komuś trzeba będzie zatem zabrać:

chorym na nowotwory, których kolejka po ratunek wydłuży się o kolejne miesiące? Dzieciom, wymagającym terapii hormonem wzrostu albo cierpiącym na choroby genetyczne? Staruszkom, którzy i tak już  nie są objęci  niektórymi formami terapii ?

Albo temu siedmioletniemu Arturowi z Legnicy, któremu bandzior złamał kość udową i na którego rehabilitację pooperacyjną… NFZ  nie ma pieniędzy do końca tego roku.

Jeśli tak – to ja się nie wtrącam, bo jak już zaznaczyłem czterokroć, jestem tolerancyjny i liberalny.

I postępowy.

PS. Ponieważ  od młodości jestem łysy i marzy mi się moja dawna, blond czupryna, czy ja, podobnie jak inni pozbawieni wbrew swej woli owłosienia, mogą się od Parlamentu spodziewać zasponsorowania restauracji włosów a la Berlusconi ?

 


Komentarze 6 Dodaj komentarz

 
  1. Wyrywanie tej sprawy z całego kompleksu spraw, w które państwo się nie powinno w…trącać jest jednak zaciemnianiem problemu.
    My sobie narzucamy kwestie in vitro, podczas gdy państwo w ogóle nie powinno mieć nic wspólnego ze służbą zdrowia.

      
    0
    0
  2. Słynne zdanie Friedmana jest dość bałamutne, bo choć za flaszkę (obiad) zawsze ktoś płaci,to wcale nie zawsze ten, który to spożywa i to częste darmowe „nie zawsze” może dotyczyć zarówno socjalizmu jak i kapitalizmu.Neoliberalizm Friedmana bardziej zmierza zresztą do zapewniania sobie darmowych obiadów (tyle, ze ekskluzywnie dla bogatych) niż inne systemy.

      
    0
    0
  3. Zawsze musi być jakieś idiotyczne wytłumaczenie podwyżek (które i tak nie idą na jakiekolwiek leczenie czegokolwiek ) i ciemny lud MUSI to kupić bo na nic innego nie ma szans . Takie jest to cholerne życie .

      
    0
    0
  4. @ MirekU: ale pełna zgoda! Tyle, że póki co, szpitale są państwowe (czyli niczyje) i dopiero są w trakcie , tej, no…prichwatyzacji (to po rosyjsku, ale nie powiem, co ten neologizm znaczy :-)

    @ JS: Panie Jerzy – ja do Friedmana nic nie mam, w przeciwieństwie do takich różnych, co publiczności makaron na uszy różnym inwitrem nawijają, podczas gdy gospodarka dryfuje, jak żaglowiec Fryderyk Chopin

    @ Anonymous: ja rozumiem, że jest listopad i zaczęło padać, ale żeby się tak poddawać…

      
    0
    0
  5. Drogi Panie!
    O ile się orientuję łysienie męskie nie jest chorobą, a bezpłodność – tak. Zapłodnienie in vitro jest lekarstwem – najdroższym, ale też najskuteczniejszym – na tę chorobę. Odmawianie chorym na bezpłodność leczenia jest tak samo naganne jak odmawianie leczenia chłopcu poturbowanemu przez bandytę.
    Proszę nie uprawiać demagogii. Chęć posiadania własnego dziecka nie jest estetycznym kaprysem. Zapewniam Pana, że gdyby wynaleziono bardzo drogi lek na łysienie, tysiące zdesperowanych liberałów zażądałoby jego refundacji.

      
    0
    0
    • Proszę Pani,

      ja zadałem prościutkie pytanie:

      - czy refundacja in vitro spowoduje wzrost podatku – pardon „składki” zdrowotnej?
      - czy tez pieniądze na in vitro zostaną „przesunięte” z onkologii, neantologii, geriatrii, itp ?

      Bo trzeciego wyjścia – nie ma. I już.

      A w kwestii łysienia , pozwolę sobie odpowiedzieć tak (i tylko się proszę nie obrazić): jak Pani wyłysieje, to pogadamy, OK? :-)

        
      0
      0

Moje najnowsze wpisy

 

Ci wredni Polacy nie chcą umierać na COVIDa!

sobota 08/08/2020
0

Polacy to źli ludzie. I niewdzięczni. Władzuchny kochanej nie słuchają, na tę para-grypę mają, jak niejaki Ewaryst, wywalone, i co najgorsze – umierać nie chcą.…


Zbudujcie Mur Warszawski, a Jarkocin nową stolicą Mazowsza!

piątek 31/07/2020
0

Sejm już w sierpniu może zająć się projektem ustawy autorstwa PiS, który będzie zakładał stworzenie nowego województwa warszawskiego - wynika z nieoficjalnych informacji krążących w…


Habemus para-prezydentam!

środa 29/07/2020
0

12 lipca, w PRL-bis odbyły się para-wybory, po których PKW (Para-Komisja Wyborcza) ogłosiła Polakom para-prezydenta: Habemus para-prezydentam! - czy jakoś tak. Para-wybory poprzedzone były para-kampanią…


Picdemia, maślanka towarzyska, czyli gdzie zniknął Jonny Daniels?

środa 08/07/2020
0

Podobno prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie. Ja twierdzę, że to fenomenalna zupełnie konstatacja, bo każdy, kto jeszcze nie zobaczył, może dziś, za godzinę, za…


Prezes Kaczyński i jego Kujdy

piątek 03/07/2020
1

Do Prezesa przyszedł Kujda. Kujda Kazimierz. Dla przyjaciół – Ryszard, Dokładniej – TW Ryszard. TW, oznacza trefnie... tfu! Trafnie Wybrany – jak to z przyjaciółmi…


Picdemia, czyli Polakom kopalnie niepotrzebne

wtorek 23/06/2020
1

36 (no już niestety nie 38) milionowy kraj, i na koronawirusa (w postaci czystej, bez numeru pod nazwą chorób współistniejących) od 4 marca do 19…


Bon turystyczny Dudy - i Bierut pod ochroną Dudy na Powązkach

piątek 19/06/2020
1

Dziś, w Kielcach, późnym popołudniem, mąż pani Kornhauser (dalej MPK) zakończył swoje wyborcze przemówienie tradycyjnym „Niech żyje Polska!”. Tym okrzykiem kończy swoje, agitacyjne przemówienia w…


Lancet, pan-szczepionka i rodzina na 200 bańkach+

sobota 13/06/2020
0

  Co to jest Lancet? No, śmiało - pytanie przecież nie jest trudne? Co, lancet to narzędzie? Chirurgiczne do tego? Kozik taki? Owszem, ale mnie…


Socjalizm żoliborski w wersji dla dorosłych

piątek 05/06/2020
0

Co takiego naprawdę istotnego wydarzyło się na terytorium zarządzanym przez socjalistów żoliborskich w ciągu minionej dekady (spokojnie - mnie o 10 dni, nie lat chodzi)?…


Kto ma ministra w rodzinie – ten z głodu nie zginie!

niedziela 17/05/2020
0

Co, że w oryginale jest ksiądz, a nie minister? No i co z tego - minister to taka odmiana ministranta, to i też pasuje, tym…