Czy w Janowie konie trują?


wtorek 05/04/2016
11

Rok 2001. Pamiętam, bo parę miesięcy później po 7 latach w jednej firmie zmieniałem pracę.

Klient (gigant farmaceutyczny) zorganizował szkolenie, na które zaprosił też ludzi z obsługujących go agencji reklamowych.

Szkolenie miało miejsce w uroczym Zaborku, co wtedy nic mi (ani większości towarzystwa) jeszcze nie mówiło – potem i owszem.

Już pierwszego dnia, późnym popołudniem postanowiliśmy sporą grupą odwiedzić pobliską stadninę koni arabskich w Janowie Podlaskim (co mówiło większości z nas wiele, a nawet wzbudzało niekłamane zainteresowanie, bo o ile w telewizji te wspaniałe konie widywaliśmy, to na żywo – już nie).

Przyjechaliśmy pod stadninę i zaczęliśmy zwiedzanie.
Na własną rękę zaczęliśmy.

Dlaczego ?
Bo NIKOGO nie mogliśmy do oprowadzenia nas znaleźć.

Wchodziliśmy do stojących otworem stajen, podchodziliśmy do boksów tych prześlicznych zwierząt.

Bardzo nas zdziwiło, że nikt tych skarbów nie pilnuje, a ktoś nawet zauważył, że jakiś wariat mógłby je okaleczyć.

Pokręciliśmy się trochę i wróciliśmy do Zaborka.

Kiedy później opowiadałem czasem przy różnych okazjach o tej wizycie, zwracając uwagę na kuriozalny dla mnie wspomniany fakt braku nadzoru nad arabami miałem wrażenie, że nikt mi nie wierzył, bo dla każdego normalnego człowieka rzeczywiście brzmiało to zupełnie niewiarygodnie.

I nagle, po 15 latach w Rzepie takie kwiatki:

Okazuje się, że obiekt, w tym stajnie, nie jest monitorowany, na teren może wejść praktycznie każdy. – Prezes Agencji podjął decyzję o założeniu światłowodu, który pozwoli zainstalować monitoring obiektu, w tym stajni i boksów – mówi nam Witold Strobel, rzecznik Agencji. *

Czyli przez cały okres prezesowania tego odwołanego kilka tygodni temu superfachowca nie zmieniło się w kwestii ochrony stadniny praktycznie nic.
Bo o ile 15 lat temu monitoringu miało prawo nie być (acz paru cieciów nawet z giwerami byłoby wtedy całkiem na miejscu), to w dzisiejszych czasach brak monitoringu w tym narodowym skarbie to – proszę wybaczyć właściwą mi precyzję opisu – granda.

Nie wiem, czy ktoś te araby specjalnie truł, czy też te szkodliwe „dodatki” w paszy to efekt postawy personelu typowej dla tych, co pracują „na państwowym” (patrz ministrowie Skarbu, czy ich kumple, prezesi Spółek Skarbu Państwa) , ale za sam brak monitoringu nie tylko eksprezesowi, ale całemu zarządowi moim (i całkowicie niesłusznym zdaniem) wypad się należał.

Bo ich boss, Piechociński Janusz z ZSLu, któremu ostatnio stadnina podlegała, już parę miesięcy temu poleciał.

—————-
*http://www.rp.pl/Spoleczenstwo/304049855-Co-bylo-w-owsie-dla-arabow.html#ap-1


Komentarze 11 Dodaj komentarz

 
  1. No i patrz pan. Tyle lat bez monitoringu i jakoś nikt koni nie okaleczył. Tyle lat bez Rady ds. Hodowli Koni i konie jakoś hodowali. Ale czas z tym skończyć, będzie nowe.

       Odpowiedz
    5
    1
    • no patrz pan – problem właśnie w tym „jakoś”. Szkoda, że pan nie dodał „…to będzie”.
      Za sam brak monitoringu – wypad!
      A ten trujący antybiotyk, to się do owsa sam wsypał :-D

         Odpowiedz
      4
      2
  2. Chyba sentymentalizm mnie pcha, ponieważ z końmi miałam bliższy kontakt, niż szanowny Autor, choć nieco wcześniej… :) Z hodowli anglo-arabów znane były kiedyś małe Ochaby na Śląsku Cieszyńskim. Studentów z sekcji jeździeckiej zatrudniano do wyrzucania gnoju i czyszczenia koni nie tylko z ułańskiej fantazji,ale po prostu z braku pracowników /chcecie pojeździć, to popracujcie/. Na szczęście 4 dekady temu nikomu się nie śniło, żeby do stajni, choćby z uwagi na aromaty, pchał się ktokolwiek poza miłośnikami tych wspaniałych zwierząt. Wejście do boksu bez właściwego obuwia groziło zmiażdżeniem stopy, nawet niewłaściwe podanie cukru zostawiało ślady…
    Czy ta beztroska przetrwała w stadninach, nie wiem. Ale brak odpowiedzialności za cokolwiek od lat swoje robi…Z największego pastwiska w Ochabach zrobiono park rozrywki.
    Pzdr, r :)

       Odpowiedz
    1
    0
  3. @recenzentka
    W moim przypadku wyglądało to troszkę inaczej:
    „Studentów z sekcji szybowcowej zatrudniano do wyciągania na lotnisko szybowców i sprzątania hangaru nie tylko z lotniczej fantazji, ale po prostu z braku pracowników /chcecie polatać, to popracujcie/” :-D

    A tego lotniska na Gocławiu od 40 lat już nie ma, bo…stoi na nim cała dzielnica mieszkaniowa.

    Klisza „państwowe=niczyje” oczywiście istniała, ale wtedy, jak już kogoś wsadzali to na poważnie (1976, praktyka „zerowa” w Hortex’ie, siejący postrach dyrektor L., który po kilku latach dostał wysoki wyrok).
    A było i tak, że dekadę wcześniej za szwindle na wielką skalę tatuś znanego aktora zawisł.

       Odpowiedz
    1
    0
    • A było i tak, że dekadę wcześniej za szwindle na wielką skalę tatuś znanego aktora zawisł.

      Było było, tylko sam Pan wie, że był to proces polityczny pod publikę, głównym oskarzonym obiecano łagodne wyroki, jeśli przyznają się do winy. W kraju gospodarka dołowa, mitycznego mięsa było jak na lekarstwo, więc trzeba było znaleźć „winnego” tej sytuacji i przykąłdnie ukarać ku uciesze pospólstwa.

         Odpowiedz
      0
      1
      • @Andrzej
        Ja napisałem tekst o skandalicznym braku nadzoru (strażnicy/monitoring) nad skarbem narodowym, jakim są araby, który to skandal trwał – jak wynika z mojego osobistego doświadczenia – od dawna.
        A w kwestii wspomnianego w mojej odpowiedzi na komentarz pod tekstem detalu, do którego Pan się odniósł było tak:
        a/ wielu kradło
        b/ jednego powiesili

        a czy coś komuś ktoś obiecał, to już nie moja sprawa.

           Odpowiedz
        2
        1
  4. @Andrzej
    To „pospólstwo”, o którego uciesze pan pisze, nieco wcześniej było przymusową widownią hitlerowskich zbrodni, a nawet zbiorowych egzekucji, więc ci, którzy przeżyli, limit takich „uciech” raczej wyczerpali…
    PS. Sorki, że się wtrącam. Dzięki za podobieństwo wspomnień, przynajmniej rozumiem, dlaczego to się tak dobrze czyta… :)
    Pzdr., r :)

       Odpowiedz
    1
    0
  5. no patrz pan – problem właśnie w tym „jakoś”. Szkoda, że pan nie dodał „…to będzie”.
    Za sam brak monitoringu – wypad!
    A ten trujący antybiotyk, to się do owsa sam wsypał

    W części zgadzam się z Panem, w części nie.

       Odpowiedz
    0
    0
  6. PS: Okazuje się, a właściwie okazało że ten antybiotyk nie miał wpływu na zdrowie koni – tako orzekł prokurator.

       Odpowiedz
    2
    0
  7. @Bolesław
    Precyzyjnie:
    1. napisałem w tekście „Nie wiem, czy ktoś te araby specjalnie truł, czy też te szkodliwe „dodatki” w paszy to efekt postawy personelu typowej dla tych, co pracują „na państwowym””

    2. a w odpowiedzi na komentarz „…A ten trujący antybiotyk, to się do owsa sam wsypał”

    3. jest Pan nieprecyzyjny: info z wp.pl

    „Prokuratura Okręgowa w Lublinie poinformowała, że w paszy podawanej koniom w Janowie Podlaskim wykryto antybiotyk szkodliwy dla tych zwierząt, ale znajdował się on w dozwolonej ilości. Taką opinię wydał biegły”

    nie zauważył Pan stwierdzenia że BYŁ szkodliwy (+ info, że badanie organów wewn. zwierząt da dopiero odpowiedź na pytanie o wpływ na śmierć arabów)

    4. Ja napisałem tekst o skandalicznym braku nadzoru (strażnicy/monitoring) nad skarbem narodowym, jakim są araby, który to skandal trwał – jak wynika z mojego osobistego doświadczenia – od dawna.
    I choćby tylko za to – wypad!

       Odpowiedz
    1
    1

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


9 − = siedem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Kto ma ministra w rodzinie – ten z głodu nie zginie!

niedziela 17/05/2020
0

Co, że w oryginale jest ksiądz, a nie minister? No i co z tego - minister to taka odmiana ministranta, to i też pasuje, tym…


Mamy pieredyszkę – i to jaką!

niedziela 10/05/2020
0

Wyszło na moje – pieredyszka trwa, i trwa mać!  (to nie ja, to Pawlak). I nie żadne, marne 7 czy 14 dni, a minimum miesiąc!…


Zarządzanie pieredyszką, czyli luzowanie wyborcze

wtorek 05/05/2020
0

Konsekwentnie od tygodni informuję szanownych Czytelników, że mam na tę hucpę, zwaną koronawirusem wywalone, i to wywalenie nie tylko nie ustępuje, ale z każdym kolejnym…


Posłowie PiSu piszą po prośbie do Ateusza Morawieckiego

sobota 18/04/2020
1

Na stare lata przyszło mi za trend settera robić: najpierw, po deklaracji  mania wywalone na koronawirusa, zostałem poparty przez Prezesa Kaczyńskiego i najpotężniejszego człowieka świata,…


Zamaskowanie, czyli humbug pod przykryciem

sobota 18/04/2020
0

Tak wrednie zmanipulowanych świąt Wielkiej Nocy, to nawet za komuny nie pamiętam, bo nikt mi nie wmówi, że wpuszczenie 150 ludzi do hipermarketu Auchan i…


5 minus, czyli dziś w kościele jest łapanka

piątek 10/04/2020
0

To są zdjęcia autobusu miejskiego w stolicy. A na nim – informacja, że do tego autobusu może wejść 19 osób, No taki limit, a limit…


Wyborcza, pocztowa majówka, czyli kiedy Prezes był na poczcie?

piątek 03/04/2020
1

Ja, odkąd najpotężniejszy człowiek świata, czyli prezydent USA Donald Trump zadeklarował, że podobnie jak Ewaryst Fedorowicz (kolejność prawidłowa), ma na koronawirusa wywalone, nie muszę się…


Zarządzanie strachem, czyli nie jestem sam!

poniedziałek 23/03/2020
2

17 marca opublikowałem tekst pt Zarządzanie strachem, czyli Włochów wina!, w którym poinformowałem, że na koronawirusa mam, cytuję - wywalone. Dlaczego mam – wyjaśniłem, po…


Zarządzanie strachem, czyli Włochów wina!

wtorek 17/03/2020
2

Z zainteresowaniem obserwuję zakwitającą mi na balkonie na różowo brzoskwinię. To miłe zajęcie. Na koronawirusa mam, jak to dzisiejsza młodzież określa, wywalone (eufemizm), bo wiem,…


Ober-zdrajca Bierut nie ma już na Powązkach grobowca!

niedziela 08/03/2020
1

3,5 roku temu (dokładnie 29 sierpnia 2016), na pisowskim do ostatniej kropki blogowisku, opublikowałem tekst pod śmierdzącym na kilometr ruską prowokacją i onucą tytułem „Pogrzeb…