Czy Bruksela udzieli PRL-bis bratniej pomocy?


poniedziałek 23/12/2019

Media poinformowały, że Bruksela wysłała list do Warszawy.

W liście tym ponoć grzecznie prosi, żeby ta ustawa, w której nadzwyczajna sitwa w togach zostaje wzięta za buzię przez ferajnę w garniakach, została odłożona na półkę.

Niedawne doświadczenia uczą, że gdy list pisze Waszyngton albo Tel-Aviv, to naszym, Nowogrodzkim gierojom miękną kolana w trybie natychmiastowym.

Równie nieodległe wypadki dowodzą, że gdy dzwoni do męża pani Kornhauser Berlin, to on wraca do pionu, poziomu czy skosu albo innej, dowolnie zaordynowanej przez dzwoniącą pozycji w tri miga, albo i szybciej.

Ludzie dobrze poinformowani twierdzą nawet, że mąż pani Kornhauser na dźwięk tego akurat telefonu zaczyna chodzić po gabinecie w rytm Parademarsch, ale ja tam o muzycznych przyzwyczajeniach centusiów nie dyskutuję.

Natomiast jako człowiek mający do otaczającej (nawet, gdy to otaczanie kończy się ustawieniem tabliczki z napisem wyjścia nie ma!) rzeczywistości stosunek życzliwy, nie przejmuję się zbytnio tym, czy ustawy sądowe napiszą nam fachowcy z zaprzyjaźnionego Mossadu czy równie bratniej BND:

dziadziusiom i tatusiom dzisiejszych za przeproszeniem elit, ustawy pisało bratnie KGB i też wszystko było (jak powiedział Rywin w negocjacjach biznesowych z Michnikiem) koszerne.

***

Prawda jak to prawda, bywa nieprzyjemna, bo podziękować za ten dzisiejszy – proszę wybaczyć właściwą mi precyzję opisu – bajzel sędziowski, PiS może mężowi pani Kornhauser i starszej Romaszewskiej, którzy 18 miesięcy temu zawetowali bardzo dobre ustawy o KRS i Sądzie Najwyższym, a których to ustaw jedyną wadą było to, że ich autorem był Ziobro,czyli „prokurator generalny”.

Starsza pani przejechała się po ustawach Ziobry jak po łysej kobyle:

„ja żyłam w państwie, w którym prokurator miał nieprawdopodobnie silną pozycję, a w zasadzie mógł wszystko i nie chciałabym do takiego państwa wracać

Symetrystka jedna.

A jak każdy może zobaczyć na dostępnych w sieci nagraniach, mąż pani Kornhauser wetował te bardzo dobre ustawy z osobistą satysfakcją, jak przystało na człowieka, którzy nie może zapomnieć, że w początkach swej politycznej kariery za Zbigniewem Ziobro przysłowiową teczkę nosił.

Po 5 minutach rytualnego, słodkiego pierdzenia, od 6 minuty kawa została położona na ławę:

słowa prokurator generalny mąż pani Kornhauser odmieniał przez wszystkie przypadki, by w 9 minucie 20 sekundach bez żenady wszystko zawetować.

Na koniec obiecał przygotowanie przez siebie lepszych ustaw, z czego rzecz jasna guano wyszło, w rezultacie zdychająca kasta dostała drugie życie i po brutalnym dyktacie Brukseli, wszystko zostało po staremu.

***

Minęło 1,5 roku i zarówno mąż pani Kornhauser jak i starsza Romaszewska wykonali zwrot o 180 stopni i stanęli w awangardzie domagających się zrobienia porządku z nadzwyczajną sitwą w togach i już się na kolejną ustawę najoczywiściej przygotowaną przez sztab Ziobry nie boczą.

Cud? Albo zmiana leków?
Nie wiem, choć jedyne, co mi do głowy przychodzi, to zmiana, ale mądrości etapu:

Ciemny Lud/Suweren (wersja zależna od tego, czy swobodna, nienagrywana rozmowa, czy oficjalny spicz) , żeby nie fikał, musi dostać albo ośmiorniczek – albo igrzysk, bo na propozycję opędzenia go zwykłym chlebem, to środkowy palec gotów pokazać. Rozpuszczony dobrobytem taki!

A że w obliczu spowolnienia (ta nowomowa mnie odmładza o lat 45 najmarniej) ośmiorniczek dla plebsu ewidentnie nie chwatajet, trzeba było jakiś ochłap Ciemnemu/Ludowi/Suwerenowi na odczepnego rzucić.

To i padło na tę sędziowską nadzwyczajną sitwę, bo Matiego walka z pornografią i drogowymi piratami już nikogo nie rajcuje, tak jak nie rajcowało Donkowe zwalczanie dopalaczy i kastrowanie pedofilów.
Ale milutko się słucha , kiedy mąż pani Kornhauser gładko o nadzwyczajnej sitwie w togach szczebiocze:

„Poziom zakłamania tego towarzystwa i jego hipokryzji mnie osłabia”, „przywrócenie w Polsce sprawiedliwości w znaczeniu przywrócenia sprawiedliwych sądów jest bardzo trudne”, ponieważ „stary układ” w sądownictwie „bardzo mocno się trzyma i nie chce pozwolić na to, aby zabrać im przywileje i tę władzę nad ludźmi, do której doszli”.

Ale muszą zrozumieć, że ich praca to także służba dla Rzeczypospolitej i przede wszystkim dla polskich obywateli. I że to jest najważniejsze. I że nie obywatel jest dla sądu, ale sąd jest dla obywatela. I że sędzia służy ludziom i służy Rzeczypospolitej”.

No pisz wymaluj nawrócony na oczywistą oczywistość się znalazł.

***

Moim (i całkowicie niesłusznym) zdaniem, nadzwyczajna sitwa w togach, wyrosła z zarażonego sowieckim parchem, acz nietkniętego po 1989 pnia, zasługuje na wycięcie we wspomniany pień, wykarczowanie i zaoranie, ale na początek dobra i ta dyscyplinarka za jawną grandę.

A swoją drogą, pysznie będzie oglądać, jak mąż pani Kornhauser będzie podpisywał bez marudzenia ustawę kagańcową,  czy jak ją tam zwą, bo maj za pasem i weto mogłoby odesłać go na wczesną emeryturę.

W tym czasie Ziobro się będzie z satysfakcją tej wymuszonej wolcie swego byłego podwładnego przyglądał.

Jeśli zaś Bruksela zdecyduje się na udzielenie tytułowej bratniej pomocy, to do mojego wymarzonego Polexitu już tylko nomen omen – rzut kamieniem, a po takiej pseudo-zimie, jaka za oknem, lato może być ekstremalnie gorące.

https://tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/zofia-romaszewska-miala-przekonac-prezydenta-dwa-weta-dudy,759346.html

https://www.youtube.com/watch?v=6R-zLcgbdl8

 



Moje najnowsze wpisy

 

Gorliwi Usłużni Spolegliwi - czyli gusinflacja

czwartek 19/01/2023

Radio Maryja, to interesujące źródło interesujących (mnie przynajmniej) informacji. Różnych. Na przykład takich: „Inflację własną odczuwamy nawet na poziomie 40-60 procent – podkreślił dr Artur…


Ambasady Opiekuńcze i Stypendyści Cioci Stasi

sobota 31/12/2022

Gdyby ktoś mnie zapytał, co jest fundamentem rozwoju społeczeństwa (obywatelskiego w szczególności), odpowiadałbym, że system stypendialny. Bo to on pozwala zwalczyć wykluczenie, dzięki zastąpieniu powszechnie…


Konferencja w Teheranie, czyli V rozbiór Polski

wtorek 29/11/2022

Do czego służą historycy? No, słucham? Do jumania kasy? Np. 64 baniek patentem „na fundację”? Proszę Państwa, ja zadałem poważne pytanie i oczekuję poważnych odpowiedzi.…


Świat bez Urbana

wtorek 04/10/2022

Jest połowa pierwszej dekady 21 wieku. Zostaję dyrektorem generalnym agencji reklamowej, dopiero co kupionej przez potentata polskiego rynku reklamowego. Agencja została kupiona, bo była, jak…


Wojna, fakty, mity

wtorek 30/08/2022

Wojny dzielą się na nieuniknione – i pozostałe. Te nieuniknione, to wojny o panowanie nad światem. I taką, nieuniknioną wojną, której zdecydowana większość z nas…


Wileńszczyzna, bania i koniec pielgrzymki

środa 17/08/2022

Po całym dniu samochodowego szperania po południowych zakątkach litewskiej dziś części Wileńszczyzny, siedzimy sobie w bani. Bania – nie tyle wynalazek, co zjawisko kulturowe, tak…


Wyjazd na Wileńszczyznę, czyli - po nazwisku!

niedziela 31/07/2022

Wróciłem po kilkudniowym pobycie na Wileńszczyźnie, gdzie gryka jak śnieg biała, w lasach jagód i poziomek wiele,   w kominku (oraz w bani) ogień,  …


Sprawa Rybusa

poniedziałek 20/06/2022

Nie wiem, czy ktokolwiek o sprawie Rybusa napisze książkę albo nakręci film, za co pozbiera nagrody i ordery, ale chyba nie, bo Rybus nie jest…


Lucyferianie, chciwi informatycy i bezduszni Norwegowie

poniedziałek 23/05/2022

Komunista (pod przykryciem, ale zawsze) Morawiecki postanowił zająć się tym, co z sukcesami (mierzonymi wynikiem wyborczym) uprawia jego (oficjalny) boss Kaczyński, czyli - szczuciem. Tym…


De-maskacja

środa 06/04/2022

Bez niepotrzebnego rozgłosu, nieomal dyskretnie, wręcz (jadąc klasykiem) „bockiem, bockiem, cichućko, cichućko” , maski nie tyle opadły, co zostały odłożone na półkę, obok innych, przydatnych…