Jeden Krawczyk kilka życiorysów


sobota 01/03/2014
0

Obejrzałam rozmowę Krzysztofa Ziemca z Krzysztofem Krawczykiem z cyklu Niepokonani (dostępna na Onet.pl). Polecam.

Krawczyk mówi m.in. o tabletkach na zapomnienie i o tym co daje największą siłę – miłość.

A Krzysztofa Krawczyka lubię za to, że nie boi się przyznać do błędów a poprzez swoje słowa jest podporą dla innych. Może kiedyś napiszę coś więcej na ten temat. Tymczasem zachęcam do przeczytania mojej rozmowy z Artystą z 2010 roku.

Życie jest jak wino, tzn. im starsze, tym ciekawsze?…
To jest bardzo symboliczne. Życie jest za krótkie aby robić marne rzeczy… Teraz to wiem i opisuję to w swojej książce „Życie jak wino”, którą napisałem razem z Andrzejem Kosmalą, moim managerem.  Trzeba żyć na własną odpowiedzialność. Książka skalda się z faktów i anegdot. Ale mówię w niej też o moich błędach, jakie z pewnością w życiu popełniłem. O tym co wtedy myślałem, o mojej mentalności w najtrudniejszych momentach, i o tym jakie ojciec miał wobec mnie pragnienia, kiedy byłem jeszcze chłopcem.  Cała ta walka o życie zaowocowała znajomością ze wspaniałymi ludźmi, min. Z Andrzejem Kosmalą właśnie. Ale czy starsze wino jest lepsze? – to jest umowne. Ja się kiedyś o tym przekonałem…

Długo zastanawiał się Pan nad tym czy taka książka powinna być? Wielu artystów, że się tak wyrażę pokroju Pana, nie chce tego, odgradza się od stawiania sobie pomników.
To nie ma nic wspólnego ze stawianiem pomników. Książka musiała powstać. Zjeździłem kawał świata, miałem kontakt z milionami ludzi, zderzenie z amerykańskim show-biznesem, zasmakowałem nocnego życia. Nie stroniłem od różnego rodzaju używek, spotkało mnie nieudane małżeństwo, ale i potem cudowne, więc swego rodzaju nawrócenie… A przez ponad 30. lat współpracuję z Andrzejem Kosmalą, on też to widział, więc wydawało nam się że mamy coś do powiedzenia, chociaż to nie jest typowa autobiografia.

No właśnie, bardziej coś w rodzaju pamiętnika ale i poradnika dla młodszych pokoleń artystów…
To bardzo trafne określenie. Dziś młodzi ludzie, kiedy wylansują jeden przebój średniej klasy, obecny w jakichś stacjach komercyjnych i rozdadzą kilka autografów,  dostają świra, napuchnięcia własnego ego. Takich bardzo łatwo zranić. W momencie, kiedy zostaną zranieni, poddają się i łapią się czegoś innego. Uważam więc, że dobrze się stało, że myśmy napisali o życiu artysty od kulis. W książce ustosunkowuję się do tego świata, w którym żyliśmy i którego trochę musieliśmy się bać. Czy nie odbiorą paszportu, jak będzie z cenzurą, itd. W moim życiu był i kabaret „Tey”, i piosenka, i festiwale, i taka cichutka kontrola – także o tym mówimy. Potem było nawet disco relax! Książka, to oczywiście w pewnym sensie kamień milowy, bo zawsze nagrywałem płytę, a teraz doszliśmy do wniosku aby wydać książkę – będzie nieco cięższa od płyty (śmiech). Chodzi o to też, aby nie zgubić tych faktów, zupełnie nie zatracić tego co się przeżyło. Oprócz tego, że jest to jak pani nazwała rodzaj pamiętnika jak i poradnika, to jest to również pewna refleksja nad życiem, jak było kiedyś a jak jest dziś. Wie pani moje pokolenie jest w pewnym sensie szczególne, bo kiedyś musieliśmy walczyć o to aby nas usłyszano, abyśmy mogli powiedzieć to, co chcemy. A dziś wszyscy wszystko mogą i musimy sobie radzić z wolną konkurencją. Ale pewne rzeczy się nie zmieniają.

Może Pan teraz w skrócie powiedzieć, jakie jest prawdziwe życie artysty?
To jest ciągła sinusoida. Jest – jak się to mówi – „raz na wozie, raz pod wozem”. Czasami to jest nieustanna walka o przetrwanie, ale przede wszystkim trzeba kochać to, co się robi, jak w każdym zawodzie. Gdybym nie lubił ludzi nie mógłbym śpiewać. Z widownią nawiązuję natychmiastowy kontakt i nie mogę się opędzić od agencji koncertowych, chociaż zabrzmi to jak samochwalstwo. A dlaczego tak się dzieje? Bo solidnie na to pracuję.

Chce Pan powiedzieć, że poznał blaski i cienie życia w ogóle, nie tylko artystycznego?
Dostałem po czterech literach i wiem jakim cierpieniem i wysiłkiem jest praca fizyczna. Wiem jak cierpią ci, oddaleni od Ojczyzny. Wiem jak cierpią ludzie z powodu niedowartościowania i zdrady.  Jako mężczyzna zostałem zdradzony przez kobietę i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę co to znaczy. Wtedy odechciało mi się polowania na dziewczyny… Ale, żeby była jasność – kobiety też czasami potrafią być myśliwymi… (śmiech). Cieszę się, że ta książka powstała, że wpadliśmy na taki pomysł. To nie jest laurka, ale jest w niej pokazany prawdziwy człowiek, który popełniał głupstwa. A mimo to został zaakceptowany, przez środowisko, publiczność, rodzinę. Nie wszyscy muszą mnie kochać i pewnie tak jest ale na szczęście mam duży elektorat, który kupuje te płyty i mam nadzieję ciekaw będzie książki.

Nadal ciągle Pan koncertuje i to z dużym powodzeniem! Jeździ Pan na koncerty nawet do Stanów. Ciągle ma Pan siłę, mimo wszystko…
Trzy, cztery koncerty w tygodniu, półtora tysiąca kilometrów i wydawałoby się, że na scenę to już powinni mnie wnieść na noszach. Tymczasem wychodzę na nią, a ludzie, którzy kupili na mój koncert bilety dokonują cudu, że ja ożywam! Chce mi się śpiewać, nie czuję zmęczenia i jestem razem z nimi! Za to im dziękuję. Fizycznie jestem jak po praniu, ale psychicznie jestem spełniony, bo ludzie przyjęli mnie i moje piosenki. To jest bardzo budujące. To buduje mój optymizm i gadatliwość jak pani słyszy… (śmiech).

Nie jest tak źle, jak na artystę z 47-letnim stażem na scenie…
Ha! Cały czas uczę się życia. Uczę się odpowiedzialności, choć myślę, że jestem odpowiedzialny. Mój ojciec też był odpowiedzialny, chociaż nie zawsze było rodzicom łatwo.

O tym tez Pan pisze w książce, a więc uchyla Pan rąbka prywatności, dzieciństwa, historii rodziny…
Tak,  rodzice byli aktorami, choć praca nie zawsze była w teatrze. Ojciec pracował też w fabryce amunicji. Urodziłem się w Katowicach, wychowałem się pod Poznaniem, a młodość spędziłem w Łodzi.  Przeprowadzaliśmy się z miasta do miasta. Ojciec chciał aby moje życie wyglądało inaczej. Było różnie, ale na szczęście spotkałem w moim życiu fantastycznych ludzi, o czym już wspominałem. Należał do nich także Rysiek Poznakowski, który założył Trubadurów, potem jeden z najsłynniejszych zespołów. W latach 70. był boom moich piosenek, przy których do dziś skacze młodzież szesnastoletnia… Mogę tylko powiedzieć, że są ludzie,  którzy nie potrafią dostrzegać cudów, a ja postrzegam to wszystko co działo się wokół mnie, jako cud właśnie.

Jeśli chodzi o piosenki, to myślę, że to zasługa melodyjności jaka wtedy była…
Słuszna uwaga. Oczywiście tak.

Wrócę jeszcze do momentów w Pana życiu, które umocniły Pana w wierze… To nie były tylko chwile na estradzie, związane z nią.
Myślę, że takie momenty, można odnaleźć w życiu każdego człowieka. Każdy z nas ma wzloty i upadki. Dlaczego się mówi, że miejsce gdzie żyjemy to jest padół łez? Bo w życiu jest dużo cierpienia! Ale poprzez to cierpienie odnajdujemy filozofię życia i Chrystusa. Naszą wiarę. Ale także na końcu siebie, jako dużo silniejszych ludzi. Moje trzy pobyty w szpitalu, dosyć bolesne, to były szkoły życia po prostu. Kiedy słyszałem w pokoju obok, młodą 24 letnią osobę wyjącą z bólu mimo silnych środków, to usta same składały się do modlitwy za nią właśnie. Tego typu przeżycia, oraz wszystkie pielgrzymki, w których uczestniczyłem, to rzeczy, które człowieka edukują i hartują zarazem. Dużo prawdy jest w powiedzeniu „co mnie nie zabije to mnie wzmocni”. Ale wszystko to, ma też pokrycie w naszej tradycji i w naszej wierze.

Nie zdenerwował by się Pan gdyby ktoś nagle zarzucił, że Krawczyk stał się zbyt święty? A może zdarzało się to?
Wie pani, właściwie to my wszyscy powinniśmy dążyć do świętości, chociaż każdy na swój sposób, każda religia na swój sposób. Wiara przekazana nam przez rodziców jest okupiona krwią ludzi, którzy walczyli o to abyśmy mogli pójść do wolnego kościoła, abyśmy nie musieli uczyć się w podziemiach do matury, i aby nie było tych wszystkich okropności, które w dalszym ciągu jakoś tam się ciągną. Cała historia ludzkości jest bardzo krwawa i to robi ze mnie „Niewiernego Tomasza” co do przyszłości… Wszyscy chcielibyśmy aby było lepiej. Nie ukrywam tego, że moim marzeniem duchowym jest to, aby po śmierci zobaczyć osobiście Chrystusa, uścisnąć Jego stopy, przeprosić Go za moje niedowiarstwo i za to, że może mogło być inaczej a było jak było. To nie jest świadome dążenie do świętości, bo mam za sobą w swoim życiu za dużo nie-świętych momentów. Zresztą jak Pan Bóg mówi: „wasze myśli nie są moimi myślami, wasze drogi nie są moimi drogami”…

Padło tu kilka starych cytatów, można powiedzieć „złotych myśli”. Dodam, zapytam jeszcze „jak trwoga to do Boga”?…
Wiara to też dar. To prawda, zacząłem swoją wiarę coraz bardziej pogłębiać i prosiłem Boga o jej pogłębienie, w najgorszych momentach mojego życia. Pomógł mi, kiedy byłem w szpitalu. Teraz już się nie modlę o jej pogłębienie, bo boję się abym znowu w tym szpitalu się nie znalazł (śmiech). Takie mam czasami dziecięce myślenie, ale jest rzeczą obowiązkową odróżnić czarne od białego i wiedzieć czy się robi dobrze. Bo jeżeli człowiek czasami myśli, że robi dobrze, a robi źle, to znaczy, że nie zaufał Bogu.

No i bywa, że mamy różnych Bogów…
Dla Amerykanów Bogiem jest tzw. „Zielony Diabeł”, czyli dolar (śmiech). Czasami więc sukces i pieniądze przysłaniają ludziom oczy na tyle, że gotowi są popełnić najgorsze głupstwo z najgorszych. Ta walka odbywa się o naszą duszę i dobre uczynki między demonicznymi siłami. Kiedyś moją miłością była filozofia, bo filozofia to ciągłe uzmysławianie ludziom różnicy pomiędzy dobrem a złem – zamierzam do tego wrócić.

Tak… A różowe pozostały tylko tenisówki… O co chodzi z tymi tenisówkami?
(Śmiech). Kiedyś nagrałem amerykańską płytę, i oni mnie tak przebrali, że wyglądałem jak amerykański piosenkarz. Miałem bordową marynarkę, granatowy podkoszulek, jeansy i… różowe tenisówki! Ale w Polsce nie chcieli „amerykańskiego” Krawczyka. Nie chcieli faceta w różowych tenisówkach, który udaje Amerykanina! Dzisiaj się to zmieniło. Dzisiaj każdy chce być sobą i dzisiaj w Polsce zrobiła się taka mała Ameryka.

No tak, „na scenie liczy się tylko autentyzm” choć polemizowałabym czy dzisiejsi młodzi artyści są tak autentyczni. Oprócz tego, że jest Pan Krawcem, jest  Pan też restauratorem (śmiech). To prawda? 
A skąd! Śmieje się pani… To jest kaczka dziennikarska. Widzi pani, wylatuje ptaszkiem a powraca krową! Otwierałem już hotel pod nazwą „Parostatek” i nic z tego nie wyszło. Myślałem o innym biznesie ale pozostałem przy śpiewaniu…

Który moment swojej drogi życiowej jak i artystycznej najczęściej Pan wspomina?
Tego nie da się połączyć. Udane życie zawodowe bez rodzinnego może być,  choć nie musi. Ale udanego życia rodzinnego bez zawodowego raczej nie może być. To są zupełnie inne doznania i przeżycia. Głównie chodzi o to, aby rodzina mogła spokojnie przetrwać. Było trochę przykro, kiedy usłyszałem, że w Stanach moja płyta się nie sprzedała, nie chcieli jej Amerykanie. Ale mogłem to przetrwać dzięki rodzinie. Mam też ogromne szczęście że moim managerem jest Kosmala, który wymyślił Krawczyka w wielu sytuacjach.

Raz nie chcieli się do Pana odzywać…
Nikt ze mną nie chciał rozmawiać, kiedy „wsadziłem” się w Disco Relax. Muzykę discopolową, densową, ale nie mającą nic wspólnego z „Majteczkami w kropeczki” i ” Teściową klozetową” na przykład…

Nie żałuje Pan tego co przeżył?
Jestem szczęśliwym człowiekiem, mógłbym umrzeć jutro.

Jeden Krawczyk kilka życiorysów… „Jak przeżyć wszystko jeszcze raz”?
Nie można. Ale cieszę się, że pani wspomina tę piosenkę, bo to rodzaj sentymentu i melancholii, do tego co lubiane. To wołanie w rozpaczy: dajcie mi szansę, abym mógł przeżyć wszystko jeszcze raz! Gdyby to było możliwe, na pewno wiele rzeczy bym zmienił, naprawił. Ale nie da się. Mimo to, jestem szczęśliwym człowiekiem, choć ciągle poszukuję…

ED


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


cztery + 6 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Witam i zapraszam...

czwartek 04/05/2017
0

Witam po dłuższej przerwie i zapraszam na mój nowy blog, poświęcony sprawom związanym z Sewerynem Krajewskim i jego twórczością oraz z moją książką. https://ewaderlatka.blogspot.com/ Jak…


Książka o Sewerynie Krajewskim i jego muzyce

poniedziałek 07/07/2014
0

http://ksiazkajestkobieta.pl/ksiazka-sewerynie-krajewskim-tworczosci/


NOWA KSIĄŻKA NOWI MY...

poniedziałek 09/06/2014
1

http://polakpotrafi.pl/api/wklejka/box2/seweryn-krajewski-i-jego-muzyka  


O papieżu, który pozostał człowiekiem... - Aktor nie lubi się powtarzać...

sobota 26/04/2014
0

[rozmowa z Piotrem Adamczykiem z 2006 r. zamieszczona w książce "21 Spotkań"] Piotr Adamczyk  Należy do grona najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia, pokolenia Jana Pawła II.…


Och, Jerzy!

niedziela 13/04/2014
2

W przechowalni pierzyn Całą młodość przeżył Pewien nieszczególnie lotny Jerzy Gdy na świat wychynął Tak namolny, świeży - śpiewał jemu chór młodzieży. No i nie…


Szukam muzyki w sercu i taki mam cel na całe życie…

niedziela 06/04/2014
0

Z 18-letnim akordeonistą z Radomia, Bartoszem Kołsutem, zwycięzcą konkursu Młody Muzyk Roku 2014, który marzy m.in. o występie w Carnegie Hall, rozmawia Ewa Derlatka. Jak…


Folk jest piękny i prawdziwy - o początkach zespołu Frument Project

środa 02/04/2014
0

Z Patrykiem Walczakiem, liderem zespołu Frument Project rozmawia Ewa Derlatka Rozmowa z 2012 r. Teraz radomski zespół wziął udział w programie Must Be The Music…


"Co się dzieje, oszaleję... "

czwartek 06/03/2014
0

O jej! Osoba z show biznesu, managerka Sylwia Smoczyńska wyznała dziś swoją wiarę, mówiąc: „Kościół jest super miejscem. Przyjmuje i przytula. Ale najważniejsze jest tam…


Wyuzdana gra Sadowskiej...

niedziela 02/03/2014
7

Lubię jak ktoś uwodzi, flirtuje, romansuje, ale w inteligentny sposób, z odpowiednim wyczuciem sytuacji, delikatnym żartem, właściwym humorem ale nie tak jak robią to niektóre…


A propos wczorajszych „Wiadomości”.

sobota 01/03/2014
0

Rzecz tyczy się reportera – Adama Federa. Przez większość uwielbianego, bo jakiż on to dowcipny jest. Choć czasem nie jest. Jedną z wczorajszych informacji była…