Folk jest piękny i prawdziwy – o początkach zespołu Frument Project


środa 02/04/2014
0

Z Patrykiem Walczakiem, liderem zespołu Frument Project rozmawia Ewa Derlatka

Rozmowa z 2012 r.

Teraz radomski zespół wziął udział w programie Must Be The Music dostając 4 x TAK od jurorów.

Wasz zespół Frument Project, istnieje już cztery lata. Jak powstał, jakie były jego początki?
Zespół powstał nim dostałem się na studia, w 2008 roku. Pewnego dnia Kamil Rylski, z którym graliśmy razem w zespole akompaniującym sekcji wokalnej, powiedział mi, że kupił nowy instrument – cajon i chętnie pograłby akustyczną muzykę z akordeonem. Właściwie też czułem potrzebę pomuzykowania. Doszedł do nas kolega Kamila z innego zespołu coverowego, Jarek Jaśkiewicz – na gitarze akustycznej, Łukasz Rylski – brat Kamila – na basie. Pierwsze próby odbyły się w garażu Rylskich, w Radomiu, bo stamtąd pochodzimy. Było to w czerwcowy wieczór. Miło wspominać te pierwsze dźwięki… No i padło pytanie: co dalej? Jako doświadczony już „uliczny grajek” powiedziałem jedziemy grać na „streecie”.

Wasza pierwsza trasa koncertowa…
Chłopcy początkowo niechętnie, ale dali się przekonać do pomysłu, i kilka dni później jechaliśmy do Trójmiasta. Pierwszego dnia zagraliśmy w Gdyni. Mimo kiepskiej pogody i stosunkowo mało atrakcyjnego miejsca, koledzy byli zaskoczeni reakcją ludzi i… zarobkiem. Kolejne dni graliśmy już na Monciaku w Sopocie. Potem zwiedziliśmy jeszcze Kazimierz Dolny, Kraków i Zakopane. Niestety zbliżał się wylot Jarka „Jaśka” Jaśkiewicza do Kanady. Na stałe… Wraz z końcem wakacji, „Jasiek” zabrał gitarę i poleciał, a nam trzem pozostał niedosyt tego co było dobre. Przez jesień i zimę nie graliśmy. Na Wielkanoc mieliśmy tylko epizod z odwiedzającym nas Jarkiem. Postanowiliśmy poszukać gitarzysty na jego miejsce.

Ale przyszedł październik i rozpocząłeś studia w Instytucie Jazzu i Muzyki Estradowej przy Akademii Muzycznej w Katowicach.
Studiując tam, poznałem Michała Trzpiołe, który też był z Radomia. Zaczęliśmy grać. Nagraliśmy pierwsze demo. Znów nadeszły wakacje i znów zapragnęliśmy grania na ulicy. Niestety, tuż przed wyjazdem do Sopotu, Michał złapał kontuzję ręki, nie mógł grać przez pewien czas. Zadzwoniłem do innego kolegi ze studiów – Jacka Długosza, rodowitego Krakusa. Dwa dni później był już w garażu Rylskich w Radomiu aby zagrać z nami próbę. Jacek świetnie wczuł się w klimat zespołu, zarówno muzycznie ale także osobowościowo. I został z nami, gra na gitarze akustycznej. Teraz my z Jackiem mieszkamy w Katowicach, gdzie zaczynamy ostatni rok studiów, a Kamil i Łukasz mieszkają w Radomiu. Próby odbywają się na przemiennie; Radom – Katowice, bądź też inne miasto, w którym mamy okazję zagrać, np. Kraków.

Intrygujące na samym początku są już dwie nazwy. Po pierwsze nazwa zespołu… Po drugie – co to za instrument cajon? Choć wiem, że mimo, iż wygląda jak pudełko, świetnie brzmi.
Rzeczywiście, niektórzy nawet myślą, że to nie instrument, tylko pudełko… Ale to dobrej jakości instrument perkusyjny, u nas może dopiero odkrywany, choć został wymyślony dawno temu a pochodzi z Afryki. Świetnie sprawdza się na koncertach plenerowych…

Na przykład na streecie w wakacyjne weekendy na Krakowskim Przedmieściu i nie tylko…
Zgadza się. Kamil jest w tym naprawdę świetny. Natomiast jeśli chodzi o nazwę zespołu, hm… Frument, to taki napój, w którego skład wchodząc owoce i mięta. To taki oddech świeżości… My także jesteśmy mieszanką, choć różnych stylistyk muzycznych, no i bardzo lubimy ten napój… A staramy się aby każdy nasz koncert był świeży i porywający.

Nie wstydzicie się grać na ulicy?…
Absolutnie nie ma czego się wstydzić. Mamy publiczność, która dobrowolnie nas słucha. Możemy grać tyle ile chcemy, poznajemy mnóstwo ludzi. To dla nas przyjemność. Wielu znakomitych muzyków grało na ulicy. Jest to też dla nas świetną reklamą. Grając na ulicy poznaliśmy producenta, który zaprosił nas do nagrania piosenki z Bogusławem Mecem. Nie wstydzimy się tego i gdy tylko będzie okazja, zawsze chętnie zagramy. Poza tym, gramy wszędzie gdzie nas chcą.

Gracie różny repertuar, prowadzicie kilka projektów muzycznych, ale nurt w jakim chcecie się rozwijać muzycznie to folk…
Każdy z nas rozwija się w różnych nurtach muzycznych i jesteśmy na te inne nurty także otwarci. Będąc muzykiem i mając muzykę wokół, nie da się zamknąć tylko w jednym. Jednak jako zespół, rzeczywiście, chcemy zagłębić się w polskiej muzyce folkowej i niejako być jej liderami bądź przynajmniej być w czołówce polskich muzyków folkowych. Chcemy propagować ten gatunek.

Dlaczego akurat folk?
Dlatego, że polski folk jest piękny. Pójdę tropem myślowym znanego powiedzenia: „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Muzyka polska jest tego świetnym przykładem. Często z chęciom przedstawiamy fantastyczne rytmy ziemi radomskiej i regionu mazowieckiego. W tej muzyce jest zarówno bogata rytmika i piękna melodyka. Podoba nam się to, bo to jest prawdziwe. Nigdy nie będziemy bardziej argentyńscy od Argentyńczyków, hiszpańscy od Hiszpanów, itd. Chcemy zgłębiać wiedzę o folku, utrwalać pewne tradycje i je kontynuować. Być może przenosić na pokolenia.

Macie już pewne nagrody jakie osiągnęliście popularyzując ten gatunek?
Tak, na każdym koncercie, czy też na ulicy gramy nasze utwory folkowe. W 2011 zostaliśmy laureatami II nagrody na Mikołajkach Folkowych w Lublinie. Wystąpiliśmy na festiwalu Fama, również zdobywając wyróżnienie oraz zdobyliśmy II nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Akordeonowym w Przemyślu, gdzie byliśmy jedynym zespołem grającym polski folk.

Robicie przymiarki do pierwszej profesjonalnej debiutanckiej płyty. Jaka ona będzie?
Myślę, że to jeszcze nie czas aby mówić o szczegółach. Powiem tylko, że nasz debiutancki album będzie zawierał dużo folkloru, ale też nasze kompozycje. Być może pojawią się jacyś goście, którzy zechcą z nami zagrać.

Właśnie, kompozycja – studiujesz ten kierunek w Instytucie Jazzu i Muzyki Estradowej w Katowicach. Jak zapisujesz swoje kompozycje?
Piszę jakiś utwór, bądź aranżuję melodię ludową. Następnie wysyłam nuty do kolegów. Spotykamy się na próbie i gramy. Każdy dokłada cząstkę siebie i wychodzi ostateczny efekt. Czasem trwa to chwilę, a czasem dany utwór potrzebuje nawet dobrych kilku miesięcy, żeby był gotowy do wykonania.

Czy to znaczy, że będziesz kompozytorem wykonującym swoje utwory? A nie wolałbyś aby Ciebie wykonywano na wielkich scenach? Dlaczego zdecydowałeś się studiować kompozycję i aranżację?
Jedno nie wyklucza drugiego. Jako aranżer współpracowałem m.in. z Teatrem Rozrywki w Chorzowie, Filharmonią Śląską, Big Bandem Mateusza Walacha, kwartetem smyczkowym Red Heels. Praca z takimi zespołami, orkiestrami wygląda całkiem inaczej, niż komponowanie na Frument. Dla orkiestry piszę każdą nutę, która ma być wykonana, prócz solówek, jeśli w danym zespole jest improwizujący muzyk. Pisanie dla zespołów, których jestem częścią i znam doskonale każdego muzyka i jego umiejętności, jest zupełnie inne. Pozostawiam więcej swobody, tak, aby każdy z nich mógł wnieść jak najwięcej od siebie. Wiem, że nie wymyślę lepszej partii dla gitary niż zrobi to Jacek, bądź basu dla Łukasza. Kamil rzadko dostaje ode mnie konkretne nuty, przeważnie jest to tylko zarys, gdzie ma grać gęściej, gdzie rzadziej, a gdzie wcale. Dlatego jest to Frument Project, a nie Patryk Walczak Quartet. Komponowanie i aranżowanie, zawsze szło w parze z moją grą na akordeonie. Już w pierwszym stopniu szkoły muzycznej popełniałem pierwsze aranżacje na tria akordeonowe, bądź komponowałem piosenki na uroczystości okolicznościowe w liceum. Było od zawsze moim marzeniem studiować ten kierunek. Udało się.

Oprócz folku z dużym powodzeniem przedstawiacie instrumentalne wersje przebojów muzyki popularnej i filmowej, przyciągając do siebie niemal tłumy. Z jednej strony to dobrze, z drugiej czy to Was nie martwi, że ludzie być może chętniej niż folku, słuchają takich znanych hitów jak: Libertango, Amelia, Poker Face, Isn’t she lovely, Billie Jean i innych?
Ludzie bardziej przyswajają te melodie, które już słyszeli. Grając na ulicy, czy też na koncertach jesteśmy dla publiczności. Gramy popularne hity, by dać im jak najwięcej szczęścia i radości. Publiczności podobają się kawałki kojarzące się z akordeonem takie jak Libertango, czy Walc dla Amelii, bądź hity Lady Gagi, czy Michaela Jackosona. Gramy te kawałki po swojemu, we własnych aranżacjach, z własną wizją. Czerpiemy radość z każdego dobrze odebranego i zagranego prze nas dźwięku. Nie ważne, czy to nasza kompozycja, folkowa inspiracja, czy aranż hitu z radia.

To prawda, wasze aranżacje są interesujące i czuć ten świeży oddech… No i pewne już doświadczenie – występowałeś przecież na wielu festiwalach międzynarodowych. Powiedz trochę o kolegach. Znacie się z radomskiej szkoły muzycznej?
Tak, z Kamilem i Łukaszem znamy się ze szkoły muzycznej. Razem zaczynaliśmy i byliśmy w jednej klasie na zajęciach teoretycznych. Anegdotką, którą często wspominamy z tego okresu jest historia o pożyczonym solfeżu. W drugiej klasie chłopcy pożyczyli ode mnie solfeż z ćwiczeniami do kształcenia słuchu i… go zgubili. Na zajęcia chodziłem nieprzygotowany, i zawsze się usprawiedliwiałem tym, że pożyczyłem książkę braciom Rylskim. Trwało to tygodniami, a solfeż się nie odnajdywał, nim mi go odkupili rok się skończył, a ja dostałem zaliczenie bez śpiewania ćwiczeń z tej książki. Później graliśmy w zespole, który akompaniował sekcji wokalnej naszej szkoły. Tam się zakumplowaliśmy. Kamil i Łukasz mimo iż przerwali edukację w szkołach, nieprzerwanie są aktywnymi muzykami. Jeżdżą na warsztaty, udzielają się w innych projektach. Ich wielkim atutem jest zgranie. Od najmłodszych lat grają ze sobą i słychać w ich muzyce braterską miłość. Poza tym cenie ich za poczucie humoru i dystans do życia. Ich żarty od 4 lat nie przestają mnie zaskakiwać.

W którym mieście jest najlepsza publiczność?…
W każdym jest cudowna.

Co jest największą przeszkodą dla młodych muzyków?
Nachalne kobiety…

Mówisz to z własnego doświadczenia… Dlaczego nie bierzecie udziału w popularnych programach telewizyjnych wyłaniających talenty?
Próbowaliśmy, ale niestety nie udało się nam przejść przez precastingi. Chyba jesteśmy za brzydcy…

Jak występujecie w kapeluszach to tak bardzo tego nie widać…
Zapamiętamy… To jednocześnie taki „image” zespołu.

Jak widzicie swoją przyszłość?
Oczywiście jak najlepiej. Chcielibyśmy, aby nasze muzyczne poczynania, znalazły jak najwięcej odbiorców. Chcemy grać jak najwięcej koncertów, nagrywać… Wtedy tylko jako muzycy możemy iść do przodu. No i mamy nadzieję, że na koncerty nie będziemy ciągle jeździć naszym małym zielonym Oplem Corsą, którego zresztą nazwaliśmy czarnym Mercedesem…

Co jest najważniejsze dla was jako muzyków?
Radość odbiorców i nasza z tego satysfakcja. Jeśli przychodzą ludzie, jeśli chcą nas słuchać ponieważ podoba im się nasza muzyka, to jest nieźle.

Wzorujecie się na kimś? Macie swojego „guru”?
Każdy z nas ma swojego, bądź kilku. Jako zespół chcemy być po prostu jak… Frument. Każdy ma, czy też miał swoich nauczycieli. Wielu wybitnych ludzi, jak: Bartosz Szetela, Piotr Gliński, Marcin Wyrostek, Dariusz Janus, Bernard Maseli… Nauczyliśmy się dzięki nim warsztatu i muzykalności. To właśnie oni pokazali nam różne muzyczne drogi. Ogromnie dużo. Bez nich nie bylibyśmy tu gdzie jesteśmy.

 


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


3 × = dwadzieścia jeden

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Witam i zapraszam...

czwartek 04/05/2017
0

Witam po dłuższej przerwie i zapraszam na mój nowy blog, poświęcony sprawom związanym z Sewerynem Krajewskim i jego twórczością oraz z moją książką. https://ewaderlatka.blogspot.com/ Jak…


Książka o Sewerynie Krajewskim i jego muzyce

poniedziałek 07/07/2014
0

http://ksiazkajestkobieta.pl/ksiazka-sewerynie-krajewskim-tworczosci/


NOWA KSIĄŻKA NOWI MY...

poniedziałek 09/06/2014
1

http://polakpotrafi.pl/api/wklejka/box2/seweryn-krajewski-i-jego-muzyka  


O papieżu, który pozostał człowiekiem... - Aktor nie lubi się powtarzać...

sobota 26/04/2014
0

[rozmowa z Piotrem Adamczykiem z 2006 r. zamieszczona w książce "21 Spotkań"] Piotr Adamczyk  Należy do grona najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia, pokolenia Jana Pawła II.…


Och, Jerzy!

niedziela 13/04/2014
2

W przechowalni pierzyn Całą młodość przeżył Pewien nieszczególnie lotny Jerzy Gdy na świat wychynął Tak namolny, świeży - śpiewał jemu chór młodzieży. No i nie…


Szukam muzyki w sercu i taki mam cel na całe życie…

niedziela 06/04/2014
0

Z 18-letnim akordeonistą z Radomia, Bartoszem Kołsutem, zwycięzcą konkursu Młody Muzyk Roku 2014, który marzy m.in. o występie w Carnegie Hall, rozmawia Ewa Derlatka. Jak…


"Co się dzieje, oszaleję... "

czwartek 06/03/2014
0

O jej! Osoba z show biznesu, managerka Sylwia Smoczyńska wyznała dziś swoją wiarę, mówiąc: „Kościół jest super miejscem. Przyjmuje i przytula. Ale najważniejsze jest tam…


Wyuzdana gra Sadowskiej...

niedziela 02/03/2014
7

Lubię jak ktoś uwodzi, flirtuje, romansuje, ale w inteligentny sposób, z odpowiednim wyczuciem sytuacji, delikatnym żartem, właściwym humorem ale nie tak jak robią to niektóre…


Jeden Krawczyk kilka życiorysów

sobota 01/03/2014
0

Obejrzałam rozmowę Krzysztofa Ziemca z Krzysztofem Krawczykiem z cyklu Niepokonani (dostępna na Onet.pl). Polecam. Krawczyk mówi m.in. o tabletkach na zapomnienie i o tym co…


A propos wczorajszych „Wiadomości”.

sobota 01/03/2014
0

Rzecz tyczy się reportera – Adama Federa. Przez większość uwielbianego, bo jakiż on to dowcipny jest. Choć czasem nie jest. Jedną z wczorajszych informacji była…