ROZMOWA Z DRAWICZEM (2)


wtorek 23/10/2012

 

- Czy nie jest tak, że komuniści w Polsce przyswoili sobie tylko nową terminologię, za parawanem której dalej chcą robić to samo?

Ja bym tak nie powiedział. To postępowe skrzydło rzeczywiście z tą ideologią dość kategorycznie się rozstaje. Oni rzeczywiście sobie zdali sprawę, że ta idea się nie sprawdziła i że trzeba z tego wyciągnąć wnioski w stronę jakiejś formuły socjaldemokratycznej – z różnymi przemieszczeniami akcentów jak na Zachodzie. Czy to będzie centroprawica, czy centrolewica – to Polsce jest potrzebne i w tym szerokim krajobrazie politycznym coś takiego musi zaistnieć. Oczywiście niczego nie dałoby się zrobić, gdyby nie fakt, że coś zaczęło się najwyraźniej zmieniać za wschodnią granicą.

- Czyli słynne perspektywy agonii sowietyzmu przekładają się w jakimś stopniu na sytuację w Polsce?

W ZSRR struktury reform państwowych idą równie głęboko, ale powoli i jakby dużo mniej to widać. Tam media publiczne mają znacznie więcej do roboty, bo u nas na szczęście ta cała nomenklatura – mimo że też potężna i handlująca – nie jest aż tak potężna jak w Związku Sowieckim. W Polsce trwało to krócej i dużo mniejsze państwo, więc łatwiej jest nad tym zapanować.

Natomiast grożą nam wszelkie możliwe niebezpieczeństwa z wyjątkiem na szczęście – interwencji ZSRR. Jest to ogromna ulga i niesłychana zmiana, która nam oczywiście rozwiązuje ręce. Przy tym wszystkim grozi nam zapomnienie o kulturze, bo ustawicznie się wyłania problem pustego garnka; jedyne co możemy, to zdawać sobie z tego sprawę i starać się zapobiegać.

- Nie było panu chyba najłatwiej z opozycyjnych kręgów intelektualno-artystycznych przestawić się na prezesa Radiokomitetu?

Zwłaszcza pierwsze momenty były trudne. Reprezentowałem dawniej krytyczne stanowisko wobec TVP i kiedy oni zaczęli mnie zapraszać, żebym może coś u nich zrobił, pozwolili mi nawet trochę ich skrytykować, opatrując to swoim wstępem… – psychologicznie nie było to dla mnie łatwe. Przyjście tutaj związane było z koniecznością zmiany trybu życia; nagle znalazłem się w demonicznej sytuacji, ale muszę powiedzieć, że to jest rodzaj wyzwania.

Doszedłem do wniosku, że sytuacja jest niebanalna – cała ta sytuacja polska – że ona jest niesłychanie przy tym ostra, mimo braku zdewnętrznych zaiskrzeń, jak to dawniej bywało w naszej historii powojennej.

- Telewizja publiczna powinna też być platformą propagowania kultury wysokiej; nie ujedziecie daleko bez przywrócenia wybitnych twórców…

Muszę powiedzieć brutalnie, że byłoby to o wiele łatwiejsze, gdyby nas nie krępował brak pieniędzy. Bo ci ludzie – widząc, że telewizja się zmienia – daliby się namówić. Jest to rzecz bardzo nieprosta, bo gdyby mnie samemu ktoś dawniej powiedział, że będę reprezentował tego skompromitowanego molocha – uznałbym to za niesmaczny żart. Ale tak się stało, jak się stało – powstał koalicyjny rząd, a premier zaczął sobie w niebanalny sposób dobierać ludzi.

- Sytuacja, w której wielu intelektualistów postąpi podobnie jak pan, nie zuboży zbytnio życia kulturalnego?

Mówiąc szczerze, życie intelektualne jakoś sobie od dawna daje radę u nas – jakoś to dalej będzie szło. Jak już mówiłem, w Polsce ogólna sytuacja jest teraz bardziej rozproszona, ale być może najostrzejsza i najbardziej dramatyczna jaką mieliśmy. Dlatego wielu intelektualistów już się włączyło, a przyjdą także inni ludzie, którzy mają bardzo bogate doświadczenie.

Co najmniej dwie-trzy osoby, które zjednywałem, przedstawiły podobny typ rozumowania, jak ja Mazowieckiemu: trudno – w takim razie odkładamy na pewien czas nasze plany i wchodzimy w ten interes. Pod warunkiem… i tylko z prośbą, żeby nie na zbyt długo. Mówię im wtedy: kochani, ja też to zaplanowałem na krótko, zawieramy umowę dżentelmeńską.

Podobno główna batalia w Polsce odbywa się teraz na tzw. odcinku lokalnym; jak to wygląda w TVP?

We wszystkich ośrodkach lokalnych sytuacja jest dosyć ostra. Polega to na tym, że regionalne tv były jeszcze bardziej niż centralna – w sposób widoczny i brutalny – spętane zależnością od lokalnych kacyków partyjnych. Tak też było we wszystkich lokalnych związkach twórczych. Wielu ludzi odczuwało boleśnie tę obrożę lub jej ślad… – chcieliby jak najszybciej ją zrzucić. To z kolei nie zawsze jest możliwe, bo trzeba się dobrze zastanowić, kto może tym wszystkim dalej kierować; jak to ustawić, żeby to wszystko jednak działało.

Jeśli przyjdą ludzie, którzy będą uważali, że niech tę całą kulturę diabli wezmą, niech ona sobie poczeka, bo my musimy dbać o fabryki, to wtedy wylejemy dziecko razem z kąpielą. A mogą się też pojawić prężne organy lokalne, które przejmą poprzednie metody PZPR i będzie znowu ubezwłasnowolnienie, tylko pod innym szyldem.

Pokusa wyjmowania poszczególnych trybów jest zwodnicza, gdyż zmiany personalne są najłatwiejsze do odwrócenia. Następny prezes może to odkręcić w pół godziny. Ślad mój wtedy w tej instytucji zaginie. Moim marzeniem jest, żeby udało się rzeczywiście spowodować przynajmniej początek zmiany strukturalnej – TVP powinna mieć założony element, który Anglicy nazywają „foolproof” – nie wiem, ile czasu przeznaczyła mi opatrzność i premier. Są też inne organizacje wstępujące, z którymi mogą być iskrzenia, bo oni wchodzą szalenie pewni siebie i mogą zechcieć potraktować media jako organy służebne. Ale mój Boże, jestem na razie dobrej myśli.

- Wracając jeszcze do polityki faktów dokonanych… Czy w ogóle jest to możliwe bez podpalania stosów?

Ja uważam, że podpalam stosy, forsując zmiany strukturalne – do tego nie tylko zmiany personalne są potrzebne. Bardzo wielu ludzi w tej instytucji jest gotowych pracować na zasadzie: no dobra – przyszedł nowy prezes, to proszę bardzo, będziemy robić, co sobie zażyczy… To jest niezwykle groźne, bo na dłuższą metę tacy dyspozycyjni faceci amortyzują przemiany. Jak we Włoszech, gdzie rządy co chwila się zmieniają – a ludzie zostają.

- Czy ta cała dyskusja o roli telewizji w Polsce nie jest lekkim przedemonizowaniem tego medium?

Zgadzam się, ale media stały się substytutem generalnej sytuacji – ludzie nie mogąc wszystkiego od razu zmienić, widzą w okienku tv winowajcę tego, co było w przeszłości. Zdjęliśmy z wizji kilku panów, których twarze źle się kojarzyły – bez hałasu, żeby uniknąć atmosfery linczu. Tudzież w radiu – niektóre programy schodzą, ale bez traktowania tego w sposób rozszerzający. Zdarzają się też niestety sytuacje, że skopuje się autentycznie przyzwoitych facetów, ostrych dziennikarzy, na zasadzie, że wszyscy świnie.

- W popularnym Teleexpressie wcisnęli ostatnio zdanko, że „Izrael torturuje Arabów jak hitlerowcy” – chłopcy ryją pod panem?

Hmm… Nie sądzę, żeby to było wynikiem jakiejś przemyślanej – nazwijmy to starym językiem – dywersji ideologicznej. To są niestety stare sztampy i jeśli to miało miejsce, to muszę złożyć wyrazy ubolewania. Teleexpress jest zespołem ludzi otwarcie myślących. Sądzę, że był to kiks – oni mówią tak szybko, że zwyczajnie zapomnieli powiedzieć, iż kogoś cytują. To może być niebezpieczne – komentarz przemycany do informacji. Wyrażam ubolewanie za ten nieprzyjemny zgrzyt.

 

 

 

 


Moje najnowsze wpisy

 

CO SIEDZI W KIMIE.

niedziela 17/09/2017

TELAWIW OnLine: Rosjanie określają konflikt z KRLD, jako „piekielny krąg”, choć tak naprawdę nie wiadomo, czy sami wraz z Chińczykami nie manipulują reżimem w Pjongjang,…


TELAWIW OnLine: Netanjahu powiedział na konferencji prasowej w Buenos Aires, że Izrael popiera kurdyjską niepodległość (Kurdexit),

czwartek 14/09/2017

niezależnie od tego, że PKK w Turcji jest organizacją terrorystyczną...Szef rządu złożył to oświadczenie w związku z referendum niepodległościowym, które 25 września odbędzie się w…


TELAWIW OnLine: Amerykanie potwierdzają, że jeszcze w maju ostrzegli Hiszpanów przed planowanym na miesiące letnie

piątek 01/09/2017

atakiem terrorystycznym IS w Barcelonie - właśnie na popularnej wśród promenadzie Las Ramblas. W zamachu 17 sierpnia zginęło tam 16 osób, a ponad 120 odniosło…


TELAWIW OnLine: Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres swoją pierwszą oficjalną wizytę w Izraelu zaczął w poniedziałek

poniedziałek 28/08/2017

od zwiedzenia Instytutu Jad Waszem. Następnie w rozmowach politycznych w Jerozolimie spotkał się z zarzutem, że jego organizacja nieustannie od dziesięcioleci jest widownią skrajnie antyizraelskich…


TELAWIW OnLine: Niemieckie lewactwo w miarę zbliżania się terminu wyborów (24 września) świruje coraz bardziej,

czwartek 24/08/2017

czego niezłym wskaźnikiem jest też wg mnie kompletna szajba na punkcie...Donalda Trumpa. Szczytem bezgranicznej tępoty popisał się tym razem utożsamiany z SPD tygodnik Der Stern,…


TELAWIW OnLine: Ostatnie zamachy islamskie w Hiszpanii wykazały ponownie, że „Stara Europa”

poniedziałek 21/08/2017

cierpiąca wciąż na zaprzeszłe kompleksy postkolonialne – ogłupiona dodatkowo pod nawałem narzuconej przez lewactwo wypaczonej politpoprawności - nie jest w stanie zmierzyć się z nowym…


TELAWIW OnLine: UWAGA – przypuszczalnie czwartkowa masakra barcelońska i udaremniony wczoraj przez policję podobny

sobota 19/08/2017

zamach samochodowy w Cambrils były rodzajem „Planu B” po tym, jak dżihadystom nie udały się ich pierwotne zamiary. Świadczy o tym gwałtowna eksplozja w nocy…


OSTATNIA CEGŁA.

środa 16/08/2017

TELAWIW OnLine: W latach 30. XX wieku Polska sondowała, czy nie dałoby się jakoś wysłać części Żydów na Madagaskar lub do Palestyny. Wariant wyspiarski odpadł…


REJSIK Z DYSKOBOLAMI.

wtorek 15/08/2017

TELAWIW OnLine: W trakcie upiornego lata w Izraelu smutę tropików rozpraszają tym razem nie tylko elektryczne rowerki, archeolodzy z mozaikami, arabskie odjeby, Bibi i Trump,…


TELAWIW OnLine: Tak naprawdę świat dowiedział się, że Turcy w czasie pierwszej wojny dokonali ludobójstwa na Ormianach

poniedziałek 14/08/2017

od austriacko-żydowskiego pisarza Franza Werfla (kumpla Franza Kafki). W 1932 roku z małżonką Almą (eks-kochanką i muzą malarza Kokoschki) uważaną za ostatnią femme fatale XX…