Napisy w telewizji? Kilka argumentów przeciw


wtorek 29/07/2008
18

Jakby nie wystarczało dowalanie emerytom i rencistom podatkiem abonamentowym, „Dziennik” wymyślił kolejną torturę, którą miałoby być zakazanie przedstawiania w telewizji repertuaru zagranicznego w polskiej wersji językowej. Tradycyjny „dubbing”, bądź tzw. „voice over” (czyli nakładanie polskiego lektora) miałyby być zastąpione oryginalną wersją językową z polskimi napisami. I to w drodze ustawy! Wszystko w imię przymusowej edukacji szerokich mas w dziedzinie języka angielskiego.

Pomysł poroniony i obciążony ciężkim ideologizmem. Bo niby dlaczego cały system komunikacji ma służyć edukacji. Ta ostatnia jest bowiem tylko jednym z kierunków oddziaływania na ludzką umysłowość i psychikę. Człowiek szuka w przekazach również czego innego: informacji, relaksu, rozrywki,  sensacji, etc; a więc całej palety czynników budujących różne stany emocjonalne. Ich redukcja do jednego – przymusowej edukacji, prócz tego, że wydaje się pomysłem z ducha nieśmiertelnych nauk Makarenki, nie przyniesie, bo nie może, wymyślonych przez ideologów „Dziennika” skutków.

Nie to, że jest przeciw INTENSYWNEJ EDUKACJI POLAKÓW  W JĘZYKU ANGIELSKIM! Pod tym postulatem podpisuję się oboma rękami. Nie mniej – czym innym jest edukacja (tym wszędzie zajmuje się szkoła i korepetytorzy) – czym innym dostępność przekazu medialnego. Telewidz nie musi znać języka angielskiego. Nakazująca stosowanie polskich napisów regulacja ustawowa w sposób elementarny ograniczałaby dostępność treści przekazu dla tych, którzy z różnych przyczyn tego języka nie znają i nigdy nie poznają. Mam tu na myśli głównie ludzi starszych, którym PRL nie dał szansy nauczenia się angielskiego za młodu, a dziś, ze względu na pewne ograniczenia wiekowe (słabszy wzrok, mniejsza koncentracja) nie są w stanie przyswoić tekstu pisanego.

Inną sprawą jest zasadniczy problem techniczny, jaki mają nadawcy z przygotowaniem tekstu pisanego na potrzeby emisji obcojęzycznych filmów i seriali. Dotychczasowa technika wgrywania przygotowanego uprzednio tekstu na taśmę emisyjną jest długotrwała i kosztowna. Żaden nadawca nie jest przygotowany na to technicznie. Co więcej, cyrkulacja taśm emisyjnych na drodze: dystrybutor – nadawca – obróbka tekstowa uległaby takiemu wyhamowaniu, że groziłaby ciągłości procesów emisyjnych. Zastosowanie innych technik, takich, jak choćby podawanie równoległego do emisji tekst on-line, nigdzie na świecie nie jest jeszcze ani rutynowo stosowane, ani dostatecznie przetestowane. Prócz aspektów technicznych, ważne są również ekonomiczne. Przygotowanie wersji językowej w wersji tekstu pisanego jest znacznie bardziej kosztowne, niż lektor. Na taki wysiłek stać byłoby pewnie tylko wielkich nadawców. Mniejsi nie mieliby szans na poradzenie sobie z tym problemem.

Zastanawiam się skąd ten pomysł? Czy jest to wzorzec ze świata? Otóż prawdą jest, że w kilku krajach na świecie taką technikę się stosuje. Z tą jednak – wobec przypadku Polski – różnicą, że są to kraje zarówno o długoletniej tradycji edukacyjnej języka angielskiego, jak i z wyjątkowo wysokim wskaźnikiem znajomości tego języka w szerokim kręgu pełnej populacji telewidzów. W nie-anglojęzycznych krajach z największymi rynkami telewizyjnymi tzw. subtitles (czyli wgrany tekst w języku narodowym) stosuje się incydentalnie. W Rosji, Niemczech, Francji – króluje kompletnie już zacierający oryginalny tekst angielski – dubbing.

Czy dubbing jest lepszy od tekstu lektorskiego? To przedmiot niekończących się sporów w branży. Polacy, w przeciwieństwie do Niemców i Rosjan, tradycyjnie wybierają tańszą, mniej ingerującą w oryginalną ścieżkę audio i mniej irytującą technikę wgrywania lektora.

Czy pomysł walki z polskim lektorem potępiam w czambuł? Tak, o ile szuka się tu wobec nadawców rozwiązań siłowych. Jestem za to w pełni za dobrowolnością. Nadawcy zresztą w Polsce stosują czasem technikę subtitles. Zgadza się, że były to dotąd sytuacje wyjątkowe. Pamiętam, że Polsat robił to w przypadku filmów muzycznych (np.   ‘Jesus Christ Superstar’). W ramach kanałów tematycznych powinno to być robione częściej i na coraz szerszym polu. Stosowanie tej techniki w telewizjach szerokiego zasięgu obarczone jest większym ryzykiem wiążącym się z radykalnym zawężeniem pola odbiorcy. Ale jeśli kto chce, to czemu nie?

I ostatnia refleksja na koniec. Kto z poważnym doświadczeniem edukacyjnym potwierdzi, że emisja filmu z oryginalną ścieżką dźwiękową i polskim tłumaczeniem w tekście pisanym rzeczywiście może służyć intensywnej edukacji? Ja nie znam takich opinii. To, co może być techniką edukacyjną  PODCZAS KURSU JĘZYKOWEGO niekoniecznie może się sprawdzić w nadawanej na żywo telewizji. Zarówno ze względu na częsty brak umiejętności dzielenia uwagi przez telewidza, jak i normalną w telewizji niesynchroniczność przekazu (kino z mniejszą ilością dialogu lepiej sobie radzi z subtitles, niż taka na przykład – telenowela). Tyle – pokrótce – na ten temat. Nie wszystkie to oczywiście argumenty, ale – moim zdaniem – najważniejsze.

Hold on! – zatem koledzy z „Dziennika”. Bez ortodoksji. Bo chcąc ludzkość na siłę uszczęśliwiać, często się jej szkodzi.

.


Komentarze 18 Dodaj komentarz

 
  1. Jesteś prawicowym ch…m, widzialem cie w tiwi w Sopocie z tubą w garsci, Pętaku !!!!!!!

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Przepraszam niech Pan wykreli ten wpis to pomyłka . Mój komentarz dotyczył bylego rzecznika mswia Michała Rachonia z Sopotu Sorry !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

       Odpowiedz
    0
    0
  3. Mimo tego że sam jestem zwolennikiem napisów zgadzam się z Panem,że ustawowe ich regulowanie to poroniony pomysł a argument edukacyjny jest nic nie warty-tłumaczenia są czasami tak „złe”,że ostatnią rzeczą którą chciałbym robić to uczyć się na ich podstawie języka

       Odpowiedz
    0
    0
  4. Z grubsza zgadzam się z tezami Autora.

    Na marginesie- mam nadzieję, że z czasem dojdzie w Polsce do komfortowej sytuacji i w TV bedziemy mieć mozliwość wyboru- tak jak przy domowym ogladaniu filmów- albo w wersji oryginalnej, albo z napisami, albo z lektorem. Dodałabym jeszcze wersję z dubbingiem. Wtedy żyłoby się nam jak w niebie. Wszyscy zadowoleni. Ale to chyba jeszcze ze dwa pokolenia tv technologii trzeba poczekać?Pozdrawiam

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Napisy są konieczne nie tylko ze względów edukacyjnych. Weźcie łaskawie pod uwagę niesłyszących. Oni chyba są tu najbardziej poszkodowani, gdyż jakoś nie zauważyłam nigdzie tłumacza migowego na jakimkolwiek filmie czy innych programach, a ci ludzie też chcą normalnie oglądać telewizję. Napisy są dla nich jedyną możliwością korzystania z uroków małego ekranu.

       Odpowiedz
    0
    0
  6. Do you speak english Mr. Chrabota???No tak Polsat znowu marudzi bo napisy go przerażają. Inicjatywa „Dziennika” jest ze wszech miar słuszna. Często bywam w krajach skandynawski i fakt, że tam filmy mają napisy w rodzimym języku pozwala nie tylko cudzoziemcom czerpać przyjemność z ich oglądania, ale także szlifować j. angielski obywatelom. Dlatego w Szwecji i Norwegii bez problemu komunikuję się z każdym (dosłownie każdym) w tym języku. Nawet żulem na ulicy. Oczywiście w szkole ich nauczyli podstaw j. angielskiego, ale w telewizji mają okazję go odświeżyć np. kiedy zakończyli już edukację. Wielokrotnie rozmawiając z Norwegami słyszałem jak bardzo im to pomaga. Cóż, Polsat zamiast filmów w oryginale z napisami pewnie woli rodzime DISCO POLO. Wszyscy zrozumieją… szczególnie emeryci.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Po co te złośliwości? Jestem emerytką, nie oglądam jednak tasiemcowych, mydlanych seriali, nie znam za to angielskiego. W związku z tym – filmy z napisami już nie dla mnie – wzrok kiepski, nie przeczytam. Najlepszy byłby dubbing, wiem, że tak od dawna robią Niemcy (byłam, widziałam…). Ale jeśli nie dubbing to niechże już te napisy zostaną! Kto chce szlifować język – może to robić; są w końcu kanały obcojęzyczne!

         Odpowiedz
      0
      0
  7. co tu duzo pisac pols(z)mat to scierwo dla dresow …taa sepc wyliczyl ze drozej jest wpisac napisy niz zatrudnic sepleniacego buraka ktory czyta liste dialogowa brawa…

       Odpowiedz
    0
    0
  8. Proszę nie pogrążać Polsat jeszcze bardziej, wystarczająco już zaniża loty. Napisy w obcojęzycznych produkcjach to powinien być standard w telewizji (choć wolałbym aby ustawowo nie było to regulowane, tylko sami nadawcy powinni się na napisy przenieść). Jak na Polsat czy inny TVN koszt przejścia na napisy (niewiele droższe) to groszowe sprawy. Ale jak p. Chrabota woli disco-polo i lektora to proszę bardzo. Tylko niech się nie obudzi z ręką w nocniku, gdy najatrakcyjniejszy target zapomni o telewizji na rzecz internetu i oryginalnych filmów z napisami. :P

       Odpowiedz
    0
    0
  9. Osobiscie wolalbym aby kwesta „lektor-napisy” byla rozstrzygana tak jak w przypadku DVD juz w moim domu. Autor ma racje piszac iz nie wszystkie filmy nadaja sie do ogladania z napisami – gdy w produkcji kinowej pojawiaja sie dlugie i szybko wypowiadane teksty tlumacze maja tendencje do ich skracania aby widz zdazyl je przeczytac.
    No i nie zapominajmy o ludziach starszych – moja babcia uwielbia wszelkie brazylijskie telenowele ale boje sie ze wprowadzeniu obowiazkowych napisow znow wroci do szydelkowania.

       Odpowiedz
    0
    0
  10. Przykład z życia – często przy oglądaniu TV Polak robi pare rzeczy naraz – prasuje, ściera, myje naczynia, czy choćby je obiad. Nie da się tego jednak robić równocześnie z patrzeniem przez 100% czasu w TV. Po wprowadzeniu napisów nieznający języka (nie koniecznie przecież angielskiego) będzie musiał zrezygnować z praktykowanego podgłaśniania TV i wychodzenia do kuchni po coś do picia. Oczywiście wszystko ma dobre i złe storny, ale może politycy w służbie edukacji inaczej ten problem postarają się rozwiązać – proponuje ustawowo zapisane programy edukacyjne z angielskiego i innych języków – nie tylko bajeczki dla dzieci o 7 rano, których i tak nikt nie ogląda. Przynajmniej w TV publicznej, a może i w komercyjnych.

       Odpowiedz
    0
    0
  11. @hiena
    @Kork
    Racja po dwakroć! A przy okazji – może prezes Urbański (to tewe tzw. publiczna) zastanowiłby się nad tym aspektem swej działalności? A może chociaż Wiadomości puścić z paskiem (nie mylić z tickerem agencyjnym!)…? Do tych co pamietają: były „kiedyś” próby tewe państwowej z prowadzeniem drugiego kanału dźwiękowego ze ścieżką obcojęzyczną. Ciekawe, żę takiego prania mózgu nikt wówczas z rosyjskim nie próbował…

       Odpowiedz
    0
    0
  12. Nie eksperymentujmy na dzieciach. Pamietam jakiego doznałem szoku jako dziecko, kiedy pewnego dnia ulica sezamkowa leciała po angielsku( w celach edukacyjnych). Ja bym proponował wprowadzić jakiś wieczór filmowy z napisami i sprawdzić czy ludzie to „kupią”. Może młodzież nauczy się przynajmniej poprawnej pisowni rodzimego języka:). Swego czasu na TVPolonia leciały polskie filmy z angielskimi napisami też się można było uczyć …:)

       Odpowiedz
    0
    0
  13. Zgadzam się Boguś w 100%! Przymus „subtitles” to oczywiste ograniczenie dostepu do treści zwłaszcza dla ludzi starszych.
    Ostatnio w TV Poloni poleciłam ZMIENIĆ napisy na lektora w jednym z filmów dokumentalnych po przetestowaniu tego doskonałego zresztą dokumentu o posmiertnych dziejach generała Sosabowskiego na moich rodzicach i ich rówiesnikach (a trudno powiedziec by byli to luidzie niewykształceni i nieczytający). Okazało się że śledzenie dość skomplikowanej tresci filmu na stosunkowo nieduzym telewizorz, czytanie wielu wizytówek (podpisów osób wypowiadających się, ) i czytanie tekstu było naraz zbyt męczące.

       Odpowiedz
    0
    0
  14. Nie oglądam TV. Dlaczego? Bo mimo, że mam niecałe pół setki lat to słuch gorszy niż u przeciętnego stulatka. Czasem jak sobie ……….. jaki film z napisami to obejrzę. A w TV filmy, programy tylko dla słyszących. Jak film z lektorem to niestety lektor i oryginalny dźwięk wzajemnie się zagłuszają. A polski wcale nie lepiej. II obiema ręcami podpisuje się aby wprowadzić napisy do wszystkich programów TV.

       Odpowiedz
    0
    0
  15. Uczyć się, ciemnogrodzianie, angielskiego! I nie ważne czy się to odbędzie kosztem leni, którzy potrafią się tylko uwalić przed telewizorem i wyłączyć mózgi.

    Pan Chrabota niestety bredzi. Lektor tańszy od wyświetlanych napisów? No nie bądźmy śmieszni.

    Przeszkody technologiczne? Bylejaki program komputerowy z powodzeniem daje radę.

    Telewizja tylko dla rozrywki? Otóż nie tylko dla rozrywki. Ma też uczyć, do diabła ciężkiego! ALe ten postulat niestety wykreśliłby sporo durnych programów z ramówki, więc trzeba się przed nim bronić rękami i nogami.

    Dziennika nie czytuję, ale uważam że idea jest ze wszech miar słuszna i potrzebna.

       Odpowiedz
    0
    0
  16. O co ta cała wrzawa? Na ekranie już mamy największe w Europie logo, zieloną kropkę dla idiotów nawet po pólnocy, informację o czasie nadania np.Sopotu w dwójce to dodajmy na ekran jeszcze napisy i wtedy już nie będzie można oglądać aktorów, krajobrazów i będzie OK!

       Odpowiedz
    0
    0
  17. Panie Chrabota vel Moraliński: kradzież transmisji olimpiady? Kilka argumentów za.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


3 × trzy =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Medialny kontredans

niedziela 15/02/2009
3

W zeszły czwartek v-ce szef Platformy Waldy Dzikowski łaskawie raczył poinformować, że już za kilka dni projekt ustawy medialnej trafi do marszałka Sejmu. Do ustalenia –…


Nie pokazywać rzeźni

poniedziałek 09/02/2009
15

Film z egzekucji Piotra S. jest już nie tylko w MSZ, ale i w rękach nadawców. To dzięki Internetowi, który jest dla Talibów substytutem placów…


Pułkownik Olszowiec musi odejść…

czwartek 27/11/2008
5

Tak przynajmniej postawił sprawę dziś rano w TOK FM Kamil Durczok. Mam wrażenie, że zgadzało się z nim większość rozmówców. Oto zdaniem kolegów, nawet jeśli…


Obrona Westerplatte

poniedziałek 15/09/2008
1

Rzeczywistość medialna nauczyła nas ostatnio nowej definicji pojęcia ‘krytyka pryncypialna’. Otóż krytyką pryncypialną jest krytyka w imię zasad, bądź wartości, bez bliższej znajomości przedmiotu krytyki.…


Czeska lekcja politycznego realizmu

poniedziałek 25/08/2008
3

Jaka jest przepaść między postawami uchodzącymi za romantyczną i realistyczną, mieliśmy szansę stwierdzić po reakcjach na najazd Gruzji polskich polityków i prezydenta Czech – Vaclava…


Rzeczpospolita myli zdrajcę z ofiarą

wtorek 10/06/2008
4

Lapsus? Niedokładność. Niedbalstwo? Jeśli tak, to wyjątkowo bolesne. Wczorajsza „Rzeczpospolita” opublikowała na drugiej kolumnie, obok zapowiedzi przedpremierowego pokazu filmu „Trzech kumpli”, historyczne (i doskonale znane!)…


Radiu ZET stanowcze nie!!!

poniedziałek 05/05/2008
30

Są ludzie, którzy słuchając przy kąpieli radia wprawiają się w dobry humor. Są tacy, co się wkurzają. Ja jeszcze niedawno zaliczałem się do pierwszej grupy.…


Doda w świecie publicystyki politycznej

środa 30/04/2008
3

Czy ten dialog przejdzie do historii? Monika Olejnik, królowa polskiego wywiadu politycznego, zaprosiła do studia Dodę Elektrodę.  D. - …Co spotkaliśmy się tu na kozetce,…


Zgłaszam TVP do tegorocznej nagrody im. Cesare Lombroso

niedziela 09/03/2008
6

 Do tej pory nie wiedzieliśmy wiele o syndromie FAS (fetal alkohol syndrom), czyli alkoholowym zespole płodowym, jak się określa nieprawidłowości obserwowane u dzieci urodzonych przez…


Marka Dochnala come back w fanfarach!

środa 27/02/2008
4

To się nazywa powrót na scenę publiczną! Marek Dochnal wrócił z przytupem nie tylko wrzucając kilka zgniłych jabłek w środowisko dziennikarskie, ale na dodatek dymisjonując…