Kto się boi Zygmunta Solorza?


wtorek 21/11/2006

Mam świadomość, że Internet nie jest tym medium, w którym szczerość jest ceniona najwyżej. Jakże łatwo ją wykpić, zahukać, opluć albo obrazić. Internet uwielbia zwischenrufy, grube dowcipy, cwaniackie odzywki i mądre cytaty… A jednak, a jednak (tak Maćku masz absolutną rację!)- jeśli ktoś decyduje się na pisanie blogu, musi brać pod uwagę dobrodziejstwo inwentarza zarówno samej dyskusji, jak i często „nieuczasanych” poglądów blogowej społeczności. A więc dziś szczerze, bez blogowych min… do rzeczy.

Uczciwość wymaga, bym się odniósł do sprawy człowieka, dla którego od wielu lat pracuję: Zygmunta Solorza. Od razu zastrzegam, nie chcę pisać o programie „Misja specjalna” Anity Gargas. Napisano o nim wystarczająco wiele, bym musiał dodawać swoje uwagi. Opędzę się ogólnym stwierdzeniem, że nie był to program ani dobry, ani bezstronny.

Twórca Polsatu Zygmunt Solorz pojawił się w mediach znikąd. I już to, przed tymi trzynastoma laty było jego największą winą. Gdyby był z tzw. „środowiska”, gdzieś z okolic ‘Placu’, ‘Woro’, albo w najgorszym wypadku Augustówki – byłby łatwiejszy do przełknięcia. Ale nie był. Na dodatek okazał się człowiekiem stroniącym od salonów, ze średnią umiejętnością schlebiania autorytetom, sprawnym organizacyjnie, oszczędnym, niezależnym etc. Drugą z największych win byli ludzie, których zebrał do tworzenia stacji. Znów nie posłużył się sprawdzonym kluczem, tylko zaryzykował: telewizję od samego początku tworzyli ludzie z „drugiego kręgu”, głównie źle tolerowana na Placu Powstańców ekipa Wieśka Walendziaka: Jarek Sellin, Adam Pawłowicz, Tadek Święchowicz, Wojtek Szeląg. Dołączył do nich i autor tych słów. Dołączyła Baśka Pietkiewicz – wcześniej (za Terleckiego) kierująca „Dwójką”, Piotrek Fajks, Piotrek Radzymiński. Potem dołączali wedle tego samego klucza inni, w tym Maciek Gawlikowski jako pierwszy korespondent z Krakowa…

Wszystko można było o nas powiedzieć, poza tym, że mieliśmy (mamy) „ubecką przeszłość”. Nasze prywatne historie (sprawdzalne) mówiły (mówią) same za siebie. Co ważne! Już wtedy (1993-4), byliśmy wszyscy świadkami jak  próbowano osaczyć Zygmunta Solorza  plotkami i podejrzeniami (w tamtych czasach były to tylko plotki i podejrzenia).

Kto je wówczas kolportował? Ośrodek prezydencki? Wachowski? Bez wątpienia. Ale i wielu dziś niezależnych dziennikarzy. Litościwie nie będę wymieniał ich nazwisk. Siedziały Solorzowi na karku służby, sprawdzały go urzędy skarbowe, UOP (a jego mocodawcom rzeczywiście zależało na utopieniu niewygodnego szefa Polsatu). Wszystko bez skutku. Ocalał, robił swoje. Budował telewizję. Budował biznes. Zbudował.

Dziś szepce się po kątach, że we współpracy ze służbami. Dowodów oczywiście brak. Ale są dowody na coś z gruntu przeciwnego. My jesteśmy tymi dowodami: Krajowa Rada z 1993 roku, która solidarnie poparła koncesję dla Polsatu (tylko idioci będą się upierali, że całe to grono było manipulowane przez służby), Pietkiewicz, Walendziak, Sellin, Chrabota – którzy dobrze wiedzą ile pracy, ile wysiłku, pomysłów, w końcu – siły woli trzeba było, by ta telewizja przetrwała, by zaistniała. Może warto przypomnieć, że poparcie ówczesnych władz było tak mocne, że Marek Markiewicz za koncesję dla Polsatu znalazł się na bruku.

Mogę zupełnie odpowiedzialnie zaświadczyć, że w ciągu tych lat współpracy ani razu nie byłem świadkiem sytuacji, która nasuwałaby podejrzenia, że Polsat realizuje jakiś otwarty, bądź zakamuflowany interes takich, czy innych służb. Ludzie bywali różni, ale jedyne, czego od nich wymagano, to ciężkiej pracy w interesie stacji. A kiedy pracowali, mogli liczyć na lojalność szefa. Pewnie nikt tego dziś nie pamięta, ale u początków pierwszej koalicji sld-owskiej (1995?- 1996?) Zygmunt Solorz był bardzo intensywnie naciskany, by się pozbyć z kierownictwa stacji ludzi takich jak ja. Dochodziły do mnie tego intensywne echa. Nie ustąpił. Podobnie jak nie ustąpił, kiedy domagano się usunięcia ze stacji Tomasza Lisa. Albo kiedy naciskano, byśmy się nie zajmowali sprawą kulisów zabójstwa Księdza Jerzego. To były te chwile, kiedy dawał dowód swojej niezależności. Od polityki, służb, wszystkiego.  

Nie będę już dziś więcej grzebał w szczegółach.

To, że służby kręcą Solorzem i Polsatem – wkładam między bajki.

Moja własna wiedza o Polsacie (przynajmniej jeśli chodzi o manipulowalność) nie daje podstawy do osobistego wstydu.

Co do związków właściciela z służbami. Wierzę w wersję jaką przedstawia sam Zygmunt Solorz: był młodym zastraszonym emigrantem (żadnym wielkim opozycjonistą, co to mógł wiedzieć jak się oprzeć naciskom ‘sb-ecji’), którego zmuszono do podpisania lojalki pod różnymi groźbami. Jeśli istotnie nie wykonywał zadań wywiadowczych, nie donosił, nie szkodził ludziom, nie widzę podstaw by czynić mu zarzuty. Żadna to ‘sb-cka’ przeszłość. Żadna fundamentalna hańba.

Liczy się to, co robił później, a w świetle tego, jak działał po 1993r. – dla mnie, naocznego obserwatora – jest czysty.

Nie wiem, czy to co napisałem przekona internetowych szczekaczy (halo! halo! mam jeszcze nogawki nie całkiem obszarpane! zapraszam do boju!). To co powyżej – napisać musiałem, bo zbyt wiele było pytań od poważnych ludzi, co myślę w ‘sprawie Zygmunta Solorza’.

I im właśnie odpowiadam: jest porządnym człowiekiem i dopóki się to nie zmieni, zamierzam z nim zostać.

.


Moje najnowsze wpisy

 

Medialny kontredans

niedziela 15/02/2009

W zeszły czwartek v-ce szef Platformy Waldy Dzikowski łaskawie raczył poinformować, że już za kilka dni projekt ustawy medialnej trafi do marszałka Sejmu. Do ustalenia –…


Nie pokazywać rzeźni

poniedziałek 09/02/2009

Film z egzekucji Piotra S. jest już nie tylko w MSZ, ale i w rękach nadawców. To dzięki Internetowi, który jest dla Talibów substytutem placów…


Pułkownik Olszowiec musi odejść…

czwartek 27/11/2008

Tak przynajmniej postawił sprawę dziś rano w TOK FM Kamil Durczok. Mam wrażenie, że zgadzało się z nim większość rozmówców. Oto zdaniem kolegów, nawet jeśli…


Obrona Westerplatte

poniedziałek 15/09/2008

Rzeczywistość medialna nauczyła nas ostatnio nowej definicji pojęcia ‘krytyka pryncypialna’. Otóż krytyką pryncypialną jest krytyka w imię zasad, bądź wartości, bez bliższej znajomości przedmiotu krytyki.…


Czeska lekcja politycznego realizmu

poniedziałek 25/08/2008

Jaka jest przepaść między postawami uchodzącymi za romantyczną i realistyczną, mieliśmy szansę stwierdzić po reakcjach na najazd Gruzji polskich polityków i prezydenta Czech – Vaclava…


Napisy w telewizji? Kilka argumentów przeciw

wtorek 29/07/2008

Jakby nie wystarczało dowalanie emerytom i rencistom podatkiem abonamentowym, „Dziennik” wymyślił kolejną torturę, którą miałoby być zakazanie przedstawiania w telewizji repertuaru zagranicznego w polskiej wersji…


Rzeczpospolita myli zdrajcę z ofiarą

wtorek 10/06/2008

Lapsus? Niedokładność. Niedbalstwo? Jeśli tak, to wyjątkowo bolesne. Wczorajsza „Rzeczpospolita” opublikowała na drugiej kolumnie, obok zapowiedzi przedpremierowego pokazu filmu „Trzech kumpli”, historyczne (i doskonale znane!)…


Radiu ZET stanowcze nie!!!

poniedziałek 05/05/2008

Są ludzie, którzy słuchając przy kąpieli radia wprawiają się w dobry humor. Są tacy, co się wkurzają. Ja jeszcze niedawno zaliczałem się do pierwszej grupy.…


Doda w świecie publicystyki politycznej

środa 30/04/2008

Czy ten dialog przejdzie do historii? Monika Olejnik, królowa polskiego wywiadu politycznego, zaprosiła do studia Dodę Elektrodę.  D. - …Co spotkaliśmy się tu na kozetce,…


Zgłaszam TVP do tegorocznej nagrody im. Cesare Lombroso

niedziela 09/03/2008

 Do tej pory nie wiedzieliśmy wiele o syndromie FAS (fetal alkohol syndrom), czyli alkoholowym zespole płodowym, jak się określa nieprawidłowości obserwowane u dzieci urodzonych przez…