Doda w świecie publicystyki politycznej


środa 30/04/2008
3

Czy ten dialog przejdzie do historii?

Monika Olejnik, królowa polskiego wywiadu politycznego, zaprosiła do studia Dodę Elektrodę.

 

D. – …Co spotkaliśmy się tu na kozetce, czy będziemy rozmawiać o filmie?

M. – Nie, możemy o filmie…

- A może chcesz po prostu napisać scenariusz o gangsterach?

- Nie scenariuszy nie pisze na razie…

- Czy wymienimy się doświadczeniami?

- Tak, możemy się doświadczeniami wymienić…

- Tak, proszę bardzo wymień… swoje…

- No to jeszcze teraz wrócimy do Krzysztofa Zanussiego?

- Już? Tak szybko?(…)

D. – …Było to do przewidzenia…

M. - A co jest nie do przewidzenia?

- Ja…

- To proszę zrobić coś nieprzewidywalnego…

- Nie jestem małpą w cyrku. Jak się spotkamy kiedyś na wódce, to ci pokażę parę sztuczek…

- Jakich sztuczek?

- No takich, które ci pokaże, jak się spotkamy. I będziemy się lubić i będziemy koleżankami. Póki co na twoje jedno skinienie nie będę robić coś… czegoś, czego ni mam ochoty robić… Zapraszam na koncert…

- Dobrze, z chęcią przyjdę na koncert.

Efekt był mniej więcej taki jak powyżej. Dialog – ku osłupieniu – tradycyjnych widzów „Kropki” nie różnił się niczym od tego, do czego przyzwyczaiła nas Doda w programach Kuby Wojewódzkiego i Szymona Majewskiego, zatem w telewizyjnych show o znacznie innym profilu i charakterystyce. Pal sześć skandalizująca piosenkarkę, brak wyczucia formy i osobliwa poetyka mieszczą się w jej konwencji, ale Monika Olejnik? Czyżby zawiodła ją intuicja? Zapomniała o wymaganiach i guście swojej publiczności? A może zwyczajnie brakuje jej tematów i sięga po zakazany owoc z ogródków Wojewódzkiego i Majewskiego? Cześć odbiorców publicystyki telewizyjnej tak niestety ów fatalny faux-pas zrozumiała. Pojawiły się pytania o koniec polityki w telewizji. Czy polska publiczność telewizyjna jest już polityką znużona? Czy – by ją zainteresować – trzeba, miast dyskusji na najwyższym szczeblu pokazywać linoskoczków i małpę na kiju?

Czy coraz mniej polityki?

Powszechna intuicja tak dramatycznie uwolniona po wizycie Dody u Moniki Olejnik ma swój odpowiednik w zajmującej się mediami teorii komunikacji społecznej. Jest nim przekonanie o tzw. erze niepolitycznej (low politics), która rzekomo zaczyna się ujawniać nie tylko w mediach (i szerzej w kręgach demokracji instytucjonalnej) Zachodu, ale również w Polsce. Efektem tego zjawiska ma być z jednej strony kryzys demokracji przedstawicielskiej, zniechęcenia do polityki jako sfery refleksji, na powolnej erozji tematyki politycznej w mediach, zarówno prywatnych, jak i publicznych – skończywszy. Teoria – jak teoria, można ją udowadniać na wiele sposobów. Za jej słusznością przemawia nie tylko Doda, ale równie mocno postępująca ewolucja programów publicystycznych w stronę świata rozrywki, skandalizowania, udziwniania rzeczywistości. W coraz mniejszym stopniu liczy się w mediach powaga tematu, a w coraz większym, im bardziej kontrowersyjna – tym lepiej, osobowość prowadzącego. Z jednaj strony mamy więc coraz bardziej blaknący temat, z drugiej, coraz bardziej karykaturalnych rozmówców. A jeśli temat blaknie, to trzeba go pompować, jeśli się zaprasza polityka – to jeśli nie z trzema głowami – to przynajmniej z kontrowersyjnymi poglądami, lub nowojorskich gejów, jak zrobili panowie (czy jeszcze redaktorzy?) Sekielski i Morozowski. Klasykiem tej metamorfozy są – każdy na swój sposób – wielki amerykański radiowiec Howard Stern, oraz słynny front-men CNN Larry King, który niegdyś zapraszał na poważne rozmowy do studia głównie polityków i ekspertów, a dziś coraz częściej początkujące szansonistki i poobwieszanych łańcuchami raperów. Sam zresztą nie zauważa, że właśnie z tej przyczyny z gwiazdy wywiadu telewizyjnego stał się tylko tzw. postacią medialną, przez co nigdy nie zrealizuje się jego życiowe marzenie – poprowadzenie w USA debaty prezydenckiej.

Dwie teorie

Czy to efekt low politics? A może gdzieś w tym myśleniu kryje się błąd i w mniejszym stopniu chodzi o radykalne zmniejszenie zainteresowania w mediach polityką, a jest to efekt zupełnie innych zjawisk medialnych? Bo to wszak symptom, nie przyczyna; a często mylimy skutki z przyczynami. Jeśli by spojrzeć na problem zupełnie innej strony, można by zaryzykować twierdzenie, że kafkowska przemiana  Howarda Sterna i Larry’ego Kina, Doda u Moniki Olejnik, czy geje u Sekielskiego, to nie efekt low politics, tylko skutek postępującej tabloizacji mediów. To zupełnie inne zjawisko, polegające na zastępowaniu wywodu myślowego czytelnym, a niekiedy przerysowanym obrazem. W świetle tego procesu w coraz mniejszym stopniu liczy się myśl i słowo (zatem i refleksja, nie tylko polityczna), a w coraz większym stopniu wyrazistość obrazu. Najbardziej dotknięta jest tym efektem prasa; dzięki triumfowi tabloizmu mamy na polskim rynku Superexpres i Fakt, gdzie króluje fotoedytor i krzyczący tytuł, a bardziej od refleksji liczy się wywołujący emocje krzyczący tytuł. Zjawisko dotyka nie tylko prasę brukową. Gdyby się bliżej przyjrzeć tabloizm przecieka również do prasy zwanej ciagle opiniotwórczą, a także do tygodników opinii, czego najlepszym przykładem jest w Polsce „Wprost”. Nie chcę być zrozumiany; nie dokonuję tutaj ocen, próbuję opisać zjawiska. Nie są wolne od tych samych tendencji inne media; radio, Internet a przede wszystkim telewizja. W jej przypadku tabloidyzacja ma wymiar szczególny; ewolucja mediów ostatnich lat dotknęła ją bardziej niż inne media. Przede wszystkim rewolucja ilościowa. Jeszcze dwadzieścia lat temu mieliśmy na ekranie telewizora do wyboru dwa kanały państwowe. Dziś, na skutek cyfryzacji mediów i wolności w eterze przeciętny Polak może wybierać spośród kilkudziesięciu, lub kilkuset kanałów. Miarą sukcesu jest udział w rynku, a ten ma związek z oglądalnością. Telewizja miast tłumaczyć, czy bawić – pragnie przede wszystkim zainteresować. A ludzkie zainteresowanie, to płochliwe zwierzę. Łatwo je zgubić. Sięga się więc po skandal i sensację! Doda u Olejnik była sensacją, a geje w Teraz My – skandalem. Która teoria jest prawdziwa; low politics, czy tabloizacja? Na szczęście w świecie telewizji odczucia można zweryfikować statystyką. Telemetria – jedyny stały pomiar socjometryczny w naszym świecie – daje w odpowiedzi na te pytania konkretne liczby!

Niech przemówią cyfry

Telemetria, to elektroniczny obraz decyzji jakie podejmujemy przed telewizorem. Mówi o całej populacji na podstawie specjalnie dobranej próby. Działa w sposób ciągły, dzięki czemu spece od telewizji wiedzą niemal wszystko o wyborach telewidzów, w każdej minucie doby. Dzięki telemetrii wie się kto jest liderem na rynku telewizyjnym i jakie programy cieszą się największą popularnością. Co mówi telemetria o polityce w telewizji, czy zwiastuje jej rychły zmierzch, bądź przynajmniej kryzys? Jeśli by założyć, że głównym nośnikiem przekazu ze świata telewizji są programy informacyjne, to teza o low politics się z pewnością nie obroni. Co najwyżej można mówić o powolnym spadku oglądalności głównych serwisów informacyjnych kanałów publicznych. Ale i tu nie ma dramatu, tylko kilku-procentowe wahania w skali roku (tylko w dłuższej perspektywie można zauważyć odpływ widzów, głównie na własne zresztą życzenie). Błyszczą za to znakomicie serwisy informacyjne kanałów komercyjnych.  Wszystkie serwisy gromadzą codziennie olbrzymia widownie i są zazwyczaj liderami oglądalności w ramach kanałów. By ustrzec się gołosłowności, spójrzmy na wyniki najlepiej oglądanych programów informacyjnych w trzecim tygodniu kwietnia: 17. 04 – Wiadomości – 4 930 tys. widzów, 20. 04. – Teleekspres – 4 840 tys. , 16. 04 – Wydarzenia – 2 368 tys. , 20. 04 – Fakty – 3 3605 tys. widzów. Dodajmy do tego (tylko z liczących się serwisów) Panoramę z TVP 2 – która dochodziła w porywach do 2 mln i po zsumowaniu łącznych widowni w hipotetycznie optymalnym dniu, otrzymujemy ponad 15 mln widzów głównych (!) programów polskich programów informacyjnych. Oczywiście, ze znaczna część widzów każdego z serwisów się powtarza. Nie mniej wobec braku precyzyjnej wiedzy o tym jaka to cześć, nie możemy się oprzeć konstatacji, że jest to ciągle olbrzymia widownia. Ktoś postawi zarzut, że polityka stanowi coraz mniejszy procent serwisów. To prawda, choć prawdą jest również, że stanowi zawsze ich czołówkę. Żeby jednak do końca obronić się przed tym argumentem, przyjrzyjmy się widowni głównych programów publicystycznych, których niemal wyłączną treścią jest polityka. Na przełomie marca i kwietnia tylko „Tomasz Lis na żywo” gromadził średnio 3 600 tys. widzów, „Teraz my” – 2 137 tys. , „Kawa na ławę” – 1 562 tys. ,  ‘Cienie PRL-u”  1 258 tys. , „Warto rozmawiać” – około miliona.   Przy każdej emisji telewizyjnej każdy z przywołanych tytułów gromadził od 25% do 11% siedzącej przed telewizorami widowni!

Tłok na ekranie

Całkiem więc – jak na programy emitowane tylko z nadajników naziemnych – nieźle! A kanały tematyczne? To już całkiem nowe i rewolucjonizujące eter zjawisko. Teoretycy i praktycy telewizji doskonale wiedzą, ze właśnie do kanałów tematycznych należy przyszłość.  Jak w nich przedstawia się refleksja o polityce? W Polsce – śladem niewielu krajów europejskich – informacja w kanałach tematycznych ma się całkiem nieźle. Mamy dziś na rynku aż trzy kanały informacyjne TVP 3, TVN 24 i Superstację (Polsat staruje ze swoim w lecie tego roku), oraz dwa specjalistyczne – TV Biznes i TVN/CNBC o profilu ekonomicznym. Ich mnogość nie świadczy wcale o szaleństwie nadawców, ale o czymś zupełnie przeciwnym, o potencjale jaki widzą na rynku informacji. Gdyby się przyjrzeć dokaldnie wynikom telemetrycznym oglądalności tematycznych kanałów informacyjnych, to per saldo jest to ciągle wzrost; w całej populacji oglądających TVP Info ma 3,7% udziału, a jej główny konkurent 2,5%. Ciekawy jest awans w ciągu ostatniego roku Superstacji, która z nie liczących się wyników wzrosła na 0. 34% udziału w rynku. Czy to mało czy dużo? Chyba sporo, w te dni, kiedy kraj opanowuje gorączka informacyjna – trzy kanały informacyjne (dostępne prócz TVP Info) tylko w kablu i na satelicie ogląda ponad 10% naszej trzydziesto sześciomilionowej polskiej populacji. Jak się to będzie zmieniać. Liczba kanałów informacyjnych systematycznie rośnie. Odnotowuje się sporą liczbę telewidzów programów informacyjnych ze świata. Starują w eter kolejni konkurenci. Czy zatem do obrony jest teza o low politics?

Sezonowe wahania

Ktoś powie – nie bez słuszności, że formuła programów informacyjnych i publicystycznych ewoluuje i coraz mocniej odchodzi od polityki. Wpada w sidła skandalu i sensacji, dotyka coraz bardziej świadomie tematyki historycznej (jak „Cienie PRL – u”), bądź cywilizacyjnej („warto rozmawiać”). Wszystko prawda, ale to kwestia – w moim przekonaniu – w głównej mierze ewolucji formy, a nie ucieczki od meritum. Ktoś inny – równie słusznie – zauważy, że w ostatnich latach następuje powolny spadek oglądalności we wszystkich omawianych przeze mnie dziedzinach. Ano tak i nie;  jeśli by policzyć rynek publicystyki i informacji per saldo to tezy tej nie da się udowodnić, natomiast zauważalny jest niewielki spadek zainteresowania w miarę oddalania się od sezonów aktywności politycznej. Widać więc pewne ubytki w oglądalności zarówno głównych serwisów, jak i kanałów informacyjnych wiosną tego roku w porównaniu z ostatnia jesienią; nie mniej trzeba pamiętać, że ostatnie lato i jesień, ze względu na wybory parlamentarne były okresem wyjątkowo w polityce gorącym. Atmosfera w kraju przekładała się oczywiście na wyniki programów informacyjnych, która osiągał wyniki niekiedy o 20 – 30 % lepsze od przeciętnych. Każdy taki polityczny, bądź wydarzeniowy alert (światowy kryzys, głośny wypadek) mobilizuje zarówno zespoły informacyjne i widownię. Rośnie jakość serwisów i rośnie wręcz ‘himalaicznie’ oglądalność! Nie można też nie ujawnić jeszcze jednej prostej dla ludzi telewizji zasady: otóż telewizja jest zupełnie inaczej oglądana jesienią i zimą, zupełnie inaczej wiosną i w lecie! Dłuższe i wcześniejsze wieczory gromadzą dużo większe publiczności telewizyjne; ludzie po prostu więcej czasu spędzają w domu, przed telewizorem.

Czy koniec polityki w telewizji?

Spróbujmy w końcu odpowiedzieć sobie na to podstawowe pytanie. Czy wizyty Dody u Moniki Olejnik, a gejów u Sekielskiego i Mrozowskiego świadczą o jakimś dojmującym kryzysie refleksji politycznej w telewizji? Można mieć wrażenie, że nie. Media po prostu wyczuwając pojawiające się na różnych płaszczyznach trendy szukają nowych dróg i form wypowiedzi. Monika Olejnik chciała zapewne odejść na chwilę od rutyny, wstrząsnąć swoją publicznością, jak wstrząsa melomanem w gmachu filharmonii gitara elektryczna. A może chodziło o promocję? Był to czysty zabieg z dziedziny public relations? Jeśli tak, to wyjątkowo trafiony; o tym kuriozalnym programie powszechnie się mówi, a i w wypadku tego artykułu stał się początkowym ogniwem pewnego wywodu umysłowego. Wielkie osobowości telewizyjne do których to medium należy, będą coraz częściej uciekać się do takich metod, nie mam wątpliwości. Tomasz Lis, Monika Olejnik, Sekielski, Morozowski, Pospieszalski, w mniejszym stopniu pewnie Wildstein, a w większym Grzegorz Miecugow, będą próbowali skupić na sobie uwagę. Wykrzyczeć (nie w sensie dosłownym oczywiście): oglądajcie mnie, naprawdę warto! Ale czy zniknie z ich pola refleksji polityka jako pierwszy i podstawowy temat, szczerze wątpię. Bo polityka, prócz tego, ze różne ma twarze, niekiedy pokręcone i okropne, jest ważnym wymiarem wspólnych spraw każdej społeczności. I takim pozostanie. A Dody i geje nowojorscy pojawiają się czasem, błyszczą jak komety i odchodzą w przeszłość. I w tym sensie low politics to w moim najgłębszym przekonaniu nie do końca przemyślana teoria.

.


Komentarze 3 Dodaj komentarz

 
  1. Nieco męczący wywód, ale dobrnęłam do końca, licząc na ciekawe konkluzje. Niestety, przeliczyłam się…

       Odpowiedz
    0
    0
  2. w sumie taki przeciętny dialog dwóch dziewczyn. ale ja przeczytałam sobie cały Pana wywód od końca – i miałam rację – od razu inaczej, inna rozmowa, większe zrozumienie. Na mój gust gdyby Pan jeszcze wspomniał gdzieś w trakcie, że najprawdopodobniej obie korzystają z porad jednego pijarowca jako i premier przed pamiętną debatą to wtedy nikt by się nie musiał już w ogóle głowić – wszystko staje się jasne i wszystko układa się w logiczną całość. właściwie to tak jakby się teraz spotkał sam ze sobą.
    No ale co ja skromny anioł będę Panu tłumaczyć te klimaty Panie chińczyku Po, Pan tu jest specem

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


+ 2 = osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Medialny kontredans

niedziela 15/02/2009
3

W zeszły czwartek v-ce szef Platformy Waldy Dzikowski łaskawie raczył poinformować, że już za kilka dni projekt ustawy medialnej trafi do marszałka Sejmu. Do ustalenia –…


Nie pokazywać rzeźni

poniedziałek 09/02/2009
15

Film z egzekucji Piotra S. jest już nie tylko w MSZ, ale i w rękach nadawców. To dzięki Internetowi, który jest dla Talibów substytutem placów…


Pułkownik Olszowiec musi odejść…

czwartek 27/11/2008
5

Tak przynajmniej postawił sprawę dziś rano w TOK FM Kamil Durczok. Mam wrażenie, że zgadzało się z nim większość rozmówców. Oto zdaniem kolegów, nawet jeśli…


Obrona Westerplatte

poniedziałek 15/09/2008
1

Rzeczywistość medialna nauczyła nas ostatnio nowej definicji pojęcia ‘krytyka pryncypialna’. Otóż krytyką pryncypialną jest krytyka w imię zasad, bądź wartości, bez bliższej znajomości przedmiotu krytyki.…


Czeska lekcja politycznego realizmu

poniedziałek 25/08/2008
3

Jaka jest przepaść między postawami uchodzącymi za romantyczną i realistyczną, mieliśmy szansę stwierdzić po reakcjach na najazd Gruzji polskich polityków i prezydenta Czech – Vaclava…


Napisy w telewizji? Kilka argumentów przeciw

wtorek 29/07/2008
18

Jakby nie wystarczało dowalanie emerytom i rencistom podatkiem abonamentowym, „Dziennik” wymyślił kolejną torturę, którą miałoby być zakazanie przedstawiania w telewizji repertuaru zagranicznego w polskiej wersji…


Rzeczpospolita myli zdrajcę z ofiarą

wtorek 10/06/2008
4

Lapsus? Niedokładność. Niedbalstwo? Jeśli tak, to wyjątkowo bolesne. Wczorajsza „Rzeczpospolita” opublikowała na drugiej kolumnie, obok zapowiedzi przedpremierowego pokazu filmu „Trzech kumpli”, historyczne (i doskonale znane!)…


Radiu ZET stanowcze nie!!!

poniedziałek 05/05/2008
30

Są ludzie, którzy słuchając przy kąpieli radia wprawiają się w dobry humor. Są tacy, co się wkurzają. Ja jeszcze niedawno zaliczałem się do pierwszej grupy.…


Zgłaszam TVP do tegorocznej nagrody im. Cesare Lombroso

niedziela 09/03/2008
6

 Do tej pory nie wiedzieliśmy wiele o syndromie FAS (fetal alkohol syndrom), czyli alkoholowym zespole płodowym, jak się określa nieprawidłowości obserwowane u dzieci urodzonych przez…


Marka Dochnala come back w fanfarach!

środa 27/02/2008
4

To się nazywa powrót na scenę publiczną! Marek Dochnal wrócił z przytupem nie tylko wrzucając kilka zgniłych jabłek w środowisko dziennikarskie, ale na dodatek dymisjonując…