Czeska lekcja politycznego realizmu


poniedziałek 25/08/2008
3

Jaka jest przepaść między postawami uchodzącymi za romantyczną i realistyczną, mieliśmy szansę stwierdzić po reakcjach na najazd Gruzji polskich polityków i prezydenta Czech – Vaclava Klausa.

Kaczyński popędził do Tbilisi zabierając pod pachę kilku kolegów po fachu i ministra Sikorskiego na dokładkę. W Tbilisi powiedział, co powiedział (może w istocie za mocno), ale jego postawa nie różniła się z gruntu od postawy i poglądów równie pro-gruzińskiego Donalda Tuska. Vaclav Klaus najpierw milczał, a potem zabrał głos na łamach Mlada Fronta Dnes, gdzie nie tylko jednoznacznie zrzucił winę za rozpętanie konfliktu na Saakaszwilego i Gruzinów, ale dokonał jeszcze wyjątkowo stanowczego moralnie osądu konfliktu na Kaukazie: "…Rozpocząć wojenną awanturę, w której w wielkiej liczbie umierają cywile, to rzecz zła i w każdym przypadku nie do przyjęcia, ale wywołać coś takiego właśnie teraz na skraju Europy, w dniu otwarcia olimpiady, jest podwójnie nie do przyjęcia, nawet jeśli chodzi o konflikt, którego korzenie sięgają na setki lat wstecz. ” Wypowiedź Klausa rozpętała dyskusję o mądrości polityków i narodów, pragmatyzmie, rozsądku i zdrowiu psychicznym. Posłużono się – rzecz jasna –  nieśmiertelną opozycją romantyzm versus realizm. Ten pierwszy skłania niby do pustych gestów i rządzi się beznadziejnymi emocjami, drugi jest emanacją rozumu i dyktuje chłodną kalkulację. Piszę ten tekst w dzień czterdziestej rocznicy sowieckiego najazdu na Czechosłowację. W jednym z programów telewizyjnych zobaczyłem wykonaną na praskich ulicach sondę uliczną, w której (zwykle) młodzi ludzie mówili o skojarzeniach jakie budzi u nich „praska wiosna”. Jakieś urocze dziewczę zająknąwszy się nieśmiało powiedziało, że było to chyba: „wyzwolenie przez amerykańskie czołgi Czech od Rosjan”. To rzecz jasna skrajny dowód kompletnej ignorancji i lekceważenia własnej historii. Nie mniej powszechne, a może wyłączne były komentarze typu: „co nas to obchodzi, to przeszłość; my patrzymy w przyszłość, historia nie ma znaczenia…” Natychmiast stanęły mi przed oczami obrazki z niedawnych obchodów sześćdziesiątej czwartej rocznicy pamiętnego pierwszego sierpnia; syreny na ulicach Warszawy, zatrzymujących się ludzi i samochody… Tłumy w muzeum Powstania i młodzież palącą świeczki pod tablicami pamiątkowymi. Niemal automatycznie przywołały ową opozycję postaw: romantycznej i realistycznej, a tak po prawdzie, postaw uchodzących za „romantyczną” i „realistyczną”. Cóż innego mógł powiedzieć biednym Czechom Vaclav Klaus? Jeśli się nie szanuje własnej historii sprzed lat czterdziestu, to trudno rozumieć konflikt toczący się od lat setek. Jeśli edukację młodych opiera się na całkowitej indyferencji historycznej, to jak można przywołać elementarną wrażliwość na imperialną pychę i niesprawiedliwość wojny przeciwko małym narodom. Mam wrażenie, że Czesi wychowują pokolenie ludzi kompletnie wyobcowanych historycznie. Pragmatycznych do szpiku kości. My – chwalić Boga – mieszkamy w „romantycznej” Polsce, gdzie historia ma też swoje miejsce w ludzkich głowach. Dzięki temu może, gdy kiedyś historia postawi nas wobec prawdziwego wyzwania, nie będziemy otwierać szlabanów.

 

.


Komentarze 3 Dodaj komentarz

 
  1. Problem tkwi w tym, Panie Chrabota, że po to trzeba znać historie, by umieć wyciągać z niej wnioski. Być może Czesi wyciągnęli aż tak daleko idący wniosek, że własnej historii znać nie warto? A my?… Wyciągamy wnioski? Jakie? Od wieków takie same, niestety!.. Zabarwione narodowymi kompleksami i snami o potędze…
    A w sumie, odnośnie Gruzji, to czeski prezio miał rację: to oni zaczęli!!! Jamnik ugryzł niedźwiedzia w łapę i misio się wkurzył….

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Trochę dziwne, że pan, teoretycznie wytrawny dziennikarz, buduje jakiś koncept na podstawie sondy ulicznej. Mysli pan, że gdyby to zrobić w Polsce byłoby inaczej? Niestety, nie jest to mądry wpis.

       Odpowiedz
    0
    0
  3. Byłam za granicą. W głównym wydaniu info BBC1 zobaczyłam naszego prezydenta (lub jego brata, jak miałam nadzieję) w Gruzji. Był tylko migawką na wizji, nikt nie wspomniał nawet jego nazwiska, cytowano i raczej niewiele komentowano tylko prezydenta Czech.
    Abstrahując od kwestii świadomości historycznej (lub jej braku) może warto czasem zachować dystans? I nie mówię tu tylko o polityce, w której mam kiepską orientację. Przez dwa tygodnie, oglądając brytyjskie newsy co najmniej 3 razy dziennie, zaledwie kilka razy widziałam tam przedstawicieli centralnej władzy; ostatnio witających swoich medalistów w Pekinie na londyńskim lotnisku. Sezon ogórkowy, wakacje? Chyba nie tylko. Informacje o Gruzji, zwanej tam Georgią były podawane raczej bez komentarzy, ale czasem z drastycznymi wypowiedziami cywilów. O sprawach społecznych i gospodarczych można tam mówić bez używania twarzy polityków na każdą, lub bez okazji. Szkoda, że to wszystko w BBC, a nie w naszych (jakichkolwiek) mediach…Nie chce mi się włączać telewizora…:)

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


sześć − = 4

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Medialny kontredans

niedziela 15/02/2009
3

W zeszły czwartek v-ce szef Platformy Waldy Dzikowski łaskawie raczył poinformować, że już za kilka dni projekt ustawy medialnej trafi do marszałka Sejmu. Do ustalenia –…


Nie pokazywać rzeźni

poniedziałek 09/02/2009
15

Film z egzekucji Piotra S. jest już nie tylko w MSZ, ale i w rękach nadawców. To dzięki Internetowi, który jest dla Talibów substytutem placów…


Pułkownik Olszowiec musi odejść…

czwartek 27/11/2008
5

Tak przynajmniej postawił sprawę dziś rano w TOK FM Kamil Durczok. Mam wrażenie, że zgadzało się z nim większość rozmówców. Oto zdaniem kolegów, nawet jeśli…


Obrona Westerplatte

poniedziałek 15/09/2008
1

Rzeczywistość medialna nauczyła nas ostatnio nowej definicji pojęcia ‘krytyka pryncypialna’. Otóż krytyką pryncypialną jest krytyka w imię zasad, bądź wartości, bez bliższej znajomości przedmiotu krytyki.…


Napisy w telewizji? Kilka argumentów przeciw

wtorek 29/07/2008
18

Jakby nie wystarczało dowalanie emerytom i rencistom podatkiem abonamentowym, „Dziennik” wymyślił kolejną torturę, którą miałoby być zakazanie przedstawiania w telewizji repertuaru zagranicznego w polskiej wersji…


Rzeczpospolita myli zdrajcę z ofiarą

wtorek 10/06/2008
4

Lapsus? Niedokładność. Niedbalstwo? Jeśli tak, to wyjątkowo bolesne. Wczorajsza „Rzeczpospolita” opublikowała na drugiej kolumnie, obok zapowiedzi przedpremierowego pokazu filmu „Trzech kumpli”, historyczne (i doskonale znane!)…


Radiu ZET stanowcze nie!!!

poniedziałek 05/05/2008
30

Są ludzie, którzy słuchając przy kąpieli radia wprawiają się w dobry humor. Są tacy, co się wkurzają. Ja jeszcze niedawno zaliczałem się do pierwszej grupy.…


Doda w świecie publicystyki politycznej

środa 30/04/2008
3

Czy ten dialog przejdzie do historii? Monika Olejnik, królowa polskiego wywiadu politycznego, zaprosiła do studia Dodę Elektrodę.  D. - …Co spotkaliśmy się tu na kozetce,…


Zgłaszam TVP do tegorocznej nagrody im. Cesare Lombroso

niedziela 09/03/2008
6

 Do tej pory nie wiedzieliśmy wiele o syndromie FAS (fetal alkohol syndrom), czyli alkoholowym zespole płodowym, jak się określa nieprawidłowości obserwowane u dzieci urodzonych przez…


Marka Dochnala come back w fanfarach!

środa 27/02/2008
4

To się nazywa powrót na scenę publiczną! Marek Dochnal wrócił z przytupem nie tylko wrzucając kilka zgniłych jabłek w środowisko dziennikarskie, ale na dodatek dymisjonując…