NA POCZĄTEK PATRIS


czwartek 02/09/2010

INTRO

Lubię włóczyć się po knajpach i restauracjach. Lubię dobre jedzenie, piwo, wino,wódeczkę i równie dobre towarzystwo. Dlatego powstał ten blog. Po każdej eskapadzie pojawi się wpis. Gdzie nam się podobało, a gdzie było słabo. Część Czytelników pewnie zna miejsca, o których napiszę – więc tym bardziej zapraszam do komentarzy. Dla dobra Nas wszystkich !

TAVERNA PATRIS

Próbujemy dostać się na miejsce. Tym razem taksówką, bo w planie jest przynajmniej kilka lampek wina. Kierowca ma początkowo kłopot z namierzeniem miejsca. Więc tłumaczę  – Wał Międzyszyński tuż obok Mostu Poniatowskiego. Trochę na uboczu – na wysokości Saskiej Kępy. Komunikacją miejską można nawet blisko podjechać, ale potem i tak potrzebny będzie spacer. Dla zmotoryzowanych – jest parking.

Dobre wrażenie robi kuchnia, która jest przeszklona od strony ulicy. Widać jak kucharze uwijają się przygotowując potrawy. Wchodzimy krótki korytarz – greckie biel i błękit otaczają z każdej strony, ale nie przytłaczają. Przestronne wnętrze pozwala na „swobodne oddychanie”. Jest klimat, możemy siadać. Na parapecie przy oknie książki o greckich wyspach i kulturze. Wystrój pozwala na przypomnienie sobie ostatnich wakacji. Stoły drewniane, przy nich krzesła i ławy z poduchami. Moja partnerka zwraca uwagę na bardzo ładne koszule kelnerów.

Po chwili przychodzi kelner i zaczynamy się zastanawiać nad wyborem. Mamy czas i żołądki, które już nie mogą się doczekać.

POCZĄTEK

Niezłym pomysłem na przystawkę jest grillowany ser haloumi z boczniakami, pitą i sosem paprykowym. Ser jest wyborny. Całość zaostrza apetyt. Zamawiamy półlitrową karafkę czerwonego wina. Nie znam się na winach, ale to było naprawdę miłe doświadczenie. Przyjemnie wchodzi i nie skręca języka. Zamawiamy sałatkę. Nasz wybór to salata vrasta me kotopulo. Marynowane buraczki, cukinia i grillowany kurczak to wystarczające danie na jedną osobę, dobre i sycące. Porcja jest spora, ale łakomstwo jeszcze większe.

DANIE GŁÓWNE 

Na stole pojawiają się Tourta – czyli duszona jagnięcina w cieście francuskim oraz Psaronefri – grillowana polędwiczka wieprzowa ze słodką musztardą domowej roboty. Porcje są tak duże, że ledwie dajemy radę, ale jesteśmy twardzi, do końca. Na stole pojawia się druga karafka wina, które z wiadomych powodów coraz lepiej smakuje.

MOCNA KOŃCÓWKA 

Deser to już czysta przesada i orgia obżarstwa więc zamawiamy jedną porcję na dwie osoby – tak dla niepoznaki. Na stole ląduje mus czekoladowy z daktylami. Słodkie wykończenie całości uczty to bardzo dobry wybór.

Teraz ratuje nas tylko spacer, nieco ociężali idziemy w kierunku Saskiej Kępy.

KILKA PRAKTYCZNYCH DODATKÓW

ADRES : WAŁ MIĘDZYSZYŃSKI 407

      www. tavernapat r is. pl 

- możliwość rezerwacji przez telefon albo Internet,

- strona www dobrze funkcjonuje

- można palić

- ceny – średnia warszawska

.


Moje najnowsze wpisy

 

Ciacha,ciastka,ciasteczka

sobota 15/10/2011

Tort to obiekt, która musi cieszyć wszystkich. Tak już ma. Musi cieszyć klienta, smakiem, wyglądem i ceną. Musi cieszyć cukiernika, dokładnie tym samym i musi…


PIĄTA ĆWIARTKA...LEPSZA OD PŁYWANIA

piątek 25/03/2011

MOTYWACJABasen nie okazał się tak spektakularnym pomysłem, jak początkowo się zapowiadał. Właściwie okazał się pomysłem zupełnie nietrafionym. Po kilkunastu rundach razem ze Stałą Towarzyszką Wypadów…


BABALU - REHABILITACJA

środa 16/02/2011

Zawaliłem, dałem ciała, wydawało się,że placki ziemniaczane po zbójnicku to banalna rzecz, ale nawet to potrafię zepsuć. Kiedyś to już robiłem, kiedyś nawet mi się…


NA KOŃCU SASKIEJ...WŁOCHY

poniedziałek 06/12/2010

Nosiło mnie, jak w każdy niedzielny wieczór. To jeden z tych momentów, kiedy chciałoby się coś zrobić, ale o zbyt dużych szaleństwach raczej trzeba zapomnieć. Poszedłem na spacer,…


HISZPAŃSKIE SERCE

sobota 04/12/2010

Zimny i ponury dzień szybko przekonał nas do skrócenia spaceru. Absolutne minimum wykonane (Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat), więc śmiało można poszukać czegoś na miłe…


MA 55 LAT I NIE TRACI REZONU- LOTOS

poniedziałek 06/09/2010

Lubię knajpy z klimatem PRL-u. Jakoś tak mnie dobrze nastrajają. Może dlatego, że nie ma tu parcia na natychmiastową zmianę wnętrza, bo takie są trendy.…