Pająk „jebiedronkę” … czyli daj się zaskoczyć


niedziela 05/02/2012
13

Od dłuższego czasu nęka mnie z ekranu telewizora nowa reklama Biedronki. Nie spodziewałem się, że po bańkach T-mobile będzie mnie mogło znowu coś aż tak irytować. Mam już dosyć tej przesłodzonej rzeczywistości. Szczęśliwe rodziny, szczęśliwi pracownicy, szczęśliwa Pani jeszcze szczęśliwszy Pan. „Naaaaszaaa biedrooonka”. Gdzie się podziały moje ulubione Warzywa?

  Odwiedzałem Biedronkę. Robiłem to w szczególności wtedy, gdy pojawiała się kolejna odsłona świetnych reklam. Moje zakupy nie były jednak zbyt pokaźne i częste, właśnie ze względu na jakość, ekspozycję, obsługę i brak możliwości płacenia kartą. Jednak uznanie dla kampanii z warzywami powodowało, że chciałem kupować w tym sklepie. Dlatego zawsze, po orzeszki w czekoladzie, słonecznik i Tymbark arbuzowy jeździłem do Biedronki.

Niestety ananas i jego koledzy nagle zniknęli. Jakiś dziwny Pan opowiada mi teraz coś o wymagających konsumentach, kluczach do sukcesu, nowej filozofii i realiach świata. Cytując Jedynego Takiego z Cyfry+ „bla, bla, bla”. No ale wzywają mnie do tego aby dać się zaskoczyć. „Przyjdź i przekonaj się sam”. Biedronkę mam niedaleko więc pojechałem. Nastawiony na nową jakość (cokolwiek to znaczy) dziarsko ruszyłem z wózkiem do drzwi. Nawet wydawało mi się, że Pani Ladybird mrugnęła do mnie. Niestety to były ostatnie wesołe chwile, bo od tego momentu zawód za zawodem. Żadnej nowej jakości. Nic się nie zmieniło. Kupiłem kilka biedronkowych produktów i wróciłem do domu.

 Chciałem dać się zaskoczyć, niestety się nie udało. Zastanawia mnie zatem dlaczego ktoś chce mnie zaskakiwać jak nie ma czym. Straszna ściema. Czy ktoś zadał sobie trud aby iść do swoich placówek i sprawdzić czy podstawowe wezwanie do konsumentów ma sens i pokrycie w rzeczywistości?

Może ja nie jestem core targetem, a rozumienie świadomego konsumenta jest nieprawidłowe. Nie wiem. Nie mniej jednak jako konsument, który świadomie pojechał aby dać się zaskoczyć, czuję się rozczarowany. Tak samo, jak tym beznadziejnym kawałem przyniesionym przez chłopaków ze szkoły.

 

Pani na biologii opowiada dzieciom jak „pająk jebiedronkę”.

Nagle zgłasza się Jasiu.

- Słucham Cię Jasiu – mówi Pani

- Kim jest ta Dronka proszę Pani?

 Dla nauczycielki to było na pewno zakasujące.

.


Komentarze 13 Dodaj komentarz

 
  1. Można mieć nadzieje, że po zmienie sklepów, a właściwie ich „przebudowaniu” (za młody jestem pamięć nie ta i zapomniałem fachowego określenia :P ) czymś mnie zaskoczą, ale jako TK dla Biedronki wiem, że pewnie jak zwykle nic, że jak zwykle przy „świeżość warzyw” wpiszę „wyglądające nieświeżo”, że nie zapłace kartą. BTW ta biedronka wygląda jakby coś brała :P tak samo ten facet jak mówi „i chyba o to chodzi Prawda?”

       Odpowiedz
    4
    4
  2. Fakt jest taki, że biedronka ruszyła kampanią pełną parą, a markety modernizuje w dużo wolniejszym tempie. Mam porównanie w tej chwili marketów z kilku miast i niektóre na pewno zniechęcają do siebie samym wyglądem. Dlatego polecam poczekać jeszcze chwilę z ostateczną oceną kampanii, ponieważ dyskont idzie w coraz wyższą jakość dla podstawowego konsumenta. Ostatnio pojawiły się włoskie zestawy obiadowe (np. łosoś po włosku, albo carpaccio), na które osoba lubiąca gotować samodzielnie nie spojrzy, ale nie oszukujmy się – dużo więcej jest konsumentów, którzy z ciekawości sięgną właśnie po szybkie, proste i gotowe zestawy.

       Odpowiedz
    4
    4
  3. Myslę, że należy zadać sobie pytanie czy czytelnicy Wirtualnych Mediów są targetem dla tej kampanii i samej sieci? Z całym szacunkiem dla sieci moim zdaniem nie, bo pewnie większość z tej grupy kupuje tam tylko nachosy, arbuzowy Tymbark albo ręczniki papierowe. Ale popytajcie w rodzinach i myślę, że szybko odnajdą się Ci co „łykają” przekaz reklamy i robią zakupy w Biedronce.

       Odpowiedz
    0
    0
  4. Cierpliwie czekałem, aż ktoś z branży poruszy ten wątek. Siłą „Biedry” jest to, że jest najtańszym discountem, szczególnie w dużych miastach. Jeśli chce się być najtańszym, to oczywiście pociąga to za sobą konkretne rozwiązania, np. rzowój marek własnych, brak możlwiości płacenia kartą, trupie światło na sali, obsługa brzydkich, zapuszczonych i nie potrafiących się odezwać ludzi w systemie zmianowym 6 kas wolnych i jedna czynna. Naśrodku cudownie rozsypane europlatey shitu rodem z telezakupów, a na środku podstarzały lap w obudowie z plexi i łańcuchem. Jeśli ktoś jest chodź w 15% prosumentem, jest w stanie w Biedrze kupić kilka produktów czołowych polskich producentów, czytając etykiety. Ale nadal jest to sklep dla konsumentów, dla których wartością nadrzędną jest cena. Dlaczego więc, „ktoś” wpadł na kuriozalny pomysł zabrania jej atutów i przeobrażenia w high’endowy sklep, który zaleje nas falą jakościowego podejścia do selekcji produktów i obsługi? Przecież oczywistym rozwiązaniem przy potencjale Biedry było stworzenie sub brandu np. Bedra de Luxe, wyselekcjonowanie z tradycyjnej sieci kilkudziesięciu sklepów pod wzgledem asortymentu, obsługi, identyfikacji wizualnej i przygotowanie do nich działań komunikacyjnych. Zdecydowano się natomiast na przykręcenie do europalety spojlera i wypuszczenia komunikatu, zobaczcie – nowy mercedes w sieciach discountów. Panie „P”. Pełną parą powinnu ruszyć przygotowania sieci sklepów, jeśli już podjęto tak denną decyzję, a następnie zaprzęgnięcie w to kampanii reklamowej. Jestem pewien, że nawet nikt nie dojdzie do Carpaccio, gdyż obsługa nie będzie wiedziała „co to”, a Ci, którzy nie mają czasu, a cenia sobie jakość skierują się Piotra&Pawła, Almy lub M&S. Nie lubię siać defetyzmu, ale scenariusz tej całej zabawy reklamą, bo przecież nie zmianami w Biedrze widzę tak, jak opisał to Bartosz. „Dam im szansę, idę, odbijam się, gdyż widzę, ze nic się nie zmieniło, spotykam kogoś, kto robił zakupy w Biedrze u był zadowlony i mówię mu – straszna lipa z ta Biedrą. The END” Ta kampania urodzi naciągniętych konsumentów, którzy stracili swój cenny czas, aby zobaczyć, że to co mówi do nich Biedra, jest jedną wielką lipą. Nie można sobie „kupić” jedną kampanią kompetencji marek sieci, które może są mniejsze i nie mają tak wqielkich obrotów, ale od samego DNA marki, konsekwentnie walczą o nowych (i lojalność tych, których już posiadają) konsumentów, którzy są w stanie zapłacić więcej, we ramach jakości, którą otrzymują. Na każdym kroku. Nie tylko z mrugnięciem oka.

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Dr Paj Ch Wo: po utworzeniu biedronki de luxe poprzez wydzielenie z sieci innej sieci produkty niestandardowe nie będą tanie – najlepszym przykładem jest w biedronce dział win. Zamówienie po palecie wina dla 2000 sklepów od jednego producenta daje niesamowite pole do negocjacji cen – na tym polegają dyskonty. Dzięki temu, czego nie chwycimy np. portugalskiego w biedronce – będzie dobre.

    Idąc dalej tropem alkoholowym trafiamy na Calsberga za 2 zl – czymże jest gorszy od tego z Almy po 4,5 ? Chyba tylko ilością zamówionych palet i tym , że po dostawie o godzinie 11 już jest nie do dostania.

       Odpowiedz
    0
    0
  6. prawdę mówiąc, przy wybieraniu produktów i sklepów raczej rzadko kieruję się reklamami – na ogół traktuję je jako małe dzieła sztuki i jeśli są fajne, chętnie oglądam
    zazwyczaj jednak podczas reklam przełączam się na inny z 900 kanałów telewizji hmhm…

    przechodząc do sedna, czyli Biedronki – za czasów pracy etatowej, jechałam do jednego sklepu z wyższej półki i kupowałam wszystko co potrzebne i co nie (obfite resztki lądowały w koszu, dzieci w Afryce płakały)
    za bezrobocia kupuję sporo w Biedronce, bo jest tanio, mam swoje upatrzone produkty i udało mi się zdecydowanie zmniejszyć rachunki; czasem po drodze wpadam do Piotra i Pawła po kiełki i banany (wybrane produkty w niezłych cenach, trzeba tylko na to zwracać uwagę), a do innych (niż Biedronka) dyskontów raz na tydzień lub dwa po inne wybrane artykuły

    moi drodzy, jak wyżej napisał Jesse James, nie jesteście targetem…

    reklamy na razie nie widziałam w całości, więc trudno mi się wypowiadać i nie obiecuję, że obejrzę – może „target”, który ma gorzkie życie lubi przesłodzone reklamy (jak u Pink w Family Portrait)

       Odpowiedz
    0
    0
  7. „P”: ależ własnie do tego dążę. Idźmy więc Twoim tropem alkoholowym. Jaki jest problem aby wziąć dla jednego regularnego punktu sprzedaży od dystrybutora wina, palety Portugalskiego za 10 zeta i kilku butelek za 23 dla Biedy de Lux? Korzystasz z tego samego potencjału zakupowego, który daje Ci Biedra, a masz możliwość dywersyfikacji produktu. Przezcież i producenci browarów i dystrybutorzy, a nawet producenci win, mają w swoim portfelu produktowym marki premium oraz marki low. Calsberg. Świetny przykład, chodź ja osobiście jakoś pogubiłem się markach piwnych i ostatanio jesli już kupuję pszeniczny lokalny browar Konstancin. „Calsberg 2 zł i o 11:00 nie ma piwa”. OK. Kto wg Ciebie ma szansę skorzystać z tak niesamowitej okazji? Ja? Nie… Ty? Wątpię. Hipotetycznie jest nią malarska ekipa. Ale nie poddawajmy się. Teraz Biedra, to jakość. Wychodzę z pracy załóżmy o 18:00. Zanim zjadę do swojej Biedry, będzie 19:00. Czy mam szansę kupić Calsberga za 2 zł? Nie. Czy mam szansę kupić Calsberga za 4,50? Nie. Mam szansę kupić Tyskie w 5l plastikowej butelce i może „Wojaka”. Jeśli jestem kocham Calsberga, pojadę i przepłacę za niego 2,50 zł. Jeśli istornym czynnikiem jest dla mnie cena, to udam się do Auchan, aby kupić 6′pak. Czy taka strategię możemy nazwać jakościowym podejściem, na poparcie „metamorfozy” Biedronki? Moim zdaniem nie. Jeśli zainwestowałeś w zupełnie nową, odkrywczą technologię warzenia piwa, po piwo jeździsz cysternami na drugą stronę gór (kiedyś Żywiec miał taką edyzję limitowaną Żywiec Zimowy w żłobionej butelce), to oznacza jakościowe podejście, za które jesteś w stanie oczkiwać od konsumentów wyższej ceny, którą musisz zapłacić. Nie uda się tego zrobić ze zwykłym Żywcem, puszczając kampanię – teraz lepsza jakość, gdyż fani piwa zarządają konkretnych argumentów. Będąc już w markach piwnych to, co zrobiła Biedra przypomina mi trochę to, co zrobił LECH. Wpierw piwo dla zwykłych ciężko popylających ludzi (Po godzinach LECH), a juz kilka miesięcy później zainspirowani zaczęli wchodzić w kompetencję Hainekena, która wiadomo, że wyrastał z kultury klubowej. Wyniki i to, kto kupuje Lecha są chyba widoczne gołym okiem. Bez względu, czy podoba się nam ta kampania, czy nie, czekamy na racjonalne argumenty, co się zmieniło, oprócz „łososia w sosie włoskim” ;)

       Odpowiedz
    0
    0
  8. Tłumaczcie wszystkim, że ACTA to nie tylko ściąganie z internetu! Mówcie swoim rodzicom i dziadkom prawdę, że ACTA to koniec tanich zamienników leków czy części samochodowych. Czy rząd nam przygotował grunt żebyśmy mogli zarobić na oryginały?? Ludzie posiadający stare auta za grosze będą musieli kupować części, które będą droższe od samego auta, firmy farmaceutyczne pozbawią nas dostępności do tanich leków. Nasiona zostaną opatentowane, czy Polaków na to stać??? Czy rząd nas przygotował na ACTA??
    Przyglądam się temu sporowi od samego początku i mimo że niby wszyscy znają ACTA nie mam pojęcia dlaczego wiąże się go tylko z Internetem. W mediach mówi się o ACTA jako o problemie Internetu, ale jeżeli przeczyta się ten dokument uważne to widać, że internet to tylko mała część jakiej on dotyczy. ACTA jest traktatem handlowym narzuconym przez USA i na warunkach USA. Nacisk jest wręcz fizycznie odczuwalny. Jak wiemy ACTA dotyczy przeciwdziałania rozpowszechnianiu podróbek nie tylko w Internecie ale przede wszystkim w świecie realnym. ACTA będą miały zastosowanie wszędzie tam gdzie zostanie naruszona zasada rzekomej oryginalności. Narzuci to rozprowadzanie produktów opartych na konkretnych patentach. Do czego to zmierza? Otóż ACTA nakładają na sygnotariuszy nakaz stosowania wyrobów które są poparte patentami zarejestrowanymi w wielkich korporacjach zachodu (czytaj USA). A dlaczego? bo nie mamy własnych które mogłyby konkurować z tamtymi. To od razu eliminuje konkurencje krajów rozwijających się, takich jak Polska. Nie będziemy mogli niczego wyprodukować bez kupna licencji od korporacji zachodnich, inaczej będziemy odpowiadać za podrabianie, czyli będziemy biedni ponieważ licencje są tak drogie że nie sprzedamy niczego taniej od nich. To będzie miało wpływ na wiele gałęzi przemysłu jak na przykład przemysł około-samochodowy. Nie znajdziemy tanich części zamiennych. To samo dotyczy przemysłu IT. Nie mamy żadnych patentów z tej dziedziny. Nawet przemysł rolniczy ucierpi ponieważ licencje na żywność modyfikowaną genetycznie mają tylko amerykanie. Jednym słowem spowolni to lub nawet zatrzyma wzrost gospodarczy. Dlatego takie kraje jak Chiny, Rosja czy Indie (a nawet Niemcy) nie podpisały tego dokumentu. Tam gospodarka idzie do przodu i będzie szła. To oni będą konkurencją dla zachodu. Jak ratyfikujemy ACTA stracimy również całkowitą kontrole nad wydobyciem gazu łupkowego, ponieważ licencje na technologie wydobycia mają tylko amerykanie. Czyli nie zrobimy nic bez amerykanów nawet jak się na nich obrazimy. Jak dotkniemy tych złóż bez nich to za to odpowiemy. Jeżeli nie podpiszemy ACTA to możemy dyktować jakieś warunki bo ponoć mamy jedne z największych złóż na świecie. Biorąc pod uwagę krzywą wzrostu zapotrzebowania, na jakieś 300 do 400 lat. ACTA jest dobre dla takich krajów jak USA ponieważ to oni mają wszystkie patenty a takie kraje jak nasz doprowadzi do pozycji „wyrobników” dla zapewnienia ich dobrobytu. Ratyfikowanie ACTA będzie jednym z największych przekrętów w dziejach Polski.

       Odpowiedz
    0
    0
  9. Hej, ale My tu o Biedronkach, a nie ACT’ówkach… :)

       Odpowiedz
    0
    0
  10. Może chcieli zaskczyc tym, ze spotkał Cię calkowity brak zaskoczenia. Moje podejście do reklam jest nie konsumenckie a bardziej artystyczne, choć nie przecze, ze reklama która mi się podoba może mnie zachęcić do zakupu danego produktu. z punktu widzenia artystycznego, o ile stare reklam mam nagrane i trzymam je na komputerze jak kolekcjoner o obrazów o tyle patrząc na nowe mam wrażenie ze Kossak wyjechał a w jego miejsce przyjechał pan Gienek. Cipciborga nad Oka który znany jest na wszystkich jarmarkach jako niezłomnego twórca widocznie odpustowych. Jako klienta sklepu bardziej mnie zniechęcają niż zachęcają. Nie rozumie tych arcydzieł i nie potrafię poczuć jarmarcznego kiczu lejacego się z TV.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


siedem − 7 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Piłeś nie kręć reklam ! Nie piłeś wypij !

wtorek 14/04/2015
181

Rok 2015 został okrzyknięty przez specjalistów, rokiem video w internecie. Potężny strumień budżetów płynie wartko na całym świecie do YT i innych serwisów video. Oczywiście…


Fałszujący budowlaniec

piątek 27/02/2015
1

Właśnie pojawiła się kolejna hitowa i zaskakująca swą banalnością produkcja reklamowa. Dla mnie osobiście, to bardzo bolesne odkrycie. Myślałem, że  "Ona tańczy dla mnie" zniknęła…


10 marketingowych zmyłek dla mózgu

czwartek 26/02/2015
11

Wiele docierających do nas treści marketingowych, konstruowanych jest w ten sposób, aby pobudzały nasze umysły do reakcji poza naszą świadomością. Naukowcy cały czas rozwijają badania…


Na tydzień olać media i marketing!

niedziela 22/02/2015
0

Przez ostatni tydzień byłem w Bieszczadach. Bez dostępu do telewizora, radia i dających mi jeść reklam. I wiecie co? To było cudowne. Oderwać się od…


Pięknie K...wa Pięknie

piątek 13/02/2015
3

Skrót PKP dorobił się w przeciągu lat, wielu rożnych przedziwnych skrótów. Jak wiadomo, ten prawdziwy, podstawowy, to  "Polskie Koleje Państwowe", ale za to repertuar jego…


PORĄBANY KOD DESMOXANU

czwartek 29/01/2015
3

Od dłuższego czasu wśród marketingowców trwa zażarta dyskusja na temat potencjału QR kodów. Z jednej strony wieszane są na nich psy, a z drugiej stawiane…


Rozwodowy rebranding w POLOmarketcie

czwartek 22/01/2015
7

Od początku stycznia rozpoczął się proces zmian w sieci POLOmarket. Nowa nazwa Mila z pozycjonowaniem wyrażanym poprzez hasło "Zakupy, aż miło", stanowić ma nowe zobowiązanie…


Rossmann intymnie

czwartek 05/12/2013
6

Never ending branding to już na trwale wpisane w świadomość stwierdzenie, które eksploduje na każdym kroku naszych konsumenckich doświadczeń, zaczynając od ścieżki zakupowej, poprzez obsługę…


Wydoić żyrafę !!

środa 13/11/2013
70

Przetaczające się od wczoraj komentatorskie tsunami wymywa z naszych głów ogólnonarodową frustrację. Wpisy na blogach, memy, dyskusje w stacjach telewizyjnych i radiowych jadą równo po…


Nastula mnie zmiażdżył

poniedziałek 14/10/2013
2

W najnowszej kampanii reklamowej Paweł Nastula poleca e-papierosy. Dla mnie to ewidentny upadek sportowego autorytetu. Pytanie tylko - czy to wynik tego, że za bardzo…