Gazety nie powinny przyczyniać zła …


poniedziałek 10/12/2012
6

„Gazety nie tylko nie powinny przyczyniać zła, lecz owszem mają czynić dobrze i jedynie pod tym warunkiem będę je tolerował” – powiedział po objęciu władzy Napoleon i powierzył „opiekę”nad prasą Józefowi Fouche. Ten zlikwidował większość pism paryskich, w efekcie analizy ministra zostało na rynku13, a ostatecznie 7 gazet, w których zarządach zasiadali przedstawiciele policji i ludzie związani z władzą.

No i pięknie! Ciągotki do podporządkowania mediów były i są obecnie pod wszystkimi szerokościami geograficznymi. Pomysł odzyskania mediów „dla Polski”, głoszony przez jednego z liderów partyjnych, nie jest nowy, próbowali to zrobić jakiś czas temu Węgrzy, którzy w początkowym okresie transformacji stracili prawie całą prasę na rzecz kapitału z zachodniej Europy. Ale nie wyszło. Niemcy /właściwie Bawarczycy/ kupowali w latach 90. wszystkie gazety lokalne w Czechach; Franz Xawier Hirtreiter chwalił się nawet, że jaką gazetę kupił za karetkę pogotowia, którą przekazał, bodaj na Morawach.

Czy gdyby Polacy przejęli po 1990 roku polskie pisma byłoby lepiej? Kto jest starszy – pamięta, że takie próby były: osławiony biznesmen Duda (kupił parę pism, a potem szukała go policja), pewien śląski bank, który kupił popołudniówki, pewien facet z Łodzi itp. itd. Do dzisiaj czuję niesmak, kiedy pomyślę, jak cwani dziennikarze przejmowali (jako szefowie spółek dziennikarskich) dzienniki w Poznaniu, Krakowie, czy Katowicach. Pewnie o tym kiedyś napisze, bo materiału i dowodów dość. Działając w imieniu pewnego mądrego biznesmena z Krakowa, chciałem kupić dla niego „Echo Krakowa”. Biznesmen chciał stworzyć naprawdę dobrą redakcję, miał pieniądze na pełną modernizacje dziennika, ale objawił się red. Witold, którego czarowi ulegli dziennikarze i pod jego wodzą założyli spółkę, która przejęła „Echo”. Rychło padło, dziennikarze musieli odejść, W. pracuje w jakichś dziwnych firmach, a dziennikarze pytali mnie – dlaczego nie byłeś bardziej stanowczy. Starałem się, ale św. p. Maciek Szumowski, jako członek Komisji Likwidacyjnej RSW mówił mi: nic nie wiemy o twoim kliencie, a W. obiecuje, że w raz z bankiem stworzy dla „Echa” doskonałe warunki.

Ci, którzy znają moje publikacje n.t, kapitału zagranicznego w naszych mediach, wiedzą, że byłem w stosunku do niego dość krytyczny, ponoć byłem nawet – w latach 90. ub. wieku.- na „czarnej liście” i niemieckich wydawców. Faktem jest, że w swoim czasie Niemcy – przez niemieckich wydawców – próbowali załatwiać jakieś swoje interesy. Jednak w efekcie liczy się zysk, i to właśnie było „leitmotivem” wchodzenia niemieckich (i nie tylko) wydawców na polski rynek. Znam natomiast dobrze (i mam dokumentację) niejednokrotnie dość służalczego stosunku różnych polskich dziennikarzy do nowych „panów”. Swego czasu kolega – dziennikarz z Poznania przysłał mi bardzo lizusowski tekst o Niemcach w przedwojennym Poznaniu, napisany przez pewnego żurnalistę z Wielkopolski, chwilę potem, jak firma z Passawy przejęła wielkopolskie gazety. Obrzydliwość! Ludzie z koncernu Springera, który założył w Polsce „Dziennik.Polska.Europa.Świat” nie chcieli tak walić w ówczesny rząd, jak grupa dziennikarzy, która przeszłą do tego pisma z gazety T. Wołka. Ten polski „Die Welt” miał szansę, czy ktoś pamięta, że dochodził do 600 tys. egz. nakładu (!), ale zaprzepaścił ją przez inklinacje polityczne. Teraz (jestem już starym medioznawczą, ponad 40 lat w fachu), śmieszy mnie, kiedy czytam w pierwszym numerze pisma wSieci” wstępniak jednego z braci Karnowskich, że będą pisać „tylko prawdę” (!). Nie wierzę w to, jak nie wierzę w „prawdziwy obiektywizm” dziennikarski, o którym mówią dziennikarze w badaniach i Polacy pytani, co u dziennikarzy cenią najbardziej (ładne badania zrobił Instytut Spraw Publicznych, a ostatnio też prof. Bogusia Dobek-Ostrowska). Henry Luce, założyciel wspaniałego „Time’a” (1923 r.) uważał, że czysty obiektywizm jest absolutnie nieosiągalny, ponieważ „każda sprawa ma dwa, trzy i więcej aspektów, dlatego należy czytelnika zapoznawać z różnymi faktami i opiniami, pokazywać tło i kulisy spraw”. I wierzyć, że czytelnik – po zapoznaniu się z tym wszystkim – wyrobi swoje własne zdanie.

Moim skromnym zdaniem – przyczyną klęski prasy drukowanej – nie tylko w Polsce – było i jest – potraktowanie czytelników jako „mięso armatnie”, słynny target – aby jak najlepiej sprzedać się reklamodawcom. Te pisma, a są takie – w Polsce też – które traktują odbiorcę, jako partnera, mają znacznie mniejsze problemy na rynku, a nawet osiągają sukces. Ci, którzy sądzą, że mogą nauczać, owszem – znajdują grupkę wiernych – ale na dłuższą metę skazani są na porażkę. Zawsze mnie zresztą dziwi taka obłąkańcza chęć pouczania i nauczania przez całkiem niemałą grupę żurnalistów, przekonanie – że ma się rację i inni tę rację powinni przyjmować, jako prawdę objawioną. Brak pokory – to pierwszy krok do klęski, piszę to ze smutkiem, jako człowiek z środowiskiem dziennikarskim od lat związany i któremu żywotne sprawy dziennikarzy leżą bardzo na sercu. Brak stałego kontaktu z czytelnikami (tę możliwość daje interaktywny Internet) powoduje rosnącą „zapaść” prasy drukowanej.

Mam pomysł, żeby wrócić do bloga, kiedyś długo go pisałem i wspominam te czasy całkiem miło, tak jak merytoryczne wypowiedzi pod moimi wpisami (ich czytelnicy byli dla nich naprawdę wyrozumiali, życzliwi, a wypowiedzi wzbogacały moje wpisy). Śledząc to, co się dzieje na różnych forach, robię ten wpis – po długiej przerwie – z pewną obawą; czy meritum dyskusji nie będzie faulowane przez ludzi, którzy zamiast coś wnosić pozytywnego do rozmowy, będą odreagowywać różne stresy, fobie i urazy. W każdym razie spróbuję, wierząc, że wśród dyskutantów spotkam na powrót osoby, dla których przyszłość polskich mediów i dziennikarstwa, a także dobry poziom dysputy publicznej, to – po prostu – sprawy dość istotne.


Komentarze 6 Dodaj komentarz

 
  1. Jako wydawca lokalnego tygodnika z politowaniem patrzę na kłopoty duzych wydawców oderwanych od Czytelnika. Widzę jak ci wielcy nie widzą zmian np. w sposobie dystrybucji pracy i ufają tradycyjnym kolporterom.

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Jako wydawca lokalnego tygodnika z politowaniem patrzę na kłopoty duzych wydawców oderwanych od Czytelnika. Widzę jak ci wielcy nie widzą zmian np. w sposobie dystrybucji prasy i ufają tradycyjnym kolporterom.

       Odpowiedz
    0
    0
  3. brakowało tutaj Pana:) a powrót do bloga popieram jak najbardziej

       Odpowiedz
    1
    0
  4. Też mi miło znów Pana tutaj widzieć. Chętnie poczytałabym o tym śląskim biznesie prasowym z lat 90. Ciekawe, czy mamy z tego okresu wspólnych „znajomych”?
    Pozdrawiam, r. :)

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Dzięki za miłe słowa. Będę się starał rozkręcić. Pani Recenzentce odpowiadam, że pewno znaleźlibyśmy wspólnych znajomych. Mnie – w kontekście dziwnych przejęć prasy w ramach prywatyzacji RSW – ze śląskiem kojarzy się osoba red. Tadeusza B., ciekawym w „czym teraz robi”? Bo np podobna mu osoba – Marek Marian P. z Poznania – uważa się za tego, który uratował wielkopolską prasę. Słyszałem to z jego ust rok temu na konferencji w Poznaniu i zamurowało mnie – jednak nie na tyle, żebym nie zadał mu pytania: masz człowieku czelność twierdzić, że uratowałeś prasę w Poznaniu?
    To jednak temat na odrębne opowiadanie, które pewnie powstanie.

    Pozdrawiam serdecznie
    ZBajka

       Odpowiedz
    0
    0
  6. Mnie zamurowało, kiedy w necie odnalazłam wywiad sprzed kilku dni z p. Tadeuszem B. Chyba bije na głowe pana z Poznania – biznesem, dyplomacją i ksiązką o baobabie…(jak u Pana z ciśnieniem?)
    Pozdrawiam, r.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dwa + 5 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Strażnicy miejscy zamykają strażników prawa i demokracji?

niedziela 06/01/2013
0

Po informacji, że 10 grudnia ub. roku J. Jurecki z „Tygodnika Podhalańskiego” został Dziennikarzem Roku (GrandPress  2012), napisałem w blogu (Poszeleść sobie tabletem) o tej…


Żelazna brygada pułkownika Pawła L.

czwartek 03/01/2013
8

Prognozowanie przyszłości mediów to dzisiaj prawdziwe wróżenie z fusów. Dlatego nie czytam już prognoz, bardziej lub mniej prawdopodobnych lub bałamutnych, nie odpowiadam też na pytanie:…


Dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem.

wtorek 18/12/2012
2

Ryszard Kapuściński powiedział (napisał) kiedyś, że „dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem”. To mądre słowa, choć często odnoszę je także do innych środowisk…


Poszeleść sobie tabletem…

czwartek 13/12/2012
0

Nie mogłem być na wręczaniu tegorocznych nagród Grand Press. Na szczęście jest Internet, i mogłem na bieżąco śledzić kolejne nominacje i przyznawanie nagród, zwłaszcza tych…


SKOK w NOWY WIEK / NOWY ŚWIAT

piątek 06/02/2009
8

Za dwa tygodnie znajdę się w NOWYM ŚWIECIE. Ten NŚ to kompleks budynków Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ, którego częścią jest Instytut Dziennikarstwa i…


O Pytii i nie tylko

wtorek 20/01/2009
10

Początek roku. Stary – 2008 – przeszedł już do historii. Jeśli chodzi o sytuację na rynku prasowym trudno o optymizm. Czytam kolejne komunikaty ZKDP dotyczące…


SZANOWAĆ I LUBIĆ CZYTELNIKA

niedziela 30/11/2008
15

Minęła kolejna okrągła rocznica mojej pracy w Ośrodku Badań Prasoznawczych. Jubileuszu nie obchodzę, życzenia przyjmuję, pracuję nadal. Jakiś czas temu wróciłem z kolejnego już XII…


Powrót ze świata historii

czwartek 30/10/2008
4

1.Przez prawie rok zagrzebany byłem w historii – mediów i komunikowania. Było to zagrzebanie - i grzebanie się – dość zdrowe, bo odległe od „bieżączki…


Nie ma "Gruszki", będzie Lis w TVP, czyli wracam do bloga

środa 09/01/2008
5

Długo nie pisałem. A tu już nowy rok. W Sylwestra oglądałem zwarcie kilku telewizji na plenerowych imprezach. Bliższa koszula ciału, więc oglądałem najwięcej zabawę na…


XI Kongres Mediów za nami

środa 14/11/2007
2

W minionym tygodniu  byłem na kolejnym już XI Kongresie Mediów i Marketingu 2xM w Poznaniu. Gościłem na nim – jako jeden  z niewielu – po…