Dziennikarskie Zaduszki


czwartek 02/11/2006
5

Krakowski oddział SDP zaprasza dzisiaj, w Dzień Zaduszny,  na mszę i – potem – chwilę wspomnień o zmarłych w ostatnim roku dziennikarzach – w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką”. Przypomina listę, tych którzy odeszli. Prawie wszystkich ich znałem.

Zacznę od Marysi Ziemianin, wnuczki Emila Zegadłowicza, żony poety i dziennikarza – Adasia, fantastycznej dziewczyny, ciągle – do ostatnich chwil życia prawie, walczącej z nieuleczalną chorobą – w ruchu, rozmownej wielce, ale zarazem – w rozmowie – skupionej w pełni na interlokutorze, wsłuchanej w każde jego słowo. Adam tak pisał o swojej „Marii Zielnej” w wierszu „Pod wieczór” –z którego fragment zacytuję:.

(Mrówko rudawa
Ufnie przechodząca
Na drugą stronę ścieżki

Sprężynko miedziana
Która na chwilę
Urwałaś się
Z boskiego zegarka)

Pan Jerzy Madeyski – poznałem go w początkach lat 70. ub. wieku,  najpierw jako niedużego, niezwykle dystyngowanego pana z wąsikiem, zupełnie nie pasującego do klimatu Machejkowego „Życia Literackiego”, z którym czas jakiś, na Wiślnej 2 mój Ośrodek sąsiadował. On właściwie nie bywał w redakcji, on do niej wpadał, podobnie jak pani Wisława Szymborska. Zajmował się zresztą „ogrodem sztuki”, nie jakąś tam ideologią. Wybitny znawca sztuki, jej popularyzator w wielkiej liczbie publikacji, książkach, scenariuszach filmów (o sztuce), folderach do wystaw, wykładowca na krakowskiej ASP, zarazem – jak pomnę – z dobrego szlacheckiego domu (Madeyscy, herbu Poraj). Urodzony we Lwowie, wtopiony w Kraków, niezwykle z nim związany i przez Kraków szanowany i kochany.

Jurek Walawski i Józek Niepokój. Obaj związani z Dziennikiem Polskim, obaj w swoim czasie jego wicenaczelni. Z Jurkiem działaliśmy w SDP, z „druhem” Józkiem wędrowałem po polskich górach; w nocnych podchodach obozu hufca Leszno koło Lądka Zdroju zdobyłem flagę z pilnie strzeżonego masztu (na dowód mam zdjęcie). Był moim drużynowym w 242 Krakowskiej Drużynie Harcerzy, przez długi czas także hufcowym Hufca Nowa Huta. Fantastyczny facet, opiekun wielu praktykantów dziennikarstwa w ”Dzienniku Polskim”, człowiek wielkiej kultury i dobroci.

Franek Palowski, dziennikarz piszący i telewizyjny, w chwilach zawirowań kadrowych rzecznik prasowy sporego banku, młodszy kolega z akademika, zarazem pilnie uprawiający działkę nieopodal mojego domu, razem z żoną Zosią. Zmarł nagle, we śnie. Dr Palowski, historyk literatury, pod koniec życia redaktor „Wiadomości Zootechnicznych” był w przeszłości szefem „Kroniki” w TVP Kraków, ale najbardziej chyba  zasłynął w czasach kręcenia przez Spielberga „Listy Schindlera” (był konsultantem filmu, przewodnikiem producentów, jemu też jako jedynemu w Polsce, Spielberg udzielił długiego wywiadu dla II programu TVP). Przybliżył też Polakom życie i dokonania Aleksandra Janty-Połczyńskiego.

Mietek Kasprzyk – wieloletni dziennikarz „Echa Krakowa”, stale ciągnął czytelników na niedzielne wycieczki po Krakowie i okolicy, znawca naszego miasta, bodaj także przewodnik po Krakowie. Sportowiec, wiele lat grywałem  z nim w koszykówkę. W pewnym momencie nie wytrzymało serce i profesor Dziatkowiak wstawił Mietkowi nowe serduszko, z którym żył jeszcze chyba co najmniej 10 lat, a może więcej. Z nowym sercem, do końca życia kontynuował to, co robił w Echu, w „Gazecie Krakowskiej”.

Andrzej Szeląg – to telewizja  i sport. Góral – urodzony w Beskidzie Żywieckim, w Złatnej (gdzie mam góralską chatę), potem ojca leśnika przenieśli do Nowego Targu, więc Andrzej przedstawiał się też  jako nowotarżanin. W czasach studiów mieszkał w tym samym II DS UJ „Żaczek”, co ja. Świetny znawca sportu, zwłaszcza piłki nożnej, wielki kibic Cracovii.

Na koniec pozostawiam Pawła Dubiela, mojego wieloletniego przyjaciela, przez wiele lat redaktora naczelnego kwartalnika OBP „Zeszytów Prasoznawczych”, którego w śnieżnej zadymce żegnaliśmy na cmentarzu w Chorzowie. Urna z jego prochami spoczęła w grobie jego rodziców. „Pacio” był także współtwórcą naszego Ośrodka, od niego zaczęły się analizy zawartości w OBP (z Edkiem Kamińskim zrobili między innymi pierwszą analizę zawartości przekazów reklamowych w polskiej prasie (jej efekty to część książki „Reklama w prasie”, pierwszej pracy o reklamie, po II wojnie światowej w Polsce, wydanej około 1965 roku). W 1984 roku przyniosłem mu artykuł na temat „postaw społeczeństwa wobec mediów”. Przy piwie w klubie dziennikarzy „Pod Gruszką” poinformował mnie, że cenzura nie chce puścić artykułu i żąda wycięcia pewnych fragmentów tekstu. Walczymy – zapytał Pacio? Sprawa „oparła się” o słynną Mysią i pół roku później „Zeszyty” dostały zgodę na publikację, ale z zaznaczeniem fragmentów tekstu nie dopuszczonych do druku. Był to jedyny taki przypadek w dziejach naszego naukowego i niewielkiego nakładowo tygodnika. Gdy dzisiaj sobie przypomnę jakie to zdania nie chciała puścić wtedy cenzura…. Ot choćby takie: „Dziennik telewizyjny – posiadający największą widownię – jest zarazem darzony najmniejszym zaufaniem”. Dzisiaj, to wydaje się śmieszne, wtenczas jednak takiej informacji nawet w niskonakładowym piśmie naukowym nie chciano opublikować.

Pozostał mi, w spadku po nim, obraz który kiedyś mu podarowałem: dzielny szeryf Pacio na koniu. Bo też Paweł (mało kto wie, że był na przeszkoleniu w „czerwonych beretach” – z czego był dumny) był mimo mikrej postury, człowiekiem odważnym, zarazem duszą towarzystwa i okrutnie lojalnym przyjacielem. Zaskakiwał nas też, do końca życia, obszerną wiedzą z różnych dziedzin, Urodzony Ślązak, syn pierwszego, po II wojnie, prezydenta Zabrza, dobrze wkomponował się w miasto swoich studiów, a po krótkim okresie pracy w „Gazecie Krakowskiej” do końca życia był związany z OBP i swoimi ukochanymi „Zeszytami Prasoznawczymi”. Inicjował na ich łamach wielkie dyskusje; niektóre dały zadziwiające efekty, jak np. bardzo istotne, dla ludzi mediów, książki. Jak przyznaje we wstępie do swojej „Karafki La Fontaine’a” Melchior Wańkowicz… „Ziarnkiem gorczycznym, z którego książka wyrosła, była propozycja Ośrodka Badań Prasoznawczych” napisania o reportażu do numeru jubileuszowego (Zeszytów Prasoznawczych – ZB). ”

To tylko osiem nazwisk z krakowskiego podwórka, ośmiu przyjaciół i znajomych, którzy odeszli na niebieskie łąki i których w Dzień Zaduszny wspominać będziemy „Pod Gruszką”. Kogo wspominać będzie się za rok?

.


Komentarze 5 Dodaj komentarz

 
  1. Zbysiu, to ważne przypomnienie. Jako „Krakowianin na wygnaniu” nie wiedziałem o odejściu Franka. U red. Niepokoja terminowałem kiedyś w „Dzienniku Polskim”…
    Wiesz zapewne, jako były prominentny mieszkaniec DS „Żaczek” o podobnych wypominkach organizowanych przez o. prof Jana Mazura na krakowskiej Skałce. Na liście „żaczkowiczów”, którzy odeszli jest już ponad 50. kolegów. Więcej patrz http://www.zaczek.sofnet.pl
    My zresztą też zaczynamy już życie po pięćdziesiątce…
    Pozdrawiam. TSK

       Odpowiedz
    0
    0
    • Panowie, a może by tak trochę o żywych. Przecież oni umierają stojąc. Za kilka lat nie będziemy mieli w Polsce prawdziwego dziennikarza tylko cmentarne kundle.

         Odpowiedz
      0
      0
  2. Zbysiu, to ważne przypomnienie. Jako „Krakowianin na wygnaniu” nie wiedziałem o odejściu Franka. U red. Niepokoja terminowałem kiedyś w „Dzienniku Polskim”…
    Wiesz zapewne, jako były prominentny mieszkaniec DS „Żaczek” o podobnych wypominkach organizowanych przez o. prof Jana Mazura na krakowskiej Skałce. Na liście „żaczkowiczów”, którzy odeszli jest już ponad 50. kolegów. Więcej patrz http://www.zaczek.sofnet.pl
    My zresztą też zaczynamy już życie po pięćdziesiątce…
    Pozdrawiam. TSK

       Odpowiedz
    0
    0
  3. Drogi Tadeuszu. Na liście zmarłych „Żaczkowiczów” jest znacznie więcej osób i stale – niestety – ktoś odchodzi. Jako „prominentny” mieszkaniec II DS-u, w istocie chodzi o to, że miałem przyjemność szefować Radzie Mieszkańców „Żaczka” przez dwie kadencje, co jakiś czas dowiaduję się, że ktoś przechodzi do innego świata.
    Ale cieszy mnie to, że – na 80. urodziny naszego Domu – powstało Stowarzyszenie Byłych Mieszkańców „Żaczka”, jako chyba jedyne w Polsce. Ten najstarszy akademik, jego byli mieszkańcy, po prostu Nasz Dom, zasługują na to, aby przypominać jego historię.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


osiem × = 56

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Strażnicy miejscy zamykają strażników prawa i demokracji?

niedziela 06/01/2013
0

Po informacji, że 10 grudnia ub. roku J. Jurecki z „Tygodnika Podhalańskiego” został Dziennikarzem Roku (GrandPress  2012), napisałem w blogu (Poszeleść sobie tabletem) o tej…


Żelazna brygada pułkownika Pawła L.

czwartek 03/01/2013
8

Prognozowanie przyszłości mediów to dzisiaj prawdziwe wróżenie z fusów. Dlatego nie czytam już prognoz, bardziej lub mniej prawdopodobnych lub bałamutnych, nie odpowiadam też na pytanie:…


Dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem.

wtorek 18/12/2012
2

Ryszard Kapuściński powiedział (napisał) kiedyś, że „dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem”. To mądre słowa, choć często odnoszę je także do innych środowisk…


Poszeleść sobie tabletem…

czwartek 13/12/2012
0

Nie mogłem być na wręczaniu tegorocznych nagród Grand Press. Na szczęście jest Internet, i mogłem na bieżąco śledzić kolejne nominacje i przyznawanie nagród, zwłaszcza tych…


Gazety nie powinny przyczyniać zła ...

poniedziałek 10/12/2012
15

„Gazety nie tylko nie powinny przyczyniać zła, lecz owszem mają czynić dobrze i jedynie pod tym warunkiem będę je tolerował” – powiedział po objęciu władzy…


SKOK w NOWY WIEK / NOWY ŚWIAT

piątek 06/02/2009
8

Za dwa tygodnie znajdę się w NOWYM ŚWIECIE. Ten NŚ to kompleks budynków Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ, którego częścią jest Instytut Dziennikarstwa i…


O Pytii i nie tylko

wtorek 20/01/2009
10

Początek roku. Stary – 2008 – przeszedł już do historii. Jeśli chodzi o sytuację na rynku prasowym trudno o optymizm. Czytam kolejne komunikaty ZKDP dotyczące…


SZANOWAĆ I LUBIĆ CZYTELNIKA

niedziela 30/11/2008
15

Minęła kolejna okrągła rocznica mojej pracy w Ośrodku Badań Prasoznawczych. Jubileuszu nie obchodzę, życzenia przyjmuję, pracuję nadal. Jakiś czas temu wróciłem z kolejnego już XII…


Powrót ze świata historii

czwartek 30/10/2008
4

1.Przez prawie rok zagrzebany byłem w historii – mediów i komunikowania. Było to zagrzebanie - i grzebanie się – dość zdrowe, bo odległe od „bieżączki…


Nie ma "Gruszki", będzie Lis w TVP, czyli wracam do bloga

środa 09/01/2008
5

Długo nie pisałem. A tu już nowy rok. W Sylwestra oglądałem zwarcie kilku telewizji na plenerowych imprezach. Bliższa koszula ciału, więc oglądałem najwięcej zabawę na…