Dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem.


wtorek 18/12/2012
2

Ryszard Kapuściński powiedział (napisał) kiedyś, że „dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem”. To mądre słowa, choć często odnoszę je także do innych środowisk zawodowych, choćby do swojego: dobry nauczyciel powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem.

Dobrym człowiekiem jest się z natury, ale też pod wpływem wychowania, środowiska, w którym człowiek żyje i w którym obowiązują właściwe normy postępowania. A jak jest w środowisku dziennikarskim?

Dla dziennikarzy – bardziej od opinii publicznej liczy się opinia środowiska – kiedyś – powiedzielibyśmy, opinia całego środowiska lub  jego liderów. Dzisiaj powiemy, że opinia tej części środowiska, z którego zdaniem się liczą lub od którego zależą (i przynależą).

Należy też zapytać, czy środowisko dziennikarskie jest tym obszarem, w którym dobro może się rozkrzewiać? Jeśli uznać, że pisanie /mówienie o sprawach i wydarzeniach dobrych jest niemodne i nieatrakcyjne (The bad news is  good news), to zrozumiemy, dlaczego najgłośniej brzmią słowa dotyczące kwestii, w których czai się zło.

Ale wielu dziennikarzy piszących o sprawach niedobrych pokazuje się przecież jako miłośnicy dobra bodaj najwyższego – prawdy. Ci miłośnicy prawdy, którzy afiszują się, że będą pisać „tylko prawdę i samą prawdę”, mijają się z nią całkiem często. Kiedy więc jeden z braci Karnowskich w pierwszym numerze pisma „wSieci” napisał, że będą pisali tylko prawdę, natychmiast włączył mi się czujnik i wpisałem pana K. (właściwie obu) na listę prawdziwych „miłośników prawdy”.  Nie wiem zresztą (może potrzebny lekarz określonej specjalności), czy oni święcie wierzą w swoją „prawdę”, czy też świadomie piszą czasem nieprawdę.

Jestem takim człowiekiem, że daję się przekonać do czyjejś prawdy, ale muszę poznać argumenty – niezbite. „Abstrakcyjnej prawdy nie ma. Prawda jest zawsze konkretna.” Być może panowie Karnowscy i im podobni uznają zasadę Leonardo da Vinci: „prawda jest zawsze tylko córką czasu”

„Miłośnicy prawdy” z powodów politycznych są jednak mniej chyba groźni niż „apostołowie prawdy”, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy z kręgu ideologii i religii. „Apostoł-nauczyciel”, nieomylny redaktor Terlikowski mógłby powiedzieć skromnie jak Jezus do Żydów: „ Jeśli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Słuchając tego redaktora-nauczyciela mogę wyobrazić sobie taką oto sytuację w zaświatach: Pyta się mało oblatany w sprawach niebieskich anioł mniejszy – archanioła: kim jest ta postać w bieli, z aureolą nad głową, która słucha grzecznie i pokornie red. Terlikowskiego?” Być może, ktoś kiedyś powie nieomylnemu (w swoim przekonaniu)  redaktorowi T:  „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Każdy kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu”.

„Głosicielami prawdy” jest też pewnego rodzaju odmiana „dziennikarzy-kelnerów”, nazywam ich „lokajami prezesa” i nie chodzi mi tylko o prezesa jednej, słusznej partii. Ci – z politycznego wyrachowania spijają prawdy objawione z ust swoich politycznych idoli, twórczo interpretują ich myśli (nawet niewyjawione) i smarują – ile wlezie – teksty grubą warstwą wazeliny.

Są też „dziennikarze – wybitniacy” (ale tacy, którzy głównie sami się uważają za wybitnych), co pozwala im swobodnie głosić prawdy objawione w każdym miejscu i o każdej porze, niekoniecznie w ramach własnej twórczości dziennikarskiej. Do tej kategorii można zaliczyć m.in. dziennikarzy realizujących własne programy na antenie oraz nawiedzonych felietonistów. Ale są wśród nich i tacy, którym ktoś kiedyś (a może oni sami?) przyczepił etykietkę wybitnego (znakomitego, erudyty, specjalisty – niepotrzebne skreślić!) dziennikarza – specjalisty i muszą z tym biedacy żyć do śmierci. Z takiej roli nie może wyjść np. red. Jachowicz (jak napisano w Internecie – wybitny dziennikarz śledczy), który wypowiada się arbitralnie na różne tematy, w różnych miejscach.

Są wreszcie żurnaliści, którzy prawdę znają, a jeśli pytają o nią inne osoby, to tylko po to, aby tę swoją prawdę przekazać. To często „wywiadowcy mądrzejsi od wywiadowanego”, którzy idąc na rozmowę, mają w głowie gotowy scenariusz (wraz z tezami i wnioskami) i denerwują się, gdy interlokutor im to psuje. Przerywają mu zatem, przegadują się z nim, wywiad staje się chaotyczny, mało sympatyczny, ot – zwykła pyskówka. Jak widzę i słyszę, wiele opinii krytycznych w związku z takim zachowaniem w trakcie wywiadów spotyka nierzadko Justynę Pochanke. Żeby była jasność – nie lubię odmiennego zachowania – przyjmowania przez dziennikarza – za prawdy objawione – wszystkiego co wyrzuca z siebie rozmówca.

Można jeszcze znaleźć kilka dalszych kategorii – może znajdą je czytelnicy tego bloga. Jako człowiek przyjazny ludziom powiem na koniec kogo lubię. Lubię ludzi konsensusu, umiejących dochodzić do prawdy wśród wielu różnych stanowisk i informacji – w sposób rzeczowy i kulturalny. Dam trzy przykłady z jednego medium, które słucham głównie w trakcie jazdy samochodem, choć nie tylko. To medium to radio TOK FM.

Lubię dziennikarzy – dobrych fachowców, nadto z fajnym poczuciem humoru. Takim jest dla mnie red. Tadeusz Mosz, którego znam głównie z tego radia, dzięki któremu wiele się dowiaduję i chyba rozumiem niektóre trudne sprawy naszej gospodarki. Wytrawny fachura może sobie pozwolić na luz, dobrze dobiera rozmówców i o trudnych sprawach słucha się naprawdę przyjemnie.

Cenię też Jakuba Janiszewskiego, za głos i dykcję radiowca, za to, że – nawet jeśli rozmawia o jakichś sprawach ekstraordynaryjnych, nowych, zawsze jest przygotowany, nigdy – zielony. On także ma – jak sądzę – niezłe poczucie humoru.

Na deser zostawiłem sobie mojego ulubieńca Pana Grzegorza Chlastę. Poznaniak, a z poczuciem humoru (Wielkopolanie, których znam, są raczej dość „sieriozni”). Mistrz w zadawaniu pytań i w pokazywaniu autentycznego zainteresowania rozmówcą i dziwieniu się. To piękne dziwienie się (kiedyś tak robił M. Szczygieł w „Polsacie”) byłoby może i śmieszne, ale (zwłaszcza w takich radiowych pogaduszkach) jest piękne, a rozmówca widząc zachwyt i olbrzymie zainteresowanie w oczach red. Chlasty pięknie się „otwiera”. A on ślicznie wyciąga z rozmówcy kolejne detale, informacje, opinie, ciągnąc go do siebie na takim niewidzialnym sznureczku. A jakie ma poczucie humoru, zresztą wystarczy na niego popatrzeć. „Ojciec” Grzegorz (podobnie, jak dwaj wcześniej wymienieni) jest też na pewno dobrym człowiekiem…

Ktoś może zapytać – a co z „prawdziwymi gwiazdami” najlepiej opłacanymi, choćby z telewizji? Odpowiadam: niech sobie będą gwiazdami – nie są z mojej bajki.


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. Pismo wSieci jest świetne, to tabloid ale bardzo przyzwoity. Taka prawicowa Angora. Tylko lepsza. ;-) Po sukcesie lisowego Newsweeka widać że tylko taka formuła odniesie sukces. A przyzwoici dziennikarze nie mają nic do roboty w pismach kierowanych przez lewactwo marksistowskie. Gratuluję Michałowi Karnowskiemu odwagi. Teraz okaże się, co jest warte to całe gospodarstwo Hajdarowicza.

       Odpowiedz
    1
    0
  2. Lewactwo marksistowskie / lisowy Newsweek? Czy musi Pan używać takich słów. Każdemu pismu – papierowemu – życzę sukcesu. Jeśli będzie pisać prawdę – tyle – i tylko tyle.
    Staram się, aby wokół moich wypowiedzi panowała przyjazna atmosfera i merytoryczne wypowiedzi. O to proszę także Pana.
    ZB

       Odpowiedz
    1
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


+ trzy = 4

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Strażnicy miejscy zamykają strażników prawa i demokracji?

niedziela 06/01/2013
0

Po informacji, że 10 grudnia ub. roku J. Jurecki z „Tygodnika Podhalańskiego” został Dziennikarzem Roku (GrandPress  2012), napisałem w blogu (Poszeleść sobie tabletem) o tej…


Żelazna brygada pułkownika Pawła L.

czwartek 03/01/2013
8

Prognozowanie przyszłości mediów to dzisiaj prawdziwe wróżenie z fusów. Dlatego nie czytam już prognoz, bardziej lub mniej prawdopodobnych lub bałamutnych, nie odpowiadam też na pytanie:…


Poszeleść sobie tabletem…

czwartek 13/12/2012
0

Nie mogłem być na wręczaniu tegorocznych nagród Grand Press. Na szczęście jest Internet, i mogłem na bieżąco śledzić kolejne nominacje i przyznawanie nagród, zwłaszcza tych…


Gazety nie powinny przyczyniać zła ...

poniedziałek 10/12/2012
6

„Gazety nie tylko nie powinny przyczyniać zła, lecz owszem mają czynić dobrze i jedynie pod tym warunkiem będę je tolerował” – powiedział po objęciu władzy…


SKOK w NOWY WIEK / NOWY ŚWIAT

piątek 06/02/2009
8

Za dwa tygodnie znajdę się w NOWYM ŚWIECIE. Ten NŚ to kompleks budynków Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ, którego częścią jest Instytut Dziennikarstwa i…


O Pytii i nie tylko

wtorek 20/01/2009
10

Początek roku. Stary – 2008 – przeszedł już do historii. Jeśli chodzi o sytuację na rynku prasowym trudno o optymizm. Czytam kolejne komunikaty ZKDP dotyczące…


SZANOWAĆ I LUBIĆ CZYTELNIKA

niedziela 30/11/2008
15

Minęła kolejna okrągła rocznica mojej pracy w Ośrodku Badań Prasoznawczych. Jubileuszu nie obchodzę, życzenia przyjmuję, pracuję nadal. Jakiś czas temu wróciłem z kolejnego już XII…


Powrót ze świata historii

czwartek 30/10/2008
4

1.Przez prawie rok zagrzebany byłem w historii – mediów i komunikowania. Było to zagrzebanie - i grzebanie się – dość zdrowe, bo odległe od „bieżączki…


Nie ma "Gruszki", będzie Lis w TVP, czyli wracam do bloga

środa 09/01/2008
5

Długo nie pisałem. A tu już nowy rok. W Sylwestra oglądałem zwarcie kilku telewizji na plenerowych imprezach. Bliższa koszula ciału, więc oglądałem najwięcej zabawę na…


XI Kongres Mediów za nami

środa 14/11/2007
2

W minionym tygodniu  byłem na kolejnym już XI Kongresie Mediów i Marketingu 2xM w Poznaniu. Gościłem na nim – jako jeden  z niewielu – po…