Czwarta władza


poniedziałek 02/10/2006

W sobotnim (30. 09) „Dzienniku” postawione zostało pytanie: czy media dyktują politykom jak mają rządzić? W odpowiedzi – dwugłos profesorów: B. Łagowskiego i M. Króla. Tzw. Begergate, która dyskusję na ten istotny temat, po raz kolejny wywołała, zgodnie uważają za coś marginalnego (Łagowski: mała intryga, Król: małe obrzydlistwo). W gruncie rzeczy te dwa wywiady dotyczą roli mediów/dziennikarzy jako „czwartej władzy”, granic ich działania, stopnia obiektywizmu, mediatyzacji życia politycznego.

Wiele razy zdarzyło mi się słyszeć i czytać, jak dziennikarze mówili o sobie „czwarta władza”, raz nawet usłyszałem my „gminna czwarta władza”. Większość tak mówiących nie wie jednak skąd wzięło się to określenie, co bardziej bystrzy kombinują, że czwarta jest po trzech istniejących: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.

Otóż w ramach „dokształtu wykształciuchów” trzeba przypomnieć, że to określenie pojawiło się w XVIII wieku w Anglii. Filozof Edmund Burke, wskazując w parlamencie brytyjskim na galerię wypełnioną przez dziennikarzy, określił ich ,mianem „the fourthe estate in the realm”, czyli – dosłownie „czwartym stanem królestwa”, po duchowieństwie, szlachcie i kupcach miejskich. W jednej ze swoich późniejszych publikacji Burke nazwał też dziennikarzy „stanem informujących i komentujących”. Pisze o tym m. in. prof. Walery Pisarek w posłowiu do książki „Czwarta władza”, wydanej w Poznaniu w roku 1995. Określenie to, zwłaszcza poza Anglią, m. in. w Niemczech, uległo już w XIX wieku zmianie na „czwarta władza”. Miało i ma zresztą wielu przeciwników (główny zarzut: ta „władza” nie ma żadnego umocowania prawnego), ale te sporo zwolenników (umocowaniem jest mandat społeczny). W Polsce, jak wynika z badań, które zrobiłem kilka lat temu, największymi zwolennikami tezy o dziennikarstwie/mediach jako „czwartej władzy” są młodzi dziennikarze.

Wypowiedzi obu profesorów w „Dzienniku” są umiarkowane, jednak krytyczne pod adresem środowiska dziennikarskiego. Wnikliwy obserwator polskiego życia społecznego i politycznego – prof. Łagowski – twierdzi, że dzisiaj polskie media są bardzo upolitycznione, zideologizowane; bardzo wiele w nich polityki. M. Król jest ostrzejszy: media popadły w jakieś szaleństwo; w polskich mediach politycy są pokazywani bez przerwy i z każdej strony. Jeden polityk występuje w trzech telewizjach i dwóch rozgłośniach jednego dnia. To prawda! Dzień po aferze taśmowej sam widziałem i słyszałem R. Giertycha w dwóch stacjach radiowych, a wieczorem – najpierw w TVP1, a potem nieco spóźnionego u B. Rymanowskiego w TVN24.

Łagowski uważa, że owo upolitycznienie mediów wynika z ich wyraźnej misyjności. No ładnie – myślę sobie. Ale Łagowski zaraz studzi: wynika to stąd, że polscy dziennikarze bezkrytycznie wierzą w poglądy, które głoszą.

Coś  jednak jest na rzeczy. Kilka lat temu robiłem badania wśród polskich dziennikarzy. Stwierdziłem na ich podstawie, że w stosunku do podobnych badań realizowanych na początku lat 90. ub,. wieku, kolejne, robione w roku 2000, pokazały wyraźny wzrost przekonania dziennikarzy o misyjności ich profesji. W tych ostatnich badaniach więcej dziennikarzy akceptowało jako motywy wyboru tego zawodu to, że daje on możliwość: „wpływu na świadomość, nastroje i opinie ludzi”, „krytyki i walki z niedociągnięciami” i „ mówienia we własnym imieniu do szerszej publiczności”. Chęć bycia przewodnikami dla społeczeństwa zgłaszały bardziej ochoczo młode wilczki dziennikarskie.

Polscy politycy nie wychodzą z telewizji. Na Zachodzie musi być naprawdę ważny powód, aby minister, czy ważny polityk stanął przed kamerą. W Polsce nawet decyzje polityczne ogłasza się w telewizji. Dzień po ujawnieniu taśm Beger oglądałem festiwal konferencji prasowych, które zresztą nie dały mi żadnej nowej wiedzy (opozycja: skandal, korupcja, sprawa dla prokuratora; władza: skandal, prowokacja, sprawa dla prokuratora). Ponieważ politycy z pierwszych szeregów padali już na nos, telewizje sięgały po polityków z dalszych rzędów, którzy się nadymali i nie mówili nic ciekawego (skandal, korupacja/prowokacja, sprawa dla prokuratora).

Może media powinny się dogadać, powiedzieć: dość! Zapraszamy polityków tylko w ważnych sytuacjach. M. Król przypomina, że w ub. roku bułgarscy dziennikarze zrobili „dzień bez polityki”. Politycy bardzo się tego pomysłu wystraszyli, bo polityk bez mediów po prostu nie istnieje. Politykę – przypomina M. Król – robi się na płaszczyźnie politycznej, a nie w wieczornym programie u Moniki Olejnik. Pewnego razu, w programie B. Rymanowskiego, naliczyłem aż 7 polityków i 2 uczonych mężów.

Media pełnią różne funkcje. Jedną z ważniejszych jest kontrola (i monitorowanie) władzy. U nas jest to sprawa świeża, bez doświadczeń, w USA ma ponad 200-letnią tradycję, o realizacji tych zadań przez amerykańskich żurnalistów, z zachwytem pisał przed wielu, wielu laty A. de Tocqueville. M. Król zwraca uwagę, że owa kontrola dziennikarska, choć istnieje,  jest jednak doraźna (stałego monitorowania nie ma). Łagowski cieszy się, że media mają istotny wpływ głównie na sprawy personalne, na ustalanie hierarchii prestiżu. Pisze cokolwiek złośliwie: nie mają wpływu na sferę nauki, technologii, rynków finansowych czy demografii. Nie do końca się z nim zgadzam, zwłaszcza jeśli idzie o rynki finansowe; parę banków padło po publikacjach prasowych, czasem enuncjacje medialne osłabiają też – prawda, że na krótko – naszego złotego.

Wracam do owej doraźności działań kontrolnych, wypunktowanej przez M. Króla. Jest to najczęściej rozdmuchanie jakiejś sprawy, pozornie ważnej i szybkie o niej zapominanie. Brak natomiast poważnej i konstruktywnej krytyki poczynań parlamentu i rządu, dziennikarzy goni bowiem „bieżączka” i nie ma wśród nich grupy odpowiednio do takiej pracy przygotowanych. Jak się wydaje, aby takie działania dziennikarze mogli podjąć, musiałoby istnieć zainteresowanie tymi działaniami ze strony właścicieli, szefów mediów. I tu jest właśnie pies pogrzebany. Jak pisze w cytowanym posłowiu W. Pisarek: „media uzurpując sobie pozycję czwartej władzy, stają się narzędziem innych władz. Ze szkodą dla demokracji. Bo w świetle dyskusji o mediach w Radzie Europy hasło: „Prasa – czwartą władzą” znaczy „właściciele prasy – czwartą władzą”.

Środowisko dziennikarskie jest podzielone, także ze względu na sympatie polityczne, co potwierdza nie tylko afera z ostatnim listem władz SDP. Czasami „czwarta władza” pracuje dla innych, bardziej konkretnych władz i nie jest to żadna tajemnica. Żurnalistom warto przypomnieć co napisał o dziennikarzach Burke; zwracał uwagę raczej na odmienność ich roli w państwie niż na zakres sprawowanej przez nich władzy.

Piotr Skarga dzielił rodzaj ludzki na trzy stany: na modlących się, na broniących i na robiących. To bardzo dobry podział. W słowniku Webstera jest z kolei hasło „piąty stan/władza” (fifth estate). Są to uczeni (scientists). Do nich, na nieszczęście dla naszego stanu, należą także, wypowiadający się o polityce i politykach, niektórzy „dyżurni” naukowcy (pożal się Boże!), którzy zapominają, że podstawowym obowiązkiem uczonego jest dochodzenie do prawdy i obiektywizm spojrzenia. Ale to temat na odrębne „zadanie domowe”.

.


Moje najnowsze wpisy

 

Strażnicy miejscy zamykają strażników prawa i demokracji?

niedziela 06/01/2013

Po informacji, że 10 grudnia ub. roku J. Jurecki z „Tygodnika Podhalańskiego” został Dziennikarzem Roku (GrandPress  2012), napisałem w blogu (Poszeleść sobie tabletem) o tej…


Żelazna brygada pułkownika Pawła L.

czwartek 03/01/2013

Prognozowanie przyszłości mediów to dzisiaj prawdziwe wróżenie z fusów. Dlatego nie czytam już prognoz, bardziej lub mniej prawdopodobnych lub bałamutnych, nie odpowiadam też na pytanie:…


Dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem.

wtorek 18/12/2012

Ryszard Kapuściński powiedział (napisał) kiedyś, że „dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem”. To mądre słowa, choć często odnoszę je także do innych środowisk…


Poszeleść sobie tabletem…

czwartek 13/12/2012

Nie mogłem być na wręczaniu tegorocznych nagród Grand Press. Na szczęście jest Internet, i mogłem na bieżąco śledzić kolejne nominacje i przyznawanie nagród, zwłaszcza tych…


Gazety nie powinny przyczyniać zła ...

poniedziałek 10/12/2012

„Gazety nie tylko nie powinny przyczyniać zła, lecz owszem mają czynić dobrze i jedynie pod tym warunkiem będę je tolerował” – powiedział po objęciu władzy…


SKOK w NOWY WIEK / NOWY ŚWIAT

piątek 06/02/2009

Za dwa tygodnie znajdę się w NOWYM ŚWIECIE. Ten NŚ to kompleks budynków Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ, którego częścią jest Instytut Dziennikarstwa i…


O Pytii i nie tylko

wtorek 20/01/2009

Początek roku. Stary – 2008 – przeszedł już do historii. Jeśli chodzi o sytuację na rynku prasowym trudno o optymizm. Czytam kolejne komunikaty ZKDP dotyczące…


SZANOWAĆ I LUBIĆ CZYTELNIKA

niedziela 30/11/2008

Minęła kolejna okrągła rocznica mojej pracy w Ośrodku Badań Prasoznawczych. Jubileuszu nie obchodzę, życzenia przyjmuję, pracuję nadal. Jakiś czas temu wróciłem z kolejnego już XII…


Powrót ze świata historii

czwartek 30/10/2008

1.Przez prawie rok zagrzebany byłem w historii – mediów i komunikowania. Było to zagrzebanie - i grzebanie się – dość zdrowe, bo odległe od „bieżączki…


Nie ma "Gruszki", będzie Lis w TVP, czyli wracam do bloga

środa 09/01/2008

Długo nie pisałem. A tu już nowy rok. W Sylwestra oglądałem zwarcie kilku telewizji na plenerowych imprezach. Bliższa koszula ciału, więc oglądałem najwięcej zabawę na…