Zawodowi kłamcy, czyli dlaczego dziennikarze nie powinni występować w reklamach


piątek 14/03/2014
2

Coraz częściej możemy spotkać się z sytuacją, że mainstreamowi dziennikarze biorą udział w reklamach. Na ile wiarygodny jest dziennikarz, którego opinie można kupić? Dlaczego dziś, zupełnie bezkarnie, popularny żurnalista może wykonywać swój zawód, występując równolegle w reklamie?

Sięgając pamięcią wstecz przypominam sobie, że zagranie w reklamie przez dziennikarza kończyło się dla niego przykrymi konsekwencjami. W 2010 roku dziennikarki TVP Beata Sadowska i Paulina Smaszcz-Kurzajewska zostały zawieszone w prawach wykonywania zawodu z powodu wzięcia udziału w reklamie. Pierwsza z nich była ambasadorką Toyoty, zaś druga biżuterii Claudia Canziana. W reakcji na orzeczenie Komisji Etyki zarząd TVP ukarał prezenterki programu „Pytanie na śniadanie”, emitowanego w drugim kanale telewizji publicznej, odsuwając je od prowadzenia tego porannego pasma. Podobnie rzecz miała się z Moniką Richardson, której program został zdjęty z ramówki przez użyczenie swojego wizerunku w reklamie Prima Cafe. O ile Telewizja Polska stosowała odpowiednie sankcje dla dziennikarzy występujących w reklamach, to stacje komercyjne nie wyciągają żadnych konsekwencji wobec własnych pracowników. Jednak trend jest taki, że osoby wykonujące zawód dziennikarza w coraz mniejszym stopniu są potępiane za udział w reklamie.

Każdy kto występuje w telewizji staje się celebrytą. Podobnie jest z dziennikarzami, którzy swoim blaskiem przyćmiewają często samych polityków czy choćby aktorów. Miesięcznik Forbes opublikował w 2013 r. ranking 100 najcenniejszych osób dla reklamodawców i znalazło się w nim, aż szesnastu dziennikarzy (w tym prezenterzy tv). Świadczy to o sile tego zawodu i o tym, że są oni częścią show-biznesem. W konsekwencji reklamodawcy
chętnie sięgają po znanych dziennikarzy, aby firmowali oni ich produkty. Niestety coraz więcej osób z tego środowiska daje się namówić na udział w reklamie, głównie dzięki wysokim gażom, które są im oferowane. Nawet ten co się tak głośno wzbraniał przed wystąpieniem w reklamie – Kuba Wojewódzki – w końcu uległ magii pieniądza.

Czy dziennikarz występujący w reklamie może być wiarygodny? Zależy jeszcze co reklamuje. Dziennikarz sportowy jakim jest Mateusz Borek reklamujący zakłady bukmacherskie online (BetClick.com) jest wiarygodny, gdyż ma to bliski związek z jego zawodem. Jednak już Piotr Najsztub reklamujący herbatę Lipton jest zdecydowanie mniej wiarygodny od swojego młodszego kolegi. Wizerunek Mateusza Borka jest spójny w przekazie. Nie widzimy tutaj dysonansu pomiędzy wykonywanym zawodem a reklamowanym produktem. Jednak jest jeszcze drugi aspekt. Załóżmy, że dziennikarz motoryzacyjny firmuje swym nazwiskiem markę samochodu. On nigdy nie będzie już obiektywny w swojej ocenie. Zgodnie z zasadami psychologii, osoba bądź instytucja od której przyjęliśmy granty będzie przez nas podświadomie lepiej postrzegana niż inne konkurencyjne marki. Ze strony takiego dziennikarza grozi nam nieuczciwość jego poglądów i opinii.

Jednak na występowanie dziennikarzy w reklamie trzeba spojrzeć szerzej niż tylko z punktu widzenia ich wiarygodności. Jeśli dziennikarza można przekupić, aby wziął udział w reklamie to czy kiedyś ten sam dziennikarz w swej pracy zawodowej nie powtórzy tego procederu? Z pewnością firmowanie jakiejś marki godzi w dziennikarską bezstronność, czyli fundament dziennikarstwa, coś na czym opiera się ten zawód. Niegdyś bardzo szanowany zawód staje się dziś często pogardzanym. Osoba zaufania publicznego, jaką niewątpliwie jest dziennikarz, występując w reklamie nadwyręża swój kredyt jakim jest z góry obdarzony. Raz naruszone poczucie zaufania jest właściwie nie do odzyskania. Na szczęście istnieją jeszcze postaci – głównie ze „starej szkoły’ dziennikarskiej, które doskonale wiedzą o tym fakcie – Nakłanianie widzów do kupna produktów godzi w niezależność zawodu dziennikarza – mówi Tomasz Sekielski, dziennikarz TVN, który mimo wielu propozycji nie zdecydował się zagrać w reklamie.

Niestety sztywny gorset zasad, który staję się coraz luźniejszy daje zielone światełko do występowania w reklamach. Dziennikarze stacji komercyjnych pytają o zgodę swoich przełożonych i otrzymują pozytywną odpowiedź. Tak było w przypadku Kingi Rusin reklamującej usługi Commercial Union. Jednak w TVN istnieje rozgraniczenie na dziennikarzy i prezenterów. Kinga Rusin została potraktowana jako prezenterka choć jak mówi sama, czuje się dziennikarką. Na ile to zaklasyfikowanie jest prawdziwe trudno orzec. Publicyści TVN mają zawarty w umowie punkt o zakazie konkurencji i udziału w reklamach. Zupełnie inaczej jest w telewizji publicznej, gdzie nie istnieje podział na prezenterów i dziennikarzy. Stacja ta ukarała dwie prezenterki jak wspomniałem wcześniej. Istnieją jednak równi i równiejsi. Robert Korzeniowski, który po zakończeniu swojej sportowej kariery dostał etat w publicznej stacji wystąpił w reklamie Amplico Life.

Podobna sytuacja zdarzyła się w Polskim Radiu. Sam rzecznik Polskiego Radia
wspominał, że udział w reklamie dewaluuje autorytet stacji. Jednak ta twarda opinia nie przeszkodziła Marcinowi Kydryńskiemu reklamowania piwa Pilsner Urquell. Wobec niego nie zostały wyciągnięte żadne konsekwencje.

Nie zdarzył się jeszcze przypadek w Polsce wystąpienia dziennikarza informacyjnego w reklamie. Prawdopodobnie oznaczałoby to jego zawodową śmierć. Jednak granice tolerancji wobec dziennikarzy nieustannie się przesuwają. Tomasz Lis zareklamował na swoim portalu naTemat.pl jeden z popularnych izotoników, jednak od kilku lat jest on publicystą, a poza tym wyrobił sobie status redaktora, który może pozwolić sobie na więcej niźli ktokolwiek inny. Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce nie zobaczymy Kamila Durczoka w reklamie środków czystości (w sumie to byłoby całkiem spójnie wizerunkowo – prezenter TVN reklamujący spray do czyszczenia stołów). Pozostaje mieć nadzieję, że takie czasy nie nastaną i dziennikarze nie będą wchodzić w rolę zawodowych kłamców – obojętnie czy są to poważni publicyści czy szeroko rozumiani dziennikarze rozrywkowi.

Choć brzmi to pompatycznie i „misyjnie” to uważam, że redaktorzy i dziennikarze za cel powinni wyznaczyć sobie poszukiwanie prawdy poprzez wyczerpujące i rzetelne relacjonowanie faktów oraz bezstronne prezentowanie opinii, analiz i komentarzy. Reklama z definicji wyklucza takie wartości. Kierowanie się interesem osobistym oraz uleganie naciskom właścicieli mediów i reklamodawców narusza kodeks etyczny tego zawodu. Etyka zawodowa oraz uczciwość stanowią podstawę wiarygodności dziennikarskiej. Być może mam do tej kwestii podejście „staroszkolne”, ale to jest moja opinia, której będę się trzymał.


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. Zasady Etyki Dziennikarskiej w Telewizji Polskiej:

    1. Dziennikarzowi nie wolno występować w reklamie i zajmować się akwizycją reklam ani uczestniczyć w przedsięwzięciach promocyjnych i wypowiadać się w publikacjach promocyjnych z wyjątkiem akcji charytatywnych. 2. Dziennikarz nie może czerpać jakichkolwiek korzyści z reklamy, reklamy ukrytej (kryptoreklamy).

    Takiego dokumentu nie podpisują pracownicy prywatnych strumieni.
    W prawie prasowym nie istnieje równie jednoznaczny komunikat. Jest tylko informacja o tym, że „dziennikarz” nie może wytwarzać kryptoreklamy.

    Lis, Rusin, Sekielski, Wojewódzki? Dziennikarzami? Wedle rozumienia prawa prasowego ich funkcjonowanie w mediach jest antytezą dziennikarstwa.

       Odpowiedz
    2
    0
  2. Dla kogo pracuje pismak, regionalista Zenon Łukasz Baranowski z Janowa Lubelskiego?

    Czytując różne artykuły w prasie, nie raz można zauważyć ogryzki. Zdarzają się one niejednokrotnie w brukowej niszowej prasie, aspirującej nie raz do miana narodowej. Gazetą taką jest szmatławiec „Nasz Dziennnik” sączący od wielu lat nienawiść i kłamstwa. W tę niszę wpasowują się nierzadko ludzie ze środowisk patologicznych. Człowiekiem takim zdaje się być Zenon Łukasz Baranowski pochodzący z Janowa Lubelskiego. Obserwując jego działalność pismaczą (trudno nazwać to dziennikarstwem, bowiem dziennikarz ma etos, by pisać prawdę i nie krzywdzić ludzi), dochodzi się nieuchronnie do wniosku, że zakrawa ona na grafomanię i narcyzm. Nie sposób oprzeć się też wrażeniu, że Baranowski stawia się ponad wszystkimi ludźmi na równi z Piłsudskim, Dmowskim, Janem Pawem II, że stawia się w roli wszechwiedzącego nadczłowieka zdaje się aryjskiej rasy superpanów… Zapytaliśmy prof. Józefa Wielkopolskiego co sądzi o tej sprawie, oto jego zdanie w temacie: „nikczemnicy i bezwzględne pasożyty były są i będą zawsze w każdym społeczeństwie. Często zdarza się, że najgorzej jak na pana wyjdzie kawał wsiowego chama z korzeniami komunistycznymi, z najniższych warstw społecznych, gdzie jedno pokolenie dzieli takiego od mętów, a obłuda i zakłamanie wychodzi wtedy na jaw”. Baranowski w wielu swoich artykułach obrażał Prezydenta RP, czyniąc to tak, aby nikt nie mógł go oskarżyć, a jednak, by wywołać reakcję rozhamowania i rozpocząć atak na Prezydenta. W innych artykułach Zenon Łukasz Baranowski czynił niedźwiedzią przysługę obozowi PiS, tak lansując tragedię w Smoleńsku, aby wskazać, że to zamach i aby ośmieszyć Macierewicza i PiS. Baranowski wykorzystywał tragedię w Smoleńsku do lansowania swoich pisarskich talentów, swojego image. Baranowski w wielu tekstach szumiał o nielegalnie pozyskanych dowodach, brzdąkał o zaniechaniach, ale nie potrafił i nie chciał nic napisać o rozrzuconych na dużym obszarze szczątkach samolotu, o znacznym ich rozdrobnieniu, i tym, że czarne skrzynki po 5 latach nie wróciły do Polski, czy filmie Rosjanina nagranym tel. kom, na którym widać, że autor filmu będąc na miejscu zdarzenia, zamiast udzielać pomocy poszkodowanym – rannym, może ocalałym, zmuszony jest chować się w krzakach i ucieka ze słowami „ni chuja siebia”. O tym wszystkim wielki dziennikarz za jakiego się sam uważa Zenon Baranowski – po prostu milczy. Ciekawe dlaczego? Baranowski milczy też o wielu innych faktach, które faktycznie są zastanawiające i tak opisuje wydarzenia w Smoleńsku i sytuację która była po tym, aby zdewaluować i całkiem ośmieszyć wszystko co ze Smoleńskiem jest związane. To jest skandal, bo była to wielka tragedia a Prezydent Lech Kaczyński był jednym z największych Polaków historii Polski. Nasuwa się pytanie: z czego taki nierób i kłamca jak Baranowski żyje? Przecież życie kosztuje i pieniądze trzeba skądś brać – pytanie: skąd on je bierze??… Pojawia się też pytanie: dla kogo pracuje Zenona Baranowski? bo jego działania zdaje się, że mają charakter antypolski, antynarodowy, antykatolicki, skoro chce skłócić wszystkich ze wszystkimi… Tu jedynie poszlakowe przemyślenia, nie zaś oskarżenie. Pojawia się pytanie: po co on to robi i kto mu to zleca? Radzimy zatem, by uważnie przyglądać się takim osobnikom i obserwować.

       Odpowiedz
    1
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


sześć + 5 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>