Powracanie ziemian(6) – Bełzatka i młody kapitan Jaruzelski


poniedziałek 07/08/2017
2

Historia po polsku banalna – o dworze, który był, potem go zabrali i nawet trochę z niego skorzystali, a na końcu rozebrali –  żeby nikt nie wspominał. Natrafiłam na nią przypadkiem. Zatrzymałam się przy pierwszym zdaniu z raportów kapitana Jaruzelskiego z lat 1946/47, których odnalezienie ogłosił kilka dni temu Sławomir Cenckiewicz: https://wpolityce.pl/historia/351870-wyjatkowe-odkrycie-wbh-cenckiewicz-raporty-jaruzelskiego-z-krwawych-wypraw-na-zolnierzy-ak-nsz-i-win

 Do Szefa II-go Wydziału Sztabu 2 WDP. Sprawozdanie o działalności band i przeciwdziałaniu pododdziałów własnych na terenie powiatów Piotrków i Radomsko w okresie od 27.12 46r do 7.1.46r

1. W dniu 27.12. 46r o godzinie 19,00 w pobliżu stacji Piotrków został zatrzymany przez 4-ech nieznanych osobników żołnierz z 19 baonu saperów w Krakowie. Bandyci po zatrzymaniu żołnierza wydali mu rozkaz „ręce do góry” i w tej pozycji zaprowadzili go do majątku Bełzatka pow. Piotrków, gdzie zabrali od niego automat i następnie zwolnili.

Pościgu za wyżej wymienionymi bandytami nie wszczęto, gdyż meldunek o powyższym napadzie złożony został dopiero w dniu następnym.

 

Kapitan Jaruzelski podpisał się pod raportem jako oficer zwiadu 5 Kolobrzeskiego Pułku Piechoty, a na górze ktoś, chyba rzeczony Szef dopisał: 01 47 akceptuję.

 

„Majątek Bełzatka”. Co to za miejsce? Jeśli kapitan używa takiego określenia, to raczej nie pisze o wiejskiej chałupie. Więc dwór.

Szperacza sieciowego, takiego jak ja, prowadzi najpierw „wujek google”, więc już po chwili wiem, że Bełzatka to dziś ponad pięciohektarowy – w dwoma dużymi stawami –   miejski park w Piotrkowie Trybunalskim. Stare jesiony, wierzby, klony, lipy, dęby, buki, w sumie  55 gatunków drzew i krzewów, a w tym 11 pomników przyrody.

Tu zdjęcie drzew nad stawem:

http://parki.org.pl/Userfiles/A/lodzkie/piotrkowbelzacki2/4.jpg

I opis:

Główna aleja wjazdowa na teren parku (ul. Dworska) obsadzona jest lipami drobnolistnymi, granica wschodnia obsadzona jest jesionami wyniosłymi, a droga do sadu po stronie zachodniej grabami pospolitymi. W części północnej możemy napotkać: jesion wyniosły, klon pospolity i świerk kłujący. Miejsce, w którym znajdował się kiedyś dwór, porośnięte jest gęsto krzewami i młodymi nasadzeniami drzew: lipa drobnolistna, dąb czerwony, świerk kłujący, brzoza brodawkowata. Na terenie parku rosną zwarte jednogatunkowe grupy drzew: klony pospolite, graby pospolite, brzozy brodawkowate. Wiele drzew posadzono wokół stawu. Są to jesiony wyniosłe, klony srebrzyste, klony pospolite, klony jawory. Znajdują się także drzewa iglaste takie jak: świerk pospolity, świerk kłujący, daglezja zielona, żywotnik zachodni i sosna wejmutka.

Skąd się jednak wzięło to skrupulatnie opisane przyrodnicze dobro, cieszące dziś mieszkańców miasta,  w którym od XVI wieku  istniał najwyższy sąd dawnej Rzeczypospolitej?

Był dwór.

Najpierw, w XVIII wieku zajazd szlachecki, dopiero w połowie XIX wieku przerobiony na dom mieszkalny. Przechodził z rąk do rąk wnoszony w wianie, sprzedawany i kupowany. Ostatnim właścicielem Bełzatki przed 1939 rokiem był Marceli Stokowski. Syn Aleksandra.

I już za chwilę czytam w sieci coś, co świetnie znam, bo takich określeń jest  mnóstwo: po II wojnie światowej Bełzatka przeszła na własność Skarbu Państwa. Co oznacza –  ni mniej, ni więcej –  że zabrali ją właścicielom w ramach parcelacji. Odszkodowania nie dali, bo rewolucje nie bawią się przecież w takie drobiazgi, ideologicznie, na dodatek, niesłuszne.

Dalej sieć informuje, że użytkownikiem Bełzatki został  Państwowy Ośrodek Maszynowy i Urząd Wojewódzki, ale już  w 1974 roku dwór rozebrano, za zgodą  ministra kultury i wojewódzkiego  konserwatora zabytków. Jako uzasadnienie podano fatalny stan techniczny budynku w następstwie dewastacji w latach 45-55 i  brak funduszy na renowację. Do dziś ocalały tylko parterowe czworaki.

Jedyne zdjęcie dworu pochodzi z roku 1949.

http://www.dawnypiotrkow.pl/picture.php?/11329/category/Belzatka

Nie wygląda na nim zachęcająco. A przecież  w 1924 roku Marceli Stokowski – tak przynajmniej mówi sieć, nie podając jednak źródła – przeprowadził w nim remont.

Czy jednak na pewno Marceli, czy może raczej jego ojciec, Aleksander? Bo to on jest wymieniany jako właściciel Bełzatki w „Wykazie właścicieli ziemskich dawnego województwa łódzkiego”, który  bazuje na „Księdze adresowej Polski 1930r”. Taką w każdym razie informację znajduję w  wydawanych przez Polskie Towarzystwo Ziemiańskie „Wiadomościach Ziemiańskich” z marca 2005r.

Nie wiem też czy o Aleksandrze czy o Marcelim pisze znawca międzywojennej gospodarki ziemiańskiej, wieloletni członek zarządu PTZ i redaktor WZ, Andrzej Laudowicz. Opisując Powszechną Wystawę Krajową z roku 1929, której częścią była Wielka Wystawa Hodowlana (WZ nr 4/2002), wspomina, że  p. Stokowski z majątku Bełzatka znalazł się wśród wyróżnionych medalem najlepszych hodowców.

Andrzej Laudowicz, sam ziemianin, niegdyś z Tuwalczewa, wspomina o tym, bo  doskonale rozumie rzeczy podstawowe:

W dobrze prowadzonych majątkach obora była w centrum uwagi właściciela. Szczycono się stadem przed sąsiadami, a właściciel do prac w oborze dobierał najlepszych pracowników. W centralnej i zachodniej Polsce pracownika odpowiedzialnego za całą grupę zatrudnionych przy bydle nazywano „szwajcarem”. Szwajcar, pospołu z kuczerem, owczarzem, ogrodnikiem, kowalem i stelmachem należał do tzw. „arystokracji folwarcznej” – cieszącej się szczególnym zaufaniem właściciela.*

Bydło w oborach majątkowych swoim poziomem znacznie przewyższało krowy utrzymywane w gospodarstwach włościańskich. Z tych względów wystawiane na PWK bydło w przeważającej większości należało do ziemian i właśnie oni najczęściej zdobywali czołowe lokaty w konkurencjach.(…) Wśród wystawianych ras bydło czerwone polskie stanowiło 21,7%, nizinne czarno-białe i czerwono-białe 70,8%, simentalskie 7,5%

Tyle wiemy, ile wiemy -  na pewno któryś z panów Stokowskich został wyróżniony jako hodowca podczas Wystawy Krajowej.

A z których to  Stokowskich? –  mogłaby mnie teraz spytać jakaś dama, pijąca popołudniową herbatę z porcelanowej filiżanki, uchowanej z wojen i powstań.  A ja nie wiem.

Nie wiem  czy to linia pieczętująca się herbem Drzewica, z przodkami urodzonymi w powiecie piotrkowskim? http://www.sejm-wielki.pl/b/le.3534.1.20

Czy  może linia z herbem Jelita, z XIX- wiecznym przodkiem Marcelim http://www.sejm-wielki.pl/b/le.3535.13.4

I  nie wiem też, czy któryś ze Stokowskich z Bełzatki był spokrewniony z Leopoldem, znanym brytyjskim dyrygentem polskiego pochodzenia.

To wszystko  może wiedzieć tylko Marek Jerzy Minakowski, któremu niech będą dzięki za jego tytaniczna robotę,  ale na jego stronę skończył mi się niedawno abonament więc póki nie kupię nowego – nie mam jak szperać w datach i imionach protoplastów.  Ale i tak gubię się w genealogicznych znaczkach na jego stronach więc nie jestem pewna czy znalazłabym odpowiedź.

A że nie znajduję też nic o Stokowskich z Bełzatki w 11 tomach słownika „Ziemianie Polscy XX wieku”,  cierpliwie redagowanego przez Tadeusza Epszteina i Sławomira Górzyńskiego – dalej nie wiem.

Nie dowiem się więc na razie który z nich – Marceli czy Aleksander mógł jeszcze być „w majątku Bełzatka” w grudniu 46 roku, niemal pół roku po oszukanym ludowym referendum, kiedy jacyś Niezłomni (też na razie nie wiem jacy) doprowadzili tam żołnierza z pułku saperów i zabrali mu automat.

Wciąż mnie zastanawia dlaczego tak jest, że nie mogę się tego wszystkiego łatwo dowiedzieć? Dlaczego nie ma wciąż porządnie opracowanej historii polskiego ziemiaństwa?  I tylu słowników ze skorowidzami, żeby znalazły się tam wszystkie rodziny i wszystkie majątki? Dzięki Bogu, że jest to, co jest: wspomnienia ziemian wydawane w książkach, numery „Wiadomości Ziemiańskich”, prace Minakowskiego, Epszteina, Górzyńskiego i wielu innych. Dzięki ich nieocenionemu wysiłkowi widać jak wiele jest jeszcze do nadrobienia.

 

 

 

xxx

*Tu robię przypis specjalnie dla tych, którym miesza się pańszczyźniany XIX wiek z wiekiem XX.

„Służba folwarczna dzieliła się na trzy podstawowe grupy: ordynariuszy, komorników oraz dniówkę. Umowa zbiorowa przewidywała sześć czy siedem stref, do których zaliczane były powiaty, od najgorszego do najlepszego. W związku z tym występowały pewne różnice stawek wypłacanych w gotówce.

Grupę ordynariuszy stanowili stali, etatowi robotnicy, pełniący określone funkcje, jak kowal, karbowy, stelmach, fornal, oborowy, stróż. Przysługiwało im, oprócz mieszkania, roczne wynagrodzenie w wysokości 130-160 złotych płatnych kwartalnie, od 13,5 do 15 kwintali zboża, w tym 2-3 kwintale pszenicy i kwintal jęczmienia, 43 ary ziemi pod ziemniaki i warzywa, oraz 4,5 ara ziemi na jedną krowę, w sumie 52 do 57 arów (jako ziemię należy rozumieć pole nawiezione obornikiem i przygotowane do sadzenia), 13 jednostek opałowych (jednostka opalowa=10,2m3 torfu sztychowego, 2,5 kwintala węgla lub 1m3 drzewa szczapowego), utrzymanie dla dwóch krów – w lecie pastwisko, w zimie sieczka – oraz prawo trzymania jednego cielaka do dwóch miesięcy życia, a w przydomowych chlewikach – dowolną liczbę prosiaków i drobiu. Do pracodawcy należało też zapewnienie pomocy lekarskiej, co odnosiło się także do pozostałych grup. Rozwiązanie umowy o pracę mogło nastąpić od 1 kwietnia lub z dniem 31 grudnia. Zwolniony z pracy otrzymywał tak zwaną „konotatkę” czyli pisemne zwolnienie. Od zwolnienia chronił wiek przedemerytalny, a z chwilą przejścia na emeryturę ordynariuszowi przysługiwało od majątku 50% wszystkich świadczeń w naturze.”

Kto ciekawy jak to wyglądało w odniesieniu do pozostałych grup pracowników, może sięgnąć po wspomnienia Tadeusza Chwaliboga, wyrzuconego z majątku Mysłów, potem teścia Zbyszka Cybulskiego.  Tytuł: „Gdy wszyscy byli obecni”, wydane w 2009 roku.

 

O Andrzeju Laudowiczu:

http://biblioteka.teatrnn.pl/dlibra/dlibra/doccontent?id=86571


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. Z ciekawością przeczytałem wpis, lubię takie intrygujące historie. Zgodnie z zasadą że czas rany zabliźnia komuniści do dziś nie stworzyli spójnych wpisów o byłych właścicielach majątków, aby gdzie się tylko da zacierać ślady grabieży i w dokumentach i materialne, vide rozebranie dworku do fundamentów i zrobienie w tym miejscu nasadzeń drzew.

       Odpowiedz
    1
    0
  2. W 1944r. odebrano rodzinom ziemiańskim prawie 10 tysięcy dworów. Ile zostało do dziś? Maciej Rydel publikuje dramatyczny szacunek: „2 000 znajduje się w stanie ruiny, radykalnej przebudowy lub totalnego ogołocenia (wycięcie parku, pozbawienie całej infrastruktury gospodarczej). Z dużą dozą dobrej woli można uznać, że [tylko] 150 dworów istniejących w Polsce zachowało walory architektoniczno-historyczne, nawiązujące do stanu oryginalnego, czyli niecały 1% stanu z 1939 r.” Reszta (juz nie wspominając o dworach kresowych) – nie istnieje. http://www.dwory-polskie.pl/x.php/1,3/Polskie-Dwory.html

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


cztery × = 4

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Powracanie ziemian(11) – O Marszałku choć raz, o koniach i o Czaplach

czwartek 07/12/2017
0

Kończyła właśnie rok piąty — sierpień się zaczął, pamiętny sierpień 1914 roku.(…) Elegantka była. Pysio białym pudrem mocno przypudrowane i długie białe rękawiczki pończoszki na…


Powracanie ziemian(10) - Witold Maringe, kamienny ganek, wyniosły jesion i Proces Siedmiu

niedziela 29/10/2017
0

Na zdjęciu z 1921 roku, które pokazuje wiki, biały  dwór w Lenartowie zaprasza do odpoczynku na wielkim kamiennym ganku. To jest taki ganek, na którym…


Czy śpiewanie o czerwonych sztandarach od rana może być groźne?

sobota 21/10/2017
0

Czytelników cyklu „Powracanie ziemian” przepraszam, że się nagle wcinam z tymi sztandarami ale akurat widzę je przez okno, więc jest mus. A było tak: któregoś…


Powracanie ziemian(9) - Traktat ryski, warszawskie Hollywood Adama Drzewickiego i udawany książę

piątek 15/09/2017
0

Lubił malować i fotografować. Założył w Warszawie  wytwórnię  filmową, w której od 1923 roku  nakręcono albo opracowano prawie sto filmów polskich i wykonano dla  kin…


Powracanie ziemian(8) - O dwóch Zofiach, jednej Marii i tysiącach porcji wrześniowej zupy

piątek 01/09/2017
0

Jaki był początek wojny widziany z dworu w Kowali niedaleko Radomia? Maria z Kuźnickich Walewska ma 48 lat i zarządza majątkiem już dwudziesty rok. Kiedy…


Powracanie ziemian(7) – O małej Krysi i muzeum w Niedźwiedziu

niedziela 20/08/2017
4

We wrześniu ‘39 Krysia Dąmbska miała osiem lat. Jej dom, dwór w Wałyczu, 50 kilometrów od Torunia, zajęło niemieckie wojsko.  Późną jesienią dowiedziała się, że…


Powracanie ziemian(5) – Starszy Pan Jeremi z "Błyskawicy" i generał Berling

poniedziałek 31/07/2017
2

Przed  desantem – nieudanym przecież - na drugą stronę Wisły, który miał pomóc Powstaniu,  berlingowcy przeczytali ulotkę z odezwą swojego dowódcy: Elementy faszystowskie wszelkiego autoramentu…


Powracanie ziemian(4) - "...którzy u steru spraw i na straży świata siedzą…"

niedziela 16/07/2017
0

W 1935 roku 700-hektarowe  Żychce  Tadeusza Lerchenfelda zostały Gospodarstwem Roku w Pomorskiem. Specjalizowali się tam  się w uprawie ziemniaków, eksportowali sadzeniaki do Francji i Niemiec.…


Powracanie ziemian(3) - Dwór Mazarakich pod Skierniewicami i komunista żarliwy, jak również piszący

sobota 08/07/2017
0

Nie mogę odszukać tego jednego, mocnego zdania, w którym Maria Rodziewiczówna w wielkim skrócie przypominała o konieczności obrony ziemi, tak ważnej dla zachowania polskości. No…


Powracanie ziemian(2)- Ile? Było, nie ma, trochę zostało

niedziela 02/07/2017
3

Obiecałam wytłumaczyć się z tytułu tego cyklu. Powracanie ziemian – dlaczego? Po kolei. Wydobywanie się spod propagandowej interpretacji świata potrafi trwać długo. Niby już wiesz,…