Powracanie ziemian(5) – Starszy Pan Jeremi z „Błyskawicy” i generał Berling


poniedziałek 31/07/2017
0

Przed  desantem – nieudanym przecież – na drugą stronę Wisły, który miał pomóc Powstaniu,  berlingowcy przeczytali ulotkę z odezwą swojego dowódcy:

Elementy faszystowskie wszelkiego autoramentu będą zgniecione. […] Wielkopańscy działacze Armii Krajowej muszą ustąpić. Uważajcie na nich. Ich krecia robota na żołdzie hitlerowców skończyła się. Śmierć faszystom!

Była  połowa września 1944, a generał Berling od niecałych dwóch miesięcy – czyli od wydania dekretu PKWN – był zastępcą Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego z nadania Stalina.

Gdyby  na ulicy Moniuszki, w gmachu „Adrii”  pracowała wtedy jeszcze powstańcza radiostacja (tu jej sygnał http://www.info-pc.home.pl/whatfor/baza/muza/bl-5.mp3),  ktoś mógłby przynieść tam  odezwę Berlinga. Albo mogliby ją usłyszeć  powstańcy w radiowym nasłuchu.  Jeśli tak, mógłby ja znać także Jeremi Przybora, który czytał tam wiadomości, komunikaty i przeglądy prasy. Był spikerem.

Ale w  połowie września „Adria” już nie istniała,  a powstańcze radio działało  w byłej ambasadzie ZSRR na  Poznańskiej, a może już w Bibliotece Publicznej na  Koszykowej.

 

Czy Przybora mógł przypadkiem poznać Berlinga  wcześniej, kiedy ten dawny legionista z II Brygady i słuchacz  warszawskiej Wyższej Szkoły Wojennej był  w 1925 roku szefem sztabu dywizji piechoty  w Bydgoszczy?  Bo może właśnie wtedy po wzgórzach bydgoskiego Fordonu biegał 14-letni Jeremi?    Co prawda urodził się w Warszawie i to w oficynie Pałacu Błękitnego przy Senatorskiej,  który był  warszawską rezydencją ordynatów zamojskich  ale po rozwodzie rodziców przyjechał z ojcem  do kupionego przez niego majątku Miedzyń, dziś dzielnicy Bydgoszczy.

Niemcy stamtąd wyjeżdżali,  ziemia była tańsza niż w centralnej Polsce więc ojciec – inżynier-cukiernik ale i  właścicielem fabryki słodyczy w Warszawie – wykorzystał to, chcąc, być może,   wrócić do rodzinnych  korzeni. Jego ojciec, a dziadek Jeremiego pochodził przecież  z Kresów, majątek Krasnołuki koło Witebska stracił za udział w Powstaniu Styczniowym, a po powrocie z zesłania osiadł z rodziną w Kongresówce. Potem był kimś w rodzaju głównego księgowego w ordynacji Zamojskich, stad ten Błękitny Pałac.

Kiedy jednak mały   Jeremi opowiedział ojcu  jak to w bydgoskiej  szkole pochwalił się rodzinnym herbem Syrokomla, ten krzyknął ponoć: Idiota! Boże, dlaczego ukarałeś mnie tym zasmarkanym snobem? Widzieliście szlachcica!

Tak czy inaczej ojciec Jeremiego, jako właściciel ziemski, miał zapewne kontakty z bydgoskim  „towarzystwem”, a dowódca stacjonującej w mieście dywizji przecież do niego należał. Może więc spotkali się – major Berling i Jeremi –  przy okazji jakiegoś obiadu we dworze?

A jednak nie, Jeremi mieszkał w  Miedzyniu najwcześniej  w roku 1929, kiedy majora Berlinga przeniesiono już do sztabu  korpusu w Krakowie.

Majątek miedzyński  nie przynosił zbyt wielkiego dochodu, ojciec Jeremiego  wciąż prowadził firmy w Warszawie, majątkiem zarządzali administratorzy. W końcu trzeba go było sprzedać  – nabywca podobno  nie spłacił wszystkich rat.

Dziś po dworze nie ma śladu. A po śmierci ojca utrzymanie Jeremiego, już studenta anglistyki, okazało się dla rodziny zbyt trudne, wysłano go więc

(…) do majątku hrabiów Chreptowiczów-Butieniewów w roli korepetytora. Miał przygotować do podjęcia nauki w polskiej szkole Sieriożę, syna hrabiego Apolinarego. Nastolatek mówił biegle po rosyjsku, równie dobrze po francusku, ale z polskim miał problemy. Rodzina rosyjskich arystokratów uciekła przed rewolucją do Paryża. Zjawiła się w Polsce, gdy okazało się, że może odzyskać jeden ze swoich majątków, który znalazł się w granicach II RP. Były to mające ponad 20 tys. ha dobra Szczorse na Nowogródczyźnie. Dla przybysza z Warszawy wszystko tu było egzotyczne, dziewiętnastowieczne, poczynając od staruszki niani przy samowarze, jak z Tołstoja lub Czechowa, przez feudalne relacje pałacu z białoruską wsią, po nadniemeńskie knieje. Nie zabrakło i ponętnej pokojówki, która dla studenta okazała się „aniołem seksualnego miłosierdzia*.

xx

Nie spotkali się też na pewno ci dwaj – Berling i Przybora –  we wrześniu ’39. Berling od kilku miesięcy nie służył już w armii, prawdopodobnie odszedł z niej na własną prośbę, po tym jak  oficerski sąd honorowy uznał, że  rozwodząc się wyłudził majątek żony, a więc  zachował się  niegodne. Od 1 lipca 1939 odbywał praktykę w służbie cywilnej,   w warszawskim Państwowym Instytucie Rozrachunkowym.  We wrześniu próbował, prosił ale nie został zmobilizowany; ewakuowany  wraz z Instytutem, znalazł się w  Wilnie.

Jeremi tymczasem, od pewnego czasu spiker warszawskiej rozgłosni radiowej,  prawie cały wrzesień  spędził w gmachu przy  Zielnej 25,  w  studiu radiowym. 30 września rano czytał angielską wersję ostatnich informacji:

Halo, halo, czy nas słyszycie? To nasz ostatni komunikat. Dziś oddziały niemieckie wkroczyły do Warszawy. Braterskie pozdrowienia przesyłamy żołnierzom walczącym na Helu i wszystkim walczącym, gdziekolwiek jeszcze się znajdują. Jeszcze Polska nie zginęła! Niech żyje Polska!

xxx

Nie wiedziałam ani o Krasnołukach, ani o  Miedzyniu, ani o  Szczorsach,  kiedy lata temu, jako całkiem nieduża osóbka,  oglądałam Kabaret Starszych Panów.  I potem, kiedy już dorosłe, razem z moją trójmiejską przyjaciółką objeżdżałyśmy jej samochodem  pałace na Świętej Warmii, co zwykle kończyło się wspólnym, samochodowym śpiewaniem  przeklnę cie, jeżeli mnie porzucisz albo pani Róża, gra Szopena, ach jak pięknie gra albo coś o Portugalczyku Osculatim albo o zmysłach, co prysły, czy o szui, co to pióro by  pożyczyć od Anouilh’a, by opisac, co to jest za typ.  

O dworze w  Krasnołukach nie ma nic nawet u Aftanazego, po Miedzyniu nie zostały  nawet fundamenty, choć niedawno, z okazji jubileuszu bydgoskiego radia PIK, w którym Jeremi Przybora spikerował zaraz po wojnie, zaproszono tam syna, „Kota” Przyborę, z którym konsultowano nawet projekt pomnika ojca.  Tylko o majatku Szczorse można znaleźć co nieco informacji.

Tajemnicą jest też dla mnie do dziś dlaczego peerelowska telewizja zgodziła się raz na jakiś czas  przyzwalać na wizytę Hrabiny Tyłpaczewskiej, podrzuconej Starszym Panom przez Nieznanych Sprawców i zajętej wciąż nowymi miłosnymi podbojami.  Dlaczego  tolerowała Kocia –  lekko zdziecinniałego ojca Panny Doroty , udającego kawalerzystę czy zdziwaczałego Wuja, którego należy całować wyłącznie z dubeltówki. Dlaczego pozwalała słuchać rzewnej opowieści o Zosi, co wciąż rwie jagody i o  licznych, snujących sie wsrod nich,  ułanach. No i dlaczego nie protestowała gromko wobec  obecności w siermiężnym PRL  tych dwóch Panów w saloniku z owalnym lustrem, fortepianem, i tapetą w biedermaierowskie paski.  W jaskółkach – z frakiem nie mylić Bron Boże, bo wstyd. Z kwiatami w butonierkach,  w cylindrach i sztuczkowych spodniach.

Czy Pozwalali przywoływać cały ten świat,  który usunęli w niebyt,  licząc, że potraktowanie go z odpowiednią dozą humoru tylko upewni lud pracujący miast i wsi, że nie ma czego żałować? Och, jak się przeliczyli.

xxx

Co nieco posunęliśmy się do przodu w czyszczeniu umysłów z sowieckiej nowomowy. Żołnierzy AK nie nazywamy już reakcjonistami, wiemy kto strzelał w Katyniu, choć to general Berling, od 1940 współpracujący z NKWD, stanowczo poświadczał, że Niemcy. Żołnierzom Niezłomnym, wiele lat trwającym poza oficjalna pamięcią, zwraca się honor, choć wciąż są i tacy, którzy się na to zżymają i pewnie dlatego wciąż używamy wykluczającej nazwy Wyklęci.

Ale wielkopańscy działacze Armii Krajowej z odezwy Berlinga, przedwojenni obywatele ziemscy, wciąż jeszcze zbierają to, co zasiała sowiecka propaganda.

 

 

 

 

Na trop wpadłam  dzięki blogerskiej akademii (dziękuję Wiesławo!) http://nanofiber.salon24.pl/793779,jeremi-przybora-ma-swoja-ulice-w-bydgoszczy-agent-nkwd-tez

Radiostacje AK w Powstaniu Warszawskim:

http://www.info-pc.home.pl/whatfor/baza/radiostacja_blyskawica.htm

Jedno zdanie Jeremiego Przybory o pracy podczas Powstania:

http://www.info-pc.home.pl/whatfor/baza/muza/pr2.mp3

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/B%C5%82yskawica_(radiostacja)

https://www.radzima.org/pl/miejsce/krasnoluki.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Szczorse

http://fordon.bydgoski.pl/335822,Kot-Przybora-w-dworku-ojca.html

*Cytat z:  http://styl-gwiazd-populada.pl/news-jeremi-przybora-starszy-pan-byl-kiedys-paniczem,nId,2180862

Pani Róża:  https://www.youtube.com/watch?v=Eg3rz9qA72M

 


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× trzy = 9

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Czy śpiewanie o czerwonych sztandarach od rana może być groźne?

sobota 21/10/2017
0

Czytelników cyklu „Powracanie ziemian” przepraszam, że się nagle wcinam z tymi sztandarami ale akurat widzę je przez okno, więc jest mus. A było tak: któregoś…


Powracanie ziemian(9) - Traktat ryski, warszawskie Hollywood Adama Drzewickiego i udawany książę

piątek 15/09/2017
0

Lubił malować i fotografować. Założył w Warszawie  wytwórnię  filmową, w której od 1923 roku  nakręcono albo opracowano prawie sto filmów polskich i wykonano dla  kin…


Powracanie ziemian(8) - O dwóch Zofiach, jednej Marii i tysiącach porcji wrześniowej zupy

piątek 01/09/2017
0

Jaki był początek wojny widziany z dworu w Kowali niedaleko Radomia? Maria z Kuźnickich Walewska ma 48 lat i zarządza majątkiem już dwudziesty rok. Kiedy…


Powracanie ziemian(7) – O małej Krysi i muzeum w Niedźwiedziu

niedziela 20/08/2017
0

We wrześniu ‘39 Krysia Dąmbska miała osiem lat. Jej dom, dwór w Wałyczu, 50 kilometrów od Torunia, zajęło niemieckie wojsko.  Późną jesienią dowiedziała się, że…


Powracanie ziemian(6) - Bełzatka i młody kapitan Jaruzelski

poniedziałek 07/08/2017
2

Historia po polsku banalna – o dworze, który był, potem go zabrali i nawet trochę z niego skorzystali, a na końcu rozebrali -  żeby nikt…


Powracanie ziemian(4) - "...którzy u steru spraw i na straży świata siedzą…"

niedziela 16/07/2017
0

W 1935 roku 700-hektarowe  Żychce  Tadeusza Lerchenfelda zostały Gospodarstwem Roku w Pomorskiem. Specjalizowali się tam  się w uprawie ziemniaków, eksportowali sadzeniaki do Francji i Niemiec.…


Powracanie ziemian(3) - Dwór Mazarakich pod Skierniewicami i komunista żarliwy, jak również piszący

sobota 08/07/2017
0

Nie mogę odszukać tego jednego, mocnego zdania, w którym Maria Rodziewiczówna w wielkim skrócie przypominała o konieczności obrony ziemi, tak ważnej dla zachowania polskości. No…


Powracanie ziemian(2)- Ile? Było, nie ma, trochę zostało

niedziela 02/07/2017
3

Obiecałam wytłumaczyć się z tytułu tego cyklu. Powracanie ziemian – dlaczego? Po kolei. Wydobywanie się spod propagandowej interpretacji świata potrafi trwać długo. Niby już wiesz,…


Powracanie ziemian (1) - Czombrów, czyli Soplicowo, mama Mickiewicza i Majowe

czwartek 22/06/2017
0

Jeżdżę po dworach od lat. Landem nie, bo kto dziś ma lando? Najwyżej Andrzej Nowak Zempliński, który zbiera w Tułowicach wszystko co stare i na…


Zrewitalizować mi tego Matejkę i Wedla, ino innowacyjnie!

wtorek 23/05/2017
2

„Bitwę pod Grunwaldem” konserwowano dwa lata. „Pomarańczarkę” – półtora roku. Pochylały się nad obrazami zespoły konserwatorów w białych rękawiczkach, żeby niczego nie popsuć i nie…