Powracanie ziemian(4) – „…którzy u steru spraw i na straży świata siedzą…”


niedziela 16/07/2017
19

W 1935 roku 700-hektarowe  Żychce  Tadeusza Lerchenfelda zostały Gospodarstwem Roku w Pomorskiem. Specjalizowali się tam  się w uprawie ziemniaków, eksportowali sadzeniaki do Francji i Niemiec. Hodowali owce i konie, cała wieś miała tu pracę. Jedna z córek gospodarza, Basia, miała wtedy 17 lat.

Cztery lata później, kiedy dwór zajął Wermacht,   Basi udało się konno uciec z majątku. Reszta rodziny była już wtedy rozsiana po Polsce, a ojciec Basi, powstaniec wielkopolski z 1918 roku, członek Rozdzielczej Komisji Polsko-Gdańskiej, który był na niemieckich listach proskrypcyjnych (Sonderfahndungsbuch Polen) ukrywał się już w Warszawie pod zmienionym nazwiskiem.

Jak o każdym właścicielu  majątku ziemskiego można by tu opowiedzieć liczne historie. Choćby o ratowaniu w ‘39 z salonu portretu księcia Józefa Poniatowskiego pędzla Brodowskiego. Albo o powojennej klubokawiarni i kinie objazdowym w PGR.  O słynnym hipotecznym zapisie „własność wpisana na rzecz skarbu państwa” i po-magdalenkowych próbach sprzedaży a to jakiemuś Amerykaninowi (z Wrocławia), a to duńskiej firmie, która chciała tu mieć fermę trzody chlewnej ale wieś nie pozwoliła.

Najbardziej kusi, żeby opowiedzieć o tym, jak po wojnie odebrano Tadeuszowi majątek ale ponieważ znał się na rolnictwie –  bo w końcu odbył studia rolnicze w Berlinie –  pozwolono mu zostać głównym specjalistą w PGR w niedalekiej gminie Potęgowo. Ale opowiem – i to wcale nie swoimi słowami, tylko słowami króla – historię inną.

Znam tę historię, bo syn Basi,  Jerzy Dąbrowa Januszewski przypomniał ją w „Wiadomościach Ziemiańskich” (16/2003). Znalazłam ją też w sieci, i dzięki temu blogowemu zapisowi mogę ją też zilustrować. 

To historia o jednym dniu Jana Lerchenfeld, pradziada Tadeusza.  Szlachcica bawarskiego który został sekretarzem króla Jana III Sobieskiego, a ten -  uznawszy jego liczne zasługi –  7 kwietnia 1676    roku uznał jego obce szlachectwo i uczynił go indigena, co tłumaczone z łaciny oznacza krajowy, swojski.

Nie wiem czy ktoś studiował kiedyś stylistykę i przemiany dworskich pism urzędowych na tak zwanej przestrzeni wieków. Jeśli tak, być może okazałoby się, że tekst tego indygenatu z 7 kwietnia 1676 roku   jest zupełnie typowy i zwyczajny. Mnie jednak urzekła jego potoczystość,   łagodna godność i mądrość bijąca z królewskich, nieco tylko barokowych zdań.

Dworu w Żychcach chyba już nie ma, rozebrano go w latach 70. Ale Indygenat przetrwał, a Tadeusz, przed śmiercią w 1955 roku prosił w testamencie, żeby przekazać go jako dar wieczysty do muzeum miejskiego w Gdańsku. Ostatecznie znalazł się w gdańskim Archiwum Państwowym.

Oto tekst, z łaciny przełożony. Cały – dla smakoszy.

Indygenat Dla obrońcy klasztoru w Oliwie

W Imię Pańskie Amen. Na wieczną rzeczy pamiątkę. My Jan III z Łaski Bożej Król Polski, Wielki Książę Litewski, Rusi, Prus, Mazowsza, Żmudzi, Kijowa, Wołynia, Podola, Inflant, Smoleńska, Siewierski i czernichowski.

(…) Rzeczą książąt, jak i tych, którzy u steru spraw i na straży świata siedzą, jest podać rękę męstwu narażonemu na trudności, otwierać miejsca i przestrzenie, w których by ono należycie mogło promieniować swymi bogactwami i tak dla Boga, jak i na korzyść Rzeczypospolitej należytą mogło świadczyć usługę, a nadto by osobliwymi swymi uczynkami w sposób mądry pomogło korzyści publicznej i należytej zaznało nagrody.

W tenże sposób dzielny i wykształcony szlachetny mąż Jan Fryderyk Lerchenfeld sekretarz nasz, wszelką naukę, wiedzę o sztukach i prawie, i biegłość w każdej szlachetniejszej i bardziej potrzebnej nauce, nieskazitelność obyczajów i szczególną prawość w przeprowadzeniu spraw, a także inne ducha i umysłu nadzwyczajne zalety wykazał wobec Nas i dla Rzeczypospolitej, i wszędzie, nie bez dowodu publicznej i osobistej dyspozycji, życzliwości, dobra i urodzenia, a potem sławy, najpomyślniejsze oceny, troskę o prawa i sprawiedliwy zarząd wykazał w obowiązkach publicznych, do innych także obowiązków publicznych przez współpracę z wielkimi mężami za ich wodzą doszedł i dodał    do bystrości umysłu doświadczenie, jakiego dowody znaleźć można w tych, którzy poznali dokładniej istotę narad, i chcą, i powinni wydać należyty sąd w sprawach publicznych.

Nie tylko bowiem wykształcił swój  umysł uprzednio przez długotrwałe wędrówki przez różne królestwa i prowincje, a potem przeniesiony do Naszych Prus zacnie prowadził sprawy sądowe i przez wiele lat ustawicznie był sędzią, lecz i później, za panowania przezacnego poprzednika Naszego Jana Kazimierza, używany był do pomocy w poselstwach i legacjach, że wymieniony na pierwszym miejscu od 1651 r. w czasie srożącej się wojny szwedzkiej, w której i on sam dzielnie odparł napady wroga dla zachowania Klasztoru Oliwskiego, gdzie był z załogą, a następnie w traktacie pokojowym oliwskim wykazał wystarczająco swą pilność, prawość i wierność w stosunku do Rzeczypospolitej.

Za swoje to doświadczenie i tak chwalebną działalność, jak też i za świadczone usługi otrzymał różne w różnych czasach świadectwa, a także został łaskawie obdarzony przez samego Najjaśniejszego Cesarza Rzymskiego przywilejami i ozdobami rycerskimi w Cesarstwie.

 

Gdy więc My łaskę i szczodrobliwość Naszą Królewską temuż wymienionemu Lerchenfeld zaświadczyć pragnęliśmy na współczesnym sejmie wolnym szczęśliwej Naszej Koronacji, liczni dostojnicy, urzędnicy i posłowie ziemscy zażądali gorąco od Nas, byśmy go obdarzyli przywilejami i swobodami szlacheckimi, i przyozdobili stanu rycerskiego godnością.

A zatem My, sądząc, że do obowiązku królewskiego należy troszczyć się o to, by złożone w ukryciu męstwo nie traciło na wartości, i uważając, że o tyle będziemy szczęśliwsi w rządach   ile bardziej będziemy sprzyjać cnotom ludzi dobrze zasłużonych, chętnie zgodziliśmy się na ono życzenie i wymienionego znakomitego Lerchenfeld, sekretarza Naszego postanowiliśmy dopuścić do swobód i prerogatyw stanu szlacheckiego i godności rycerskiej, jak to z pewną świadomością Naszą, rozważywszy w umyśle i za zgodą wszystkich zebranych stanów Królestwa i Wielkiego Księstwa Litewskiego, jednomyślną zgodą prawa publicznego uchwałą do wszelkich przywilejów i  szlacheckiego tytułu dopuszczamy, wynosimy i wywyższamy, i tegoż niniejszym Naszym dyplomem nazywamy i czynimy szlachcicem polskim (…)

Na wiarygodność powyższego aktu zleciliśmy zaopatrzyć Naszą ręką królewski Podpis pieczęcią Naszego Majestatu.

Dan w Krakowie na sejmie szczęśliwej koronacji Naszej dnia 7 miesiąca kwietnia Roku Pańskiego 1676 a drugiego panowania Naszego

Jan Król

(Jan Stanisław Witwicki opat płocki, infułat ołycki, kanonik gnieźnieński, warszawski, kierownik kancelarii królewskiej)

xx

Widać królowie rozumieli swoją rolę i wiedzieli, że za zasługi nagradza się, a nie karze. Rządzącym po 1944 roku ta wiedza wydawać się musiała obrzydliwym anachronizmem.

 

http://konarzyny.bloog.pl/id,349367578,title,Indygenat-w-Zychcach,index.html

http://fotopolska.eu/Zychce_Dwor_Barona_Lerchenfelda


Komentarze 19 Dodaj komentarz

 
  1. Pingback: ciprofloxacin cost walmart

  2. Pingback: cialis 40mg

  3. Pingback: viagra vs cialis

  4. Pingback: lowest price on viagra

  5. Pingback: naltrexone price 50mg

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


trzy + 5 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Powracanie ziemian(15):Wszystko,co w Polsce najbardziej zachwycającego.....

niedziela 03/05/2020
20

Nie wiem co robiła Maria Dąbrowska dokładnie 3 maja 1928 roku. Ale wydaje się, że wiosna tego roku była decydująca dla powstania "Nocy i dni".…


Powracanie ziemian (14) - "Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór"

piątek 28/02/2020
2

Historie publikowane w tym cyklu stały się zaczątkiem książki, która od wczoraj ma już swoje księgarniane życie. "Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór". Jedenaście opowieści, które…


Powracanie ziemian(12) …to już chyba pani nie jest nam potrzebną - czyli o Marii Walewskiej z Kowali

wtorek 26/12/2017
14

Boże Narodzenie 1944 roku spędziła jeszcze w majątku. Wyrzucili ją pod koniec stycznia 1945. Wyrzucali ją zresztą z dworu w Kowali pod Radomiem dwa razy.…


Powracanie ziemian(11) – O Marszałku choć raz, o koniach i o Czaplach

czwartek 07/12/2017
10

Kończyła właśnie rok piąty — sierpień się zaczął, pamiętny sierpień 1914 roku.(…) Elegantka była. Pysio białym pudrem mocno przypudrowane i długie białe rękawiczki pończoszki na…


Powracanie ziemian(10) - Witold Maringe, kamienny ganek, wyniosły jesion i Proces Siedmiu

niedziela 29/10/2017
47

Na zdjęciu z 1921 roku, które pokazuje wiki, biały  dwór w Lenartowie zaprasza do odpoczynku na wielkim kamiennym ganku. To jest taki ganek, na którym…


Powracanie ziemian(9) - Traktat ryski, warszawskie Hollywood Adama Drzewickiego i udawany książę

piątek 15/09/2017
7

Lubił malować i fotografować. Założył w Warszawie  wytwórnię  filmową, w której od 1923 roku  nakręcono albo opracowano prawie sto filmów polskich i wykonano dla  kin…


Powracanie ziemian(8) - O dwóch Zofiach, jednej Marii i tysiącach porcji wrześniowej zupy

piątek 01/09/2017
9

Jaki był początek wojny widziany z dworu w Kowali niedaleko Radomia? Maria z Kuźnickich Walewska ma 48 lat i zarządza majątkiem już dwudziesty rok. Kiedy…


Powracanie ziemian(7) – O małej Krysi i muzeum w Niedźwiedziu

niedziela 20/08/2017
2

We wrześniu ‘39 Krysia Dąmbska miała osiem lat. Jej dom, dwór w Wałyczu, 50 kilometrów od Torunia, zajęło niemieckie wojsko.  Późną jesienią dowiedziała się, że…


Powracanie ziemian(6) - Bełzatka i młody kapitan Jaruzelski

poniedziałek 07/08/2017
10

Historia po polsku banalna – o dworze, który był, potem go zabrali i nawet trochę z niego skorzystali, a na końcu rozebrali -  żeby nikt…


Powracanie ziemian(5) – Starszy Pan Jeremi z "Błyskawicy" i generał Berling

poniedziałek 31/07/2017
6

Przed  desantem – nieudanym przecież - na drugą stronę Wisły, który miał pomóc Powstaniu,  berlingowcy przeczytali ulotkę z odezwą swojego dowódcy: Elementy faszystowskie wszelkiego autoramentu…