Czysty wrak, czyste ręce i Suweren


środa 11/04/2012
1

Na drugą rocznicę tego, co w Smoleńsku Rosjanie umyli nam wrak. Jest teraz bardzo ładny. Błyszczy.

Na drugą rocznicę tego, co w Smolensku Rosjanie umyli nam wrak. Jest teraz bardzo ładny. Błyszczy. Biało-czerwony bok kadłuba z wypucowanymi okienkami, które na filmie Anity Gargas pokazywanym w publicznej telewizji żołnierz wybijał łomem -  wygląda bardzo świeżo i elegancko  w  zestawieniu z surowym drewnem właśnie ustawionego rusztowania na brezentowy dach*. No, rozumiem, mieli przyjechać polscy dziennikarze i jeden minister – trzeba było zrobić porządek. Jak prowadziłam - za Gierka – kolonie dla mojej drużyny zuchów, to kazali mi zbierać słomki na placu apelowym przed wizytą komendanta  hufca. Co prawda ja tych słomek  zbierać nie chciałam i z komendantem – jak juz przyjechał – wykłócałam się, że to absurd ale co za Gierka i w Polsce to nie to samo co za Putina i w Rosji.

Wiec oni mają teraz dla nas  ładny, wymyty do czysta wrak i wymyte, czyste ręce.  Nie mają co prawda naszego płaszcza – i co im zrobimy?

No właśnie: co się robi, kiedy ktoś zniszczy – poprzez pucowanie wodą i może nawet flanelką – dowód rzeczowy w śledztwie? Teoretycznie premier państwa, któremu taki dowód umyto, powinien wywołać międzynarodową wrzawę. Parlament Europejski, Rady Europy ( ze dwie chyba są – jakby ktoś do jednej nie dał rady trafić), może i Komisja coś by do tego mogła mieć, jakby poszperała w swoich przepastnych szafach z procedurami na każdą okoliczność, może jakiś Europejski Trybunał? Haga czy jakoś tak?

Ale wiadomo: co w głowie smoleńskiego oszołoma to nie u Tuska w publicznej polskiej przestrzeni.

xxx

- Panie Marku, pan jest mądry, niech pan powie jak długo jeszcze będziemy tu przychodzić - pytam wczoraj na Krakowskim znanego pisarza.

- Jaki tam mądry - odpowiada pisarz. - Ja tylko chodzę i coś tam  widzę.

-  A co pan widzi?

- Podzielenie. Tylko podzielenie.

xxx

Zaraz po tamtym kwietniowym poranku bloger Eine z salonu24. pl napisał zdanie, które mam w głowie do dziś: 10 kwietnia Polska weszła w przestrzen mitu.

Mit polski – tłumaczony, powiedzmy, Marsjanom, gdyby tu przylecieli i chcieli wyjaśnień –  z grubsza na tym polega, że co pewien czas pół Polski wznieca zbrojne albo tylko mentalne powstanie, które następnie przegrywa a potem drugie pól Polski wchodzi w mniej czy bardziej wyrazistą kolaborację z  mniej czy bardziej wyrazistym okupantem. Ta połowa, co wchodzi w kolaborację ma potem okropne poczucie winy, że się sprzeniewierzyła tej pierwszej połowie, w której – absolutnie juz wyraźnie, bez żadnego mniej czy bardziej  - ginęli ojcowie czy dziadowie tej drugiej polowy. Czuć się winnym nikt nie lubi, budują się więc w głowach tej drugiej  polowy Polski piętrowe – mniej czy bardziej rozsądne – racjonalizacje decyzji o konieczności współpracy. Pierwsza zaś polowa, ta co przegrywa powstania,  pozostaje z poczuciem zdradzenia. Tak jak teraz – o świcie.

Piszę o tym, lekko ironizując nie dlatego, że polski mit wydaje mi się błahy. Przeciwnie. Tkwię w nim po sam czubek głowy, a moje bolące serce  dobrze wie, że jestem właśnie z tej mitycznej przestrzeni i wcale nie zamierzam jej opuszczać, bo jest po prostu moja.  Chwilowa lekkość zdań służy tylko chwilowemu zmniejszeniu bólu. No i jak przez chwilę mniej boli, można też sformułować hipotezę: jakby te drugie pół Polski co jakiś czas decydowało się na udział w kolejnym powstaniu, to może ono okazałoby się wygrane? I nie trzeba by było potem kolaborować, czuć się winnym i racjonalizować?

xxx

Wedle mojego kolegi po piórze z czasów powstania mentalnego – tego po stanie wojennym – skoro każdego dziesiatego wywieszam flage, chodzę na Krakowskie i uczestniczę w blogerskim dochodzeniu do prawdy, razem z innymi, uprawiam dziś polityczne żerowanie bezliku innych osób na smoleńskiej tragedii. To, co robię, to dawanie w jej obliczu upustu fobiom, paranojom, nienawiści. Wpisywanie jej w polityczne plany. Instrumentalizowanie. Snucie insynuacji i opartych na miałkich podstawach podejrzeń czy zarzutów. To jest po prostu haniebne. Nie widzę nic, czym można by to usprawiedliwić lub co by łagodziło ocenę. Tak jak nie widzę usprawiedliwienia dla cmentarnych hien. **

xxx

Polski Suweren Trwale Podzielony. Jak zwykle przez stulecia.

Ale jeśli Niebo znów, po raz kolejny, postanowiło wepchnąć Polaków w przestrzeń ich własnego mitu – może ma w tym jakiś dobry zamysł?

Może – myśli sobie Niebo – dam tym upartym Polakom jeszcze jedną szansę: niech wejdą w swoje stare buty raz jeszcze i niechże raz zachowają się inaczej niż zwykle. Niech się przestaną  dzielić jak ta ich biało-czerwona, rozpruwająca się na wietrze flaga. Niech staną bez strachu po jednej stronie. Niech razem wygrają swoje powstanie. I niech potem żyją długo i szczęśliwie.

A tymczasem: niech zrobią wszyscy razem wielką drakę o ten ładnie błyszczący wrak.

*http://wiadomosci. gazeta. pl/wiadomosci/51,11488 3,11514537. html?i=1

** http://wyborcza. pl/1,75968,11505326,Boje_sie__ze_t o _bedzie_dzien_wstydu. html#ixzz1rjLdasvO

.


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


8 − = siedem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Powracanie ziemian(15):Wszystko,co w Polsce najbardziej zachwycającego.....

niedziela 03/05/2020
20

Nie wiem co robiła Maria Dąbrowska dokładnie 3 maja 1928 roku. Ale wydaje się, że wiosna tego roku była decydująca dla powstania "Nocy i dni".…


Powracanie ziemian (14) - "Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór"

piątek 28/02/2020
3

Historie publikowane w tym cyklu stały się zaczątkiem książki, która od wczoraj ma już swoje księgarniane życie. "Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór". Jedenaście opowieści, które…


Powracanie ziemian(12) …to już chyba pani nie jest nam potrzebną - czyli o Marii Walewskiej z Kowali

wtorek 26/12/2017
15

Boże Narodzenie 1944 roku spędziła jeszcze w majątku. Wyrzucili ją pod koniec stycznia 1945. Wyrzucali ją zresztą z dworu w Kowali pod Radomiem dwa razy.…


Powracanie ziemian(11) – O Marszałku choć raz, o koniach i o Czaplach

czwartek 07/12/2017
10

Kończyła właśnie rok piąty — sierpień się zaczął, pamiętny sierpień 1914 roku.(…) Elegantka była. Pysio białym pudrem mocno przypudrowane i długie białe rękawiczki pończoszki na…


Powracanie ziemian(10) - Witold Maringe, kamienny ganek, wyniosły jesion i Proces Siedmiu

niedziela 29/10/2017
47

Na zdjęciu z 1921 roku, które pokazuje wiki, biały  dwór w Lenartowie zaprasza do odpoczynku na wielkim kamiennym ganku. To jest taki ganek, na którym…


Powracanie ziemian(9) - Traktat ryski, warszawskie Hollywood Adama Drzewickiego i udawany książę

piątek 15/09/2017
7

Lubił malować i fotografować. Założył w Warszawie  wytwórnię  filmową, w której od 1923 roku  nakręcono albo opracowano prawie sto filmów polskich i wykonano dla  kin…


Powracanie ziemian(8) - O dwóch Zofiach, jednej Marii i tysiącach porcji wrześniowej zupy

piątek 01/09/2017
9

Jaki był początek wojny widziany z dworu w Kowali niedaleko Radomia? Maria z Kuźnickich Walewska ma 48 lat i zarządza majątkiem już dwudziesty rok. Kiedy…


Powracanie ziemian(7) – O małej Krysi i muzeum w Niedźwiedziu

niedziela 20/08/2017
2

We wrześniu ‘39 Krysia Dąmbska miała osiem lat. Jej dom, dwór w Wałyczu, 50 kilometrów od Torunia, zajęło niemieckie wojsko.  Późną jesienią dowiedziała się, że…


Powracanie ziemian(6) - Bełzatka i młody kapitan Jaruzelski

poniedziałek 07/08/2017
10

Historia po polsku banalna – o dworze, który był, potem go zabrali i nawet trochę z niego skorzystali, a na końcu rozebrali -  żeby nikt…


Powracanie ziemian(5) – Starszy Pan Jeremi z "Błyskawicy" i generał Berling

poniedziałek 31/07/2017
6

Przed  desantem – nieudanym przecież - na drugą stronę Wisły, który miał pomóc Powstaniu,  berlingowcy przeczytali ulotkę z odezwą swojego dowódcy: Elementy faszystowskie wszelkiego autoramentu…