z tygodnika ANGORA


poniedziałek 26/04/2021

Karton stał w piwnicy od dawna.
Od tak dawna, że przestałem na niego
zwracać uwagę. Ale ostatnio, gdy prawie
wszystko zostało zamknięte, przyszła
pora na zrobienie w domu porządków.
W piwnicy także.
Przy zrywaniu z kartonu taśmy klejącej
obłok kurzu wpadł mi do nosa. Co ja tak
skrzętnie chciałem schować, skarb jakiś?
Tak, to był skarb. Ponad półtora tysiąca
wizytówek otrzymanych przez kilkadziesiąt
lat oraz 11 „skorowidzów”, czyli spisów telefonów,
leżało teraz przede mną. Pół wieku
pracy w dziennikarstwie i nie tylko, zapisane
imionami, nazwiskami i telefonami ludzi,
z którymi stykałem się osobiście.
Zaczęły migać mi w głowie twarze,
sytuacje, okoliczności tych spotkań. Niektóre
z nich odnajdywałem od razu, ale
większość to była ziemia nieznana. Premierzy,
przyjaciele, prezydenci, specjaliści
z wielu dziedzin życia, prezesi
i dyrektorzy, jakieś hotele, sekretarki
VIP-ów, nauczyciele i ministrowie z różnych
epok, agencje modelek i pułkownicy
w mundurach i bez, pisarze i taksówkarze…
Twarze ważne i średnio ważne, bo
nieważnych bym nie zapisywał w spisie
telefonów. Każda z nich to jakaś sprawa,
jakieś moje wrażenia, porażka lub radość
z załatwionej sprawy. Setki, tysiące wspomnień
dziś już może mało ważnych, ale
wtedy, w momencie zapisywania numerów
telefonów, bardzo ważnych.
Usiadłem w piwnicy na stołku, a w głowie
zaczął przewijać mi się film, a właściwie
stop-klatki: rozmazane twarze, jakieś drogi,
budynki, amury w Kozienicach, łóżko szpitalne
na Lindleya, chodnik w kopalni, klub
nocny w Belgradzie, Zaporek na łódce, ta
blondynka z „Harendy”, premier Ceauşescu
siedzący i stojący Bagsik w „Życiu Warszawy”,
kalendarze Pągowskiego… Całe moje
życie na wizytówce lub numer telefonu zapisany
koślawym pismem w notesie.
Mój wnuk Michał ma już 24 lata, od
dawna interesował się tym, co robię, co
bym mu poradził w takiej czy innej sprawie,
co spotkało mnie interesującego
w życiu. Tak go to interesuje, że na ostatni
Dzień Dziadka podarował mi album
„Opowiedz mi, Dziadku”, czyli „książkę
do przechowywania wspomnień”. Tam
na pierwszej stronie jest tak:
„Książka, którą trzymasz w dłoniach,
jest właściwie prezentem od Ciebie dla
nas… Będzie to historia kogoś, kogo bardzo
kochamy, będzie to dla nas rzecz
bezcenna!… Ale też dzięki temu będziesz
mógł wrócić pamięcią do najpiękniejszych
chwil, które przeżyłeś w przeszłości”.
No to siadam, i piszę.
Leszek Balcerowicz
– Z socjalizmu do kapitalizmu
Był koniec 1989 r. Wicepremier szykował
się do wprowadzenia swoich reform, które
odmieniły los kraju w najbliższych latach.
Spotykał się z grupą kilku dziennikarzy,
którym rysował szczegóły rozwiązań; należałem
do tej grupy. Był niezwykle rzeczowy,
kompetentny i drobiazgowy. Odpowiadał na
wszystkie pytania i wątpliwości. Miałem tę
przewagę nad kolegami dziennikarzami, że
byłem po ekonomii na uniwerku i specjalistyczne
słownictwo Balcerowicza szybciej
„łapałem” od innych. Ale już wtedy zaważyłem,
że Balcerowicz, choć bardzo wykształcony,
miał trudności w przekładaniu swoich
myśli na język zrozumiały dla ludzi. Po
pewnym czasie postanowiłem wyciągnąć
przyjazną dłoń, czyli dać mu jakąś szansę
zaistnienia w otoczeniu ludzi innych niż ci,
z którymi się na co dzień spotykał.
Zrobiłem w telewizji spotkanie Balcerowicza
z załogą zakładów Marcina
Kasprzaka w Warszawie przed wprowadzeniem
reform, co nastąpiło 1 stycznia
1990 roku, kiedy zaczęło działać dwadzieścia
jeden ustaw. Balcerowicz zaczął
mówić, a ze strony ludzi na widowni była
totalna cisza.
Najpierw myślałem, że będę zbędny,
po pięciu minutach zorientowałem się,
że mam możliwość przekładania fachowych
sformułowań Balcerowicza tak, by
ci ludzie mogli zrozumieć, o co chodzi.
Jednak do końca między Balcerowiczem
a robotnikami była ściana. Starałem się
pomóc ją kruszyć. Po latach Balcerowicz
nabył już umiejętność komunikowania się,
ale wtedy to była makabra.
Byłem mokry od potu, bo to był program
na żywo. O tym programie z Balcerowiczem
nie rozmawialiśmy, oczywiś cie
mi podziękował. Wiele lat później, dwa-
-trzy lata temu, spotkałem się z nim przypadkowo
w Teatrze Wielkim. Kontakt
listowny utrzymuje z nim moja żona Basia.
Jest jego wielbicielką i na wszystkie możliwe
okazje wysyła mu wszystkie możliwe
życzenia i on jej odpisuje, dziękuje i tak
dalej. Gdybym coś w domu powiedział na
Balcerowicza, toby mi odmówiono obiadu
i pewnie relegowano na stałe.
Byłem w teatrze z Basią i nagle
natknęliśmy się na Balcerowicza. Przywitanie
jak to po długim czasie: „O,
panie Andrzeju, tyle lat”. „O, panie profesorze,
tyle lat”. Chwilę pogawędziliśmy,
a na koniec on powiedział, że patronuje
Forum Obywatelskiego Rozwoju,
i poprosił, żebym mu podrzucił nazwiska
dziennikarzy, którzy dobrze orientują
się w tematyce ekonomicznej i nieźle
piszą. Wymyśliłem dwie czy trzy osoby
i wysłałem maila, w którym podałem
ich godność i nawiązałem do spotkania
z robotnikami sprzed lat. „Nasza znajomość
zaczęła się od mojej konstatacji, że
miał Pan spore trudności z porozumiewaniem
się z dużą grupą ludzi. Najbardziej
wyszło to przy programie… Cieszę
się, że to zostało przez Pana opanowane”.
Wysłałem tę wiadomość i… kamień
w wodę. Musiał się obrazić, bo to człowiek
niezwykle ambitny. Jednak o wielkich
zasługach. Uważam tak jak Zbyszek
Preisner, nasz wspaniały kompozytor, że
na Balcerowicza dziś plują, a za ileś lat
w każdym małym miasteczku będzie
jego pomnik. Przeprowadził polską
gospodarkę z zatęchłego socjalizmu do
kapitalizmu.
Bogusław Bagsik – Muzyka
skomponowana w więzieniu
Dziwię się, że życiorys Bogusława Bagsika
nie stał się kanwą do filmu sensacyjnego.
Jest w nim wszystko: wielkie pieniądze,
różne obywatelstwa i żony, dzieła sztuki,
autorska muzyka, więzienia, międzynarodowe
akcje, listy gończe Interpolu, politycy
z górnych półek, laureat Nagrody Kisiela.
Goniony, śledzony, aresztowany. Chyba
sam się wezmę za napisanie scenariusza.
Zanim do tego dojdzie, przywołam
w pamięci październik 1998 r. Bagsik siedzi
w więzieniu na Mokotowie. Jest oskarżony
już nie wiem o co, ale ważniejsze jest
to, że prokurator też nie wie, o co chodzi.
Bo Bagsik siedzi już 4,5 (cztery i pół) roku,
a w aktach oskarżenia brak. Dowiaduję
się o tym z mediów i na pierwszej stronie
„Życia Warszawy” (gdzie tymczasowo
robię za naczelnego) piszę tekst. W nim
apel, by Bagsika zwolnić do dnia procesu.
Dlaczego? „Bo nie chcę żyć w kraju,
w którym można spędzić 4,5 roku w więzieniu
bez postawienia zarzutów i sformułowania
aktu oskarżenia. Dziś Bagsik
– jutro ty”. Klub Kapitału Polskiego wpłaca
kaucję 2 mln złotych i sąd decyduje
o wypuszczeniu Bagsika na wolność. Gdy
przychodzi ten dzień, w południe sekretarka
mówi, że przyszedł do mnie… Bogusław
Bagsik. Wchodzi facet o mizernym wzroście
w towarzystwie dwóch dwumetrowych
mięśniaków. Stawia na biurku butelkę wina
i mówi: „Dziękuję panu”. Opowiada trochę
o sobie, o tym, co ma zamiar robić, jeszcze
raz dziękuje, i wychodzi.
Potem różne były losy Bogusława
Bagsika. Dostałem od niego metalową
płytkę z jego muzyką skomponowaną
w więzieniu. Wiem, że wciąż jest w drodze,
odzywa się, życzę mu z odległości,
by wreszcie odpoczął sobie. Nie wiem,
czy bierze te słowa do serca.
Za tydzień:
prof. Krzysztof Bielecki
i Zbigniew Bujak




Moje najnowsze wpisy

 

EURO 2020

czwartek 24/06/2021

Rozlewa się fala krytyki, hejtów i zartów na temat polskich piłkarzy. Sam się uniosłem emocjom i w tym spektaklu zacząłem uczestniczyć. Nie ma to najmniejszego…


Towarzyszka panienka

niedziela 21/03/2021

Towarzyszka radykałów. Monika Jaruzelska kiedyś związana z SLD, dziś zaprasza do domu skrajną prawicę . Pozwala im opowiadać antysemickie i homofobiczne brednie. Nie zadaje trudnych…


Bilden,Bilden,Bilden !

środa 20/01/2021

Denerwujący jest entuzjazm dziennikarskiej, podkreślam, dziennikarskiej ekipy TVN24 w relacji z zaprzysiężenia Joe Bildena .Osobiście też jestem jego zwolennikiem, ale tony słodyczy, miłości i wiernopoddaństwa…


Jak zostaję milionerem

niedziela 10/01/2021

Dostałem taki list: Witam Dziękuję za miłą odpowiedź i szczerze mówiąc, bardzo się cieszę z przeczytania Twojej poczty. Nazywam się Alvina Stevens, urodzona 1 stycznia…


UKŁAD

środa 02/12/2020

Jestem na tropie ścisłej współpracy POLICJI z SANEPIDEM. Otóż mam w domu od kilku dni urzędowe świadectwa, że wraz z Basią nie chorujemy na koronowirusa.Co…


Depresja w świecie covidu

wtorek 17/11/2020

Źle znoszę pandemię. Nasączony obrazkami z telewizji, gdzie karetki godzinami stoją pod szpitalami, opowieści ludzi ,których dotknął już COVID, rozmijające się opinie ekspertów, nieporadność służb…


Bober w "Alfabecie Urbana"

niedziela 06/09/2020

BOBER Andrzej – redaktor TVP        ALFABET URBANA   Mazowiecki i Drawicz, Jaruzelski i Miller, Kozłowski, Kozakiewicz i Stelmachowski, Bartoszcze i Wałęsa, Korwin-Mikke i Najder itp.…


Żakowski Jacek...

piątek 24/07/2020

Przed chwilą redaktor Jacek Żakowski zakończył rozmowę z Andrzejem Sośnierzem, b.szefem Narodowego Funduszu Zdrowia. Zastanawiam się, jaką chciał przekazać informację słuchaczom radia TOK FM, zadając…


Mateusz w Brukseli

środa 22/07/2020

Lech Grobelny, to był ktoś. Człowiek, który z fotografa stał się milionerem, a następnie nędzarzem ,zginął 7 lat temu. Morderca zadźgał go nożem w mieszkaniu.…


Śliwowica po holendersku

czwartek 16/07/2020

Dwa miesiące temu poszukiwałem miejsca zakupu śliwowicy „Monastyrka”,produkowanej w Serbii, i zamieściłem pustą już butelkę. Po tygodniu dostałem na messengerze pytanie od nieznanego mi Dariusz…