Hajdarowicz nie był pierwszy…


piątek 30/11/2012

Nie będę rozkładał na czynniki pierwsze błędów, które  popełnił Grzegorz Hajdarowicz. Są one na ogół znane , a ich konsekwencje zubożają nasz rynek prasowy. Nie wierzę bowiem, że „Rzeczpospolita” szybko podniesie się z kolan, a „Uważam Rze” padnie, jak amen w pacierzu. Życzyć tylko mogę kolegom dziennikarzom z tych tytułów ,by szybko znaleźli sobie nowe biurka, w co nie wątpię. I – choć najczęściej nie podzielałem ich poglądów – wierzę, że nastąpi to szybciej, niż wielu myśli.

Ale Grzegorz Hajdarowicz nie był pierwszym, który uznał, że redakcja to fabryka gwoździ czy wody mineralnej. Zachowując wszelkie proporcje mogę powiedzieć, że jednym z jego prekursorów był Zbigniew Jakubas, niegdyś wielki producent wody mineralnej „Kryniczanka”, dziś jeden z największych graczy na naszej giełdzie.

Był koniec lat 90- tych gdy postanowił kupić sobie „Życie Warszawy”. Pracowałem tam  w latach 70- tych ,a ŻW sprzedawało się w niedzielę w ponad 600- tysięcznym nakładzie , gdy brał je Jakubas – gdzieś koło 20 tys. Ale to były inne już czasy, na rynku prasowym tworzyły się coraz to nowe tytuły, w świadomości warszawiaków pozostawał właściwie tylko tytuł. ..Tytuł  pierwszej gazety w powojennej Polsce.

Po kilku próbach z nowymi naczelnymi Jakubas zwrócił się do mnie z  propozycją: jesteś od lat dziennikarzem, pracowałeś tu przed laty, ludzie cię znają, pokieruj tą gazetą…Pracowałem wtedy w TVP tocząc walki z walendziakowską ekipą „pampersów”, która namawiała mnie ochoczo, bym do swoich „Listów o gospodarce” koniecznie zapraszał przedsiębiorców…katolickich. To nie żart, tak było .Zaważył więc sentyment i wziąłem to moje „Życie Warszawy”…

Na początku było nieźle .Gazeta nie miała wtedy autorów z tzw. nazwiskiem, które przyciągają Czytelników. Pomału, z mozołem, z niemałym nieraz trudem udało mi się ściągnąć „na łamy” m.in.  Jerzego Waldorffa, Jana Nowaka – Jeziorańskiego, Sławomira Pietrasa, Andrzeja Romana, Aleksandra Wieczorkowskiego, Jerzego Iwaszkiewicza…Tu się zatrzymam, bo zadzwonił któregoś dnia Jakubas z żądaniem, bym NATYCHMIAST skończył z nim współpracę:” ci wszyscy twoi felietoniści kosztują mnie straszne pieniądze, często wypisują głupstwa, a ten Iwaszkiewicz, to ostatnio pobił wszelkie rekordy…”

Przeczytałem raz jeszcze „te rekordy” Iwaszki. To był  felieton o podróży z Paryża do Warszawy samolotem LOT-u…Dowcipny, z wieloma życiowymi obserwacjami. Oddzwaniam do Jakubasa i pytam, o co mu chodzi…”Wywal go natychmiast”.

- To odchodzę razem z Iwaszkiewiczem. Szanuję twoją wiedzę o wodzie mineralnej, ale na pisaniu, to ja troszeczkę lepiej się znam. Żegnam…

Jakubasa lekko zatkało, usiłował obracać wszystko w żart… Iwaszko pisał dalej, a ja, przy okazji, dowiedziałem się od jednej z sekretarek Jakubasa, o co tu chodziło:

- Kierowca pana prezesa jeździ codziennie rano do drukarni, zabiera paczkę z 200 egzemplarzami gazety i wiezie ją na Okęcie, do biura LOT –u. Oni rozkładają „Życie Warszawy” po swoich samolotach, a pan prezes ma z rodziną darmowe bilety LOT-u przez cały rok…

I  tak niektórzy właściciele – wydawcy zaczęli czuć się… redaktorami. W moim przypadku wszystko poszło już z górki : najpierw zamknięcie kurka dla felietonistów, potem jakiś smutny człowieczek pętający się w redakcji „z upoważnienia prezesa”, dalej informacja w bydgoskiej prasie lokalnej (skąd ten człowieczek pochodził) , że właśnie nasz kolega zostaje redaktorem naczelnym „Życia Warszawy” i „życzymy mu wszystkiego najlepszego”. Gdy to przeczytałem, zadzwoniłem do Jakubasa dziękując mu za współpracę .Następnego dnia przyniosłem list pożegnalny do Czytelników, który Jakubas po prostu wycofał z druku. A niezawodny w takich sytuacjach Adam Michnik wydrukował go w swojej gazecie.

Opisałem ten epizod z mojego zawodowego życia tylko z jednego powodu. Otóż , mając takie doświadczenia, nie dałem się unieść głosom pełnym oburzenia „co ten Hajdarowicz sobie myśli, co on wyrabia..?” . Wiedziałem bowiem wcześniej, że ludziom z tzw. kasą wydaje się, że wszystko mogą i potrafią. Okazuje się jednak, że nie…A przynajmniej – nie zawsze.


Moje najnowsze wpisy

 

Andrzej Pstrokoński

niedziela 12/12/2021

Mój szkolny kolega Andrzej Pstrokoński został wybitnym koszykarzem: dwukrotny olimpijczyk, pięciokrotnie startował w Mistrzostwach Europy , grał w słynnym meczu Legii z amerykańskim zespołem All-Stars…


Wizytownik Daniela Passenta

czwartek 18/11/2021

Cenię twórczość Zbigniewa Hołdysa, któremu kiedyś poświęciłem godzinny program w telewizji „Kariery,bariery”. Dziś ogłosił w „Newsweek’u”,że przestał angażować się w to wszystko ,co się dzieje…


Kamil Durczok

czwartek 18/11/2021

Kamil DURCZOK Słabością wielu programów publicystycznych jest opisywanie rzeczywistości z perspektywy mieszkańca Warszawy. W „Listach o gospodarce „ chcieliśmy tego uniknąć szukając tzw. korespondentów terenowych,…


POLEXIT ?

piątek 08/10/2021

Po wczorajszym wyroku Trybunału Konstytucyjnego ,który był poprzedzony setkami kłamstw władzy w różnych dziedzinach, powracam do mojej oceny sprzed kilku lat – kryterium uliczne…Wiem, że…


EURO 2020

czwartek 24/06/2021

Rozlewa się fala krytyki, hejtów i zartów na temat polskich piłkarzy. Sam się uniosłem emocjom i w tym spektaklu zacząłem uczestniczyć. Nie ma to najmniejszego…


z tygodnika ANGORA

poniedziałek 26/04/2021

Karton stał w piwnicy od dawna. Od tak dawna, że przestałem na niego zwracać uwagę. Ale ostatnio, gdy prawie wszystko zostało zamknięte, przyszła pora na…


Towarzyszka panienka

niedziela 21/03/2021

Towarzyszka radykałów. Monika Jaruzelska kiedyś związana z SLD, dziś zaprasza do domu skrajną prawicę . Pozwala im opowiadać antysemickie i homofobiczne brednie. Nie zadaje trudnych…


Bilden,Bilden,Bilden !

środa 20/01/2021

Denerwujący jest entuzjazm dziennikarskiej, podkreślam, dziennikarskiej ekipy TVN24 w relacji z zaprzysiężenia Joe Bildena .Osobiście też jestem jego zwolennikiem, ale tony słodyczy, miłości i wiernopoddaństwa…


Jak zostaję milionerem

niedziela 10/01/2021

Dostałem taki list: Witam Dziękuję za miłą odpowiedź i szczerze mówiąc, bardzo się cieszę z przeczytania Twojej poczty. Nazywam się Alvina Stevens, urodzona 1 stycznia…


UKŁAD

środa 02/12/2020

Jestem na tropie ścisłej współpracy POLICJI z SANEPIDEM. Otóż mam w domu od kilku dni urzędowe świadectwa, że wraz z Basią nie chorujemy na koronowirusa.Co…