Witryna Poetów nr 50


czwartek 08/11/2018
1

Ludmiła JANUSEWICZ  – Koszalin

_________________________

O pisaniu i czy sąsiadeczka da na chlebek?

Czasami są takie chwile, że zaczęty wiersz na
kartce nadal leży na stole, podniosę go,
przeczytam i nie mogę zakończyć.
Czegoś mi w nim brakuje, a to rym, a to rytm
jakiś nie taki, albo fraza ma za mało ekspresji,
a słowa, których chciałabym użyć, uznawane
są za wulgarne.
W takich chwilach przypomina mi się wierszyk
o bezsenności mistrza Ildefonsa:
Nocą słowiki, gwiazdy jak byki
księżyc, że tylko w mordę mu dać
i jak tu spać k…go mać
Myślę, że poeta, romantyk, co widać z ujęcia
tematu i pragmatyk, co widać z podejścia do
tematu, oraz gwałtownik, co widać z chęci
potraktowania księżyca obcesowo – zawarł całą
beznadzieję w walce z bezsennością.
Czasami zdarza mi się cyzelować jedno zdanie,
bo albo mi nie dźwięczy, albo posiada jakieś
wady formalne.
Pewnie dopada mnie wtedy ten sam syndrom,
co poetę od bezsenności.
A tematy leżą na ulicy. No tak.
Ile razy spojrzę na ulicę przed moją pracownią,
to mam chęć wystawić Przedsiębiorstwu
Gospodarki Komunalnej sześć z plusem.
Rano jeździ taka duża machina i czyści ulice,
i to dzień w dzień. Nadgorliwcy.
Ale jak w niektórych kręgach brak okazji, to
też jest okazja.
„Czy sąsiadeczka nie dorzuci złotóweczki na
obiadek”? – często słyszę od panów stojących
przy „Biedronce” wracając po nieprzespanej
nocy rano ze świeżymi bułeczkami
Dorzucam albo daję bułkę, bo to są mili i
grzeczni, choć nieźle sponiewierani przez życie
ludzie.
I tak, jak na PGK nie mogę liczyć, że się spóźni
i nie posprząta ulic, tak na tych panów liczyć
mogę zawsze.
Mało tego, mogę liczyć nawet na ich inwencję
twórczą!
Nie tak dawno dla pana mocno „spragłego” po
wyszperaniu z kieszeni kurtki dwóch złotych,
usłyszałam takie oto podziękowanie – oby dziś
miała pani tyle orgazmów, ile sobie życzy.
No to jak się na takich uzdolnionych altruistów
burmuszyć lub gniewać?

 

 

 

 

 

 

ADAM  KADMON

____________

 

jednorożca syna belwardelskiej gminy

zatrzymano

ergo  wyjścia nie widział

w tę czy w drugą rzeczy stronę

zobaczyłem wskoczył w stare ciżmy

nowiutki pan radca z poprzedniego naboru

 

ugięły się  nowe lata pod ciężarem wydarzeń

nad gęsią strugą

nikt nie zgadł przytomnie co za moment będzie

w berwalde bez troski

tu czekać daremnie w kolejce wysłuchań

w książnicy miejskiej zobacz jak wytwornej

parientia znaczy cierpliwość

 

 

______________________________________________________________________

 

LEOPOLD  STAFF

 

 

Poezja piękna

Leopold Staff

*** (Ostatni z mego pokolenia…)

Ostatni z mego pokolenia,
Drogich przyjaciół pogrzebałem.
Widziałem, jak się życie zmienia,
I sam jak życie się zmieniałem.

Człowiekam kochał i przyrodę,
W przyszłość patrzyłem jasnym okiem,
Wielbiłem wolność i swobodę
Zbratany z wiatrem i obłokiem.

Nie wabił mnie spiżowy pomnik,
Rozgłośne trąby, huczne brawa.
Zostanie po mnie pusty pokój
I małomówna, cicha sława.

 

 

 

Leopold Staff

Oczy me pełne

 

Oczy me pełne ciebie, jak polne krynice,

Gdzie niebiosa swe jasne odbijają lice.

Uszy me pełne ciebie, jak muszla echowa,

Co szumy oceanu w swojej głębi chowa.

Nozdrza me pełne ciebie, jak duszne ogrody

Zapachu róż szkarłatnej, królewskiej urody.

Wargi me pełne ciebie, jak pszczela pasieka

Pełna miodnego wina, kwiatowego mleka.

Dłonie me pełne ciebie, jak plecione kosze,

Gdzie jesień składa źrałych owoców rozkosze.

Serce me pełne ciebie, jak korona drzewa

Gniazd ptactwa, co upojną miłości pieśń śpiewa.

Dusza ma pełna ciebie, jako wirów morze,

Co nigdy uśpić swego szaleństwa nie może!

 

 

 

JAROSŁAW   IWASZKIEWICZ   z   Mapą pogody

 

 

 

Mapa pogody(wiersz klasyka)

 

Jarosław Iwaszkiewicz

 

                                        …Pominąć strefy ulewy i grzmotu
i szukać tylko cienia i pogody…

Adam Mickiewicz

1

Mari mossi to znaczy morza poruszone
Nie patrz na tamtą na północną stronę

Przyjdziesz jeszcze w czas ciemny na żelazny balkon
i wziąwszy mnie za rękę spojrzysz na płomienie
którymi dymi w nocy Etna biała
przyjdziesz biała jak Etna i zimna jak śniegi
popatrzeć

Razem się spojrzy na noc jak na wieczność
na morze pod stopami jak na wir istnienia
i westchnie się zapachem grobu i mimozy
wieczności i krążenia gwiazd i moich wierszy

Przyjdziesz w nocy na balkon i spojrzymy razem
razem słuchać będziemy gwiazd i piór szelestu
którymi sześcioskrzydły serafin szeleści
pod kopułą gwiazdami wybitych bezdeni

Słuchaj mnie to ja mówię
i on mówi we mnie

* * *

3

Gromniczne ciche polecenie
Zimowe żółtych świec palenie
Zalewu świateł wynurzenie
Znad fali dymy i płomienie

Czarniawych fal milczące cienie
Czarnych kapłanów wieczne pienie
Wiecznych nabożeństw ustalenie
Mrozów i wiatrów przemieszczenie

I błyskawice i mgła…

4

Pośrodku tryska wysoka fontanna
nie wierz pozornej pogodzie regionu

podskórnie płynie krew i stygnie w żyłach
nie ma owoców tu nie ma słów pięknych

tęsknoty także nie ma tu rozpacz króluje
jakże tęsknota może się opierać?

wianuszki kwiatów oparzone wodą
kamienieją nadgrobnie w stare monumenty

woda zimna ciału twojemu będzie zimno
podziemie nie zachowa róż ani narcyzów

Rozpacz pogodę wróży dla regionu
słyszysz jej ciche słowo w tych soplach nagrobnych

O frukta! O banany! – o słodkie jeżyny!
wygnane z wód jeziora, które szaro błyszczy

ta fontanna to topór który ścina głowy
i która krew czerwoną ścina w srebrne lody

* * *

8

Letnia muzyka letniej mgły przykrywa
twarze posągów drzewa i nikłe rośliny
głos twój jak szczebiot ptaka w dali się odzywa
cienisty nużący i taki lękliwy.

Wplątani w zimnych stalaktytów zwisy
przed Nim jesteśmy pyłem prochem niczym
groźnie schowana w dłoni złotej misy
inna mgła czarna schodzi na święte oblicze.

I to jest nasze życie: mgła strach złote cienie
i oczy które wszystko na wylot przejrzały
i ponad walki rozpacz przerażenie
palą się pomarańcze i kwitną migdały.

 

 

finis  coronat  opus

/  A. K. /

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


cztery − 3 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Z wolą i z ochotą, z Lechistańską sromotą.

poniedziałek 12/11/2018
2

"w Polsce ,  czyli nigdzie". Zdarzył się permanentny teatr absurdu. Zdarza się od dni Pańskich ? Bez pomówień, zajadłych sporów, wykradania płótna nie da się…


Wichrołomy Parnasu

środa 07/11/2018
1

Z Parnasem nie po drodze wierszodziejowi w miarę rozsądnemu. Tu i tam spotkasz się z Muz niechęcią swarliwą. Bacz, w którą zaglądasz stronę wichrom; z…


Zwycięstwo księdza Puglisiego

poniedziałek 05/11/2018
0

Pamiętasz, wszyscy byliśmy świadkami upokorzeń papieża Franciszka, oskarżanego publicznie o zmowę przestępczą z argentyńskimi,państwowymi bandytami spod znaku gen. Videli i jego chętnych kamratów.Pamiętamy nawet jeśli…


aPaGe

środa 31/10/2018
0

miasto obojętnie czeka w zadumie nad człowieczym nad ludzkim losem zatem spójrz na chrzest przez płomień z ognia dymnych świec już nie będzie lepiej jak…


Pilna sprawa

wtorek 30/10/2018
1

Potrzebny sponsoring, dla wydania kolejnego tomiku poetyckiego by Adam Kadmon. O tytule  MANUFAKTURA    SNÓW. Zważywszy,że brak TUTAJ   poczty wewnętrznej ,postanawiam powyższe opublikować także na facebooku. Pozdrawiam…


Ruchome święta

poniedziałek 29/10/2018
1

Nasz ród jałowy, pozbawiony sensu. Tylko, zaledwie straty jednakie - idź siadaj, nie płacz ,  to nie istotne. Załkałeś  ukosem, wyj zatem z obszernym pogłosem. Co…


nie sztuka szukać

sobota 27/10/2018
2

kto nie gra może mieć tylko do siebie pretensję ja miałem przyjemność poznać ledwie ciebie rubajaty milczały wśród siebie nawzajem odpowiedzi nie znały zapewne   prawda…


kTo

środa 24/10/2018
1

nierozliczony przepadł bezimiennie natura świata tego okrutna bezlitosna bezczelna w podcieniach całego zgiełku wlec się wlec bez celu sposobu na  temat aby go przewalić  …


Srogo więc raczej - dosłownie inaczej

poniedziałek 22/10/2018
0

Srogą zdaje się zima, powolnie nadchodząca ku wnętrzom ocieplenia klimatu. Mamy,co mamy na cóż zasługują ludzie, gdy co ludzkie nie jest im obce. Jest już kwintesencja …


Mała Apokalipsa

sobota 20/10/2018
0

dopadło drżenie obojętnego nieba miało się na lepiej będzie najgorzej najpodlej to znaczy jak zwykle cokolwiek to znaczy   stygmaty ostrzegały jak mogły tędy nie…