Marek RÓŻYCKI jr. Wewnątrz dyskursu plemiennego .


piątek 30/09/2016

Marek Różycki jr. jest dziś prawie szczęśliwym człowiekiem. Zła passa odchodzi w niebyt , albo zamierza odejść.  Marek chyba odzyskuje wiarę w szczęśliwy traf                  i  istnienie dobrych ludzi.

Któż to wie , czy ponownie napisałby poniższy tekst. Lecz popełnił-był go i dobrze.  Przecież z pełną świadomością , że obecnie w  Polsce prawdziwa publicystyka SPOŁECZNO -KULTURALNA prawie nie istnieje.  Z resztą nie będę AŻ tak surowy : może i występuje.  Endemicznie i nie pod ochroną dobrych obyczajów.

Adam Kadmon

_____________________________________________________________________

 

 

” WOLNA AMERYKANKA , CZYLI ZACHŁYŚNIĘCIE SIĘ WOLNOŚCIĄ

 

 

Właśnie natrafiłem na ważną diagnozę, ‚inną optykę’, myśl, którą pomijąją piszący o polityce publicyści – z polemiki prof. Bronisława Łagowskiego  pt.: „Fromm, czyli etyka na opak”, a pomieszczonej w krakowskim „Zdaniu”:

„Autor <<Ucieczki od wolności>> proponuje nam etykę na opak: wiele z tego, co on umieszcza po stronie „mieć” i potępia, w gruncie rzeczy jest cenne. Człowiek, który posiada – informację, umiejętności, stanowisko, dom, poglądy czy warsztat pracy jest społecznie i cywilizacyjnie wartościowszy niż ktoś, kto wnosi do świata tylko patos osobowości. To właśnie nieposiadanie powinno być podejrzane z moralnego punktu widzenia, ponieważ pociąga za sobą nieodpowiedzialność”.

Ponieważ czuję się podejrzany… reaguję. Na chłopski rozum, czyli logicznie rzecz ujmując, autor ma rację: los jednostki w naszym społeczeństwie – już nieomalże kuriozalnie – zależy od stanu posiadania; a także (o zgrozo!) – od wszelakich koneksji, pleców i słynnych układów, na które ponoć nie ma rady… Pan Jan by rzekł, że tylko „jedni na drugich warczym – sposobem gospodarczym.” Faktem jest także, że Stan Posiadania jeszcze dla bardzo, bardzo wielu spośród nas — jest i pozostanie już: nieosiągalny i totalne obcy…!

Sam sobie zadaję pytanie, czy PiS zdoła naprostować – paczone przez ćwierćwiecze – postawy i ‚kręgosłupy’ naszych Rodaków przez ‚pseudoreformatorów’, którzy kierowali się jeno prywatą, jakże butnym karierowiczostwem, ‚zyskiem własnym’.  A  Branicki, Rzewuski i Szczęsny Potocki byli ich protoplastami…

Problem stosunków międzyludzkich jest tematem numer jeden naszych, jakże nieraz denerwujących przemyśleń, niekończących się rozmów z przyjaciółmi, utyskiwań i narzekań. Dlaczego temat ten leży nam na sercach (niejednokrotnie psując wątrobę…), wisi w powietrzu jak chmura gradowa?

Odpowiedź znamy. Przysłowie murzyńskie głosi, że „najlepszym lekarstwem na człowieka jest człowiek”; doświadczenie zaś podpowiada, że — potrafi być także najgorszą trucizną, stosując wysokiej klasy gry przeciwko bliźnim. Na całe szczęście rejestrujemy proces pogarszania się jakości stosunków międzyludzkich, odnoszenia się człowieka do człowieka i traktowania człowieka przez człowieka. Jeszcze rejestrujemy…

Nie czuję się na siłach, by w krótkiej notce przedstawić źródła i wszystkie uwarunkowania, zarówno subiektywne, jak i obiektywne, prowadzące do bezhołowia, anarchii i stanu totalnego schamienia społeczeństwa w ramach Globalizacji Obojętności. Poruszę wycinek zagadnienia tyczącego kultury życia dnia codziennego, przyczynę – jak mi się wydaje – wielu napięć wynikających z frustracji mającej swe źródło w dewaluacji i pomieszaniu hierarchii wartości, postaw i celów, a także środków do nich prowadzących. Wszystko to zaś przyprawione jest na ostro….  sosem hipokryzji.

Czas miniony nauczył ludzi aprobaty dla cwanych zachowań w dość bezwzględnej walce o byt i w zabiegach o stan materialnego posiadania. Przy czym owa aprobata – graniczy tu wręcz z szacunkiem i uwielbieniem dla „sytuowanych materialnie” – w odróżnieniu od sytuowanych intelektualnie, którzy całe swe życie podporządkowali idei myśli. W efekcie rozkwitły rzeczy najniebezpieczniejsze: pozór jakiej takiej kariery, pozór jakiej takiej elity dyktującej warunki i łatwych samouspokojeń tak zwanych „ludzi sukcesu”…(Sic!…)

W kontekście rozważań nad genezą i uwarunkowaniami stanu zagrożenia, wynikającego z braku kultury politycznej społeczeństwa – Marta Fik (tuż przed śmiercią w 1995r – wybitna historyczka i krytyk teatralny) pisała w krakowskim „Zdaniu” o niebezpiecznym zachłyśnięciu się wolnością. Dzisiaj możemy także mówić o niebezpieczeństwach objawionej „wolnej gry sił” na płaszczyźnie ekonomiczno-bytowej. I znów nie wszyscy wiedzą, co z nią począć. Bywa, że opacznie, lub też bardzo trywialnie ją rozumieją i interpretują. Zachowują się jak sztubacy wyzwoleni spod opieki twardych i apodyktycznych rodziców – wprowadzając zamęt w hierarchii wartości, postaw i celów.

Brak hamulców i skrupułów, buta, arogancja i „przebojowość” z jednej strony, resztki autentyczności i wiary w słuszność wybranej drogi życiowej i zawodowej — z drugiej, pomieszane z wszechpanującą demoralizacją, hucpą, anarchią i bezhołowiem (nie mylić z demokracją!) prowadzą do konfliktów i napięć. I znów popadliśmy z jednej skrajności w drugą. (Obijanie się od ściany do ściany – to nasza narodowa specjalność!…). Lwia część spośród nas chce BYĆ – tylko poprzez MIEĆ. Po trupach bliźnich „nabitych w butelkę”, oszukanych, ograbionych, okradzionych… Bowiem – jakże często – tak się robi u nas i  pojmuje  „biznes”…

Dokąd dojdziemy, gdy jedynym sprawcą motywującym życiowe wybory, określającym aspiracje, dążenia i kierunek awansu będzie ZYSK materialny…?!

Nawet zapisy i przekazy religijne ’przykrawano’ lub wyrywano z kontekstu jeno dla doraźnych korzyści, ewentualnie ‚posunięć’, decyzji tych, którzy akurat rządzili po ’89 roku. Niejako na poparcie ich programu politycznego, światopogądów i głoszonych tez.  Bowiem wielu spośród nas jakby nie miało  ucha na przekazy i zapisy naszej religii, znaczenie symboli, metafor, tylko „patrząc, widzą wszystko oddzielnie: że koń, że Staszek, że dom, że drzewo.”

P.S. Wezmę w ajencję szlaban – na granicy zdrowego rozsądku…

marr jr. „


Moje najnowsze wpisy

 

Dyptyk

poniedziałek 11/03/2019

  ZAPOWIEDŹ   To było jak sen. Widziałem wilków stado podchodzące pod sień. Wyjące co tchu na ten sam odwieczny temat. Przebudzony z porankiem rozejrzałem…


Poranek

niedziela 10/03/2019

Widzimisię widzi nam się postęp technologiczny niech ja skonam na - wieczną rzeczy wobec jej pamięci osobistą utratę. Zatem EHEU !* Nie ma   co ci…


Niechaj

piątek 08/03/2019

Niechaj odejdzie w niepamięć imię autora dzieła W załączeniu wypowie ten akord ostatni na pomieszanie bez reszty zmysłów gdy musi wybrać między złem a dobrem…


Przyjdzie

niedziela 03/03/2019

... omawiana  tragedia jak nic. Wytrzyma nie jedno,nie drugie,nie  trzecie wrażenie. Bo nie zna właściwego pojęcia - choćby raz, dwa, trzy i tak da capo. Ostatecznością…


Skąd mam

czwartek 28/02/2019

wiedzieć czym/kim doprawdy jestem, kim zdaję się być. Tu - daremna nauka w zbędnym obyczaju najbliższego jutra. Nie zmienisz złotooka nic zapewne. Za słowo trzymam…


Papieże z ciała i ducha

sobota 23/02/2019

Widziałem, jak Franciszek spoglądając głęboko polskiej ofierze chuci, ucałował go w dłoń. To ważki etap w zrozumieniu krzywd, dodatkowo zapisanych przez wielu hierarchów Kk. Zbyt…


Biografia / wyjątki /

wtorek 19/02/2019

BIOGRAFIA /wyjątki /           rozumiem że czekasz tylko śmierci jak wyzwolenia z męczarni żywota która i ciebie dopadła bez litości trudno…


Przystanek

niedziela 17/02/2019

Powstań,bohaterze niezliczonych powstań i padnięć. Tylko nie podniecaj się aż tak. Sobie  nie przeszkadzaj, może nawet i tego nie warto. Jesteś cichym herosem Czasu i…


Powolna...

czwartek 07/02/2019

Uprzejmie donoszę,że uległem  trzeciemu już udarowi ; rzecz miała miejsce 29 stycznia 2019 roku. Mam też " przyjemność" wspomnieć  o problemach naczyniowych, z których więcej…


To tylko słowa...

wtorek 29/01/2019

...ale jakże ważkie. Dziękuję  sporej gromadzie bliskich mi Osób, że mnie doceniła przez multum miłych przypadków, od czego serducho  mnie nad poziomy wzlata jak się…