Klechda domowa


czwartek 07/06/2018
1

Wyraża nadzieję,

że nadal będzie prosty, wytworny , uroczy

i piękny jak marzenia dziewcząt z opóźnionym zapłonem;

zadziwiające w tym  ONYM niespełnione pragnienia,

chociaż zbyt szczególnie nie podziela ICH w kwestii tej

osobista żonka,ze świata stron czterech – przesławna

jako amenus

w purpurze

- a jakże !

 

Niby nie jest winien ,że pozaprzeszłego

pojutrza onirycznie

mus mu zaklinać cztery żywioły i piąty piec,

niczym raz, raz-dwa-trzy z przylegającym podkładem.

                  Apage satanas !

 

 

 

 

 

 

                                     Żywa skamielina  ergo  Amnezja

 

 

 

 

a czy ty pamiętasz  taka nie owaka moment przemienienia w którym pojawił się zachwyt własną małością

widziałaś w tremo samego diabła i było tobie dobrze ach jak wręcz w dechę

a czy pamiętasz najwyższego sternika nawy z jego spieprzaj dziadu i dobrze mu było

wręcz w dechę żadnej koloratki przy tym brak werbalny był zachwyt inną kulturą

zaśmierdziała głowa od samej ości a lud to kupił bowiem raz się zachwycił i już

po dziś dzień zostało mu  nieszczgólnie innym

o pewnie pamiętasz chociaż gościa dziś ciągają w postumenty popiersia pomniki

w ulice i place w miejsca uświęcone krwią męczenników widzisz tak trzeba

nowe podjeżdża wypróbowaną metodą

/może pokiwać palcem obutej stópki popijając russkim standardem/

mają dzisiaj spiski z kołyski po ukradziony grób hej na przełaje gdy nic nie staje

na drodze do szczęścia 500 plus te pięty opięte w honor i cześć i apanaże

weźże popodziwiaj na trzy czwarte nie śmiej śmiać się bo i tobie ciężko

prawda choraś prawda chromaś nie prawda że kochałaś niegdyś kogoś

w banalnym zachwyceniu może pisana była tobie przekora z banałem

zobacz wyszło jak wyszło

brak tu  internetowych przyjaźni uczuć  sympatii w sztucznej chmurze

nie mam intencji bycia zaborczym co jak  owszem przypadłość

to starość so sorry

bogatą być nuworyszką żadne przestępstwo niefart pielęgnując związki dawne

grup krwi a hej a ho a hej  nonny non tak mamy osobny wsobny problem z zaliczeniem materii

z jej duchem świętym

mój boże twój boże niebożę da capo z woli niedoli

 

 

*     *     *      *      *

 

_______________________________________________________________

„Czy to pożółkłe liście, które wiatr rozwiał na asfaltowej drodze do mojego domu, czy  tylko świadomość upływającego czasu, który odmierzany ziarnkami piasku przesypuje się w klepsydrze gorącej jak Piekło sauny, sprawiły, że i mnie dopadł- przez chwilę- melancholijny, nostalgiczny nastrój?
Zastanawiałam się wchodząc do maleńkiego mieszkania w jednej z gdańskich dzielnic; dobrze mi znanej, choć nieczęsto ostatnio odwiedzanej przeze mnie.
Weszłam w inny świat. Z każdym kolejnym krokiem zagłębiałam się czyjeś życie…
Przyjechałam tu wraz z koleżanką, która została zaproszona, by obejrzeć przedmioty, które zgromadziła jej koleżanka w ciągu całego swojego życia, a teraz syn wystawił je na sprzedaż. Przyznaję, pierwszy raz uczestniczyłam w takiej wyprzedaży, pierwszy raz miałam wycenić czyjeś drobne szczęścia, dziś nikomu niepotrzebne, może z wyjątkiem nowego nabywcy, który oglądając komentuje ich wartość i znaczenie.
Dojmujące uczucie smutku, przemijania…
Rozejrzałam się po maleńkim pokoju wypełnionym po brzegi drobiazgami. Nic, co stanowiłoby rynkową wartość. Nic nad wyraz cennego. Stosy ubrań, zdekompletowane serwisy obiadowe i kawowe, nawet zdobione 24k złotem, ale…od Sasa do lasa. Galimatias, jak w biblijnej Sodomie.
Widać było, że pani, która nabyła tę porcelanę, nie zrobiła tego z należytą pieczołowitością o disagne.
Nie myśląc o wartości zbioru, kupowała, co było w tym okresie akurat w sklepie. Pamiętam te czasy, kiedy moi rodzice nabywali dobra w podobny sposób. Było, to należało brać. No cóż, dziś nie postępujemy inaczej, choć sytuacja ekonomiczna jest zgoła inna. Puste portfele, wydrenowane kredytami, sprawiają, że wydawaną złotówkę oglądamy z każdej strony, ale i tak, kiedy dopada nas chandra, biegniemy do magazynu, by powiększyć kolekcję własnych upodobań.
W ciszy, przerywanej od czasu do czasu targami kontrahentów, przeszłam do drugiego pokoju. Od razu, moją uwagę przykuł obraz wiszący w centralnym punkcie ściany frontowej. Przedzierając się znów przez stosy ubrań, bielizny pościelowej, obrusów i koców dotarłam do płótna, ciemnego i mrocznego w wyrazie, nie mającego sobie równych w tym zbiorze przypadkowych przedmiotów…
Jak się okazało, była to kopia barokowego dzieła Rubensa „ Scena nocna”- o ile dobrze nazwałam ten obraz. Czy stanowi on jakąś wartość? Okaże się, kiedy zostanie poddany weryfikacji, ale i bez tej wyceny, 50 zł za olej znanego mistrza, choć nie namalowany jego ręką, to niewiele, zważywszy fakt, że cieszy oczy.

Historia zatoczył koło i śmieje się , ba, rechocze, wytykając palcem niepoprawną mecenaskę. Jakaś babka z kosą pod pachą już rączki zaciera, a człek mimo, iż pół wieka nad nim się zamknie niedługo, łapę po duperele wystawia i cieszy się, jak dzieciak, który landrynki w tutce niesie.
Czy wreszcie przyjdzie opamiętanie i zakup durnostojek i bibelotów, które gromadzimy przez całe swoje życie przestanie nas bawić? Zachowujemy się jak dzieci w sklepie z zabawkami, nie zastanawiając się, że najprawdopodobniej ich, tych gadżetów, los jest w kolejnym życiu przesądzony, tak jak nasz los dopełni się w jakimś momencie i pewne jest tylko to, że wzorem faraonów, do grobu ze sobą ich nie zabierzemy.
Dziś liczy się zdrowie i czas, który możemy poświęcić sobie(!) i bliskim, czas, którego tak bardzo nam brakuje.
…poranny wolny rozruch, kawa(;) wypita do porannych wiadomości, spacer brzegiem morza i dotyk morskiej wody na zziębniętych stopach. Spojrzenie błękitnych oczu wnuczki i oczekiwanie na narodziny kolejnej w rodzinie. Tych chwil nie zapomnisz do końca życia.
A chłodny dotyk pozłacanej amfory? Z czasem przypomni, niestety, jak kruche bywają chwile szczęścia…”


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. Spodziewałem się jakiejś wymiernej reakcji ze trony Czytelników w sprawie ŻYWEJ SKAMIELINY z ewentualnym komentarzem, który kiedyś komuś wypsnął się niechcący….
    Tak bywa w czasie kreacji Strumienia Świadomości.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


− cztery = 3

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

kim jesteś ?

niedziela 30/12/2018
0

Muzą o nieznanym imieniu bumerangiem rzuconym niedbale gdzie popadnie w ostatniej fazie fazie powrotu Odpłyń z wydarzeń pamięci. Tyko do końca mnie nie rań Nie…


Imię moje Osieł

czwartek 27/12/2018
0

  " Widziano także osła, którego mrówka niosła" Equus asinus, ja - wypisz wymaluj. Weź jak możesz w ramki. Jem, piję cokolwiek należy, nie odpuszczam…


Królowa

środa 26/12/2018
0

cóż  by to było może jest może nie będzie człowiekowi daj wypocząć od zgiełku żywota przed końcem historii jeszcze nie czas na banał a sny…


Dziwowisko

poniedziałek 24/12/2018
3

Słowo daję przyjaciele moi schowani w opłotkach codziennych wydarzeń zdarza się ich widzieć gdy swoimi sprawami okropnie zajęci nie pilnują postępu jak niepodległości czy to…


List papieski

piątek 21/12/2018
1

Trzymajmy się faktów: Papież pisze do Polaków w intencji dawnego zniewolenia Kraju przez obce, wrogie moce. Ufny w Opatrzność Bożą, przychylną Narodowi nad Wisłą ,Bugiem…


WENA

środa 19/12/2018
0

Z weną jak z przychówkiem kto otrzymał ten ma Trzyma ją w rękawie mocno bo może się wyrwie umknie na zagon dziesiąty Nic jej nie…


Jutrzenka

wtorek 18/12/2018
0

przed wami jutrznia się pali niezwykła półwolna a w połowie nie nikt nawet nie zgadnie o którą chodzi połówkę jak obdzielić to co nienazwane piszmy…


Szafa,Twórczość,Lawa

czwartek 13/12/2018
2

SZAFA     Na dnie starej szafy wymoszczę swój garnitur. Nie widzi mnie wtedy nikt, kogo  nie wymagam widzieć. I słyszeć, jak sądzę. Mam roztropną…


Oczy pożegnań

poniedziałek 10/12/2018
1

Nadszedł czas pożegnań, czuły przeniewierca. Żegnajcie zapowiedzi nie lada sukcesów. Witaj mi smutku w  objawieniu wieczystym. Co do okazania było, spełniło się szpetnie. Nie mam…


Pan Sulla, Cezar pan i pies

sobota 08/12/2018
3

Byli ludźmi sobie bliskimi. Gdy jeden kończył , drugi rozpoczynał niesłychaną karierę. Co było do udowodnienia dzięki dziejopisom Historii. Miało miejsce,że kłamiąc, zdają się nie…