Jak Herman z Kadmonem sensu życia szukali


piątek 05/10/2018
1

 

WSPOMNIENIE KADMONA . SIGNUM…

 

… CZYLI O TYM, jak rok temu Jan Herman z Kadmonem sensu

życia szukali , znajdując POINTĘ .

Poszukiwana jest afirmacja życia w dolinie śmierci , zapomnienia , upadku , jakiejś klęski – nieznanej bliżej kultury. Tak mówi poeta , spectator znajduje się w środku lasu na rozległych polanach, na których śpiew ptaków , taniec cieni ,milknące rozhowory. Teren jest płaski ,suchy , jednorodny. Daleko od drogi , dla grzybiarzy blisko.

Grzybniczka koło Grzybnicy , gmina Bobolice, powiat Koszalin. Morze Mgliste – opodal. Nazwa, sam widzisz – jak znalazł.

Tradycja rzecz święta. A co , gdy jej brak ? Kiedy nie możemy , nie umiemy odpowiadać na najprostsze pytania, tyczące naszych korzeni ? Coś podobnego spotyka się między ludźmi , którym los przypisał powołanie do życia, po tamtej , wielkiej wojnie. Wędrówka ludów zubożyła ich nie tylko o dorobek, sprzęty, zasoby , nade wszystko pochłonęła pamięć i jedność miejsca i czasu z człowiekiem.

Tak powstał człowiek ułomny ,bo nie umiejscowiony w tym domu , w tej okolicy, środowisku , powiecie, krainie. Z dala od tamtej Issy , tamtego jeziora, niepamiętnej połoniny , wieży Gedymina.

Nieliczne treści , zasoby rodzicielskiej pamięci , konfabulacje , szczątki , nadpalone fotki , zwęglone emocje i dziedziczny strach przed ponową , zagórował. Nie ma tamtych miast i cmentarzy. Są inne i te koleją losu , musimy poznać, zrozumieć, wziąć w spis nowego kulturowego inwentarza, by pojąć, po co jeszcze toczy się nasze święte życie.

Bo my , nowe pokolenie kolonistów, które dobrze zdążyło się posunąć w wiosnach , już nie oddychamy sentymentami matki wzlatującej do katedry Św. Kazimierza , na Antokol i ojca powracającego w snach, do technikum ekonomicznego w Stanisławowie i tamtejszych wyemancypowanych Żydówek. I skrzypiec, co je dostał od pewnej hrabiny , i rodu kolejarskiego, z którym zrósł się już w czwartym pokoleniu , i Nowej Wilejki , gdzie dano mu – z dala od Galicji – pierwsze zatrudnienie.

Stoimy w głębi środkowopomorskiej leśnej monokultury , z dystansem spoglądając na krąg za kręgiem, z tym samym dystansem na ułożone w nich głazy. Kompletnie nie znamy ludzi , którzy tu żyli , umierali , walczyli , kochali ,wychowywali kolejne pokolenia, mieli własne sympatie i antypatie, powodowali się awersją , ukrytą wrogością , zazdrością, cementowani jednotą rodu , plemienia, osady. Wojną , pokojem , ambicją, uprawą roli, totemami , toporami, ozdobami , dymem chat ; jak jak i my – powiązani rytmem życia i śmierci. Słońcem i Luną ,którym należało się pokłonić,karmić krwią ofiar , posoką pokonanych w boju.

Wszyscy oni odeszli , nie pozostawiając po sobie inskrypcji i hymnów. Las ich pochłonął, własnym poszyciem, nawarstwioną glebą , mchami , pniami powalonych przez wichury drzew.

Żyliśmy ,żyjąc nadal – w bliskości z tymi umarłymi , bezimiennymi. Nie pociągali nas, bo nasze BYCIE pilniejsze, piękniejsze , my zaś za młodu, musieliśmy się rozpychać łokciami – w kolejce po swoje szczęście.

Tradycyjne muzealnictwo ma w ofercie gabloty i schematyczny wykład , chronologię i nudę relacji. Trzeba wejść do lasu i dotknąć przeszłości. Tajemnej , ukrytej, może groźnej.

Wchodzimy do tej skromnej kniei z Janem Hermanem, w poszukiwaniu sensu życia. Bośmy spostrzegli własną nierzeczywistość, swój fotoplastykon -kadr ,za kadrem. Chcemy upewnić się co do przeczuć : jeden z nas jest racjonalistą od szkiełka i oka , drugi zaś, rozczepiony pomiędzy duchowością , więc Duchem Natury , a przyziemnym bytem. Obaj inni ,różni ; jednoczy ich imperatyw rozpoznania świata. Pewnie też – osobista wrażliwość.

Józef Wolin towarzyszy nam. Geomanta, energoterapeuta, różdżkarz , mag. Znany na Pomorzu Środkowym. Starszy człowiek o oczach dziecka. Komentuje treść informacji rozmieszczonych w rezerwacie. Kręci głową, gdy piszą, że miejsce obfituje w pozytywną energię, że przychodzący tam , mogą wiele osiągnąć w duchowym rozwoju ,a poszukujący równowagi , potrafią się tam wyciszyć, dojść do ładu z wewnętrznymi zakłóceniami.

To nie do końca tak , mówi. Zgromadzona tu energia, posiada różny potencjał ; kumulują się jak w życiu , zło i dobro – bywa ,że wzajemnie znoszą. Istnieje dawna energią ziemi , skał, miejsc kultu. Tu są krąg tingu , największy ,są też kręgi mistrzów, magów, wojowników. Z reguły wypełniały je pochówki znacznych ludzi. Umarli pozostawiali własną energię, są jej ślady. Żywi przychodzą , pozostawiają także swoje energetyczne znamiona. Ludzie niedobrzy , ludzie pozytywni , przybywają sataniści , pseudopoganie , chuligani i zwyczajne, ciekawe nowinek łotry. Wszyscy dokładają swój energetyczny udział. I chociaż ich energia trwa tam przez tylko 12 godzin, to przecież jest ciągłe uzupełniana ; jest to cel pielgrzymek. Bliska już komercja tego miejsca. Budują betonową drogę przez las, parkingi , miejsca biwakowe. Źle to rokuje miejscu. Przy pomocy srebrnego wahadełka demonstruje , jaki zasięg i moc mają zgromadzone , oznaczone obiekty. Pokazuje negatywny wymiar wielu punktów lub na odwrót. Czasami tłumaczy jak dzieciom, świadom własnych braków. .Jest wiarygodny , cierpliwy , spokojny. Przede wszystkim – życzliwy.

Prowadzi Józef do jednego , drugiego , następnego głazu , przy pomocy wahadełka jeszcze raz wskazuje ukrytą energię, jej potencjał liczony w tej samej skali – od 1 do 41. Miarowy ruch wahadłowy ujawnia, czym jest to ,co tam jest. Ten ruch mówi o potencjale dobra , jak i zła. Podchodzimy do niedawno odkrytego , wielkiego kurhanu . Srebrny przedmiot zachowuje się niezdecydowanie. Wpierw rusza w lewo, potem zatrzymany – w prawo. Po chwili zaczyna wirować. Józef mówi ,że to miejsce , nim stało się kurhanem grzebalnym , wpierw było domem wielmoży , w którym przebywało dużo osób.W końcu pokazuje punkt największej pozytywnej aktywności. To nie jest żaden z kręgów, żaden z pojedyńczych głazów. To jedna ….. z ławek dla gości rezerwatu. Wahadełko wiruje… nad powierzchnią 1 x 1.5 m2.

Pytamy o pewne miejsce , na wschód od Lęborka , nad dużym jeziorem – w stronę Gdańska. O stojący tam dom duży z maryjną kapliczką. I osobę z tą posiadłością związaną.

Patrzymy na wirowanie , Józef spogląda na nas koncentruje się , mówi : – 34. Tyle , ile na przykład , katedra w Kolonii.- Potem skupia na osobie ; przy przywołaniu jej , instrument raz porusza się rytmicznie w lewo, raz w prawo i od nowa. Unosi głowę , mówi wyraźnie się ociągając : – 50 na 50. – Wirowania brak.

- Co to znaczy ?-

- Nic. Człowiek rozdarty , człowiek w życiowym rozkroku. Ciągnięty mocno przez światło i mrok. –

- ? ? ? –

- Nie powiem nic więcej. Po co wam , nieupoważnionym wiedzieć ? Po co ? –
I zaraz drepce w kierunku miejsca , przy którym nie był jeszcze, uśmiechając pod nosem.

Docieramy do sensu wyprawy na cmentarzysko sprzed 1600 – 1500 lat. Przy okazji – do sensu życia. Sensu polegającego na tym ,że zawsze warto wiedzieć wiele i pytać wiele. Nie , nie spodziewając się odpowiedzi na każde pytanie. Bo to przecież niewiedza pobudza wyobraźnię , fantazję , potrzebę życia dalej , albowiem jaką wartość miałaby nasza egzystencja , gdybyśmy nareszcie poznali wszystkie odpowiedzi , nawet – na niepostawione jeszcze kwestie.

Kiedy za Józefem zamknęły się drzwi samochodu , Jan Herman mówi : – To nieprzyzwoicie dobry człowiek. Skąd jeszcze TACY się biorą ? –

Po godzinie, dobrze oczyszczeni przez dawne moce, pogłębiamy sens życia w zacnej okowicie. Jak porządne chłopy , po naszemu. Kulturalnie.

( opublikowano w Salonie 24 dnia 21.10.2014 roku )

_______________________________________________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________________________________________

Józef , mag z Bobolic ,wyznawca kultu maryjnego , pobożny ezoteryk – umarł wczoraj , 28 października 2015 roku. Na dachu domostwa , jakby bliżej Boga.

Co Przedwieczny chciał nam powiedzieć, powołując Go do siebie w przeddzień Wszystkich Świętych ? Że właśnie przyłączył Józefa do tego przezacnego grona ?

DEO

OPTIMO

MAXIMO


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. Wspomnienie słuszne ale rozdarte na amen.

    Boli, bo przecież ma sprawić ból mnie, w wiecznej rzeczy pamiątce.

    Tak bywa w życiu czymkolwiek jest, nawet gdy go brak.
    Trudno; to trzeba zobaczyć i… wybaczyć.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


5 × sześć =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Szafa,Twórczość,Lawa

czwartek 13/12/2018
1

SZAFA     Na dnie starej szafy wymoszczę swój garnitur. Nie widzi mnie wtedy nikt, kogo  nie wymagam widzieć. I słyszeć, jak sądzę. Mam roztropną…


Oczy pożegnań

poniedziałek 10/12/2018
1

Nadszedł czas pożegnań, czuły przeniewierca. Żegnajcie zapowiedzi nie lada sukcesów. Witaj mi smutku w  objawieniu wieczystym. Co do okazania było, spełniło się szpetnie. Nie mam…


Pan Sulla, Cezar pan i pies

sobota 08/12/2018
0

Byli ludźmi sobie bliskimi. Gdy jeden kończył , drugi rozpoczynał niesłychaną karierę. Co było do udowodnienia dzięki dziejopisom Historii. Miało miejsce,że kłamiąc, zdają się nie…


Rogalik

czwartek 06/12/2018
1

... umoczony w maśle z roztopionym miodem. Na smaczności, o matko! Mało kto rozumie dylemat smakosza po rusku gurmana, jeśli ma styczność z doświadczeniem autora. Nic…


Trzy minuty milczenia

wtorek 04/12/2018
0

Zawsze fascynowała mnie istota Franciszka, Człowieka odległego; z kraju w którym ścierają się wpływy protestanckiej profetyki  , w którym też dominacja kulturalna języka włoskiego prawie…


Jednorożec

piątek 30/11/2018
0

ADAM  KADMON ____________   jednorożca syna jedynego belwardelskiej gminy zatrzymano ergo  wyjścia nie widział w tę czy w drugą rzeczy stronę zobaczyłem wskoczył w stare ciżmy…


Powroty

czwartek 29/11/2018
0

Wróć w owe tematy, gdzie skłonnaś wybaczyć poecie saldo występków. Przecież masz kontrolę niezbędną na dosłownie wszystko. Co zatem jeszcze ci brak ? Nie kontenta…


Przybycie zmierzchu

wtorek 27/11/2018
0

Przybywa nam zmierzchu, a w nim cuda wianki panie, w którą nie spoglądać stronę. Widać w niej opóźniony płomień, tlący się wyjątkowo nieśpiesznie.   Skąd…


O Marii Magdalenie - medytacja

poniedziałek 26/11/2018
0

Wielu mężczyzn na przestrzeni wieków o niej marzyło, jej pragnęło, wręcz pożądało. Nie wiem, czy z wzajemnością. Maria  z Magdali była nietuzinkową niewiastą.  Wykształconą  jak…


Gen. Mac Arthur

czwartek 22/11/2018
0

Gen. Douglas Mac Arthur chciał wyważyć drzwi dawno uchylone, w zasadzie już szeroko otwarte. Szukał okazji by ocalić cesarza Hirohito, przed zgubą, wręcz zniesławieniem. Dlatego…