RAK 2005 – OPOWIEŚĆ INTYMNIEJSZA


czwartek 28/02/2013

XXw. Kadmonowie w Z.G.N.

                           (   XX wiek- Kadmonowie w  Z.G.N. }

Żył da był, w pięknym mieście SZ. rozciągniętym na przesmyku między

jeziorem jednym z większych w Polsce, a drugim, o nazwie Trzesiecko, fantastyczny jegomość,  doktor nauk medycznych, R. Stasiak.  Facet niepowszedni bardzo.

Były  nauczyciel akademicki, były ordynator znanego oddziału ,znanego na Pomorzu szpitala, skonfliktowany z większością środowiska lekarskiego w mieście , szczery  przyjaciel ludzi, o ile wiesz, że  wśród ludzi, wymieniam także kobiety i  ich rodziny. Ginekolog-położnik.  Lekarz, dziwna rzecz, ale z charyzmą społecznika.

Pierwszy akapit zaczynam od rusycyzmu, bo w mieście przez blsko 50 lat stali Sowieci i dochodząc do siebie, szliśmy przez zboże. Do pobliskiego Bornego Sulinowa, na grzyby wyjątkowej rosłości – też.

W 2005 roku, małżonka moja, postanowiła  pójść do lekarza od spraw kobiecych, a jej decyzja , już sama w sobie, była dość heroiczną, bo baba  lekarzy lubiwszy, jak psy listonosza.

Siedliśmy radzić , do kogo, bo ginekologów w środowisku, nie dało się obejść, bez potykania się o jakąś  recenzję, anegdotę  lub domniemany nałóg. Wybór padł na  dr Stasiaka, gdyż  był lekarzem o tyleż modnym, co kontrowersyjnym, ponadto jedynym z dr przed godnością.    Żona  powróciła od niego moc zdegustowana. Lekarz nie dość, że był opryskliwo-życzliwy, tykał kobietę w mocno średnim wieku, to jeszcze na dodatek śmiał sugerować raka jajnika, sporo  zaawansowanego, bo tak mu wychodziło z badania USG.

W normalych warunkach, w mieście SZ. rzecz  prawie zawsze rekapitulowała się tak : lekarz po wypowiedzeniu diagnozy, zwykle  kończył  : – No, ma pani tego raka, współczuję, miłego dnia,  -

Przypadek z wyboru, miał jednak inny, dalszy bieg. Po kilku dniach, w czasie następnej wizyty, dr  R. Stasiak, oznajmił mojej, wciąż nieco zdegustowanej obcesowym tykaniem połowicy, że załatwił jej swoimi naukowymi kanałami, leczenie  w klinice Akademii Medycznej , w Szczecinie. Nie w wojewódzkiej lecznicy onkologicznej, do której po latach trafił mój ojciec , ale do szpitala akademickiego. Tam uczeni doktorzy, z początku, postawili kontrdiagnozę, orzekając, że  chyba nie rak ( hurra, Boże jedyny ! )  tylko ciężkie  zapalanie  otrzewnej i dawaj to zapalenie  , zapalczywie leczyć. No, zapalenie było też. Zaś leczenie zapalności potrwało ponad miesiąc. Pierwsza akademicka laparoskopia, badania krwi ze znacznikiem, ujawniły raka jajnika, w  czwartym stopniu zaawansowania, w skali do pięć.  W tym momencie rokowania są trudne, bo przewidywalne, a statystyka polska – okrutna.  W trakcie leczenia, w tym inwazyjnego ( dwie operacje ), poproszono mnie do pani profesor Izabeli Trepki -Górskiej, kierownika Katedry i Kliniki  Ginekologii Onkologicznej  PAM.  Jasne, że z małżonką.   Pani profesor, tonem nie znoszącym sprzeciwu, zażądała , byśmy odpuścili innym doktorom  i zaufali akademickim, zabraniając także bywania ( w przyszłości ) u modnych znachorów i takich tam, bioenergo…srutu-tutu. Mimo powagi sytuacji, roześmiałem się w twarz maleńkiej, starszej pani, w buciskach na gigantycznym koturnie.  Powiedziałem, że nie mamy innych doktorów, z wyjątkiem jednego – prowadzącego od początku, który jako pierwszy postawił właściwą diagnozę, wbrew uczonym akademikom.   Pani zamilkła na dość długą chwilę. Potem, dobierając słowa, powiedziała do mnie :

-  Niecały  rok temu umarła na raka moja wnuczka, dziecko trzyletnie. Nic nie dało się zrobić. Pan rozumie, co czuje lekarz w beznadziejnej sytuacji, gdy umiera mu dziecko, najbliższe z najbliższych ? Postaramy się zrobić wszystko, byś pan nie musiał z żoną tego przechodzić. -

Jak powiedziałem, moja żona przeszła dwie operacje, trzy  laparoskopie, przyjęła w sumie 47 litrów chemii, w tym  jedną kolejkę  niestandardowej.    Jest moi Drodzy, kobietą po 60-tce, obecnie wciąż aktywną zawodowo i środowiskowo , mającą codzienne baczenie na to, by naszą, prowadzoną od 22 lat, firmę rodzinna, nie trafił jasny szlag, bo przecież  kryzys i konkurencja.  W tej chwili jest na badaniach w miejscowym szpitalu w SZ., dzięki czemu  mogę spokojnie skończyć ten tekst, albowiem  byłaby mu przeciwna  - z powodów, jakich do końca nie rozumiem. Pono naruszam takim pisaniem jej cenną prywatność.  Ponieważ jest to na przestrzeni paru lat, drugi taki,gramotny speach, cierpliwie  jej  wyjaśniam ,że ma to  posłużyć. Jasne, że naszej wspólnej zdrowotności ;   nigdy, nawet w krytycznej sytuacji, nie traćmy ducha, dobrze ?  DOBRZE ? NO.

 

Ps :  Z doktorem R. Stasiakiem umawiałem się w połowie listopada 2009 roku na ryby : do wyboru  były pstrągi na Parsęcie lub dorsze na Morzu Norweskim.  13-go grudnia umarł, bo mu raptownie powrócił rak prostaty, chociaż sam sobie diagnozował… zapalenie płuc. Chłopy, nawet znakomitego charakteru, w chorobie słabo sobie radzą. Musicie im bankowo dać przykład wojowniczości, Dziewczęta.   DOBRZE ?  NO !


Moje najnowsze wpisy

 

Dyptyk

poniedziałek 11/03/2019

  ZAPOWIEDŹ   To było jak sen. Widziałem wilków stado podchodzące pod sień. Wyjące co tchu na ten sam odwieczny temat. Przebudzony z porankiem rozejrzałem…


Poranek

niedziela 10/03/2019

Widzimisię widzi nam się postęp technologiczny niech ja skonam na - wieczną rzeczy wobec jej pamięci osobistą utratę. Zatem EHEU !* Nie ma   co ci…


Niechaj

piątek 08/03/2019

Niechaj odejdzie w niepamięć imię autora dzieła W załączeniu wypowie ten akord ostatni na pomieszanie bez reszty zmysłów gdy musi wybrać między złem a dobrem…


Przyjdzie

niedziela 03/03/2019

... omawiana  tragedia jak nic. Wytrzyma nie jedno,nie drugie,nie  trzecie wrażenie. Bo nie zna właściwego pojęcia - choćby raz, dwa, trzy i tak da capo. Ostatecznością…


Skąd mam

czwartek 28/02/2019

wiedzieć czym/kim doprawdy jestem, kim zdaję się być. Tu - daremna nauka w zbędnym obyczaju najbliższego jutra. Nie zmienisz złotooka nic zapewne. Za słowo trzymam…


Papieże z ciała i ducha

sobota 23/02/2019

Widziałem, jak Franciszek spoglądając głęboko polskiej ofierze chuci, ucałował go w dłoń. To ważki etap w zrozumieniu krzywd, dodatkowo zapisanych przez wielu hierarchów Kk. Zbyt…


Biografia / wyjątki /

wtorek 19/02/2019

BIOGRAFIA /wyjątki /           rozumiem że czekasz tylko śmierci jak wyzwolenia z męczarni żywota która i ciebie dopadła bez litości trudno…


Przystanek

niedziela 17/02/2019

Powstań,bohaterze niezliczonych powstań i padnięć. Tylko nie podniecaj się aż tak. Sobie  nie przeszkadzaj, może nawet i tego nie warto. Jesteś cichym herosem Czasu i…


Powolna...

czwartek 07/02/2019

Uprzejmie donoszę,że uległem  trzeciemu już udarowi ; rzecz miała miejsce 29 stycznia 2019 roku. Mam też " przyjemność" wspomnieć  o problemach naczyniowych, z których więcej…


To tylko słowa...

wtorek 29/01/2019

...ale jakże ważkie. Dziękuję  sporej gromadzie bliskich mi Osób, że mnie doceniła przez multum miłych przypadków, od czego serducho  mnie nad poziomy wzlata jak się…