Zabłyśnij!


poniedziałek 01/09/2014
0

 

Nie ukrywam, że fascynują mnie tego typu społeczne rozterki i histerie. Niby dotyczą drobiazgów, ale społeczna dyskusja o nich przybiega z reguły rozmiary dysput co najmniej o przyszłości gatunku ludzkiego w obliczu tegoż to gatunku zagłady.

Poziom emocji i złej krwi rośnie przy nich wraz z każdą chwilą, a każda kolejna opinia w sprawie poddana jest pod sąd rozemocjonowanych i samozwańczo zatraconych już w swych stanowiskach uczestników publicznych rozpraw.

Napięcie rośnie miarowo, im dalej i im głębiej w kontr-odpowiedzi do poprzedzających komentarzy. Im dalej oraz im głębiej, tym również tym ciemniej, toteż niejednokrotnie poziom dyskusji leci na łeb na szyję.

Tym razem, choć razem nie pierwszym, nie jedynym i z pewnością nie ostatnim, swojego rodzaju falę tsunami wywołała informacja i zapowiedź dot. wprowadzenia

obowiązku noszenia przez pieszych odblasków.

 

Przepis wszedł w życie, 31 sierpnia, a więc wczoraj i stanowić będzie prewencyjną formę ochrony pieszych na drodze. Odblaski mają zwiększyć naszą widoczność i obowiązywać będą po zmierzchu i o zmroku poza obszarem zabudowanym. Dotychczas przepis dot. odblasków obowiązywał młodzież do lat 15, obecnie obejmuje wszystkich. Bez odblasków można poruszać się tylko na drodze dla pieszych lub po chodniku.

Niestosującym się do zaleceń grozić będzie zaś kara w wysokości od 20 zł do 500 zł.

I tu właśnie mleko się rozlało, a granat został odbezpieczony. Podobnie zresztą, jak to było w przypadku fotoradarów („Chcemy łamać przepisy!”).
Zarówno potencjalni jak i mający już doświadczenie w byciu pieszym piesi podnieśli wrzawę o dyktatorską ingerencję w ich nie tylko strefę prywatną, lecz również w ich wolność i niezależność dot. prawa do samostanowienia o swoim życiu, a także o jego antonimie.

Część społeczeństwa dała temu swój wyraz, wykrzykując stanowcze „liberum veto!” i – na ile tylko mogła zrobić to poprzez ekran monitora – zawetowała ten jakże przecież durny, nachalny i napastliwy odblaskowy zapis.

Nie obyło się oczywiście bez rzucania inwektywami w stronę rządu oraz bez oskarżających podejrzeń o maczanie palców w dochodowym zapewne interesie. Autorzy tego projektu rzekomo weszli w układ z producentami odblasków i zbijać mają majątek oraz trzepać mają kasiorę na dochodach z obowiązkowych błyskotek.

Odchodząc jednak od tego typu ślepych zapędów oraz schizofrenicznych podejrzeń wróćmy jednak na ziemię i wyjaśnijmy kilka kwestii.

Jak świat światem stoi, choć wciąż nie wiem jak udało mu się w tym stanie tak długo wytrwać, tak lwia część kierowców uważa się co najmniej za Nicolasa Cage’a w filmie pt. „60 sekund” i pędząc w swych mechanicznych rydwanach uważają się za królów szosy. Jakimi by jednak rajdowcami nie byli tak z przykrością stwierdzić muszę, że człowiek światłem odbitym od Słońca niestety jeszcze nie świeci. Niezależnie więc od akrobatycznych umiejętności i sokolego wzroku kierowców jedyne co mogą zrobić, to się na swojej pewności siebie… przejechać.

Pieszy bowiem, mimo że nieświadomy tejże zdolności, potrafi niezwykle umiejętnie wtopić się w tło oraz niczym egzotyczny kameleon zlać się całkowicie z otoczeniem. Z reguły dzieje się tak wieczorami oraz w nocy, gdy ciemne bądź czarne ubranie zatraca się na tle spowitego mrokiem otoczenia, a kontur człowieka, tak charakterystyczny i dobrze widoczny w dzień, wyparowuje i przestaje istnieć oraz oddzielać człowieka od reszty świata. Owa czapka-niewidka to jeden z nielicznych momentów w życiu, kiedy dane jest nam uświadczyć magii na własnej skórze i własne oczy, w tym naszym nader realnym i mugolskim świecie.

Dla tych pieszych, którzy nadal irytują się i czują się dotknięci narzuconym z góry rozkazem, pozbawiającym ich prawa do zginięcia pod kołami, przyda się małe wyjaśnienie.

Odblaski, choć noszone przez pieszych, mają chronić w sposób dwojaki. Do wyboru jest ochrona:

 

–   pieszego przez kierowcą
–   kierowcy przed niewidocznym pieszym.

 

Pieszego bowiem bardzo często w ciemności nie widać. Wie to każdy, kto tego doświadczył i na własnej skórze, już po zorientowaniu się, że ma przed sobą człowieka, odczuł, że choć już go widzi to i tak praktycznie go jednak… nie widzi.

Przestańmy więc buntować się przeciwko temu, co faktycznie ma nam służyć i być ma dla nas. A nie, jak spiskuje gro obywateli, kolejnym sposobem zarobienia przez innych kasy. Szczególnie, że nie jest łatwo zarobić na czymś, co kosztować będzie gdzieś (olaboga) ze złotówkę, dwie i starczy pewnie na pół, o ile nie na całe życie.

 

 

Dodatkowo, jak słusznie ktoś zauważył, odblaski upatrzą sobie pewnie różne firmy i w formie promocyjnych gadżetów rozdawać je będą przy okazji różnych akcji marketingowych.
Łatwo też zauważyć, jak infantylne są te straszliwe protesty dorosłych ludzi, gdy zorientujemy się, że w swoich domach, nieświadomie lub nie zwracając na to uwagi, posiadamy już rzeczy zaopatrzone w elementy odblaskowe. Niektórzy producenci odzieży wszywają je przecież do ubrań, niejednokrotnie w celach wzorniczo-zdobniczych. Obfitują w nie kurtki, spotkać je można również na spodniach, butach, jak i torbach, tornistrach czy plecakach. Swojego czasu, gdzieś ze dwie dekady temu, popularne i bardzo pożądane przez dzieci były buty z podeszwą, w której umieszczone zostały lampki, zapalające się przy stawianiu kroku i nacisku stopy. Jakiś czas później, z 10 lat temu, zarówno wśród dzieci jak i dorosłych, zapanowała moda na kolorowe, fluorescencyjne opaski na rękę, emitujące światło zgromadzone za dnia.

Dziwi więc to, że chcemy bojkotować odblaski, podczas gdy sami, dbając o swoje bezpieczeństwo np. na rowerze, bez problemów, protestów i oporów przyodziewamy różne elementy ochronne, takie jak kaski czy wszelkiej maści ochraniacze na wszystkie możliwe i posiadane kończyny.

Dziwi to tym bardziej, że odblask to nie dość, że niewielki wydatek to dodatkowo również niewielki dodatek. Nie takie już bowiem rzeczy człowiek w historii swojego gatunku przyodziewał, żeby teraz, jak diabeł święconej wody, bać się kawałka odblasku na ramieniu.

Tym bardziej, że przecież nikt nie każe nam nosić na głowach wianka z lampek choinkowych ani też zakładać na głowę sprzedawanych przed cyrkiem kabaretowych świecidełek.

Sprawę tę być może naturalnie rozwiązałaby świecąca nam nad głowami aureola, ale zasłużyć na nią dosyć ciężko i mnie samej nie dane byłoby jej nosić.

Trudno więc zrozumieć, dlaczego mając opcję zabezpieczenia się, nagle usilnie nie chcemy z niej korzystać. Założę się, że nawet jeleń gdyby mógł, zawiesiłby sobie odblask na ucho, gdyby to miało uchronić go przed kolizją na leśnej drodze. Ale człowiek, choć zarzeka się, że nie jeleń, to upiera się jak osioł przy swoich racjach bez racji.

Argumenty przeciw są zatem niestety bardzo słabe. Bardziej jakby podyktowane zwykłym „Nie, bo nie” aniżeli rozumem czy sensem. Powoływanie się na kwestię estetyki to z kolei powód bardziej do śmiechu niż do brania pod uwagę.

Przestańmy więc buntować się przeciw temu, co dobre i imputować rządzącym kolejne machlojki. Nie takie rzeczy już na swoich sumieniach mają, żeby na takim maleństwie jak odblaski mataczyć.

Z odblasków z kolei niech ktoś zrobi mały biznes, jak to było choćby z oryginalnymi T-shirtami. Niech stworzy na nie modę, wykreuje potrzebę (część pracy już za niego zrobiono), zaprojektuje designerskie wzory, podejmie współpracę z różnymi przedsiębiorcami z różnych branż i zastosuje je w różnych formach i nietypowych rozwiązaniach. Niech sprawi, że odblaski wejdą w naszą codzienność nie poprzez obowiązek, lecz nakręcony modą popyt.

Już dawno zastanawiałam się, dlaczego jeszcze wciąż nikt w jakiś oryginalny sposób nie wypełnił tej niszy. Były już wszak rzemyki na nadgarstkach, sznurkowe bransoletki, a później nawet sznurkowa galanteria i tekstylia. Były kolorowe, gumowe bransoletki z różnymi napisami oraz ważnymi dla zdrowia i życia informacjami – tzw. „silikonki” (poniżej). Jakiś czas temu wśród dziewcząt i kobiet rozpleniła się niczym zaraza moda na opaski na głowę z kokardką. Były hipisowskie stroje w kwiaty, były jeansy-dzwony, szerokie skejt-spodnie, obecnie zaś trwamy w erze rurek… I na odblaski znajdą się więc i miejsce i chętni, trzeba tylko najpierw chęć tę jakoś zainicjować.

 

W odblaskach na szczęście nie ma nic nader tandetnego ani strasznego. Ja na przykład o swoich odblaskach na ubraniu dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy będąc w pobliżu jakiegoś strumienia światła błysnęły mi w oko. A zatem bez problemu da się z nimi w przyjaźni żyć, co i innym również polecam.

 

efekt:


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


8 + = siedemnaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

„Żalek”

sobota 13/06/2020
0

„Żalek”   Ja rzę jestę homofobiem O LGBT o powiem Mam w tym duże doświaczczenie Stąt terz moje prze mówienie LGBT to nie ludzie Oni…


Wojna gangu dyskontów trwa

sobota 26/08/2017
10

Znana polska sieć sklepów z kategorii dyskontowej obnażyła to, czego jako gatunek ludzki powinniśmy powstydzić się obnażać. Sieciówka grupy Jerónimo Martins, wprowadzając do swojej oferty…


Testy pseudointeligenckie

środa 27/07/2016
5

Nigdy nie znosiłam testów na inteligencję. Zastanawiam się, kto w ogóle wymyślił to ustrojstwo. Ogólnie rzecz biorąc na same testy nie ma się w sumie…


Adrian znowu kocha

niedziela 03/04/2016
15

Nie wiem, jakie rajstopy robi Adrian, wiem za to, że wciąż po omacku szuka drogi, by zaistnieć w pamięci przydrożnego audytorium, racząc go coraz głębiej…


Miejskie szkodniki

czwartek 25/02/2016
25

Sprawa lokalna, ale dość zabawna. Choć nie dla wszystkich, bo mocno podnosząca ciśnienie. I krwi i atmosferyczne. Jako że kilka lat temu rozpoczęła się długo…


Open-trash – oddadzą ludziom śmieci

poniedziałek 18/05/2015
48

Open-trash – oddadzą ludziom śmieci Kości zostały rzucone, kosze zostaną otwarte. W sejmie trwają prace nad ustawą, która obligować będzie właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych do przekazywania…


„Konkubinat to grzech”

sobota 21/03/2015
237

Mogłabym powiedzieć: Wsadź kij w mrowisko, a nożyce się odezwą. Gdy w zeszłym tygodniu wracałam do domu mój wzrok, chcąc nie chcąc, (w)padł na wielką…


Sezon Ogórkowy

piątek 16/01/2015
4

W tym roku sezon ogórkowy rozpoczął się wyjątkowo wcześnie. Na niebie nie zdążyły pojawić się jeszcze pierwsze solidne promienie słońca, a już co poniektóre niesforne…


Larmo roku 2014

środa 31/12/2014
3

Już dawno nie było w mediach reklamy, która z taką intensywnością wbijałaby się w uszy bogu ducha winnych odbiorców, jak i z tak drastyczną namiętnością…


Wyborcze uroki…

wtorek 18/11/2014
4

Już niedługo „święta, święta i po świętach”, ale póki co „kampania, kampania i po… wyborach”. Umizgiwali się biedni kandydaci, robili co mogli, a gdyby mogli…