Sezon Ogórkowy


piątek 16/01/2015
0

W tym roku sezon ogórkowy rozpoczął się wyjątkowo wcześnie. Na niebie nie zdążyły pojawić się jeszcze pierwsze solidne promienie słońca, a już co poniektóre niesforne pędy i zarodki zaczęły nadmiernie dokazywać. W tym roku w rolę kontrowersyjnego i przesadnie wierzącego w swe siły hodowcy i rolnika postanowił wcielić się sam Leszek Miller i na odbywający się mniej więcej co cztery lata ogólnopolski zjazd i pokaz dorodnych zbiorów, na taczce swoich pleców – zamiast dyni – postanowił przywieźć… Ogórka.

Reakcja innych uczestników i obserwatorów konkursu do przewidzenia była dość łatwa i adekwatna zresztą do sytuacji. Reakcja podobna zresztą do reakcji na widok ogórka wśród dyń – ni to pies, ni wydra, diabli wiedzą jak taki wyskok potraktować. Do pierwszego kwietnia jeszcze daleko – toć ledwo styczeń się zaczął – a już takie cuda i dziwy w polityce jęły się wyrabiać.

I tak oto dżentelmen Leszek – trudno stwierdzić czy świadom swojej małej mocy czy może z braku lepszego pomysłu na uprawianie polityki – na polityczne pola i salony, jak i na usta rozmówców oraz komentatorów postanowił wprowadzić jasnowłosą niewiastę, Magdaleną Ogórek zowioną. W ten sposób sam automatycznie mianował się zarówno jej parasolem, osobistym bodyguard’em jak i jej ustami. Bo choć pani Magdalena – całkiem dotąd wygadana – sama dotychczas na pytania odpowiadać potrafiła, tak nagle – jak za sprawą czarodziejskiej różdżki – wraz z ogłoszeniem swojej kandydatury na stanowisko prezydenta kraju, mowę jej lekko odebrało, powietrzem z lekka jęła się zatykać, aż sam wujek Leszek podczas konferencji musiał ją inhalować i z dziennikarzami wymianę gazową przeprowadzić.

Korzyści z tego typu posunięć raczej nie będzie, a kokosów nie będzie tym bardziej. Wiedzieć to powinien – nawet lepiej niż jego nieopierzona jeszcze podopieczna – wujek Leszek, ale być może doszedł już do takiego progu swojej i swojej partii kariery, że tylko na cuda i cudowne zmartwychwstanie liczyć mu pozostało. Dzielny wojak twarzy jednak próbuje nie tracić i jako metodę na jej zachowanie twarz stoicko spokojną przybiera.

Zdecydowanie trudniej zachować ją pani Magdalenie. Podobnie zresztą jak jej medialnemu i wypracowywanemu przez ostatnie miesiące wizerunkowi, którego losy ważą się teraz na szali społecznych nastrojów. Aż trudno uwierzyć jak szybko utracić można wiarygodność tak pochopnym i infantylnym krokiem. Pani Ogórek na prezydenturę połasiła się nieco jak kotka o nogę fotela prezydenckiego i blond-aparycją próbuje zaskarbić sobie sympatię ogółu, gdyż jak na razie więcej do zaoferowania nie ma. Dotychczas jako historyk występowała publicznie w roli dobrze sprzedającej się w mediach mikro-komentatorki kilkunastosekundowych ujęć i o ile można wtedy było traktować ją poważnie tak obecnie – jako kandydatka na fotel prezydenta – sama sobie te przymioty i powagę odebrała.

Już samo twierdzenie, że „chce być kandydatką całej polskiej lewicy” jest w kontekście prezydentury mało raczej mądre, gdyż pragnę skromnie przypomnieć, że Polska nie składa się z „polskiej lewicy”, lecz składa się z całej Polski i to na dodatek prawej, lewej, krzywej, a nawet i prostej. Mówiąc krótko pani Ogórek jest tylko i wyłącznie kolejnym aniołkiem (choć może niekoniecznie Charliego), kolejną laleczką w rękach kolegów, którzy na dodatek nie są jej kolegami, lecz wygami i starymi wyjadaczami, i którzy chwilowo mają w tym interes, więc tylko dlatego biorą ją – mało poradną – pod swoje cwane skrzydła.

Już teraz głośno określa się ją jako „wynalazek Millera”, a jej możliwości sprawcze i naprawcze podsumowuje się jako „mizerię polskiej sceny politycznej”.

I tak oto niespodziewanie szybko doczekaliśmy się powtórnej namiastki EuroWyborów, kiedy to powalający erudycją polski pięściarz – Tomasz Adamek – zawodnik wagi półciężkiej, rzucił się na stanowisko dla niego wagi zdecydowanie zbyt ciężkiej.

   >>   Krótka, acz „rzeczowa” rozmowa z Tomaszem Adamkiem 

W tym roku na polskim poletku pałeczkę tę postawiła przejąć Magdalena Ogórek, stwierdzając, że „polskie prawo należy napisać od nowa”. Chęci tyle godne podziwu co godne szaleńca i na dodatek dość mało odkrywcze. Dotychczas nawet szaleni naukowcy nie wpadli na pomysł wysłania choćby myszy z misją na Słońce, a tymczasem bez większych wątpliwości i obaw porywa się nań pani Ogórek.

Rozumiem wiarę kandydatki w swoje siły, lecz zdrowy rozsądek czasem też się przydaje. Najmniejsze nawet zmiany w naszym prawie wymagają przeważnie cierpliwości buddysty czekającego na reinkarnację. Żeby więc mówić o napisaniu prawa od nowa trzeba być albo całkowicie oderwanym od rzeczywistości albo wykazywać się ślepą wiarą w możliwości medycyny zarówno w wersji podstawowej jak i estetycznej oraz w nieustający rozwój chirurgii plastycznej. Bo choć nie wiem jakie eliksiry długowieczności popija pani Magdalena do kolacji i ile lat planuje jeszcze pożyć, to poważnie obawiam się, że jej życiowy kalendarz może temu wyzwaniu nie podołać.

Co do kandydatury wyżej wymienionej poważne wątpliwości ma również inny wątpliwych szans kandydat, Janusz Korwin-Mikke, który stwierdził, że osobiście na prezydenta wolałby już nawet Dodę. W sumie z dwojga złego chyba lepiej nawet w tę stronę. Doda w swej nieprzewidywalności stała się już dość przewidywalna, dzięki czemu ryzyko jej szkodliwości dla kraju stało się automatycznie mniejsze. Jej wybór byłby zaś dużo bardziej nieoczekiwany niż wybór pani Ogórek i podniósłby nam trochę ciśnienie krwi, ożywiając tym samym cały naród. Do tego szerokim echem odbiłby się zapewne w europejskich, a nawet odleglejszych mediach, i zapewniłby nam rozgłos co najmniej taki jak Robert Biedroń Szczecinowi.

To prawda, że być może musielibyśmy przywyknąć do kontrowersyjnych czasem wybryków i ekscesów młodej i nieokrzesanej prezydentowej, lecz patrząc na to z innej strony można by z kolei powiedzieć, że „przydałoby się trochę polotu i finezji w tym nudnym jak … kraju”…


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dziewięć − 5 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Wojna gangu dyskontów trwa

sobota 26/08/2017
6

Znana polska sieć sklepów z kategorii dyskontowej obnażyła to, czego jako gatunek ludzki powinniśmy powstydzić się obnażać. Sieciówka grupy Jerónimo Martins, wprowadzając do swojej oferty…


Testy pseudointeligenckie

środa 27/07/2016
0

Nigdy nie znosiłam testów na inteligencję. Zastanawiam się, kto w ogóle wymyślił to ustrojstwo. Ogólnie rzecz biorąc na same testy nie ma się w sumie…


Adrian znowu kocha

niedziela 03/04/2016
9

Nie wiem, jakie rajstopy robi Adrian, wiem za to, że wciąż po omacku szuka drogi, by zaistnieć w pamięci przydrożnego audytorium, racząc go coraz głębiej…


Miejskie szkodniki

czwartek 25/02/2016
5

Sprawa lokalna, ale dość zabawna. Choć nie dla wszystkich, bo mocno podnosząca ciśnienie. I krwi i atmosferyczne. Jako że kilka lat temu rozpoczęła się długo…


Open-trash – oddadzą ludziom śmieci

poniedziałek 18/05/2015
0

Open-trash – oddadzą ludziom śmieci Kości zostały rzucone, kosze zostaną otwarte. W sejmie trwają prace nad ustawą, która obligować będzie właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych do przekazywania…


„Konkubinat to grzech”

sobota 21/03/2015
9

Mogłabym powiedzieć: Wsadź kij w mrowisko, a nożyce się odezwą. Gdy w zeszłym tygodniu wracałam do domu mój wzrok, chcąc nie chcąc, (w)padł na wielką…


Larmo roku 2014

środa 31/12/2014
2

Już dawno nie było w mediach reklamy, która z taką intensywnością wbijałaby się w uszy bogu ducha winnych odbiorców, jak i z tak drastyczną namiętnością…


Wyborcze uroki…

wtorek 18/11/2014
0

Już niedługo „święta, święta i po świętach”, ale póki co „kampania, kampania i po… wyborach”. Umizgiwali się biedni kandydaci, robili co mogli, a gdyby mogli…


Jak wkurzyć klienta

czwartek 23/10/2014
3

Stwierdzenie, że „klient nasz Pan” już dawno można wsadzić między książki, a najlepiej między bajki dla dzieci, traktujące o cudownym świecie, gdzie dobro zawsze zwycięża…


Strach się bać

czwartek 02/10/2014
2

Straszenie innych to rzecz bardzo przyjemna i przyzna to chyba każdy, kto miał sposobność tej przyjemności zakosztować. Wystarczy dobry moment, chwila czyjegoś zamyślenia lub nieuwagi…