„Praca Samo Zło”


sobota 18/01/2014
2

Udało się! Podwyżka płac na Nowy Rok! „It’s unbelievable!” można by wykrzyknąć w międzynarodowym języku. Przyszła tak ot, bez niczego – i bez pukania i bez rozgłosu, ale też, co miłe, bez patosu. Przyszła, zagościła i w tło się wtopiła. Ot, taki mały prezent noworoczny.

Owa podwyżka i tak nie miałaby zbyt wiele szans na duży rozgłos. Wszak tak jak nieodzownym gościem 6 grudnia jest brodaty jegomość z workiem prezentów, tak na Nowy Rok nieodzownym gościem są, tak! – podwyżki! Choć niekoniecznie pożądane, są co rok tak wyczekiwane, że nawet nie śmią myśleć o tym, by móc się kiedyś nie zjawić. Podwyżki są chyba tą legendarną rózgą, którą miał obdarzyć nas Mikołaj, ale że ma dobre serce, to czarną robotę i rózgę przekazał we władanie Nowemu Rokowi.

Ten z kolei nie ma wyjścia – gdy już przyjdzie cofnąć się nie może, zatem dla cechującego go nieubłagania smaganie nas rózgą problemu żadnego nie stanowi. A że nie stanowi, to New Year się z nami nie patyczkuje – tu gaz, tam woda, a jak i to mało, to po mięsie czy jajkach też pojechać można. W końcu jak wchodzić w Nowy Rok to z pompą. To, że my – marudy – po takich nowinach od razu jesteśmy wypompowani, to już inna kwestia.

Tak czy siak, jak nie w jedną stronę i w drugą stronę problem się znajdzie. A jak trzeba to i nawet w trzecią, bo jak pracy nie ma, to też problem będzie. Gdzie nie spojrzeć same problemy i nie dość, że poważne to i jednocześnie głupie.

Okazuje się, że kto chciałby większej podwyżki niż ta, którą został obecnie uraczony, chciałby też równocześnie zapaści gospodarczej. Niemożliwe? A jednak. Jak twierdzi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, nagły wzrost płac spowodowałby bowiem wzrost bezrobocia osób o niskich kwalifikacjach, podczas gdy sama podwyżka byłaby obciążeniem dla kieszeni pracodawcy. Ten z kolei, nie chcąc zgubić spodni i pozostać „goły i wesoły”, najprawdopodobniej zdecydowałby się na zwolnienia, aby owe spodnie na należytym miejscu jednak zachować. A jako że baba z wozu, koniom lżej, to pracownicy, chcąc nie-chcąc oraz chłop czy baba – nieistotne, z ledwo dychającego konia zejść by musieli. Jakby nie chcieli to zawsze ukradkiem też jakoś zepchnąć ich można.

Innym zagrożeniem byłoby ponoć zmniejszenie popytu na pracę. To akurat rzeczywiście problem jest nie lada, wszak teraz narzekanie na niedostatki pracy jest stosunkowo słyszalne, lecz gdyby ucichło, mimo niezmiennych danych liczbowych, to… co by to było za bezrobocie?
Co jeszcze sprzeciwia się podwyżkom? Teoretycznie, gdy nie ma podwyżek, jest kasa na firmowe inwestycje. W tym temacie trudno jednak szerzej się rozpisywać, bo owe inwestycje u nas o dziwo nie równają się wzrostowi innowacyjności. Pojęcie to zdaje się być zatem samo sobie nie równe oraz staje się słowem, które nie znaczy nawet tyle, ile samo znaczy.

Jeśli by się zastanowić, to podobnym pustosłowiem mianować można również wszechobecną „średnią krajową”. Niby wszędzie jest, niby wszyscy znają, często używają, ale gdzie ta „średnia krajowa” na co dzień, to nikt specjalnie nie wie. Może to taki ułamek, gdzie licznikiem jest polityczna kasta, dzielona przez mianownik społecznych szaraków? Jeśli tak, to strasznie ułomny ten ułamek.

Cóż więc nam robić? Mordasewicz recepty choć na część tej plątaniny upatruje w zmniejszeniu obowiązkowych obciążeń przy najniższych wynagrodzeniach, czyli mówiąc krótko, zrobić tak, by sławetne „brutto i netto” nie kojarzyło się nam z Antarktydą i Arktyką. Stawiałby za to na zwiększenie świadczeń na rzecz pomocy społecznej, bowiem to one w jego uznaniu trafią do najbardziej potrzebujących, podczas gdy ogólny wzrost płac zabrzęczy dodatkowym groszem także w kieszeni tych bogatszych. Coś faktycznie w tym jest, choć nie da się ukryć, że potrzeby społeczne dla tych najuboższych są tak ogromne, że gdyby starać się rozwiązać je przy obecnym zadłużeniu i dziurze budżetowej to za niedługo nasza gospodarka uzyskałaby słuszne i astronomiczne miano drugiej czarnej dziury i tym samym, nie ruszając się ni na krok z ziemi, z całym impetem wylecielibyśmy w kosmos.

Powszechnie mówi się, że trzeba coś robić, aby nastąpił progres, a tymczasem coby nie zrobić to i tak jest źle. Współczuję premierowi, i temu i kolejnym, bo choćby stawali na głowie i rwali włosy z głów, szukając rozwiązania, to i tak będą w czarnej dziurze, żeby nie powiedzieć d…
Jak płac nie podwyższą – będzie, że nędza. Jak zaś podwyższą – że to przymilny PR. Jak tylko ogłoszą jakieś nowe plany, wnet grzmią ekonomiści o rychłym końcu świata.

Praca jak widać to straszny problem. Gdy jest – niedobrze, gdy nie ma – nie lepiej. Kłopot to i rządu i rzędu nierozwiązywalnych. Jedno na szczęście jest w tym wszystkim dobre, bo choć wciąż nic mądrego nie wymyślono, a i środowiska naukowe żadnego leku na finansowe bolączki jeszcze nie wynalazły, to przynajmniej cieszyć się można, że społeczeństwo polskie ma o czym rozmawiać oraz że mimo wszechobecnej wzajemnej niechęci temat ten wciąż tak bardzo zbliża do siebie ludzi…


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. Bardzo zgrabnie napisany artykuł. Szkoda, że Naród tak powściągliwie go komentuje – może jest dla niego zbyt upstreamowy… W każdym razie będę tu zaglądał. I czytał ze zrozumieniem :-)

       Odpowiedz
    4
    3

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× 7 = czterdzieści dziewięć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Wojna gangu dyskontów trwa

sobota 26/08/2017
12

Znana polska sieć sklepów z kategorii dyskontowej obnażyła to, czego jako gatunek ludzki powinniśmy powstydzić się obnażać. Sieciówka grupy Jerónimo Martins, wprowadzając do swojej oferty…


Testy pseudointeligenckie

środa 27/07/2016
14

Nigdy nie znosiłam testów na inteligencję. Zastanawiam się, kto w ogóle wymyślił to ustrojstwo. Ogólnie rzecz biorąc na same testy nie ma się w sumie…


Adrian znowu kocha

niedziela 03/04/2016
26

Nie wiem, jakie rajstopy robi Adrian, wiem za to, że wciąż po omacku szuka drogi, by zaistnieć w pamięci przydrożnego audytorium, racząc go coraz głębiej…


Miejskie szkodniki

czwartek 25/02/2016
11

Sprawa lokalna, ale dość zabawna. Choć nie dla wszystkich, bo mocno podnosząca ciśnienie. I krwi i atmosferyczne. Jako że kilka lat temu rozpoczęła się długo…


Open-trash – oddadzą ludziom śmieci

poniedziałek 18/05/2015
8

Open-trash – oddadzą ludziom śmieci Kości zostały rzucone, kosze zostaną otwarte. W sejmie trwają prace nad ustawą, która obligować będzie właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych do przekazywania…


„Konkubinat to grzech”

sobota 21/03/2015
1188

Mogłabym powiedzieć: Wsadź kij w mrowisko, a nożyce się odezwą. Gdy w zeszłym tygodniu wracałam do domu mój wzrok, chcąc nie chcąc, (w)padł na wielką…


Sezon Ogórkowy

piątek 16/01/2015
6

W tym roku sezon ogórkowy rozpoczął się wyjątkowo wcześnie. Na niebie nie zdążyły pojawić się jeszcze pierwsze solidne promienie słońca, a już co poniektóre niesforne…


Larmo roku 2014

środa 31/12/2014
5

Już dawno nie było w mediach reklamy, która z taką intensywnością wbijałaby się w uszy bogu ducha winnych odbiorców, jak i z tak drastyczną namiętnością…


Wyborcze uroki…

wtorek 18/11/2014
9

Już niedługo „święta, święta i po świętach”, ale póki co „kampania, kampania i po… wyborach”. Umizgiwali się biedni kandydaci, robili co mogli, a gdyby mogli…


Jak wkurzyć klienta

czwartek 23/10/2014
8

Stwierdzenie, że „klient nasz Pan” już dawno można wsadzić między książki, a najlepiej między bajki dla dzieci, traktujące o cudownym świecie, gdzie dobro zawsze zwycięża…