Król abdykował


sobota 20/09/2014
2

 

Podczas gdy lokalne media rozpisywały się nie tyle o potencjalnych kontrkandydatach, ile o ich braku; podczas gdy rozpisywały się nie tyle o szansach innych, ile o pewnym zwycięstwie tego jedynego; podczas gdy gdybano jakie wizje swojej przyszłości i planów roztoczy wśród swoich odbiorców, którzy to nieważne – chcąc czy nie chcąc – przywykli już i oswoili się z myślą „dożywotniego” chyba panowania; on tymczasem najprawdopodobniej wiedział już to, co może i przeszło przez myśl co poniektórym, lecz co na końcu owego procesu myślenia zatrzymane zostało przez bagaż minionych lat i dotychczasowych doświadczeń oraz co z głuchym brzdękiem odbiło się od ściany zwanej realizmem i zdrowym rozsądkiem.

Po 16 latach sprawowania władzy, po „dwóch ośmiolatkach” jak sam to określił, na zwołanej w poniedziałek w Pałacu Goldsteinów konferencji oświadczył uroczyście, iż oto decyduje się zdjąć noszoną i powierzaną mu od lat koronę głowy miasta Katowice, ustępując tym samym miejsca swojemu nieznanemu nikomu jeszcze następcy.

Był to szok głęboki i zupełnie niespodziewany. Było to oświadczenie zaskakujące na tyle, by podnieść wrzawę szerokiego milczenia, które niosąc się i docierając do świadomości kolejnych odbiorców, pozostawiało po sobie na ich obliczach pusty i trudny do określenia wyraz twarzy (ni to smutku, ni rozpaczy, ni to szczęścia, ni radości) i wypełniało ich myśl bliżej nieokreślonym: „i CO TERAZ…?”

 

Piotr Uszok, prezydent skrajnych reakcji i emocji, które budził przez te wszystkie lata. Prezydent ciepły, miły, prezydent lubiany. Prezydent doświadczony, stateczny i rozsądny. Prezydent znienawidzony, głupi, nierozsądny; prezydent kłamca, oszust i matacz.

Piotr Uszok, prezydent, który stażem swojej prezydentury starszy jest niż obecni absolwenci gimnazjum i który długością trwania swojej poczwórnej kadencji dwukrotnie prześcignął ostatniego premiera. Prezydent, który za sprawą fonicznych zbieżności i innych okoliczności dorobił się przezwiska „Oszuk”, jakże często zresztą wykorzystywanego w pieniaczych komentarzach każdego swojego kroku i każdego swego ruchu. Prezydent, który przez lata krytykowany i obrażany, oprócz niechlubnego przezwiska dorobił się również ogromnej liczby przeciwników i stale, z systematycznością nieznaną większości uczniów, obszczekujących go wszędzie, gdzie to tylko możliwe, hejterów.

Prezydent, który oprócz wyżej wymienionych, dorobił się również nagród wyjątkowych i oryginalnych, w tym chociażby „Betonowej Kostki” – czyli charakterystycznej i krytyką mocno naznaczonej statuetki, wręczanej wedle (subiektywnego dodajmy) uznania przez grupę miejskich aktywistów za przedsięwzięcia czy realizacje mocno niezadowalające.

 

Prezydent, który oprócz wizerunku realnego i faktycznego, zamieszczanego chociażby w prasie w formie zdjęć, dorobił się również osobistego grafika-portrecisty, który to dnia pewnego przerobił go na wersję mocno… alternatywną i zamierzchle-futurystyczną w swoim artyzmie wersję „Damy z łasiczką”, ku – jak łatwo można się domyślić – wielkiej uciesze mediów i szerokiej publiki.

Uszok, prezydent całkiem nawet nowoczesny i jak się okazało daleko wyprzedzający najnowsze dziś socjo-medialne nowinki i wymysły. Na którego już od dawna co rusz, co krok i co każdą realizację miejską wylewano wiadro, może nie zimnej wody z lodem, ale wiadro, o ile nie rzekę pomyj, i któremu tym samym budzące dziś wielką ekscytację wirusy typu „Ice Bucket Challenge” już dawno nie są obce, a trzeba rzec nawet, że od lat już są znane.

Piotr Uszok, prezydent, który czego by nie ruszył i tak zostało wygwizdane, wyzywane i określone jako spaprane; człowiek obrywający za błędy swoje i nieswoje, wliczając w to liczne i niezliczone fuszerki wykonawców powierzonych im inwestycji.

Prezydent, którego z premierem połączyło nie tylko przypadające na ten sam moment ustąpienie, lecz i sławetne „Wina Tuska!”, z tym że z innym winnym.

 

Wracając natomiast do początkowego pytania „Co teraz…?”…
Teraz nie wiadomo N I C.

Po katowickim prezydencie pozostała jedna, wielka prezydencka dziura, którą nikt tak naprawdę nie wie jak ani kim wypełnić.

 

 

Kim ją wypełnić nie wiedzą ani wyborcy ani chyba sami kandydaci (choć trudno ich tak nawet nazwać), ni z gruchy ni z pietruchy trafieni decyzją prezydenta i którzy przez lata pozbawieni nadziei na abdykację 16-letniego włodarza całkiem już chyba stracili wiarę i wszelką nadzieję na to, że kiedyś jego panowaniu nastąpi kres.

Przez ostatnie lata wszyscy choć trochę rozsądni wiedzieli bowiem, że z obecnym wodzem szans żadnych nie mają oraz że w samobójczej próbie ewentualnego z nim starcia zmiażdżeni zostaną zupełnie. 4 lata temu znalazł się co prawda pewien samozwańczy delikwent – Godlewski Arkadiusz mu było – który z odwagą godną Szewczyka Dratewki podjął się takiej próby. Jego chętka na przejęcie zaszczytnej pałeczki skończyła się jednak poczuciem siły owej pałki na skórze swoich nader wygórowanych ambicji, braku dostatecznie szerokiej wiedzy oraz stosownego przygotowania do przyszłej roli i piastowania stanowiska króla miasta.

Kolejni kandydaci, kierując się głosem rozsądku i doświadczeniami swojego poprzednika, ryzyka takiego już więc nie podejmowali. Teraz jednak wiadomością o abdykacji oberwali niczym obuchem w głowę, a co więcej – w tymże stanie ogłuszenia i otępienia podjąć muszą jakąś (sensowną co gorsza) decyzję i zadecydować muszą, czy stanąć w szranki z nieznajomymi i nieznanymi jeszcze rywalami-kontrkandydatami.

 

Cała przyszła, acz nieodzowna kampania, zapowiada się zatem dość komicznie.
Zresztą sami rozpatrywani na szybko kandydaci wywołują raczej salwy śmiechu i wyrażające żałość żachnięcia, aniżeli jakąkolwiek powagę.
Przygotowania potencjalnych następców do rozpoczęcia kampanii już teraz są mocno spóźnione, a brak przemyślanej wizji chociażby próbującej mydlić publice oczy jakimś wielkim planem super-miasta czy innego megalopolis, pozwala na zrezygnowane załamanie rąk i czekanie na przypadkowy wynik (bo miejmy nadzieję, że nie wyrok), mający więcej wspólnego z totolotkowym „chybił-trafił” aniżeli z faktycznie wypracowanym i zasłużonym zwycięstwem.

Sugerowani i obstawiani obecnie kandydaci już teraz budzą śmiech i politowanie wśród miejskich komentatorów i środowiskowych działaczy. Nie ma kandydatów, nie ma programów, nie ma kampanii, nie ma wizjonerskich wizji, nie ma zapowiedzi, kłamstw ani obietnic. Nie ma politycznych przepychanek, nie ma rzucania na innych bluzgów, nie ma partyjnych pospolitych ruszeń, próbujących poruszyć skostniałe tłumy. Nie ma ulotek, nie ma obwieszczeń, nie ma reklam, nie ma wytrenowanych teatralnych uśmiechów, przymilających się do nas z billboardów, ani kłamliwie zatroskanych oczu kandydatów, spoglądających zewsząd ze zdjęć i proszących o głos oraz ludu zaufanie.

 

Katowice to miasto niełatwe. Katowice to miasto kontrastów. Gdzie ciężkie znamiona industrializmu przeplatają się naprzemiennie z wielkimi połaciami zieleni, parków i lasów, jak i wieloma przykładami nowoczesnej i modernistycznej architektury. Gdzie oprócz konieczności wysokonakładowej pielęgnacji i niełatwej rearanżancji i rekultywacji poprzemysłowych obiektów i krajobrazów stawiane jest miasto nowe, młode i do miana miasta nowoczesnego i przyjaznego mocno pretendujące. Miasto, które oprócz wielkich nakładów, sił, chęci i niegasnącej wiary, wymaga też niekończących się prac nie tylko nad architekturą miejską czy techniczną, lecz przede wszystkim nad ludzką mentalnością i wyczerpującym motywowaniem do chęci podjęcia próby zmiany postrzegania i stosunku do tegoż właśnie miasta zarówno przez jego mieszkańców jak i przez przy- i przejezdnych.

To miasto, które zamiast odkrywać przed widzami swoje coraz to nowe podwoje, wciąż zmagać się i toczyć nierówną walkę musi z wciąż panującymi negatywnymi stereotypami jak i poprzypinanymi krzywdzącymi łatkami. Niezależnie jednak od panujących opinii ci, którzy patrzą dogłębnie i bacznie je obserwują, widzą zachodzące zmiany i zdecydowane kroki w dobrym kierunku. Jakby nie patrzeć Piotr Uszok sporo ma w tym zasługi, a przechadzając się w kolejnych latach po swoim mieście nietrudno mu będzie natrafić na przykłady swoich realizacji i dokonań. Społeczna reakcja na jego odejście, w większości o dziwo pozbawiona dzikiej radości, pokazała jednak, że może i łatwo na co dzień hejtować i stale opluwać, ale jednak po tylu latach, kiedy to przychodzi co do czego, niełatwo znaleźć ani wskazać godnego, doświadczonego i merytorycznie przygotowanego kandydata, który będzie w stanie nie tylko ruszyć, ale i systematycznie oraz progresowo pchać tę miejską maszynę do przodu, ku obiecującej przyszłości.

Nowy przywódca miasta łatwego zadania mieć nie będzie. Wiele pracy i nerwów czeka bowiem przyszłego króla, który pod bacznym okiem społecznego jury popełni zapewne niemało błędów i nie raz zdzielony zostanie po głowie nieugiętą i surową laską miejskiej rzeczywistości i prozy miejskiego życia, fizyczno-geograficzno-strukturalnych uwarunkowań jak i również prawnych obwarowań. Przyszłemu następcy tronu nikt chyba dzisiaj nie zazdrości. Teoretycznie, jak to zwykle bywa w okresie kampanii, zacząć powinien od mało wiarygodnego obiecywania złotych gór, podczas gdy sam przecież jeszcze chwilę temu nie planował nawet stawiania żadnej góry, a co dopiero złotej.

Póki co wszyscy są więc nieco otępiali.
Nikt się ani nie cieszy, ani nie smuci, nikt póki co niczego jeszcze nie obiecuje, nikt też na żadne obietnice nie czeka. Nastała dziwna i nieoczekiwana próżnia, gdzie jedynym realnie poruszającym się i zdecydowanie idącym do przodu elementem jest czas. Póki co nie pozostaje więc nic innego jak tylko czekać.

Czekać na czyjeś, choć niekoniecznie boskie, objawienie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. 1/ „Był to szok głęboki i zupełnie niespodziewany. Było to oświadczenie zaskakujące na tyle, by podnieść wrzawę szerokiego milczenia, które niosąc się i docierając do świadomości kolejnych odbiorców, pozostawiało po sobie na ich obliczach pusty i trudny do określenia wyraz twarzy (ni to smutku, ni rozpaczy, ni to szczęścia, ni radości) i wypełniało ich myśl bliżej nieokreślonym: „i CO TERAZ…?” > podnieść wrzawę szerokiego milczenia ..> chyba plagiat „oczy szeroko zamknięte” 2/dalej…daruję sobie komentarza w formie cytatów.Od wzniosłości do śmieszności – tylko krok. A grafomaństwo już jest. Totalne. Tu jednak korci cytacik, jeden i drugi: „To miasto, które zamiast odkrywać przed widzami swoje coraz to nowe podwoje, wciąż zmagać się i toczyć nierówną walkę musi z wciąż panującymi negatywnymi stereotypami jak i poprzypinanymi krzywdzącymi łatkami.”..”Póki co wszyscy są więc nieco otępiali.
    Nikt się ani nie cieszy, ani nie smuci, nikt póki co niczego jeszcze nie obiecuje, nikt też na żadne obietnice nie czeka. Nastała dziwna i nieoczekiwana próżnia, gdzie jedynym realnie poruszającym się i zdecydowanie idącym do przodu elementem jest czas. Póki co nie pozostaje więc nic innego jak tylko czekać.
    Czekać na czyjeś, choć niekoniecznie boskie, objawienie.”..> A ja po prostu postawię tylko 1 pytanie: Panie Uszok. Co karwa jest z tym katowickim rynkiem?

       Odpowiedz
    3
    5
  2. Szanowny wpierniczony, widzę, że czerpiesz wielką satysfakcję z rozsiewania tutaj różnego rodzaju obraźliwości. Niestety, jesteś jednym z wielu, który oprócz rzucania inwektywami oferuje niewiele, a bluzgi te niebezpiecznie zbliżone są do ujadaczy z pudelkowych portali. Proponuję zatem czymś się wyróżnić i wystąpić z tej degradującej cię niepotrzebnie sekty. Liczę, że ci się uda i trzymam kciuki, czekając jednocześnie na warte dyskusji, uwagi i szacunku komentarze. Pozdrawiam.

    (Rynek w toku i bardzo stara się powstać. Daj mu panie siły.)

       Odpowiedz
    4
    4

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dziewięć × 1 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Wojna gangu dyskontów trwa

sobota 26/08/2017
7

Znana polska sieć sklepów z kategorii dyskontowej obnażyła to, czego jako gatunek ludzki powinniśmy powstydzić się obnażać. Sieciówka grupy Jerónimo Martins, wprowadzając do swojej oferty…


Testy pseudointeligenckie

środa 27/07/2016
0

Nigdy nie znosiłam testów na inteligencję. Zastanawiam się, kto w ogóle wymyślił to ustrojstwo. Ogólnie rzecz biorąc na same testy nie ma się w sumie…


Adrian znowu kocha

niedziela 03/04/2016
10

Nie wiem, jakie rajstopy robi Adrian, wiem za to, że wciąż po omacku szuka drogi, by zaistnieć w pamięci przydrożnego audytorium, racząc go coraz głębiej…


Miejskie szkodniki

czwartek 25/02/2016
5

Sprawa lokalna, ale dość zabawna. Choć nie dla wszystkich, bo mocno podnosząca ciśnienie. I krwi i atmosferyczne. Jako że kilka lat temu rozpoczęła się długo…


Open-trash – oddadzą ludziom śmieci

poniedziałek 18/05/2015
0

Open-trash – oddadzą ludziom śmieci Kości zostały rzucone, kosze zostaną otwarte. W sejmie trwają prace nad ustawą, która obligować będzie właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych do przekazywania…


„Konkubinat to grzech”

sobota 21/03/2015
609

Mogłabym powiedzieć: Wsadź kij w mrowisko, a nożyce się odezwą. Gdy w zeszłym tygodniu wracałam do domu mój wzrok, chcąc nie chcąc, (w)padł na wielką…


Sezon Ogórkowy

piątek 16/01/2015
0

W tym roku sezon ogórkowy rozpoczął się wyjątkowo wcześnie. Na niebie nie zdążyły pojawić się jeszcze pierwsze solidne promienie słońca, a już co poniektóre niesforne…


Larmo roku 2014

środa 31/12/2014
2

Już dawno nie było w mediach reklamy, która z taką intensywnością wbijałaby się w uszy bogu ducha winnych odbiorców, jak i z tak drastyczną namiętnością…


Wyborcze uroki…

wtorek 18/11/2014
0

Już niedługo „święta, święta i po świętach”, ale póki co „kampania, kampania i po… wyborach”. Umizgiwali się biedni kandydaci, robili co mogli, a gdyby mogli…


Jak wkurzyć klienta

czwartek 23/10/2014
3

Stwierdzenie, że „klient nasz Pan” już dawno można wsadzić między książki, a najlepiej między bajki dla dzieci, traktujące o cudownym świecie, gdzie dobro zawsze zwycięża…