„Chcemy łamać przepisy!”


niedziela 20/01/2013

Naprawdę. Bawi mnie wyjątkowo ta cała opera mydlana, która rozgrywa się na ekranach telewizorów i nie tylko. Do tego jeszcze Palikot, trafnie do okresu karnawału, urządził sobie bal maskowy i pokrzykuje oraz frustruje się do kamery w ramach realizacji swojego programu partyjnego. Cud-miód – nic tylko siedzieć i oglądać wiadomości. To taki nasz drugi „Świat według Kiepskich”, tyle że zamiast nizin społecznych, występują (podobno) wyżyny. Ogląda się całkiem przyjemnie, choć trochę gorzej, gdy decyzje naszych elit uderzą człowieka rzeczywistością w twarz. No, ale cóż – takie życie. Ważne, żeby mieć z tego choć trochę rozrywki. Od razu człowiek zdrowszy.

Bo jak tu się nie zaśmiać, kiedy pan Janusz Palikot wścieka się za kierownicą, bo, no masz ci los, jak na złość – chciał złamać przepisy, chciał się na mandat załapać, a tu jego koledzy – również po transplantacji twarzy – jadą tak wolno, że nawet przepisów złamać się nie da. Co za patałachy, wściekał się biedny pan Janusz, bo jak tu społeczeństwu udowodnić, że radary to zło wcielone, kiedy za prawidłową jazdę radary zdjęć robić nie chcą.

Co za złom bezczelny! Faktycznie – radary tylko do likwidacji się nadają. Miały foty strzelać jak serie z kałasza, a tu co? – Fot ani widu, ani słychu, mandatów żadnych nie ma. Do d… z takim sprzętem! Won z tymi radarami!

Bo kto to w ogóle wymyślił, żeby karać za złamanie przepisów? Idiota chyba, bo kto. Kara to się przecież ludzi uczciwych, wszyscy to wiedzą. A złych zostawia się w spokoju, co by im się w szczęściu i dostatku żyło.

 

Ale tak naprawdę, wracając na ziemię – o co tym wszystkim buntownikom chodzi? Dlaczego ci, którzy złamali przepisy wściekają się, że ich „pstryknęli”? Jak więc miałoby to wyglądać? – Znak mówi „50 km”, ja jadę „80 km”, a później pikietuję pod sejmem, że mnie chcą z pieniędzy oskubać? Wiadomo, że mandat nie lizak – życia nie osłodzi, ale przecież wszyscy wiemy, że lizak „w nagrodę”, a mandat „za karę”. Przecież wszyscy wiemy, że jak nie przygazujesz, to radar możesz gwizdać, a nawet olać, bo ci nie podskoczy.

Nóżka na gazie, wiatr we włosach i muchy między zębami – jasne, przyjemna rzecz. Ale radar jest jak poniedziałek po niedzieli – sprowadza z marzeń na ziemię.

Bo chyba lepiej jest być na ziemi, aniżeli w … Czyż nie?


Moje najnowsze wpisy

 

Wojna gangu dyskontów trwa

sobota 26/08/2017

Znana polska sieć sklepów z kategorii dyskontowej obnażyła to, czego jako gatunek ludzki powinniśmy powstydzić się obnażać. Sieciówka grupy Jerónimo Martins, wprowadzając do swojej oferty…


Testy pseudointeligenckie

środa 27/07/2016

Nigdy nie znosiłam testów na inteligencję. Zastanawiam się, kto w ogóle wymyślił to ustrojstwo. Ogólnie rzecz biorąc na same testy nie ma się w sumie…


Adrian znowu kocha

niedziela 03/04/2016

Nie wiem, jakie rajstopy robi Adrian, wiem za to, że wciąż po omacku szuka drogi, by zaistnieć w pamięci przydrożnego audytorium, racząc go coraz głębiej…


Miejskie szkodniki

czwartek 25/02/2016

Sprawa lokalna, ale dość zabawna. Choć nie dla wszystkich, bo mocno podnosząca ciśnienie. I krwi i atmosferyczne. Jako że kilka lat temu rozpoczęła się długo…


Open-trash – oddadzą ludziom śmieci

poniedziałek 18/05/2015

Open-trash – oddadzą ludziom śmieci Kości zostały rzucone, kosze zostaną otwarte. W sejmie trwają prace nad ustawą, która obligować będzie właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych do przekazywania…


„Konkubinat to grzech”

sobota 21/03/2015

Mogłabym powiedzieć: Wsadź kij w mrowisko, a nożyce się odezwą. Gdy w zeszłym tygodniu wracałam do domu mój wzrok, chcąc nie chcąc, (w)padł na wielką…


Sezon Ogórkowy

piątek 16/01/2015

W tym roku sezon ogórkowy rozpoczął się wyjątkowo wcześnie. Na niebie nie zdążyły pojawić się jeszcze pierwsze solidne promienie słońca, a już co poniektóre niesforne…


Larmo roku 2014

środa 31/12/2014

Już dawno nie było w mediach reklamy, która z taką intensywnością wbijałaby się w uszy bogu ducha winnych odbiorców, jak i z tak drastyczną namiętnością…


Wyborcze uroki…

wtorek 18/11/2014

Już niedługo „święta, święta i po świętach”, ale póki co „kampania, kampania i po… wyborach”. Umizgiwali się biedni kandydaci, robili co mogli, a gdyby mogli…


Jak wkurzyć klienta

czwartek 23/10/2014

Stwierdzenie, że „klient nasz Pan” już dawno można wsadzić między książki, a najlepiej między bajki dla dzieci, traktujące o cudownym świecie, gdzie dobro zawsze zwycięża…