Upadek Wydarzeń


sobota 19/04/2014
7

Niestety. Im dalej w las tym więcej drzew, im dalej w lans tym większy wstyd, a im dalej w bagno tym większy smród.
Chciałam, starałam się, cierpliwie czekałam, złudną nadzieję miałam. Po co? Po nic. Niepotrzebnie. Jeśli dzieje się źle to pewnie dalej źle się dziać będzie i liczyć poważnie się z tym trzeba, że im dalej w las tym coraz gorzej, a ostatecznie wszystko i tak szlag trafi. Taką drogę wybrały (niestety) Wydarzenia, na które swojego czasu z nadzieją krzty normalności przerzuciłam się z trącących Kamilem Durczokiem Faktów.
I rzeczywiście, było całkiem przyjemnie. Rzeczowe relacje dnia minionego i ich spokojna realizacja przez długi czas działały naprawdę kojąco, a brak nadmiernej koncentracji na ognisku politycznym nie podnosił niepotrzebnie ciśnienia ani nie zmuszał do oglądania arystokratycznej polskiej pseudoelity, udającej, że robi coś dla kraju.

Było spokojnie, relaksująco, można by powiedzieć, że wręcz sielankowo. Nienachalni i niepyszałkowaci prezenterzy nie odstraszali od telewizorów swoim przerośniętym ego, nie rzucali też wątpliwej jakości filuternych żartów i podśmiechów jak u co poniektórych. Wszystko toczyło się swoim normalnym, bezpiecznym rytmem, ale właśnie – toczyło się. Toczyło się, bo później toczyć się przestało. Przestało, bo kiedyś nagle w trakcie Wydarzeń, ni z gruchy ni z pietruchy wyskoczył Przemysław Talkowski ze swoim „Państwem w państwie”.

„Państwo w państwie” w „Wydarzeniach”, czyli jednym słowem reklama w programie, poprzedzająca do tego reklamę właściwą, która to z kolei (bo przecież to jeszcze za mało) poprzedza reklamę następnych zbliżających się programów stacji. A w zapowiedziach oczywiście również reklama „Pwp”, czyli w sumie już druga, no bo w końcu „co za dużo… to nie zaszkodzi”. Trzeba się przecież promować, trzeba się przecież reklamować i gdzie się da wciskać się i włazić wszędzie z butami. W tym przypadku włazić tak „po tajniacku” – że niby sprawa społeczna, że niby wagi społecznej, że ważne ludzkie problemy, że to i że tamto.

„Pwp” programem jest dobrym i bynajmniej nie chodzi co to, by negować jego przydatność. Jak każdy program ma swoje cele – także marketingowe, jak każdy musi o publikę zadbać i jak każdy chce do publiki dotrzeć. Tego jednak nikt nie podważa, tego nikt nie neguje, nie mniej jednak nie zmienia to faktu, że dla zachowania dobrego smaku powinien gdzieś jednak istnieć kres autopromocji. W tym roku Wydarzenia urządziły sobie jeszcze większe państwo w państwie, bo do swojego promocyjnego ogródka zaprosiły też dodatkowo znany powszechnie z opozycyjnej stacji „Taniec z gwiazdami”. I tak zaczęło się robienie materiałów dziennikarskich z udziałem lepszych i gorszych zdyszanych tancerzy w roli rozmówców, pokazywanie green roomu od kuchni i ekscytowanie się najnowszym dzieckiem stacji, by pokazać publice, że również winna się ekscytować.

Na ile taki pomysł przypadł do gustu samym dziennikarzom? Tego nie wiem. Kto wie, może należy im współczuć? Jeśli bowiem wyemitowany zostanie materiał o tańczących gwiazdach wiadomo, że pójdzie on kosztem innego i że inny będzie musiał iść w odstawkę. Nie wykaże się zatem jakiś dziennikarz swoim talentem, nie wykaże się swoją starannością, nie będzie dziennikarz musiał w pocie czoła szukać interesującego tematu. Dlaczego? Bo oto temat już jest i czeka tylko, by usidlić swoją ofiarę i kazać jej okazywać euforię przed zbliżającymi się wygibasami na parkiecie.

Jeszcze komuś mało? Jeszcze ktoś nie poczuł nadmiaru sztuczności? Nie szkodzi. Z pomocą przychodzi kolejny typ materiałów. Tym razem nie „autopromocyjnych”, lecz… „partnerskich”? Że tak eufemistycznie to określę. Tymże materiałem (czasem relacją też nazywanym, choć raczej nie w tym przypadku) był ostatnio materiał dotyczący przesyłu energii i możliwości zmiany dostawcy. Czyn to rzeczywiście szlachetny, czyn to oczywiście chwalebny, CSR, „te sprawy”, „taka sytuacja”. I wszystko byłoby w porządku gdyby nie cała otoczka tej realizacji. Dziwnym trafem ekspertem w tej dziedzinie (dziedzinie przesyłu energii) był rozmówca występujący z ramienia jednego z najstarszych polskich operatorów komórkowych – sieci Plus GSM. Zbieżność iście ciekawa, wszak móc wybrać spośród kilku firm faktycznie związanych z tematem energii, a zdecydować się na speca od komórek to niecodzienny zbieg okoliczności. Szczególnie że niewielu odbiorów wie nie dość że o możliwości zmiany dostawcy, to jeszcze o zmianie profilu działalności operatora komórkowego.

Trudno z miejsca widza ocenić stopień zepsucia stacji, wszak nikt w portfele im nie zaglądał. Nie mniej jednak można odnieść nieodparte wrażenie, że ktoś w te portfele słono im musiał wsadzić, skoro zdecydowali się na splamienie swojego programu, szczególnie że informacyjnego, i zareklamowanie jednej z firm. Plusowym specom od PRu trudno się dziwić i trudno mieć im coś za złe, wszak taką mają pracę, by o swojej firmie wszem wobec głosić i wieść radosną ludowi swemu nieść. Szkoda jednak że znaleźli się tacy, którzy na propozycję takiej reklamy przystali i zamiast etykę dziennikarską zachować w coraz głębszą komercję postanowili się zapuszczać.

Może nie jest to jednak dla realizatorów wcale taka znowu duża porażka. Może bowiem coś na konta spłynęło, może to taka ot, bezinteresowna akcja PR-owa? A może po prostu swój do swego ciągnie…? Jakkolwiek by nie było materiał był bardzo uroczy. Na początku oko kamery zapuściło się w wieś Łupstych, biorąc na celownik pana Waldemara i pokazując jego duży rachunek za prąd, nieprzystający do jego skromnych progów. W dalszej części zamieszczono wypowiedzi pracownika Urzędu Regulacji Energetyki oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Następnie cała uwaga skupiła się na zbawcy narodów, który to przybył z ratunkiem i chce dostarczać nam prąd. Materiał (jak to zwykle bywa) „taktownie” ukazywał nam elementy identyfikacji wizualnej operatora. Jak nie wielkie logo w tle, to mniejsze logo w kolejnym ujęciu oraz oczywiście stosowny podpis rozmówcy na dolnym pasku.

Product placement? Nie, no skąd. Realizatorom przyświecała przecież tylko i wyłącznie misja i chęć oświecania ludu! A jak oświecania to tylko i wyłącznie tańszym prądem, bo jakże by inaczej. Samemu operatorowi trudno się dziwić – w reklamie bida, wszak wszystkie gwiazdy przeszły do Play, więc jakoś inaczej ratować się trzeba. A skoro można po kumotersku w informacjach się pokazać to czemu nie.

W ten sposób rozpoczynamy kolejną erę, erę, w której to programy ewoluują i stają się reklamami, a reklamy, naśladując dobrą oglądalność wszelakiej maści seriali, przeobrażane są w sitcom’owe tasiemce, dając producentom nadzieję na widownię przy emisji kolejnego odcinka. Ostatnio kolejne odcinki swojego serialu wyemitował Play, chwaląc się nowym nabytkiem w postaci Anny Przybylskiej oraz Pawła Małaszyńskiego. Brawo, brawo, czekamy na więcej.

Na szczęście zdarza się i tak, że i telewizja bywa czasem do czegoś przydatna. Ostatnio miała ona zacną okazję przysłużyć się… pandzie z chińskiego zoo, która to (wcale nie przez nieuwagę!) wpadła w depresję. Osamotniony po stracie swojej koleżanki miś kompletnie stracił apetyt i chęci do zabawy. Po tym jak jego towarzyszka Meixi z pomocą pracowników zoo wybrała wolność, Sijia została ostatnią pandą w parku Dzikich Zwierząt Yunnan.

Sytuacja stała się o tyle poważna, że żadne z zaproponowanych form rozrywki tj. jak huśtawka czy zabawki, nie potrafiły wyrwać pandy z osaczających otchłani depresji. Z pomocą przybył dopiero… telewizor!, który na tyle zaabsorbował uwagę futrzaka, że udało mu się odepchnąć siejące spustoszenie czarne myśli misia. Panda wróciła do życia i do jedzenia, a telewizor chwilowo zyskał uznanie szerszej publiczności. Kto wie, może za niedługo telewizja zostanie na stałe włączona do szeregu metod walki z depresją i stanie się nieodzownym lekiem przepisywanym przez lekarzy na tę przypadłość? Jeśli tak, to miejmy nadzieję, że w dalszym ciągu dostępna będzie bez recepty.

http://youtu.be/SVc1ef8Y7zs


Komentarze 7 Dodaj komentarz

 
  1. Dużo gadać , nic nie powiedzieć ,to sztuka współczesnych LUDZÓW mediów!
    A gdyby tak, w dwóch-trzech zdaniach wyłuszczyć o co kaman ?

       Odpowiedz
    9
    0
  2. Wiadomosci polecam – jak mnie zaczeły Fakty drażnić zmieniłem na Wiadomosci i jest ok

       Odpowiedz
    1
    2
  3. Miałem jakiś czas temu podobne wrażenia do tych, o których pani Ada pisze na początku – i ja także wybrałem oglądanie Wydarzeń jako programu informacyjnego, który był stosunkowo najmniej przesiąknięty pro-rządową propagandówą i robiony był dość rzetelnie. Natomiast odkąd na powszechną antenę weszła TV Trwam z jej Informacjami Dnia nie mam wątpliwości, że to właśnie jest obecnie najlepiej robiony program typu wiadomości. Oczywiście, nie każdemu musi pasować priorytetowe miejsce, jakie zajmują tam np. wiadomości z życia Kościoła – mi to akurat nie przeszkadza, a wręcz odbieram to jako jasną alternatywę w widzeniu pewnego porządku ważności. Natomiast sposób podawania informacji – spokojny i stonowany, bez krzyku, bez dziennikarskiej histerii i pogoni za sensacją, bez kretyńskich od-dzienniarskich puent, którymi karmią nas wszystkie informacyjne programy mejnstrimu – to dla mnie prawdziwe odkrycie tego, co już kiedyś było odkryte – NORMALNOŚCI. To samo zresztą dotyczy wyboru tematów – na Trwam nie podaje się, o zgrozo!, wiadomości o tym, że człowiek pogryzł psa, o tym, że karetka nie dojechała i nie wyciska się łez widzów raportami o kolejnym chorym lub głodzonym dziecku. Podaje się za to wiadomości istotne, ważne społecznie, politycznie. Dopiero na tle Informacji Dnia widać, jakim gównem karmią swoich widzów dosłownie wszystkie pozostałe programy informacyjne i jak spsiałe jest tamtejsze dziennikarstwo. Polecam.

       Odpowiedz
    0
    2
  4. Dziękuję za polecenia:)

    Marek, rozbawiło mnie Twoje pocieszenie – eh, że też zawsze musimy pocieszać się tym, że coś jest jeszcze gorsze;)

    @marcin grodzisk, miło, że podzieliłeś się opinią. Nawet jeśli, jak wspomniałeś, z uwagi na profil stacji większy nacisk kładziony jest na kwestie zw. z Kościołem, to masz rację, że w tym przypadku oglądanie jest indywidualną decyzją i należy się liczyć z tym, że materiały będą w mniejszym bądź większym stopniu poruszać daną tematykę. W kontekście bezstronności można zauważyć też, że stacje regionalne TVP dość dobrze spełniają to kryterium, choć może ich realizacja techniczna nie jest na najwyższym poziomie. Skupiają się natomiast w większym stopniu na kulturalnych wydarzeniach regionalnych, co wiadomo nie każdego pociąga. Najważniejsze jednak, że prezenterzy nie „gwiazdorzą”.

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Witam serdecznie!
    W całości zgadzam się z Twoim punktem widzenia. Gdy widzę Wydarzenia, w których zapowiadają kolejny festiwal w Sopocie, albo promują jesienną ramówkę to krew mnie zalewa… Wydaje mi się jednak, że tutaj potrzebna by była większa dyskusja nt. kształtu programów informacyjnych. Prowadzący program powinien budzić zaufanie. Niestety najbardziej brakuje mi tego oglądając Fakty – same gwiazdy, które sprawiają wrażenie osób uważających się za alfę i omegę. Może rzeczywiście minęły czasy w których program informacyjny informował, a nie był audycją na pograniczu show i wyciskacza łez?

       Odpowiedz
    1
    0
  6. Ja również witam!
    Tak, chyba niestety czasy informacyjnych informacji w prywatnych stacjach bezpowrotnie już minęły i trzeba się będzie z tym pogodzić. Choć ja z całą pewnością na to nie przystanę, bo jako widz myślący, a nie kinowy i bierny pożeracz popcornu, od programu inf. oczekuję sprawozdawczości, wieloaspektowości i szerokiego obiektywu prezentowanej tematyki, popychającej do myślenia. W Faktach bardzo dotkliwie odczuć można festiwal gwiazd i szyderstwa, co w kontekście oczekiwania obiektywizmu razi, odpycha i mocno zatruwa. Dyskusja, owszem byłaby potrzebna, sama chętnie wzięłabym w niej udział. Pytanie tylko kto wypełniłby postulaty, o które by wnioskowano podczas takiej debaty. Pytanie – dodajmy – retoryczne…

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dwa × 5 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Wojna gangu dyskontów trwa

sobota 26/08/2017
6

Znana polska sieć sklepów z kategorii dyskontowej obnażyła to, czego jako gatunek ludzki powinniśmy powstydzić się obnażać. Sieciówka grupy Jerónimo Martins, wprowadzając do swojej oferty…


Testy pseudointeligenckie

środa 27/07/2016
0

Nigdy nie znosiłam testów na inteligencję. Zastanawiam się, kto w ogóle wymyślił to ustrojstwo. Ogólnie rzecz biorąc na same testy nie ma się w sumie…


Adrian znowu kocha

niedziela 03/04/2016
9

Nie wiem, jakie rajstopy robi Adrian, wiem za to, że wciąż po omacku szuka drogi, by zaistnieć w pamięci przydrożnego audytorium, racząc go coraz głębiej…


Miejskie szkodniki

czwartek 25/02/2016
5

Sprawa lokalna, ale dość zabawna. Choć nie dla wszystkich, bo mocno podnosząca ciśnienie. I krwi i atmosferyczne. Jako że kilka lat temu rozpoczęła się długo…


Open-trash – oddadzą ludziom śmieci

poniedziałek 18/05/2015
0

Open-trash – oddadzą ludziom śmieci Kości zostały rzucone, kosze zostaną otwarte. W sejmie trwają prace nad ustawą, która obligować będzie właścicieli sklepów wielkopowierzchniowych do przekazywania…


„Konkubinat to grzech”

sobota 21/03/2015
9

Mogłabym powiedzieć: Wsadź kij w mrowisko, a nożyce się odezwą. Gdy w zeszłym tygodniu wracałam do domu mój wzrok, chcąc nie chcąc, (w)padł na wielką…


Sezon Ogórkowy

piątek 16/01/2015
0

W tym roku sezon ogórkowy rozpoczął się wyjątkowo wcześnie. Na niebie nie zdążyły pojawić się jeszcze pierwsze solidne promienie słońca, a już co poniektóre niesforne…


Larmo roku 2014

środa 31/12/2014
2

Już dawno nie było w mediach reklamy, która z taką intensywnością wbijałaby się w uszy bogu ducha winnych odbiorców, jak i z tak drastyczną namiętnością…


Wyborcze uroki…

wtorek 18/11/2014
0

Już niedługo „święta, święta i po świętach”, ale póki co „kampania, kampania i po… wyborach”. Umizgiwali się biedni kandydaci, robili co mogli, a gdyby mogli…


Jak wkurzyć klienta

czwartek 23/10/2014
3

Stwierdzenie, że „klient nasz Pan” już dawno można wsadzić między książki, a najlepiej między bajki dla dzieci, traktujące o cudownym świecie, gdzie dobro zawsze zwycięża…