Trzy kolory. Czerwony.


sobota 22/04/2017
0

 

Gdy odbywa się premiera filmu Krzysztofa Kieślowskiego Trzy kolory. Czerwony jest 27 maja 1994 rok. Od tego czasu wracam do dzieła wielokrotnie, bo gdzieś pod skórą siedzi przekonanie o jego istotności. Tym razem pokusiłam się na spisanie własnych refleksji dotyczących ostatniej części trylogii.

Nasz czas to czas ponowoczesny, to era cytatów – wszystko zostało już kiedyś wymyślone, powiedziane a każdy motyw wyeksploatowany do granic możliwości – jednakże, liczy się sam sposób przetwarzania danych tematów. Kieślowski więc korzysta umiejętnie z języka filmowego realizując przy tym jego warstwę fabularną. Podczas odbioru obrazu warto zwrócić uwagę na warstwę dźwiękową, barwną tonację kadru i ruch kamery. Te komponenty wpływają na głębię przekazu.

Wyjątkowa muzyka Zbigniewa Preisnera towarzyszy bohaterom w najważniejszych chwilach życia. Pierwszy z nich to intymny obraz samej ze sobą po pokazie mody, gdy Valentine rozmasowuje zmęczone nadgarstki i skronie. Współodczuwamy stan ducha, delikatność sceny. Ale nie tylko, bo zauważamy siłę i złożoność międzyludzkich relacji, gdy studentka rozmawia z emerytowanym sędzią opowiadającym o decyzji, którą podjął z uwagi na nią. Donosi sam na siebie, bowiem zajmował się podsłuchiwaniem telefonicznych rozmów sąsiadów. Ten dialog posiada wyjątkową atmosferę dzięki muzyce nadającej słowom rolę drugiego planu. I jeszcze jedno. Motyw muzyczny powtarza się, bo kilka chwil wcześniej antycypowaliśmy go podczas pisemnego składania donosu przez sędziego.

Kolejny składnik organizujący przekaz, to ruch kamery determinujący postrzeganie przestrzeni filmowej w kadrze i poza nim. Widzowi niejako podpowiada reżyser to, co w danej chwili ma szczególną wagę. W dwudziestej drugiej minucie i szesnastej sekundzie widzimy scenę istotną dla relacji bohaterów. Spoglądamy na psa, który stoi miedzy nimi. Niezwykle jest to, w jaki sposób zachowuje się pies i co zaistniało między bohaterami. To tworzenie więzi. Ruch w przestrzeni uzmysławia to, co zachodzi poza nią a w każdym z bohaterów.

„Trzy kolory” stają się więc intertekstualną lekturą, grą z odbiorcą, która polega na odgadywaniu ukrytych znaczeń w tekście kultury, jakim jest film.

Tak oto uzbrojeni w niezbędne narzędzia, które pozwolą na interpretację dzieła Mistrza, przechodzimy do fabuły. Prześledźmy w dużym skrócie sekwencję zdarzeń, które miały miejsce pierwszego dnia, do późnego wieczoru.

Deszcz. Ktoś wybiera numer telefoniczny. Sygnał wędruje kablami. Nikt nie odbiera.

Po chwili gościmy w mieszkaniu, w którym rozlega się dźwięk telefonu. Wpada młoda kobieta, Valentine, która z nieskrywaną radością reaguje na słyszane słowa. Jesteśmy świadkami miłosnych wyznań. Tymczasem młody student, August, po raz drugi dzwoni do swojej kochanki. Tym razem z powodzeniem! Valentine opuszcza mieszkanie i wpada do baru, nad którym mieszka. Uruchamia „jednorękiego bandytę”. Przegrana. Na szczęście? Następnie sesja zdjęciowa od reklamy gumy do żucia, wyczerpujące zajęcia baletowe i udział w pokazie mody. Można powiedzieć, że dwudziestolatka ma wypełniony czas po brzegi. W końcu dość późny powrót do domu. Ale tego dnia jej odyseja nie zakończyła się jeszcze. Przypadek sprawił, że potrąciła psa – owczarka niemieckiego. Przy obroży znajduje informacje o właścicielu czworonoga. Udaje się pod wskazany adres. Stajemy się oto świadkami spotkania dwóch pokoleń. Jedno reprezentowane przez Valentine Dussaul, młodą atrakcyjną studentkę, której świat wypełniony jest radością życia, energią, ambicją, a przede wszystkim wiarą w człowieka. Przeciwieństwem jej jest Joseph Kern, dojrzały mężczyzna, emerytowany sędzia. I tu po raz pierwszy widzimy zakłopotanie Valentine. Dlaczego? Bo oto właściciel psa jest zupełnie nieprzejęty losem swojego pupila. Decyzję o tym, co dalej pozostawia w gestii studentki. 

- A Rita? Pan jej nie chce?

- Niczego nie chcę – odparł.

- Powinien pan przestać oddychać.

- Dobry pomysł – rzucił odchodząc.

 

Czy spotkanie przez Valentine na swojej drodze sędziego ma sens?

Reżyser opowiadając historię dwojga nieznajomych, prowadzi do zderzenia dwóch płaszczyzn percepcji otaczającego ich świata  (może nawet płyt tektonicznych), które w chwili „konfrontacji” zaistnieją w nowej jakości.

Valentine nawet nie dostrzega kiedy żywiona niechęć przeradza się w fascynację. A doświadczony przez upokorzenie sędzia, bezwzględny, cyniczny, znudzony i rozczarowany zaznaje czegoś, co niesie nadzieję. I choć jesteśmy świadkami walki, to na naszych oczach rodzi się braterstwo, braterstwo mimo woli.

Filowy tryptyk Krzysztofa Kieślowskiego, a w szczególności Czerwony, to obraz, którego interpretacji poszukuję w tym, co jest konkretne; w tym, co dyktuje świadomość bohatera; w tym, co zawiera się w języku, dialogu.

I na koniec – jest on intuicyjny, metafizyczny, zmysłowy.

 

Nota biograficzna                        

Krzysztof Kieślowski – ur. 27.06.1941 r. w Warszawie. Reżyser filmowy, dokumentalista, scenarzysta, zajmował się także realizacjami filmów dla telewizji. Absolwent PWSFiT w Łodzi. Do jego najważniejszych dzieł należą: „Gadające głowy”, „Z punktu widzenia nocnego portiera”, „Życiorys”, „Pierwsza miłość” (dokumenty) oraz „Amator”, „Przypadek”, seria „Dekalog”, „Trzy kolory”, „Podwójne życie Weroniki” (filmy fabularne).

 


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


siedem − 1 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

symetria (5)

wtorek 03/04/2018
0

Jednostajny szelest i narastające ciepło  łakomie otulało ciało. Woda spływała strużkami wdzierając się w każde zagłębienie i pokonując liczne krągłe wypiętrzenia. Skóra otwierała pory niczym…


poniedziałek 19/03/2018
2

Pogoda sprzyja wspomnieniom pełnym nostalgii. Gdzieś przeczytałam, że Polacy to taki naród, który z racji położenia swojego kraju ( nie koniecznie geopolitycznego :) ), ma…


* * *

sobota 10/02/2018
0

- Jesteś próżna - usłyszałam. - Tak. Jestem próżna i ładna - zapomniałam mu jednak powiedzieć, że jestem także mądra. Choć zastanawiałam się, czy nie…


W OGRODZIE PĘKAŁY HAFTKI GORSETU

sobota 13/01/2018
1

Dni osiadają w kałużach. Wilgoć trawi ciało, Odsłaniając krawędzie bólu.   Tymczasem przyszedł rok, całkiem nowy, lecz nie stało się nic… …co byłoby nowe, poza…


* * * * *

niedziela 31/12/2017
1

Pozbierać czasu okruchy Niezapamiętane. Te miedzy palcami... Te, które umknęły w inne światy... Á vista i od niechcenia Mleczną Drogę przebiec.. ... po krańce. Za…


Białe, bielsze i najbielsze...

wtorek 26/12/2017
1

Zima to czas, który lubią dzieci. Śnieg. Mróz. Szaleństwo. Śnieg padał i padał. Mróz malował okna tak, że siedzieliśmy z nosami przyklejonymi do szyby popadając…


ŻYCZENIA

sobota 23/12/2017
1

Wczorajszy dzień był wyjątkowy z wielu powodów...Jednym z nich było spotkanie z Michałem Nogasiem w jego cyklicznej audycji Do południa, podczas której usłyszałam dwanaście przepisów…


WIELKA MELANCHOLIA(2)

sobota 09/12/2017
0

I gdzieś ponad, bezszelestnym tańcem ciemnych piór, oddalały się moje dziecięce marzenia. Tylko dziadziuś wtórował pieśni o rozstaniu i szorstkim wąsem czesał skołtunione włosy swojego…


WIELKA MELANCHOLIA (1)

niedziela 03/12/2017
2

Wielka Melancholia przychodziła nie wiadomo skąd i kiedy. Na początku widzieliśmy Uśmiech, później jego oczy zatapiały się w przestrzeni. Czasami usiłowaliśmy odnaleźć punkt ścigany wzrokiem…


gdy będzie za późno...

wtorek 07/11/2017
0

  nazajutrz rozległ się telefon kolejna noc, podczas której sen niewyspany słuchawka przylgnęła do słów dreszcz wstrząsnął ciałem ja boso na zimnej podłodze naga z…