symetria (4)


niedziela 22/10/2017

. Mimo pustki nie doświadczałam samotności. Byłam wolna. Układałam starannie każdy dzień, wypełniając  rzetelną pracą. Dzisiejszy to jednak wyjątek. Niczego nie napisałam, nic nie przeczytałam. Podniosłam z podłogi jedną z kartek równiutko i czytelnie zapisaną.

Mijały miesiące od rozłąki z Weroniką i córką. Ojciec ginął w oczach. Śmierć zabrała go szybko. Ale przyszło coś, co dawało nadzieję. Anna. A wraz z nią nowe. Połączyła ich wspólna pasja. Malarstwo. Początkowo rozmowy prowadzili przez czat. Później były pogaduchy telefoniczne. W końcu doszło do spotkania.  Anna okazała się super dziewczyną. Pojawiły się uczucia, rozwijała  namiętność. Zaplanowali życie. Ciepło i spokój ogarnęły serce Piotra. Pamięć wypierała nieodległą historię. Weronika i kilkuletnia córka zapadały w przepastne zakamarki historii. Ale i tak świat wokół piękniał. Życie nabierało rozpędu. Anna wkraczała w nowy, gościnny dom Piotra. Przyjechała z odległej, niewielkiej miejscowości. Rozpoczęła się codzienność. Poranki z kawą. Śniadania. Obiady. Kolacje.  Firma, praca. Tam zajmował się wszystkim. Grafiką i produkcją. Matka zarządzała. Piotr wiedział, że spod jej ręki nie wyjdzie nic dobrego. Dręczyło go to, że zatrzymała politykę firmy na etapie, który pozostawił mąż. Brak inwestycji w nowe technologie wkrótce miała wziąć odwet. Ludzie powoli uciekali, co zawsze było sygnałem nadciągającego nieszczęścia. Ostatecznie działalność została zawieszona. Skończyło się dzierżawą pomieszczeń, sprzedażą maszyn i rozwiązaniem firmy. Zakończył się czas prosperity. Nowa rzeczywistość zmusiła Piotra i Annę do zmian, tym bardziej, że pojawiło się dwoje dzieci. Tym razem to on będzie przyjęty w domu Anny. Tu poczuł smak ojcostwa i monotonii. Poszukiwanie recepty na zajmujące życie, interesującej pracy spełzły na niczym. Narastała frustracja. Anna zajęta domem, pracą i dziećmi zapomniała o Piotrze. Apatia, smutek stały się nieodłącznymi towarzyszami codzienności. Samotne noce przyniosły letarg. Bezruch. To chyba było najgorsze.

Ciekawe. Jakbym odkrywała historię znaną mi i nieobojętną. Poczułam się uwięziona w pętli zdarzeń, bez możliwości poprawek, bez możliwości ucieczki.  Podniosłam kolejną kartkę, ale jej treść nie nawiązywała do wcześniejszej fabuły. Żadna ze stron nie posiadała numeracji. No cóż, chcąc poznać zawartość, muszę znaleźć jakiś porządek.. Pomięte a niektóre i zaplamione kartki starannie umieściłam w znalezionym kartonie. Wśród nich były i takie, które poczuły szczególnie serdeczny uścisk. Ludzie, zdarzenia, słowa zgniecione w twardą kulę. Pudełko wypełniło się po brzegi. Zamknęłam je tak, jak zamyka się ciało złożone do trumny. Tymczasem moje sprawy czekały. Bagażom pękały szwy. Odłożyłam pospiesznie zapiski, choć towarzyszyło mi osobliwe wahanie i powoli, pośród wątpliwości zaakceptowałam wymóg chwili. Przyszło mi w końcu zmierzyć się z bagażami. Zapełniałam więc puste komody. Miejsce powoli stawało się moje. Pozwoliłam też sobie na luksus i rozpyliłam w powietrzu zapach La vu est belle. Ten znalazł gdzieś sobie tylko znane miejsce zagnieżdżając się na chwilę. A może na dłużej…

 


Moje najnowsze wpisy

 

9.34

niedziela 14/03/2021

zegarek odmierza czas serce przyspiesza wiatr za oknem daje znać o sobie szyby dzwonią czy to sojusz, czy opór   niema rozmowa zakorzenia się we…


dźwiękonaśladowczo

środa 10/03/2021

  słyszałam że czas można zatrzymać w jednej sekundzie której na lekarstwo zakukał zegar wciąż się wahając   to nie takie proste wydobyć bez słowa…


poszukam wczoraj

środa 03/03/2021

    asfalt wlókł się godzinami podczas gdy sprawnie traciłam orientację czekałam   wyłuszczasz sens każdej minuty z iskrą w ciemnej źrenicy przekraczasz granice po raz…


* * *

poniedziałek 10/12/2018

Noc zaglądała łapczywie do swoich trzewi. Nie była jednak sobą zachwycona. Czarne oblicze rzadko promieniało radością. Mimo wpatrzonych w nią wielu oczu, zachwyt wzniecały tylko…


Gdy nadchodził sierpień

poniedziałek 17/09/2018

    który członkował zakrzepłe lato, wbijałam oczy w pogubione nazwy na białej kartce. Palcem zakreślałam ślepe drogi do źródła, którego epicentrum przeciekało rozpadlinami białka.…


symetria (5)

wtorek 03/04/2018

Jednostajny szelest i narastające ciepło  łakomie otulało ciało. Woda spływała strużkami wdzierając się w każde zagłębienie i pokonując liczne krągłe wypiętrzenia. Skóra otwierała pory niczym…


poniedziałek 19/03/2018

Pogoda sprzyja wspomnieniom pełnym nostalgii. Gdzieś przeczytałam, że Polacy to taki naród, który z racji położenia swojego kraju ( nie koniecznie geopolitycznego :) ), ma…


* * *

sobota 10/02/2018

- Jesteś próżna - usłyszałam. - Tak. Jestem próżna i ładna - zapomniałam mu jednak powiedzieć, że jestem także mądra. Choć zastanawiałam się, czy nie…


W OGRODZIE PĘKAŁY HAFTKI GORSETU

sobota 13/01/2018

Dni osiadają w kałużach. Wilgoć trawi ciało, Odsłaniając krawędzie bólu.   Tymczasem przyszedł rok, całkiem nowy, lecz nie stało się nic… …co byłoby nowe, poza…


* * * * *

niedziela 31/12/2017

Pozbierać czasu okruchy Niezapamiętane. Te miedzy palcami... Te, które umknęły w inne światy... Á vista i od niechcenia Mleczną Drogę przebiec.. ... po krańce. Za…